armia12malp
07.03.05, 22:56
: 24-sierpień-2003
Przyjrzyjmy się przypadkom kilku moich pacjentów. Zacznijmy od pacjenta A,
który przyszedł do mnie pewnego dnia i powiedział, że wbrew zaleceniom
lekarzy, właśnie wypisał się ze szpitala na własne życzenie. Niczym w filmie,
sam wyrwał sobie wszystkie rurki i wenflony. Następnego dnia miał przejść
drugą operację wszczepienia by-pasów. Powiedziano mu, że umrze w przeciągu
dwóch tygodni jeżeli nie podda się temu zabiegowi. Nie był w stanie przejść z
samochodu do biura bez uczucia silnego bólu w klatce piersiowej. Brał 102
jednostki insuliny, a cukier we krwi miał powyżej 300. Brał także osiem
różnych leków na inne schorzenia. Jednak pierwszy zabieg wszczepienia by-
pasów był dla niego tak przykrym doświadczeniem, że wolał już raczej umrzeć,
niż przejść operację po raz drugi. Dowiedział się, że potrafię mu pomóc.
Po raz pierwszy spotkałem go trzy i pół roku temu. Mówiąc w skrócie, człowiek
ten nie przyjmuje już insuliny. Teraz gra w golfa cztery - pięć razy w
tygodniu, nie bierze żadnych leków, ból w klatce piersiowej ustąpił, a
wszystko to bez żadnej operacji. Założył organizację 'Heart Support of
America' mającą na celu informowanie ludzi, że można uniknąć by-pasów bez
pomocy chirurgii i leków. Koresponduje z nią około miliona osób.
Pacjent B został polecony przez pacjenta A. Przy maksymalnych dawkach
wszystkich swoich leków, miał poziom trójglicerydów 2200, zaś cholesterolu
950. Mając 42 lata, został poinformowany, że choruje na dziedziczną
hiperlipidemię. Doradzono mu jak najszybciej uporządkować swoje sprawy na tym
świecie, bo taki poziom lipidów, mimo przyjmowania maksymalnych dawek
najlepszych leków, nie wróżył nic dobrego. Pacjent nie był otyły, był wręcz
szczupły.
Zawsze, kiedy leczę pacjenta przyjmującego którykolwiek z leków zbijających
lipidy, od razu je odstawiam. Medycynie nie są one do niczego potrzebne. Po
odstawieniu leków, po sześciu tygodniach poziom zarówno trójglicerydów jak i
cholesterolu oscylował wokół 220. Po następnych sześciu tygodniach zszedł
poniżej 200. Medycyna nie potrzebuje tych leków. Należy zaznaczyć, iż pacjent
ten miał znacznie podwyższony poziom enzymu CPK. Było to widoczne na wynikach
laboratoryjnych, które przyniósł i nikt nie znał przyczyny tego stanu. W
rzeczywistości człowiek ten trawił własne mięśnie, ponieważ jeśli się
przyjmuje gemfibrozol i jakikolwiek inhibitor reduktazy koenzymu HMG
jednocześnie, to takie właśnie są skutki uboczne. Leki te nie powinny być
podawane razem.
Tak więc pacjent konsumował własne mięśnie, włącznie z sercem, które
próbowano leczyć. Skoro więc rzeczywiście miał umrzeć, to wyłącznie dzięki
leczeniu jakie mu aplikowano. Przejdźmy dalej. Pacjentka cierpiąca na
zaawansowaną osteoporozę. W szyjce kości udowej i w odcinku szyjnym
kręgosłupa odchylenia poniżej normy sięgały trzykrotnej wartości
standardowej. Pacjentka bardzo obawiała się złamania. Owej całkiem młodej
osobie zalecono dietę wysokowęglowodanową i zaordynowano estrogen, co jest
typowym leczeniem. Chciano zacząć podawać jej kolejne leki, ale odmówiła,
szukając dla siebie jakiejś alternatywy. Mimo, że w chorobie nie nastąpił
żaden spektakularny zwrot, w ciągu roku doprowadziliśmy pacjentkę do poziomu
jednokrotnej wartości standardowej poniżej normy, dodatkowo odstawiając
estrogen.
Kolejny pacjent cierpiał z powodu chromania przestankowego. Chodzi o anginę,
podobną do anginy serca, lecz atakującą nogi. Po przejściu pewnego dystansu,
chodzeniu towarzyszy silny ból. Mój ojczym cierpiał na typowy przypadek
chromania - po przejściu około 50 metrów w nogach pojawiały się silne kurcze.
Odwiedzał najlepszych lekarzy w Chicago, lecz oni nie ustalili przyczyny.
Poszedł do neurologa. Wydawało się, iż mógł to być ból neurologiczny lub
promieniujący od kręgosłupa. W końcu trafił do chirurga naczyniowego, który
powiedział, że to choroba naczyń co potwierdzał wykonany arteriogram. Lekarz
proponował wszczepienie by-pasów, jak się zazwyczaj czyni w takich
przypadkach. Ojczym myślał o poddaniu się zabiegowi bowiem miał w planie
dwutygodniowy wyjazd do Europy i chciał podczas zwiedzania swobodnie
spacerować. Dziesięć lat wcześniej poddał się angioplastyce, gdyż chorował na
serce. Powiedziałem mu wtedy, że musi zmienić dietę, czego oczywiście nie
zrobił. Tym razem jednak posłuchał mnie. Powiedziałem: Jeśli nie chcesz by-
pasów, masz robić dokładnie to, co ci każę i za dwa tygodnie będziesz chodził
normalnie. Jeszcze nigdy nie widziałem, by moja dieta zawiodła, wręcz
przeciwnie - zawsze bardzo szybko odblokowuje niewydolne arterie. Kolej na
pacjentów z wysokim ryzykiem zachorowania na raka.
Matka i siostra pewnej pacjentki zmarły na raka piersi. Zaniepokojona kobieta
trafiła do mnie, a ja poddałem ją dokładnie takiemu samemu leczeniu jak w
przypadkach opisanych wyżej. Wszystkie osoby były leczone w niemal identyczny
sposób, bo u wszystkich źródło choroby było identyczne.
Typowe leczenie przy chorobach układu sercowo-naczyniowego polega na
kontrolowaniu poziomu cholesterolu. Jeśli wzrasta powyżej 200, pacjent
dostaje leki obniżające cholesterol i co się dzieje? Odcina się dopływ
koenzymu Q10. Jaka jest funkcja koenzymu Q10? Jest on zaangażowany w
produkcję energii w każdej komórce, stymulując odpowiednią wydajność.
Powszechnym efektem ubocznym spotykanym u osób przyjmujących inhibitory HMG
jest odczuwanie 'ciężkości' ramion. No cóż, serce to też mięsień i w końcu
również zaczyna być 'ciężkie'. Przy przeciążonym, osłabionym sercu podanie
koenzymu Q10 daje znakomite efekty. Przy osteoporozie powszechnie ordynuje
się leki. Przy niewydolności serca - zabiegi chirurgiczne. Na prewencję raka
nie mamy zbyt wiele do zaoferowania, choć wszystkie te choroby mają
identyczną przyczynę. Taka sama przyczyna stoi u podstaw procesu starzenia.
Od lat pięćdziesiątych wykonano tysiące badań dotyczących ograniczenia
kaloryczności pokarmu. Ograniczano kaloryczność pożywienia zwierząt
laboratoryjnych. Od pół wieku wiadomo, że przy ograniczeniu kaloryczności i
utrzymaniu wysokiej wartości odżywczej pokarmu, zwierzęta żyją od 30 do 200
procent dłużej, zależnie od gatunku. Badania te przeprowadzane były na wielu
gatunkach i wyniki są podobne dla wszystkich. Teraz robi się je na naczelnych
i u nich też to działa. Nie wiemy, co odkryjemy w ciągu następnych dziesięciu
lat. Eksperymenty są zaawansowane mniej więcej w połowie. Na takiej diecie
nasi krewniacy gatunkowi żyją znacznie dłużej. Są jeszcze badania nad tymi,
którzy przekroczyli 'setkę'. Nad takimi osobami prowadzi się obecnie trzy
główne rodzaje badań. Mają one zidentyfikować czynnik odpowiadający za
długowieczność tych ludzi. Dlaczego stulatkowie dożywają tak sędziwego wieku?
Czy to tylko szczęście? Czy może dlatego, że mają niski poziom cholesterolu,
dużo ćwiczą i prowadzą zdrowy, higieniczny tryb życia?
No cóż, najdłużej żyjąca znana osoba, Jean Calmet z Francji, która zmarła
zeszłego roku w wieku 122 lat, całe życie paliła i piła. Udało się w tych
badaniach ustalić, że generalnie stulatkowie mają ze sobą niewiele wspólnego.
Cholesterol bywa u nich niski lub wysoki, niektórzy ćwiczą, inni nie,
niektórzy palą, inni nie. Niektórzy są strasznie zgryźliwi, inni potulni jak
baranki. Niektórzy są wybuchowi, ale wszyscy oni mają niski cukier jak na
swój wiek. Wszyscy mają niski poziom trójglicerydów w swoim przedziale
wiekowym. I wszyscy mają względnie niski poziom insuliny.
INSULINA jest wspólnym mianownikiem wszystkiego, o czym do tej pory mówiłem.
Sposobem na leczenie chorób krążeniowych. Dzięki obniżeniu jej poziomu
wyleczyłem mojego ojczyma, pacjentkę zagrożoną rakiem, osteoporozę, wysokie
ciśnienie krwi. W ten sposób można leczyć praktycznie wszystkie tak zwane
chroniczne choroby wieku starczego. Wystarczy zminimalizować poziom samej
insuliny.
Inna droga w badaniach nad starzeniem