09.05.05, 16:35
Idziesz do lekarza, czasami z błachego powodu, czasmi dokucza Ci katar
przewlekły, albo męczysz sie częśćiej niz do tej pory, czasami masz jakis
zwykły uraz i nagle wyniki są odbiegające od normy. Lekarz kieruje Cie na
dalsze badania i nagle okazuje sie że jest wynik: nowotwór, rak, białaczka,
źiarnica,ten ze szcypcami..nazwijmy to jak chcemy. Zazwyczaj diagnoza nas
zaskakuje, pojawia się nagle, nikt jej się nie spodziewa..Dla większości
ludzi oznacza to jedno: WYROK ŚMIERCI.
To wszytko było i moim udziałem. Jednak ten okres walki nauczył mnie
jednego:nie pytaj dlaczego ja? zapytaj siebie co z tym zrobie , jak zareaguje
na to? Każdy kto stoi w obliczu takiej diagnozy (nowotwór)a chciałby sie
podzielić swoimi przeżyciami, obawami, porozmawiac na teamt jak przejśc to
(choc każdy jest niepowtarzalnym indywiduum) zapraszam na forum.
raczek (juz go nie ma)

Obserwuj wątek
    • arnick_a Re: nowotwór 09.05.05, 17:10
      raczek51 napisał:

      > okres walki nauczył mnie
      > jednego:nie pytaj dlaczego ja?
      Bo ci odpowiedzą: a dlaczego nie?
      > raczek (juz go nie ma)
      Mam nadzieję, że skoczyłeś na piwo.
      Arni

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka