ebsilon
09.01.06, 19:02
Boże co za dieta! Straszna. Próbowałam dwa razy i nie dałam rady. Najgożej
jest pod koniec gdy utrata wagi jest już mniejsza, szpinak, brokuły (chodz je
bardzo lubię), i ta paskudna sałata z oliwą i cytryną (do tej pory jak czuje
zapach oliwy z oliwek to przechodzą mnie ciarki!!!). Marzyłam o cukierku,
gumie do żucia, soku, normalnym jedzeniu! To prawda, schudłam pierwszym razem
6 kg- wytrzymałam 9 dni- później przytyłam 8, za drugim razem 8 kg-
wytrzymalam całe 12 dni, wierzycie w to, męczyć sie tyle i wieczorem 12 dnia
najeść się cista, puk, puk- przytyłam 11. Tak 11 kilo! Więc jak łatwo
obliczyć mimo początkowej utraty wagi i tak wyszłam na plus- mimo, że wcale
się nie obżerałam, stosowałam dietę miej rygorystyczną!!! Nigdy więcej , nie
mam dość samo zaparcia. Przestrzegam wszystkie osoby, które zamierzają ją
stosować jeśli nie jesteście pewni, że wytrzymacie nie zaczynacjcie jej bo
będziecie żałować,tłuszczyk odłoży wam się na biodracg i brzuchu!!!
Zobaczycie. Chyba,że macie tak silną wolę jak jedna z mioch koleżanek, która
na prawdę na niej dużo schudła (wytrzymała do końca -brawo ANKA!!) i nie
przytyła mimo powrotu do normalnych rzeczy.
Wypróbowana na mnie zasada:
1.jak zaczniesz nie wolno ci jej przerwać- NIE WOLNO
2.jak napisane jest 100 g szpinaku to musisz go zjeść,
3.musisz jeść wszystko co w jadłospisie- nic poza- czy lubisz, czy nie
lubisz, czy jesteś głodna (a raczej będziesz :)) czy nie- nie zjedzenie
którego kolwiek ze składników, zjedzenie ich więcej, lub zjedzenie czegoś
poza menu- przerywa diete- beznadzieja co nie- nawet głupia guma do żucia- bo
zaburza metabolizm- koleżanka Ania jest dietetykiem i mimo, że wszystko
dokładnie wiedziałam od niej to i tak nie posłuchałam, wydawało mi się, że
wiem lepiej. No i ja jestem grubsza niż byłam a Ania- to fajna i mądra laska