Dodaj do ulubionych

Nowe metody leczenia stwardnienia rozsianego

23.03.06, 09:54
Ładnie to wszystko brzmi.My chorzy na SM caly czas czekamy na cud.
W Polsce moze ta szczepionka wejdzie za 50 lat...do tej pory umrzemy.Nawet
dostepny interferon nie jest dla wszystkich.Stanowczo wole nie sluchac o
nowych wynalazkach.Nadzieja strasznie boli.Pozdrawiam Magda
Obserwuj wątek
    • wmaz Re: Nowe metody leczenia stwardnienia rozsianego 23.03.06, 13:07
      Magdusiu, rozumiem Twoje obiekcje, bo i ja czekam na cud dla mojej żony chorej
      na sm. Jednak, po wieloletnich, serwowanych różnych nowinkach i "rewelacjach"
      ta wydaje mi się dość ciekawa, bo sensowna - po prostu szczepionka na wredne
      limfocyty T, atakujące swego chlebodawcę. Martwię się tymi innymi limfocytami -
      pożytecznymi, które niejako "przy okazji" mogą zostać unieszkodliwione. No i ta
      szczepionka zatrzymuje rozwój sm-u , a co z tymi chorymi, którzy chcieliby, aby
      ich sm uległ remisji, lub co najmniej cofnął się choć o krok....? Tylko CUD.
      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na stronkę o mojej Bożence
      www.mazurkiewicz.com.pl/sm.html
    • obalmykaczyzm Magda, wez sie w garsc. Po pierwsze nie bedziesz 23.03.06, 15:17
      musiala czekac 50 lat na szczepionke, poniewaz w dzisiejszychg czasach bedziesz
      miala do niej dostep wczesniej niz wiele krajow zachodnich - zroznych powodow,
      o ktprych nie chce mi sie juz pisac.
      Tymczasem masz satwac na glowie aby utrzymywac najlep[sza z mozliwych form
      sprawnosci = plywanie, joga, tai chi czy co tam jeszcze.
      Intenreferon, wbrew temu co pisuje o tym popularna prasa polska, nie jest ani
      lekiem, ani dla wszystkich (na wszystkioe formy SM). INterferon moze maskowac
      ataki przsez dwa-trzy lata, ale wyrzadza nieodwracalne szkody w organizmie. Po
      pieciu-siedmiu latach lepiej sie maja pacjenci, ktoryz nie zazywali
      interferonu, niz ci, ktorzy go zazywali (podobnie bylo jak moze wiesz przed lat
      z ACTH - pomagal do czasu na ostrosc atakow , ale rozwalal organizm. Jaqueline
      du Pre, przepiekna wiolonczelistka umarla nie tyle z powodu SM, co ze skutkow
      ACTH - pamietam jak wygladala tuz przed smiercia - jak nadety balon, caly w
      obrzekach. Madrzy chorzy odmawiaja przyjmowania ACTH, co radosnie proponuje im
      wielu lekarzy. Niech Cie reka boska broni).
      Nie wiem jak zaawansowany jest Twoj SM, ale obecnie e tej akurat dziedzinie
      badan dzioeje sie bardzo wiele ciekawych rzeczy. Wiec spokojnie, my girl.
      • stavage Re: Magda, wez sie w garsc. Po pierwsze nie bedzi 23.03.06, 18:47
        A skąd te informacje o szkodliwości interferonu? Dysponujesz jakimiś
        niezależnymi badaniami czy podajesz zasłyszane plotki?
        Ja brałem interferon przez prawie 2 lata od momentu zachorowania i minęło już 8
        lat od stwierdzenia u mnie SM. Czuję się świetnie i nie ma żadnych szkodliwych
        następstw interferonu. Jedyne co trzeba kontrolować podczas kuracji
        interferonem to stan wątroby - jednak moja czuje się znakomicie.
        • obalmykaczyzm Re: Magda, wez sie w garsc. Po pierwsze nie bedzi 24.03.06, 01:33
          Wiadomosci mam od wybitnego neurologa i specjalisty od SM - Gautier Smitha, na
          ktorego wykladzie bylem w zeszlym roku (London Neurological Hospital). Ciesze
          sie, ze beta interferon Ci pomogl i mam nadzieje, ze twoj SM bedzie sie
          rozwijal w zolwim tempie i przez wiele lat zachowasz swietna forme. Oczywiscie
          o pogorszeniaich stanu mozemy mowic tylko w kategoriaich statystycznych - jak
          zreszta o calym przebiegu SM, ktory bywa bardzo rozny u roznych ludzi. MOja
          partnerka zyciowa chora jest na SM od 38 lat i jest "na chodzie" (choc nie
          chodzi) nie dzieki lekom (ktorych naprawde nie ma) tylko dzieki niesamowitej
          dyscyplinie plywania i cwiczen oraz odpowiedniej diecie (duzo ryb, owocow i
          jarzyn, oliwy, w niewielkich ilosciaich wina), a takze wesolemu,
          optymistycznemu usposobieniu i tlumowi przyjaciol. Cezgo i tobie na dlugie lata
          zycze z calego serca.
          • wmaz Re: Magda, wez sie w garsc. Po pierwsze nie bedzi 24.03.06, 12:30
            no i widzicie, ktoś twierdzi, że interferon szkodzi, ktoś inny leczy się
            inteferonem i czuje się świetnie. Ktoś, kogo żona choruje na sm 38 lat też jest
            w stanie niczego sobie, a moja "tylko" choruje 35 lat i ani ręką, ani nogą i
            nie mówi i ma rurkę tracheostomijną w tchawicy i sondę żołądkową w brzuchu,
            gdyż miała takie trudności w przełykaniu, iz utrzymanie Jej przy życiu wymagało
            takich zabiegów. I gdzie tu przyczyna lepszej formy w sm-ie czy gorszej, ano w
            jej typie, rodzaju sm-u. Znam osobiście chorą na sm, samotną, która ani diety,
            ani ruchu, ani żadnych medykamentów i chodzi po domu trzymając się ścian - a
            choruje już prawie 40 lat. Znałem chorego, który stawał na głowie, żeby
            wszystko stosować zgodnie z literą "wykładni stwardnienio-rozsieniowej" -
            dieta, ruch, komfort psychiczny etc - i ...niestety juz go nie ma wśród nas. A
            chorował chyba z 10 lat. Kochani, jakie Wam się sm trafi, tak bedziecie żyli,
            cieszyli się, śmiali lub płakali, cierpieli ....bo sm, jest nieprzewidywalny w
            swym paskudztwie. To tak ogólnie, bo w szczegółach może być też różnie. Jednego
            jestem prawie pewien - w szalonym postępie techniki, stwardnienie rozsiane jest
            na pozycji przegranej wraz ze swoim okrucieństwem. A Wy Wszyscy Kochani jutro,
            pojutrze, za miesiąc może za rok - usłyszycie tę radosną wiadomość, na którą
            ja - zdrowy facet też czekam - ze względu na moją żonę i ze względu na Was,
            którzy jesteście mi bardzo bliscy -że jest lek na SM. Pozdrawiam Was bardzo
            serdecznie

            • obalmykaczyzm Re: Magda, wez sie w garsc. Po pierwsze nie bedzi 24.03.06, 13:56
              O Boze, wmaz. Zostaliscie strasznie ciezko dotknieci i wszystko co piszesz jest
              oczywiscie racja.I peka mi serce myslac o tym jak sobie radzicie i jak wiele
              cierpien dostaliscie od losu. A problemy z wynalezieniem terapii na SM na tym
              wlasnie polegaja, ze nie sposob zgromadzic grupe kontrolna "typowych" chorych,
              bo wszyscy maja inny przebieg, inne tempo, inna kombinacje dolegliwosci. A w
              dodatku wciaz nie jest znana etiologia choroby.
              MOzna czerpac pocieche (nie Tobie, ale nam wszystkim)z faktu, ze tak ostra
              forma SM nie nalezy do zbyt czestych i znamy wiele przypadkow kiedy ludzie
              niezle funkcjonuja pomimo wieloletniej choroby. Tak jak moja partnerka. Mysmy
              opracowali wlasna "strategie" radzenia sobie z chortoba i maksymalnego
              podnoszenia jakosci zycia - prawo jazdy, ktore daje jej samodzielnosc, pani
              dochodzaca 2x w tygodniu od latania z odkurzaczem i szorowania, kluby brydzowe
              kilka razy w tygodniu i wyjazdy poza miasto ilekroc nadarza sie okazja. I nie
              mamy tez zadnych zahamowan w proszeniu innych o drobne przyslugi czy pomoc
              sasiadow ( "Wyjezdzam w delegacje, czy mozesz wpasc i wyniesc smiecie.
              Czy wpadniesz wkrecic zarowke, bo sie wlasnie przepalila - jesli laska. etc.
              etc.) Ludzie chca pomagac ale czesto nie wiedza jak pomoc zaoferowac. Wiec sa
              wdzieczni kiedy sie im podpowiada. Nigdy nie wahaj sie tego robic, wmaz.
              Badzcie dobrej mysli. Pozdrawiam z glebi serca.
    • marcobe Re: Nowe metody leczenia stwardnienia rozsianego 24.03.06, 10:13
      Ciekawe hym? czy polaków chorych na SM bedzie stac na ten nowy lek.Powatpiewam
      bo Ministerstwo Zdrowia ma gdzies chorych na SM
    • prorok71 walka z SM 13.05.07, 20:22
      Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy wpisali się na to forum i
      gratuluję cierpliwości oraz siły w walce z tym paskudztwem. W mojej rodzinie
      choruje Tata, obecnie jest to już dobre 30 lat. Początek był oczywiście
      podstepny jak i cała ta choroba, zaczęło się od zapalenia nerwu pozagałkowego i
      utratą wzroku w jednym oku na bardzo krótki czas. Jak juz teraz wiadomo jest to
      "powitalna" pierwsza oznaka tej choroby. 15 lat minęło w spokoju, nastepnie po
      tym czasie z roku na rok SM zaczęło zabierać mi Tatę. Mam 23 lata ale nie
      zdążyłam się nim naprawdę nacieszyć, bo teraz nie może chodzić, ani mówic...tak
      jak u niektórych z Waszych bliskich. Tzrymajmy się razem i czekajmy na ten CUD.
      Żeby tylko zdążyć
      Trzymajcie się dzielnie kochani
      Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka