jaagna
21.01.06, 20:41
No właśnie... ponad pół roku temu miałam wyjmowane nerwy z prawej dolnej szóstki z powodu bólu podczas nagryzania. Dentysta nie stwierdził żadnego ubytku. Najpierw założył mi na kilka tygodni "coś" białego (nie pamietam nazwy - jakis tlenek), co miało zmniejszyć ból. Bez poprawy. Zdecydowaliśmy więc, że wyjmiemy nerwy z zęba i wtedy przestanie boleć. I przestało boleć. Aż do zeszłego tygodnia, gdy wykruszyła mi się stara plomba w owym martwym zębie i zaraz obok w siódemce (miejsca styczne). A że jedzenie właziło mi w dziurę zębową, to spuchło mi dziąsło i bolało. Starałam się gryźć jedzenie lewą częścią szczęki, płukałam bolące dziąsło Dentoseptem i ból dziąsła ustąpił, ale znowu czułam znajomy ból przy nagryzaniu.
Pojechałam do dentysty, który stwierdził, że wykruszyłam obydwie plomby zgrzytając zębami (święta prawda, mam nawet płytkę odciążającą, ale ostatnio jakos jej nie nosze na noc), a w zębach nic złego sie nie dzieje.
Lekarz jest zdania, że nie bolała mnie szóstka (która jest martwa), tylko sąsiadująca z nią siódemka, która tez sie ukruszyła. Ból tylko promieniował. Załatał mi obydwa zęby i niby wszystko miało być OK. Ale nie jest!!! Nadal boli mnie martwa szóstka!!! Nie mogę gryźć, bo boli okrutnie! Nie jest to siódemka, nią mogę gryźć. Czy może bioleć martwy ząb? Ból umiejscowiony jest raczej głęboko w zębie.