Dodaj do ulubionych

Interesujacy temat - Stomatologia

04.09.07, 14:03
Gdy zabolał ząb w dawnym Brzegu

Schorzenia uzębienia i towarzyszący im ból występowały zawsze,
zarówno w czasach zamierzchłych, jak i w starożytności,
średniowieczu, w czasach nowożytnych, po dzień dzisiejszy.
Duże znaczenie w złagodzeniu tego bólu miał wynalazek w 1846 r.
eterowej narkozy. Ludzie cierpieli z powodu zepsutych zębów i
poranionych dziąseł. Z czasów rzymskich pochodzi powiedzenie używane
do dziś przez wszystkich znękanych przez zęby: "Ból zęba jest
najstraszliwszym ze wszystkich bólów, chyba tylko umieranie może być
gorsze".
Wiedzę o powyższych schorzeniach czerpie się głównie z
materiału archeologiczno wykopaliskowego, natomiast źródła pisane na
ogół rzadko wspominają przed XIII w. o chorobach uzębienia.
Zaburzenia w kostnieniu i budowie uzębienia mogły być
spowodowane wieloma przyczynami. Jedną z nich był prawdopodobnie
nadmiar lub brak fluoru.
Nadmiar fluoru powodował zmiany: struktury dentyny (jasne plamy, a
potem kruszenie się szkliwa), kształtu, budowy i kierunku wzrostu
zębów. Częsty niedobór fluoru osłabiał uzębienie i czynił je
podatniejszym na próchnicę.
Inne czynniki wpływające na prawidłowość rozwoju zębów to:
przebyta krzywica, nieodpowiednia pielęgnacja dzieci (prognatyzm)
lub uwarunkowania genetyczne.
Przeprowadzone w ograniczonym zakresie badania nad patologią i
morfologią szczęk w średniowieczu wykazały kilkakrotnie anomalie w
budowie zębów, jak nadliczbowe zęby w szczęce czy dodatkowe korzenie.
Najczęstszą jednak chorobą uzębienia była próchnica, która
nasilała się w miarę rozwoju kulturowego. Materiały pochodzące z
badań stwierdzały próchnicę wśród 30-40% ludności
wczesnośredniowiecznej (IX XIII w.), a u późnośredniowiecznej 51,1%
i nowożytnej 52,5%.
O leczeniu bólu zębów wspominali niejednokrotnie lekarze
średniowieczni. Próchnica i przewlekłe stany zapalne musiały być
częste, o czym świadczą znaczne ubytki zębów w wielu przebadanych
seriach antropologicznych z ziem polskich, w tym również Śląska.
Początki próchnicy, najczęściej pierwszych trzonowych zębów,
datować można na okres około 20 roku życia. Po 40 roku życia
występowały dalsze komplikacje, przewlekłe stany zapalne, powodujące
tworzenie rozległych torbieli lub innych zmian i ubytki.
Jeszcze w końcu XIV w. nawet rodziny książęce (również w
Brzegu) pozbawione były skutecznej pomocy dentystycznej. Bywały
oczywiście organizmy odporniejsze, jak dowodzą przykłady z badanych
cmentarzy. Niektóre osoby osiągały nawet, jak na owe czasy,
zaawansowany wiek (np. 60 lat), zachowując zdrowe zęby.
W związku z powyższym od niepamiętnych czasów czynione były
wysiłki, aby męczarniom wynikającym z bólu zębów ulżyć, a
równocześnie na tym zrobić interes.
W starożytnym Babilonie usuwanie chorych zębów było połączone
jednak z pewnym ryzykiem, ponieważ, w przypadku niepowodzenia,
lekarz mógł być poddany surowej karze, łącznie z obcięciem ręki.
Stąd też podstawą było leczenie farmakologiczne.
Znaleziona w Assur gliniana tabliczka zawierała 16 recept:
ałun, mięta do czyszczenia zębów, różne rodzaje żywic na ruszające
się zęby, mieszanka ziół na "robaka zębowego", uznawanego za
przyczynę próchnicy.
Ok. 100 r. n.e. Syryjczyk Archigenes otworzył świdrem bolący
ząb, żeby wyleczyć stan zapalny miazgi zębowej. Natomiast Rufus z
Efezu uśmierzał ból zęba arsenem. Obie te techniki stosuje się do
dziś. Arabskim dentystą był prorok Mahomet (570-632), którego
zainteresowania medycyną były powszechnie znane. Używał on do
pielęgnacji zębów drewnianego kołka w kształcie szczoteczki.
Od starożytności używano do czyszczenia zębów proszku
sporządzonego z popiołów z jelenich rogów, soli, ałunu i mirry. Temu
specyfikowi przypisywano działanie profilaktyczne. Przestrzegano
przed jedzeniem potraw zbyt gorących i zbyt zimnych, słodyczy i
orzechów. Kiedy pomimo tego zęby się psuły, przyczyny szukano
wewnątrz organizmu.
Centrum średniowiecznej europejskiej dentystyki był uniwersytet
w Salerno we Włoszech, a także francuskie miasto Montpellier ze
swoim zakonnym szpitalem. Zalecano wtedy codzienne czyszczenie
zębów, przez dokładne płukanie wodą w celu usunięcia resztek
jedzenia, których rozkład powoduje chorobę dziąseł.
W XVI w. swój wkład do dentystyki wniósł Leonardo da Vinci:
sporządził anatomiczne rysunki szczęk z niespotykaną dotąd
dokładnością. W czasach, kiedy na uniwersytetach i dworach
książęcych Europy Zachodniej rozszerzano wiedzę dentystyczną dzięki
doświadczeniom i odkryciom uczonych, lud pozostawał samemu sobie.
Przez kraje przemieszczali się chirurdzy, wyrywacze zębów i
cyrulicy. Posługiwali się kleszczami, pilnikami, skrobakami,
żelaznymi płytkami, narzędziami o tak niezwykłych nazwach jak "stopa
ducha" czy "pelikan".
Ich przyjazdy nabierały cech jarmarcznego przedstawienia, a krzyki z
bólu pacjentów wciskały się do uszu przyglądających się. Na
podestach klęczeli cierpiący, wciśnięci między kolana wyrywacza
zębów, z głową przytuloną do jego piersi, wyczekując wyzwolenia z
najstraszliwszego z bólów.
Do pionierów stomatologii zalicza się Johanna Stockera z Ulm,
wynalazcę amalgamatu, stosowanego do wypełniania zębów.
Obok prawdziwej medycyny kwitły wtedy przesądy i szarlataneria.
W połowie XVII w. matki kładły synom na opuchnięty policzek okłady z
własnego kału i rumianku, zęby usuwało się z użyciem wilczego i
psiego łajna, zgniłych jabłek i różanego olejku.
Powodzeniem cieszyli się również zamawiacze, nawet w XIX i XX
w. Znalazło to nawet odbicie w literaturze. Przykładem tego jest
chociażby świetna nowela Antoniego Czechowa, pisarza
rosyjskiego, "Końskie nazwisko".
W 1728 r. Francuz Pierre Fouchard wydał podręcznik dentystyki.
Opisał w nim, jak wykonać protezy na górną i dolną szczękę i jak
umocować je stalowymi koronkami. Fouchard uzupełniał brakujące zęby,
wstawiając mostki i zęby ćwiekowe. Protezy wykonywał z zębów ludzi i
mułów oraz z piszczeli osłów.
Za pioniera nowoczesnej dentystyki uważa się dentystę króla
pruskiego Fryderyka II, Philippa Pfaffa, który wydał w 1756 r.
wielką "rozprawę o zębach i ich chorobach". Pfaff pierwszy opisał,
jak zrobić z wosku odcisk szczęki, niezbędny do wykonania gipsowego
modelu, będącego podstawą do wykonania protezy.
W XIX w. stomatologia najszybciej rozwijała się w Ameryce. W
1856 r. Amerykanin Charles Goodyear dostał patent na kauczuk jako
materiał na protezy zębów, pełniący tę rolę przez następne sto lat.
W 1871 r. wprowadzono pierwszą maszynę do borowania, napędzaną
przez naciskanie nogą pedału. Wiertło wykonywało 2000 obrotów na
minutę. Dzisiejsze turbinowe maszyny do borowania mają 400.000
obrotów na minutę.
W końcu XIX w. w Wiedniu okulista Carl Koller po raz pierwszy
zastosował lokalne znieczulenie kokainą, co szybko przejęli
dentyści. Odkryte w tym mniej więcej czasie promienie rentgenowskie
znalazły wkrótce zastosowanie w dentystyce przy wykonywaniu zdjęć
uzębienia.
Jak widać, droga od szarlatanów, wyrywaczy zębów, cyrulików i
średniowiecznych kowali, zamawiaczy do lekarza stomatologa i lekarza
specjalisty ortopedii szczękowej była bardzo długa.
Przez wieki zmieniało się bardzo wiele: kunszt dentystów,
instrumenty, technika. Ale jedno nie zmieniło się wcale, dentyści,
tak jak niegdyś wyrywacze zębów, za swoje usługi każą sobie słono
płacić.

Jan Majewski

Gazeta Brzeska nr 448 z dnia 18 maja 2004 r. Opowieści brzeskich
ulic – Gdy zabolał ząb w dawnym Brzegu
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka