Dodaj do ulubionych

Czy lekarze celowo próbują nas zarazić gruźlicą

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.03, 18:55
Ostatnio bywam na odziale chorób płuc - nie jest zamkniety poinformowano mnie
i osobę, którą odwiedzam, że prątkujący gruźlicy są piętro wyżej. Po tygodniu
pobytu w szpitalu bliska mi osoba dowiedziła sie od lekarza, żeby nie
kontaktowac sie z osobami w sali obok, bo tam również pratkują, pielęgniarki
wchodzą w maskach. Bardzo fajne jest też to, że tabunami zjeżdżają wspólną
windą na spacerek po malutkim skwerku prątkujący i ludzie bez gruźlicy.
PYTANIE: czy gruźlica nie jest zaraźliwa, bo całe życie słyszałam, że jest.
Czy mijanie się na korytarzu, korzystanie z tej samej łazienki, windy nie
niesie z sobą żadnego ryzyka?? Czy też polscy lekarze są po prostu zupełnie
nieodpowiedzialni i szerzą gruźlicę bezmyślnie??
Obserwuj wątek
    • Gość: mruk Re: Czy lekarze celowo próbują nas zarazić gruźli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.03, 20:20
      up
      • agnulek Re: Czy lekarze celowo próbują nas zarazić gruźli 17.06.03, 22:09
        tak, a jak idziesz na badanie krwi, to zarazają Cie rakiem....

        moze to co slyszalas to tylko plotka?
        nie zawsze ufam lekarzom, ale chyba sa jakies granice..
        Poza tym, nie ma co narzekac, nawet jezeli tak jest, to i tak nic nie zrobisz
        (?), a w najgorszym wypadku zachorujesz ;-)


        pozdrawiam
        • Gość: agava Re: badanie krwi... IP: *.dew.pl / 192.168.2.* 18.06.03, 22:24
          badając krew w labolatorium nie ma możliwości zarażenia
          się nowotworem, ale niestety prątkujacą grużlicą można
          zarazić nawet kilkanaście osób.
          • Gość: mruk Re: badanie krwi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.03, 10:35
            oczywiście tytuł nadałam przewrotnie, bo zupełnie nierozumiem podejścia służb
            medycznych

            wiadomo, że gruźlica się coraz bardziej szerzy i między bajki mozna wstawic
            teorie o tym, że jest to spowodowane biedą, dotyka to coraz częściej ludzi,
            którzy z biedą nie mają nic wspólnego

            ale jeżeli pozwalamy, by ludzie pratkujący korzystali z tych samych łazienek ,
            toalet, kaszleli krwią na korytarzach obok ludzi bez gruźlixy za to np. z
            chorobą nowotworową, to jak nic można się spodziewać powiększenia szeregów
            prątkujących

            oczywiście można leczyć, ale jak kosztowne, dla państwa i pacjenta i jak
            kosztowne z punktu widzenia jego organizmu jest leczenie gruźlicy, wie ten ,
            kto się leczył

            podobno dawniej byli izolowani na czas pratkowania - co sie zmieniło, że
            przestano ich izolować.. przecież nic

            chyba że ja się nie orientuję i musi gruźlik napluć na zdrowego.. błehehe

            do tej smutnej refleksji dołączę jeszcze obrazek: obok szpitala gruźliczego
            jest kościół i siostyczka zakonna wyprowadziła na teren przyszpitalny około 20
            dzieci 3-5 lat, "bo nie ma co z nimi zrobić", na mój apel by się zastanowiła,
            czy to rozsądne między prątkujacych je wprowadzać, odpowiedziała a właściwie
            odwrzeszczała, że przeciez "dzieci nikomu nic nie szkodzą"... a prątkujący
            spacerowali dalej... i nie winię tu ich, oni io tak sa biedni, winię tu służbę
            zdrowia lub kretyńskie przepisy, które na to zezwalają..a siostrzyczka była po
            prostu totalne bezmyślna

        • agnulek Re: Czy lekarze celowo próbują nas zarazić gruźli 19.06.03, 11:23
          a co jeszcze zrobiles w tej sprawie, oprocz upomnienia zakonnicy??
          Bo jezeli NIC to nie wiem po co o tym w ogole pisac.
          Albo dzialaj i przejdz sie do paru osob, albo olej temat, bo nie ma co
          narzekac.
          Od samego narzekania na pewno nic sie nie zmieni. Nawet jezeli to przeczytaja
          lekarze i pielegniarki! przeciez oni maja maseczki no nie? :-)
          to typowe - nic nie robic i zrzucic odpowiedzialnosc na kogos innego albo na
          system.
          pozdrawiam
          • Gość: mruk Re: Czy lekarze celowo próbują nas zarazić gruźli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.03, 10:29
            a mylisz sie, moja droga, ksiądz olał sprawę, jeszcze się zdenerwował, że mu
            ktoś ma uwagi do zakonnicy... o dobro i zdrowie dzieci to tam nie chodzi z
            pewnością

            a lekarze.. Ty chyba nigdy nie byłaś naprawdę chora zalezna od warunków
            szpitalnych i zdana na łaske i niełaskę osób które ciebie rzekomo leczą..
          • Gość: mruk Re: Czy lekarze celowo próbują nas zarazić gruźli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.03, 10:32
            poza tym nie mieszkasz tutaj więc, wyobrażasz sobie, że to jest tak jak np. w
            Stanach pouinformujesz kogo trzeba i jest OK, sprawa załatwiona, Twoi najblizsi
            bezpieczni w szpitalu.. nooooo ale przecież mamy jeszcze sądy, w których masz
            prawo za własne pieniądze niejednokrotnie przewyższajace zarobki procesować sie
            lat powiedzmy 10 aż dojdzie do przedawnienia sprawy...
          • agnulek Re: Czy lekarze celowo próbują nas zarazić gruźli 20.06.03, 13:07
            Dalej nie rozumiesz ze od narzekania na Formu, albo na parafii nic sie nie
            zmieni..
            dalczego nie wystosujesz pisma do dyrekcji szpitala, albo nie napiszesz do
            jakiegos programu czyhajacego na sensacje!? zrob szum, jezeli naprawde chcesz
            cos zdzialac.
            A jak nie... to mozemy dalej kontynuowac ten bezsensowny watek :))
    • Gość: Mariusz Re: Czy lekarze celowo próbują nas zarazić gruźli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 09:16
      A może to pytanie trzeba zadać dyrekcji, a nie lekarzom, którzy z reguły nie
      mają nic do powiedzenia w kwestiach organizacyjnych, a i coraz częściej w
      terapeutycznych. Lekarzy w Polsce oskarżano już prawie o wszystko (przyznam,
      że czasami słusznie ale tylko czasami). Znacie moze nieomylnych, z tego co
      widze, to nawet sady zmieniaja wyroki nizszej instancji. To chyba tez sa bledy
      w sztuce. A może ktoś zapyta dlaczego tak wielu dobrych lekarzy wyjechało już
      z Polski, a liczba wyjazdów rośnie dynamicznie. Nie miejcie także złudzeń co
      do doskonałości opieki medycznej w bogatych krajach choć z pewnością jest tam
      o wiele lepiej. Pozdrawiam. A propos w Polsce ok. 30% populacji przeszło
      zakażenie gruźlicą co nie znaczy, że zachoruje. Radzę także uważać na
      prątkujących tam gdzie naprawdę są groźni (leczeni bardzo szybko przestają być
      zakaźni). Uwaga na dworce, komunikacj miejska itd.
      • Gość: ewas Re: kto zaraził się gruzlicą IP: *.lanet.wroc.pl 22.06.03, 00:01
        moja ciocia chodząc do wujka leżącego na oddziale chorób płuc tz.wewnetrznym
        czyli nie ostre stany a przewlekłe ,zaraziła się najprawdopodobniej tam
        grużlicą (a wujek leżał w cięzkim stanie prawie 6 miesięcy).Ciocia po 5 m od
        chwili kiedy wujek położył się na oddziale dostała zapalenia płuc a potem po 5-
        6 tyg .ktoś wreszcie w tym szpitalu co leżał wujek rozpoznał gruźlicę
        prosówkową.Efekt taki że po ciężkiej chorobie wujka nastąpil ciężki stan cioci
        wiek okolo 70.zapytałam lekarza dlaczego doszło do tego i czy możliwe że
        zarazila się tam ,uznano że tak tym bardziej że chorzy często są "mieszani" a
        dokładniej j.chorobowe bo ciągle się przesuwa lżej chorych aby zrobić miejsce
        dla ciężkich stanów.Ot takie nasze realia.
        • Gość: grulig Re: kto zaraził się gruzlicą IP: *.chello.pl 22.06.03, 14:41
          Nie gruźlica, ale bajka ta sama...
          W zeszłym roku moja 12-letnia córka wylądowała w szpitalu zakaźnym z
          podejrzeniem mononukleozy. Okazało się że to jednak uczulenie, ale niestety
          spędziła tam 11 dni i wyrwaliśmy ją niemal siłą.
          W tym czasie mogła zarazić się wieloma innymi chorobami, bo przenoszono ją 4
          razy z sali do sali, a żeby bylo weselej to codziennie ważenie polegało na
          wygnaniu wszystkich maluchów z sal i ustawieniu w jednym ogonku. To samo
          działo sie z resztą przy konsultacjach specjalistów, też nikt nikogo od siebie
          nie izolował, więc stały razem ropne anginy, ospy, mononukleozy i co tam kto
          jeszcze hodował!
          A biedna mała nie mogła wyjść ze szpitala, bo na wszelki wypadek zaczęto dawać
          jej penicylinę (pewnie żeby nie zaraziła czymś jeszcze), a przecież serię
          trzeba skończyć, a penicyliny nie podaje się już ambulatoryjnie.
          Dzięki takiej "organizacji pracy" my straciliśmy dużo nerwów, a chora kasa
          troche pieniędzy, tylko kto się tam tym przejmował

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka