Dodaj do ulubionych

Moja mama odeszła do nieba.

16.07.06, 21:19
Kocham Cię Mamo.
Obserwuj wątek
      • tolka3 Re: Moja mama odeszła do nieba. 17.07.06, 09:00
        Dziękuję Wam.

        Ula, wiem... Moja mama nie była na to gotowa, nie spodziewała się, cierpiała
        przeraźliwie i bardzo chciała zostać, łapała każdy oddech w ogromnej nadziei,
        że to chwilowe... I niemal do końca była świadoma, przytomna, choć nie mogła
        mówić, ruszać się, powieki były zbyt ciężkie... To nie było spokojne odejście,
        wszyscy prosiliśmy ją, żeby odpoczęła... Serce mi pękało, pęka nadal... Byliśmy
        przy niej całą rodziną, ja, mój tato, moja siostra, brat, nasi mężowie, wnuczka
        mamy. A ona chciała być z nami, jak zawsze...

        Ula, później napiszę w tamtym wątku...
        • tupasia Re: zapraszam Cię na forum 22.07.06, 15:49
          Szymonie, ja sadze, ze takie watki sa nieodlaczna czescia tego forum. Damy rade
          niewazne co sie stanie, nie mozna mowic tu tylko o tym co piekne i daje
          nadzieje, bo zycie jak sam juz wiesz takie nie jest. Osoby chore i ich rodziny
          nie dadza sie zwiesc, przeciez nikogo nie da sie oszukac, nawet jesli tu nie
          napiszesz o czyims bolu, cierpieniu to przeciez nie znaczy, ze to nie istnieje.
          Twoje forum jest potrzebne, ale uwazam, ze i na tym powinny sie spotykac osoby,
          ktore wygraly, dajace nadzieje z takimi ktorzy tej nadziei potrzebuja.
          Trzymaj sie !
    • tupasia Re: Moja mama odeszła do nieba. 20.07.06, 17:19
      Moj Tata wiele miesiecy przed smiercia wpajal mi do glowy, ze czasem trzeba
      odejsc na zawsze, by stale byc blisko. Na poczatku nie bylo to dla mnie zadne
      pocieszenie, ale niedlugo mina 2 lata od Jego smierci i te slowa kazdego dnia
      dudnia w moim sercu i glowie. Nie mozna sie czarowac, ze bedzie kiedys lepiej,
      ale uwierzcie, ze moze byc dobrze - nigdy tak samo, ale dobrze inaczej.
      Przeszlam to co wy, dlugie miesiace choroby i cierpienia mojego najwiekszego
      przyjaciela Taty, wiem co przezywacie, bardzo Wam wspolczuje i jesli tylko moge
      jakos pomoc napiszcie.
      Kasia
    • tolka3 Re: Moja mama odeszła do nieba. 24.07.06, 10:55
      Szymonie, nie wiem... Na tym forum walczyłyśmy (ja i moja mama) i tutaj
      napisałam o jej odejściu, tu są ludzie, z którymi chciałam się podzielić
      informacją, że mama odeszła. Mi pojawiające się tutaj opowieści o śmierci, o
      ostatnich chwilach nie odbierały nadziei. Były natomiast zwierzeniami ludzi,
      którym kibicowałam. Bolały bardzo, jakby ktoś bliski odchodził. Przecież każdy
      z nas wie doskonale, co to za choroba...

      A mi jest coraz ciężej, coraz bardziej nie ma mamy... Pozdrawiam wszystkich
      serdecznie.
      • tupasia Re: Moja mama odeszła do nieba. 24.07.06, 17:26
        Tolka ja po smierci mojego Taty miewalam przerozne stany, najgorsze sa te
        trudne do opisania i zrozumienia bole, niby niefizyczne, ale tak mocno
        odczuwalne. Najgorsze dla mnie byla dla mnie ta niesprawiedliwosc smierci
        poprzedzona cierpieniem, do dzisiaj kiedy nadchodza gorsze dni pamietam przede
        wszystkim to. Ale zobaczysz bedzie lepiej, wiem, ze to zadne pocieszenie, ale
        podobno los zsyla na nas tyle ile jestesmy w stanie zniesc - ja jeszcze jakis
        czas temu nie wyobrazalam sobie jak zniesc oblany egzamin, a tymczasem przyszlo
        mi sie zmierzyc z czyms zupelnie nieporownywalnym. Bedzie lepiej - zobaczysz, w
        razie co pisz.
        • agies2000 Re: Moja mama odeszła do nieba. 25.07.06, 04:14
          Moja Mama zmarla tydzien temu,15 lipca.Co czuje teraz?Ogromny bol,jakby kamien
          przyciskall mi serce.Zasypiam i o Niej mysle,budze sie pierwsza mysl to
          Ona,ukochana,ktorej juz nie dotkne ,nie uslysze ,nie zobacze.........Do kogo
          teraz pojde po rade i pocieszenie,kto pokocha moje dzieci...?Niewyobrazalne dla
          mnie jest to ze jej juz nie ma ......Placze kazdego dnia....Tolka,lacze s ie z
          Toba w bolu,tak samo ogromnym jak moj.
          • tolka3 Re: Moja mama odeszła do nieba. 25.07.06, 08:40
            Agies, z upływem czasu będzie chyba łatwiej. Przyjmij moje szczere wyrazy
            współczucia. Ściskam Cię mocno. Twoja Mama odeszła jeden dzień przed moją...
            Świadomość, że nie ma jej już tutaj, nigdzie nie ma, boli strasznie. Ja wierzę,
            że zarówno Twojej Mamie jak i mojej jest dobrze tam, gdzie teraz są. Kiedyś je
            spotkamy, uściskamy.
        • tolka3 Re: Moja mama odeszła do nieba. 25.07.06, 08:35
          Tupasiu, dziękuję. Wiem, że kiedyś będzie lżej. Do pewnego momentu jest coraz
          gorzej, potem człowiek się przyzwyczaja, godzi. Ja na razie mam przed oczami
          przede wszystkim ten ostatni dzień, te ostatnie godziny, to potworne
          cierpienie. Mam nadzieję, że TAM jest mamie dobrze, wspaniale, że jest
          szczęśliwa. I cały czas ją proszę, by przyszła chociaż we śnie...
          • kwiecinska Re: Moja mama odeszła do nieba. 25.07.06, 09:31
            Przeczytałam Tolka twój post i wczoraj nie byłam w stanie na niego odpisać.
            Wiem, co czujesz. Doskonale wiem, przez co teraz przechodzisz i co przeżywasz.
            U mnie właśnie mijają 3 miesiące.
            Przyjmij moje głębokie kondolencje.

            Pan Bóg dobre Anioły zabiera szybko do siebie.

            Pozdrawiam bardzo ciepło wszystkich tych, którzy stracili swoich najblizszych.

              • rima Re: Moja mama odeszła do nieba. 25.07.06, 10:28
                Dzis o 22.25 minie rowno 5 miesiecy od smierci mojej mamy, straszne sa takie
                rocznice... wiem co czujecie dziewczyny - mi wcale nie jest lzej, a kazda
                smierc kogos blizkiegoz forum ogromnie mnie porusza...
                Iza
                • tolka3 Re: Moja mama odeszła do nieba. 25.07.06, 11:32
                  Iza, pamiętam, gdy pisałaś o mamie, o jej odejściu... Jako jedna z
                  pierwszych... Może one tam się spotkały? Może siedzą sobie teraz razem i patrzą
                  na nas? Wiem, że to dziecinnie naiwne, ale chciałabym, żeby tak właśnie było,
                  żeby tam była świat, taki piękny, gdzie ludzie żyją, jest cudownie, spotykają
                  się... Moja córeczka 2,5-letnia ostatnio wciąż mówi, że jak jej urosną
                  skrzydełka to poleci do Pana Boga do nieba, do babci, do swojego pieska. Gdyby
                  to wszystko było tak proste, jak w dziecięcym świecie...
                  • rima Re: Moja mama odeszła do nieba. 25.07.06, 14:02
                    Dokładnie tak było, jako jedna z pierwsych, tak się złozyło że forum dopiero
                    raczkowało i nazwa taka optymistyczna i ja ciągle miałam nadzieję. Do dziś się
                    nie mogę z tym pogodzić, lubie myśleć widząc ptaka że mama jesttakim właśnie
                    ptakiem który mnie teraz chroni. Teraz mój mąż przyniósł rocznego labradora do
                    mieszkania i tak sobie myślę, że 6 lat ne mogłam go namówić na żadne zwierzę,
                    że pewnie mama czuwa i chciała żebym takiego zwierzaka miała. Jak jest mi już
                    tak naprawdę ciężko to mysle, że mama była taka dzielna, żenigdy nie narzekała,
                    nie skarżyła się na swój los, a ja marudzę z jakiejś tam bzdety.
                    Ostatnio w pracy cos mi się przypomniało z mamą i taka żałość mnie naszła że
                    musiałam na pół godizny stanowisko pracy opuścić tak mnie na płacz się zebrało.
                    Nie wiem, tak bym chciała żeby była przy mnie teraz. Najdrobniejsze rzeczy
                    sprawiaja mi ból, że już n igdy nie zjem jej pierożków z kapustka i gzrybkami,
                    że już nigdy nie zrobi jedynych w swoim rodzaju pampuchów i innych pierdół, że
                    nie podłoży mi spódnicy, że ne wyżalę jej się na teściową, ehhh... uzbierałoby
                    się tego... Wam pewnie również. Chciałabym mocno wierzyć że kiedyś jeszcze
                    weźmie mnie w swoje ramiona i przytli, że to tylko chwilowa przerwa...
                    Iza
                    • tolka3 Re: Moja mama odeszła do nieba. 25.07.06, 14:37
                      Oj nazbierałoby się :) Uśmiecham się, czytając to, co napisałaś, bo dokładnie
                      to samo mogłabym napisać ja. Weszłam w niedzielę do jej pokoju, zobaczyłam
                      leżące na szafce okulary, wiszącą torebkę na oparciu krzesła, gazety, jakby
                      mama wyszła na chwilkę i miała zaraz wrócić. I zasłony, które miała mi
                      skrócić... Co chwilę dopytywała się, czy potrzebne mi są na już, bo na razie
                      nie ma siły usiąść przy maszynie. Te zasłony jeżdżą teraz ze mną w samochodzie
                      i nie bardzo wiem, co z nimi począć, bo to mama zawsze skracała, podkładała,
                      poprawiała... I do połowy wyhaftowana zasłonka do kuchni... Miała być usiana
                      drobnymi haftowanymi kwiatuszkami. Tylko pół zasłonki ma kwiatuszki... Takie
                      niedokończone rzeczy smucą jak cholera. I właśnie to, co było niby zwyczajne,
                      te pierogi, ciasta, niedzielne obiadki - teraz za tym tęskno potwornie.
                      • joro32000 Re: Moja mama odeszła do nieba. 25.07.06, 20:59
                        Dzien Dobry,

                        Czytam Wasze forum od dawna a jeszcze wczesniej onkolink and onkonet ale nigdy
                        nie mialam smialosci napisac. Mama zostala zdiagnozowana w grudniu 2004 (rak
                        jajnika) a w marcu 2005 juz odeszla. Pamietam jak zadzwonilam ( mieszkam na
                        drugim koncu swiata) i oznajmila ze chyba musi pojsc do szpitala bo ma bardzo
                        duzy brzuch. Wtedy jeszcze nie wiedzialam co to oznacza. Zjawilam sie w Polsce
                        szybciutko przeczuwajac ze cos jest mocno nie tak (mama nigdy na nic nie
                        narzekala, zawsze mocna i pelna optymizmu). Ucieszyla sie bardzo ze
                        przyjechalam ale jednoczesnie zmartwila bo jesli tak szybko sie zjawilam to
                        znaczy ze jest z nia zle. Zrobili wszystkie badania w szpitalu i znalezli:
                        niedoczynnosc tarczycy i niewydolnosc krazenia, tomograf nie wykazal nic.
                        Lekarze powiedzieli ze to sie da leczyc. To byla wielka radosc dla mnie.
                        Opuscilam Polske z ulga. Za 2 tygodnie zadzwonil lekarz z wiadomoscia ze mama
                        oprocz powyzszej diagnozy ma rowniz zaawansowanego raka (szczegol). Znowu
                        pzyjechalam do Polski. Mama nie zadawala zadnych pytan ale dobrze wiedziala ze
                        musi byc powaznie chora. Jest takie lusterko w domu podswietlane. Mama go nigdy
                        nie wylaczala. Palilo sie zawsze, nawet w nocy. Uzywala go do robienia
                        makijazu. Kiedy wychodzilysmy do szpitala troszke ja poganialam bo mialysmy sie
                        zjawic tam przed poludniem i zostalo nam tylko pare minut. Mama juz schodzila
                        ze schodow, kiedy nagle sie wrocila bo stwierdzila ze jeszcze musi cos zrobic.
                        Poszlam za nia. Mama wrocila zeby wylaczyc osietlenie lusterka. Spytalam
                        dlaczego? Miala taki figlarny usmiech i powiedziala ze wiecej go nie bedzie
                        potrzebowac. Nie wrocila juz ze szpitala. Cholerne lusterko, smutno kolo niego
                        przechodzic, teraz pozostaje ciemne, tato go nie zapala. A mnie jej tak
                        brakuje. Zawsze jak dzwonie mam wrazenie ze za chwile uslysze jej glos.

                        Pozdrawiam,
                        Joanna
                      • rima Re: Moja mama odeszła do nieba. 26.07.06, 07:39
                        Wiesz Marto, ja też ryczę jak piszę, wprawdze to łzy takie że mocno sciskam
                        oczy, bo jestem w pracy, ale powiem wam że fakt iz nie ejstem sama bardzo mnie
                        trzyma na duchu. Wolałabym oczywiście jednoczyć się w inny sposób, ale... Caly
                        czas myslalam że tylko ja tak czuję, ale wiem że sa inne osoby,które również
                        teraz cierpią. Wczoraj byłam u mamy, przyoniosłam jej kwiaty które tak kochała
                        i chciałam płakać, ale nic... ak jakby w danym momencie łzy sie skończyły,
                        wyschły oczy. Tylko taki ciężar na sercu, jakby kamień przyciskał serce że nie
                        można wziąć pełengo oddechu - wy też tak macie. Ja mam czasami wrażenie że się
                        z bólu takiego wewnętrznego uduszę....
                        Iza
    • atka74 Re: Moja mama odeszła do nieba. 04.08.06, 21:20
      Witam
      Jeśli powiem, że współczuje wam wszytkim, to będzie za mało... Wyobrażam sobie
      co czujecie, wy wszyscy którzy kogoś bliskiego straciliście

      U mnie wszystko zaczeło się we wrześniu, grudniu zeszłego roku. Bardzo
      niepozorne we wrześniu bóle u mojego taty, a w grudniu u babci. Zanim się
      spostrzegłam przyszedł kwiecień 2006.
      Dziękuję za pomoc Hospicjum domowego św. Faustyny w Sopocie, bo tylko oni nam
      pomogli. Lekarze z AM w Gdańsku i ze Szpitala Wojskowego na Polankach nie
      umieli nam powiedzieć co sie dzieje. To już się nie liczy.

      1 kwietnia odeszła moja kochana babcia, 11 kwietnia odszedł mój tatuś. Byliśmy
      przy nich z moją mamą. Uwierzcie mi że blagałam ich żeby to sie już skończyło,
      żeby tak nie cirpieli. Tego sie nie da opisać. O tym sie nie da mówić...

      To już cztery miesiące mineło. A ja cały czas myślę, że jakie te życie jest
      okrutne, bo nie zatrzyma się chociaż na sekunde, jedną małą sekundę. Życie leci
      dalej tak jakby się nic nie stało
      Przepraszam was, powinnam pocieszyć, ale nie potrafię

      Kocham cię babciu i tatusiu. Dziękuje za wszystko

      Beatka
      • tolka3 Re: Moja mama odeszła do nieba. 07.08.06, 09:00
        Beatko, nie da się pocieszyć, choć mi akurat pomaga myśl, że tam na górze coś
        jest, że jest życie i że jest tam dobrze. To co napisałaś... chyba większość z
        nas czuje podobnie, podobnie to wyglądało. Ja też błagałam, żeby to się już
        skończyło... I też cholernie mi smutno, że życie toczy się dalej, jakby się nic
        nie stało. I że coraz mniej jej jest tutaj... Łączę się z Tobą w bólu.
    • agies2000 Re: Moja mama odeszła do nieba. 07.08.06, 13:34
      Moja mama zmarla 15 lipca tego roku,pisalam wzej w tym watku.Dzisiaj po raz
      pierwszy mi sie snila.byl to piekny sen,mama wygladala bardzo ladnie,jak przed
      choroba,Ale najwazniesze jest to co mi poiwdziala.Otoz poiwedziala mi ze byla
      zaskoczona jaka lekka smierc miala i ze czlowiek zawsze wie ze nadszedl juz
      jego czas i ze umiera.Skad to sie wzielo?Otoz moja Mama na 2 dni przed smiercia
      miala wylew,byla sparalizowana ,nie mowila ,nie reagowala na glosy......Nie
      wiedzielismy czy cierpi,czy czuje bol....Ja caly czas prosilam Boga zeby ona
      nie byla swiadoma tego co sie z nia dzieje,zeby nie cierpiala juz.........I to
      byla chyba odpowiedz na moje watpliwosci.jestem bardzo szczesliwa ze zobaczylam
      mame dzisiaj ,byla bardzo ladna i taka usmiechnieta,a jak szlam do domu
      rodzicow,gdzie mialam ja spotkac (wszytsko we snie),to bylo tak
      cicho ,spokojnie a dookola bylo mnostwo kwitaow....Czy to raj?Kocham Cie Mamo.
      • malgosiader Re: Moja mama odeszła do nieba. 14.08.06, 20:16
        Dopiero jakoś wczoraj "natknęłam" sie na fora o tej właśnie tematyce. Bardzo
        dokładnie przeczytałam forum pt. "wspomnienie o Mamie" i to właśnie. Dlaczego
        ja ich wczesniej nie znalazłam?
        Moja Mamusia odeszła 04 marca br. Po ośmiu miesiącach walki z nowotworem. Miało
        być 3 chemie-operacja-3 chemie. Jakie to dla nas wtedy było przerażające....
        teraz wszystko bysmy oddali żeby tak być mogło.
        Czytając posty, to tak jak ja bym je sama pisała. Dokładnie to samo czułam
        wtedy, czuję dzisiaj, do końca nie wierzę, że Jej nie ma. Nie potrafię zdjąć
        czarnych rzeczy, bo nie chcę zamknąć jakiegoś rozdziału. Sama siebie oszukuję.
        Zadaje sobie pytania, co by było gdybym rok wcześniej zmusiła Ją wręcz do
        zrobienia badań profilaktycznych, które każda kobieta robić powinna. Że może
        teraz była by z nami... Tyle miała planów, tak się cieszyła wszystkim,
        Zbliżająca sie Komunią Św. mojego syna, moją obroną, łudziłam się, że jak ma
        jakieś cele to doczeka, że to trzyma Ją przy życiu i że da radę, bo przecież
        cuda sie zdarzają gdzieś tam, to dlaczego nie u nas? W końcu choroby też
        zdarzają się gdzieś tam, a przecież zdarzyła się u nas, to może cud też.
        Robiłam wszystko, nie wierzyłam lekarzom i szłam do nastepnych. Jeździałam z
        Jej zdjęciem 100 km., ściągałam zioła z Peru, bioenergoterapeutę ściągałam do
        domu. Kupowałam sobie nadzieje. Odeszła po ciuchutku, we śnie. Byliśmy przy
        Niej Ja, mój Tato, moja siostra i Mamy siostra. Bogu dzieki nie cierpiała.
        Miała dopiero 55 lat.... Do dziś nie moge sobie z tym poradzić, mimo,że na
        zewnatrz ktos mógłby rzec że jest ok. Pozory, pozory. Odszedła od nas, nasz
        motor, nasze serce, wszystko już nie jest tak jak kiedyś. Tak bardzo Jej
        brakuje, wszędzie, który obszar by nie dotknąć. Gdyby ktoś mi rok temu
        powiedział, co bedzie w tym roku - wierzcie mi nie uwierzyła bym, bo przecież
        to niemozliwe żeby Jej nie było. Niemożliwe stało się możliwe. Wiara w Boga
        pomogła mi przterwać, tłumaczę sobie, że nic nie dzieje się bez przyczyny i że
        wszystko ma jakis sens. Czasami sie udaje, czasami nie. I oczywiscie rodzina,
        moja siostra, mój tato, mąż i Mamy siostra. Dzieci też zachowały się bardzo
        dojrzale. Nasza Mamusia zostawiła czwórkę wnuków, które bez Babci życia sobie
        nie wyobrażały. W naszej pamieci pozostanie jako ciepła i usmiechnieta osoba.
        Osoba, dla której nigdy z niczym nie było problemu, z Nia problemy rozwiązywały
        sie same. Bardzo Kochamy Cię Mamusiu i nigdy o Tobie nie zapomnimy.
          • malgosiader Re: Moja mama odeszła do nieba. 16.08.06, 10:39
            Jest potwornie źle, ale są i chwile wspaniałe.
            Ja codziennie myślę o mojej Mamci. Wspominam też i te fajne chwile, śmieszne. U
            nas nawet wyprawy po chemie, były fajne. Moja Mama bardzo dobrze znosiła
            chemię, nie było nawet wymiotów. I my (bo to ja z Mamą jeździałam wszędzie)po
            takiej chemii jechałysmy do jakiegoś centrum na zakupy, a potem na lody. Do
            domu wracałyśmy z czterogodzinnym opóźnieniem i to dlatego, że Ona tak chciała.
            To były nasze chwlie, super zakupy, wcinanie kiełbasy z "metra" w samochodzie,
            czy np. kilogram winogron, bo strasznie zgłodniałyśmy.... Ach, tego mi nikt nie
            zabierze, uśmiecham się przez łzy nawet teraz. Na absolutorium i podczas Komuni
            mojego dziecka naprawdę czułam,że jest z nami. Patrzyłam co chwilę w górę, bo
            wierzę w to głęboko, że Ona na nas patrzyła i cieszyła się tymi chwliami,
            czułam to.
            Buntuję się nie powiem, dlaczego Ona, ale staram sobie to wytłumaczyć, tzn.
            próbuję. Co nie zmienia faktu, że pozostaną setki pytań bez odpowiedzi.
            Tak sobie czsami myślę, że moja Mamusia być może uratowała życie mojej siostrze.
            Bo to właśnie jej choroba spowodowała, że my też zaczęłyśmy bardziej dbać o
            siebie. Nagle znalazł się czas na ginekologa, usg piersi. Ja wyszłam czysta, a
            siostra z guzkiem. Szybko szpital, odnawianie starych kontaktów, po roku od
            czasu jak postawiono Mamie diagnozę znów to samo. Na szczeście guz w porę
            wykryty. Operacja, kontrole trzy, wyniki dobre i za rok do kontroli. Ale gdyby
            nie poszła, nawet nie próbuję sobie wyobrazić co by było gdyby....
            Dlatego tak ważna jest profilaktyka o której wszyscy zapominamy. Mało jest
            osób, które tak uczciwie dbają o siebie.
            Pozdrawiam Cię gorąco,
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka