wmaz
15.10.05, 15:44
Po pierwsze pan dr mówi:-"Jeszcze niedawno w ogóle nie mówiło się pacjentom,
że chorują na SM. Po co, skoro i tak nie ma leku, który by ich wyleczył?" -
niedawno tzn. kiedy 2 , 5, a moze 10 lat? Jesli tyle lat, to nieprawda panie
doktorze. Chyba że pan dr ma na mysli 50 lat temu, to TAK. Bo np. gdy moja
żona zachorowała w 1970 roku, to od razu lekarz internista nam o tym
powiedział. I kolejni lekarze neurolodzy też nas uświadamiali co to za
choroba. Druga sprawa, chyba to była prof.A. Członkowska- ale to na 90%,
która na kolejnym walnym Zebraniu PTSR /poczatek lat 90-tych/ na pytanie co
sądzi o lekach z grupy interferonów powiedziała, ze Ona ma nie do końca
sprecyzowanego poglądu, gdyz po kilkunastu latach, może sie okazać, ze ten
lek może więcej szkody uczynić choremu niż pożytku.- Ale widocznie lata
minęły i Pani profesor zdanie ma już wyrobione.Zreszta o ile wiem dr Joanna
Woyciechowska z USA też wypowiada się powściągliwie o interferonach.I sprawa
ostatnia - chwała wszystkim tym, którzy wydeptuja ścieżki w interesie
wszystkich chorych na stwardnienie rozsiane, bo to są ludzie święci. Często
bliscy i w ogóle społeczeństwo tego nie widzą, ale taka jest prawda.Świętość
jestblisko nich.Pozdrawiam serdecznie wszystkim chorych na sm i tych, którzy
to będą czytać.