Dodaj do ulubionych

objadanie się

05.05.05, 13:38
Kiedyś(5 lat temu) bardzo intensywnie odchudzałam się co oczywiście skończyło
się efektem jo-jo.Pomału zrzucam to co przytyłam (15kilo) ale nie daję sobie
rady z napadami objadania się( pozostałość po odchudzaniu). Zazwyczaj trwają
one od 2 dni do tygodnia. Nie mogę po prostu przestać jeść. Wiem, że wiążą się
one z negatywnymi uczuciami tj. samotność, stres, złość. Próbuję od kilku lat
z tym walczyć ale mi nie wychodzi. Co powinnam zrobić?
Obserwuj wątek
    • kasia1985sr Re: objadanie się 05.05.05, 14:43
      Witaj, w tej chwili co Ty przeżywam to samo(wcianam bułkę:)to śmieszne, ale dla
      mnie to też problem i tak poodchdzam się dzień, dwa,trzy a potem objadam.
      Rok temu bardzo schudłam - 10kg a teraz znowu przytyłam i zamęczam się tym jak
      to wtedy byłam chuda a teraz....hmm.
      Wiem, że ważna jest motywacja i wielka chęć schudnięcia i pewne zasady, których
      nie wolno łamać, ale i mi teraz to nie wychodzi.
      POdaj mi meila do siebie może razem się powspieramy - a nóż we dwie łatwiej.
      Pozdrawiam
      • obibok83 e-mail 05.05.05, 22:17
        Przyda mi się wsparcie:) desire2003@o2.pl
    • artur.kalinski Re: objadanie się 09.05.05, 12:08
      Dziewczyny, nie uzależniajcie swojego życia od jedzenia. Zajmijcie się czymś, co
      odwróci Waszą uwagę od tych tematów. Najlepszy do tego jest regularny(!) sport,
      który dodatkowo pomaga zrzucić kilka kilogramów :)
      • alienor Re: objadanie się 11.05.05, 15:32
        Tez mialam napady glodu, po glodowce oczyszczajacej organizm (przez 2 tyg.
        jadlam tylko warzywa). W ogole nie mialam klopotow z apetytem w trakcie
        glodowki, ale w kilka dni po zakonczeniu zaczely sie problemy: wieczorem, po
        kolacji, nie moglam przestac jesc. Trwalo to kilka dni i przeszlo, a potem
        powtorzylo sie kilka razy, z mniejsza sila. Bylo to w styczniu tego roku.
        Poszlam do lekarza, ktory (ktora) oczywiscie nic sensownego mi nie poradzil.
        Musialam poradzic sobie sama i poki co udaje mi sie to, dlatego pozwolilam
        sobie dopisac sie do tego watku: moze ktos cos z tego dla siebie "wyciagnie".
        Przede wszystkim: zaczelam jesc posilki takie, zeby sie najesc. Normalnie
        staram sie wstawac od stolu z uczuciem niedosytu. Zauwazylam jednak, ze kiedy
        jestem w TYM stanie, kiedy sie objadam, lepiej jest, kiedy sie najem w trakcie
        glownego posilku, bo potem dojadam mniej. Pozwalalam sobie tez na dojadanie,
        skoro organizm tego chcial, nie katowalam sie mysleniem o kaloriach i
        pogodzilam sie z tym, ze przytyje. Dzieki temu zmniejszyl sie stres zwiazany z
        jedzeniem i stosunkowo szybko moj apetyt wrocil do normy. Zaczelam wiec
        delikatnie narzucac sobie kaloryczna dyscypline, bo ja niestety latwo tyje i
        musze uwazac. "Delikatnie" oznacza, ze zaczelam znowu wstawac od stolu z
        uczuciem niedosytu, staralam sie nie dojadac, ale kiedy czulam, ze robi
        sie "goraco", zaczynam sie krecic niespokojnie po kuchni, nerwowo czekac na
        pore nastepnego posilku, wtedy po prostu jadlam: to na co mialam chec i w
        takiej ilosci, na jaka mialam ochote. W rezultacie nie mialam juz od dawna
        ataku "wilczego glodu", choc juz od marca jem kontrolujac kalorie.
        Takie folgowanie sobie przy stole nie jest jedynym sposobem, jaki stosuje, zeby
        zmniejszyc stres i nie obzerac sie. Tak jak napisal pan Artur Kalinski, staram
        sie "odwracac swoje mysli od jedzenia". Robie to na rozne sposoby, na bazie
        samoobserwacji. Lubie biegac i zauwazylam, ze w dni, w ktore biegam, moj apetyt
        jest mniejszy niz wtedy kiedy leniuchuje. Zaczelam wiec biegac codziennie rano.
        Najgorsze dla mnie sa wieczory w domu, wtedy mysli czesto wedruja ku kuchennym
        szafkom i lodowce. Staram sie maksymalnie angazowac w swoje wieczorne zajecia,
        a kiedy to nie pomaga, odkladam je i zwyczajnie "robie sobie dobrze", np. biore
        dluga kapiel z pianka, albo czytam wciagajaca ksiazke albo wyciagam mojego
        partnera na wieczorny spacer. Zauwazylam, ze takie czynnosci pozwalaja
        zapomniec o jedzeniu na dluzej, niz tylko na czas wykonywania ich.
        Mysle, ze kluczem do sukcesu jest lagodne traktowanie samej siebie (co nie
        wyklucza narzucania sobie pewnej dyscypliny), cierpliwosc i znalezienie
        wlasnych sposobow na zmniejszanie napiecia. Pozdrawiam!
        • kasia1985sr Dzięki Twój post pozwolił mi odnaleźć się 11.05.05, 20:20
          Dzięki, trochę pocieszyło mnie, że nie jestem z tym problemem sama(brzmi
          okropnie:), ale to daje siłę, że ktoś już z tego wychodzi/wyszedł.
          Życzę Ci wszystkiego najlepszego i pozdrawiam - naprawdę postawiłaś mnie na
          nogi - niewiem jak będzie jutro czy nie zjem za dużo, ale Twoje słowa dały mi
          do myślenia a to naprawdę dużo i chyba postaram się znaleźć w sobie siłę.
          Nie chcę też powiedzie, że figura jest najważniejsza jest masa innych
          ważniejszych spraw, ale to część życia i dla dwudziestolatki naprawdę problem.
        • veronique1 Re: objadanie się 11.05.05, 22:05
          Wiesz co- mi też pomogło to co powiedziałaś. Sama mam problemy z objadaniem,
          kiedy jestem wściekła( czas sesji np) wcinam wszystko co jest pod ręką! Nie
          wiem dlaczego to działa na mnie akurat odstresowująco. Najlepsze jest to,ze
          wszyscy w domu cieszą sie z tego, bo mam za sobą głupią anoreksję i nie jestem
          zbyt gruba. No tak chyab usprawiedliwiam się tymi poklaskami w domu i sytuacja
          się powtarza, ale wkurza mnei brak kontroli nad tym zachowaniem. Do tego robie
          to w sytuacji, kiedy mam wiecznie problemy z żołądkiem i łykam tabletki,zeby
          móc wogóle jeść( podejrzenie wrzodów). Sport uwielbiam tylko nie ma teraz na
          niego kompletnie czasu( bieganie po wpisy, kończenie ćwiczeń w zwariowanym
          tempie i zbilżające sie praktyki), a to tak ciężko jest zmienić nastrój i
          pomyśleć o czymś przyjemnym..no, ale spróbuję jak ty dać sobie trochę luzu.
          Wish me luck! Pozdrawiam i powodznei ze zwalczaniem problemów:) Jak ktoś chce
          to ja te zpodaję maila- razem łatwiej walczyć:)
          • veronique1 Re: objadanie się 11.05.05, 22:06
            mój mail oczywiście: vero_1984@02.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka