paulinapaulinapaulina 20.08.03, 14:22 W jaki sposób podnieść odporność u trzyletniego kandydata na przedszkolaka? Potrzebuję czegoś naprawdę sprawdzonego, na eksperymenty nie mam czasu, bowiem 1 września za pasem. ;) Paulina Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: tangerines Re: Odporność u trzylatka IP: *.pop.e-wro.net.pl 20.08.03, 17:22 Polecam zupełnie nieszkodliwy lek homeopatyczny Echinacea complexe nr 40, frimy Lehning. To są kropelki w cenie ok. 17 zł i małym dzieciom daje się tyle kropli ile mają lat. Nie przerażaj się, że są na spirytusie 3 krople dziennie do jakiegoś soczku mu nie zaszkodzą. Podaję Ci dawkę dla dzieci, bo nie ma jej na wszystkich opakowaniach, jest natomiast w katalogu firmy. Na przeziębienia polecam lek o tajemniczej nazwie L.52 tej samej firmy. Leki są bezpieczne i nie mają żadnych skutków ubocznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anma Re: Odporność u trzylatka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.03, 20:34 Ja tez polecam Echinaceę, z tym ze ja stosowałam u mojego dziecka (obecnie 4- latka ale stosowałam chyba pierwszy raz jak miał niewiele ponad rok)preparat Echinacea-ratiofarm w kropelkach. Ale jako jeszcze bardziej skuteczny polecam Esberitox N. To też kropelki z tym ze trzyskladnikowe. W tej chwili nie pamiętam dokładnie składu ale oprócz echinacei (czyli jeżówki) są tam jeszcze dwa inne ziółka. Nam się sprawdza wyśmienicie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen Re: Odporność u trzylatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.03, 23:32 Ja polecam diete optymalną. Jedną z korzyści jakie daje ten sposób odżywiania jest znaczny wzrost odporności, szczególnie na drobne infekcje. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tangerines Re: Odporność u trzylatka IP: *.pop.e-wro.net.pl 21.08.03, 08:47 Nie mogę!!!, na wszystko dieta optymalna. Na jelito drażliwe optymalna, na odporność optymalna. Czy zdajesz sobie sprawę jaką krzywdę możesz komuś zrobić takimi radami. Dieta dla 3 latka!!!! Człowieku przestań dawać takie rady jak się nie znasz, bo nie znasz się na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen Re: Odporność u trzylatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.03, 11:49 Widzę, że wielu osobom trudno jest zrozumieć to, że człowiek jest skonstruowany tak, że nie musi chorować ani na jelito drażliwe ani na przeziębienia ani na cukrzycę, migrenę i Bog wie co jeszcze. Trzeba się po prostu praswidłowo odżywiać. Odżywianie, które prowadzi to wszystkich ww chorób prawidłowe nie jest. Najbardziej dziwi mnie to, że większość ludzi uznaje jedzenie naturalnych produktów zwierzęcych (obecnych w diecie człowieka przez znakomitą większość jego historii) za szkodliwe, natomiast zażywanie syntetycznie wyrwarzanych "wynalazków" przyjmuje się bezkrytycznie jako zdrowe. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tangerines Re: Odporność u trzylatka IP: *.pop.e-wro.net.pl 21.08.03, 13:23 Dla osoby z ww chorobą jelit wypicie tak naturalnego produktu zwierzęcego jak mleko wiąże się z 2 dniami ciężkiego ataku. Leczę swoją chorobę właśnie środkami naturalnymi, zioła, homeopatia. Być może dieta ta ma dobre działanie zapobiegawcze ale w przypadku gdy ktoś już jest chory wzmaga ataki choroby. U dzieci nie wolno!!!! stosować żadnych wynalazków dietetycznych. Należy też mieć świadomość odpowiedzialnośći przy takich radach. Dieta optymalna nie jest lekarstwem na wszystkie choroby, przy wielu jednostkach chorobowych może wyrządzić ogromne szkody!!! Co innego zapobieganie a co innego leczenie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen Re: Odporność u trzylatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.03, 20:24 Nie słyszałem żeby dieta opty wzmagała ataki jakichś chorób. Słyszałem natomiast, że w wielu chorobach ma działanie zbawienne. Co do mleka to rzeczywiście nie nadaje się ono do spożywania. Chodziło mi o takie rzeczy jak mięso, podroby, tłuszcze (smalec, słonina masło, łój itd), sery. Odżywiając się tym wszystkim masz małą szansę stać się klientką firmy farmaceutycznej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Odporność u trzylatka IP: 195.217.253.* 22.08.03, 16:50 Gość portalu: hydrogen napisał(a): > Chodziło mi o > takie rzeczy jak mięso, podroby, tłuszcze (smalec, słonina masło, łój itd), > sery. Odżywiając się tym wszystkim masz małą szansę stać się klientką firmy > farmaceutycznej. > w krotkim czasie moze nie, ale za 30 lat miazdzyca murowana. I nie mow, ze to nieprawda - pogadamy za 30 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen Re: Odporność u trzylatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.03, 21:27 Dosia, mam dobrą wiadomość: nie musisz czekać 30 lat, pogadać możesz sobie już teraz. Proponuję z dr Kwaśniewskim lub kimś z jego otoczenia (okoo 35 lat na diecie). Jest spora grupa osób która ma równie długi staż optymalny, niektóre są znane. Niedawno np dowiedziałem się, że śp Jerzy Waldorff był na diecie optymalnej od 1972 roku. Trzeba przyznać, że trzymał się nieźle. Nie narzekają też inni optymalni z około 30-letnim stażem. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Odporność u trzylatka IP: 195.217.253.* 21.08.03, 17:19 Moze mam dziwna teorie, ale uwazam, ze dzieci powinny troszke pochorowac, zlapac w przedszkolu tradycyjnie wszystkie zakazne choroby i inne. W koncu w jakis sposob wyrabia to odpornosc. Dzieci, na ktore sie chucha i dmucha staja sie cherlawe a potem jest juz tylko gorzej. W kazdym razie ja bylam dzieckiem b. chorowitym. Oczywiscie najczesciej chorowalam w dni wolne od pracy tj. Boze Narodzenie, kiedy normalne przychodnie nie dzialaly... ale to juz inna historia. Angina za angina. Ciagle zapalenie ucha itp. Teraz, w wieku 26 (wiem, wiem, to za malo zeby sie wypowiadac), ale juz od wielu lat w ogole nie choruje. Przez ostatnie 3 lata nie bylam ani razu na zwolnieniu lekarskim, zadnej niedyspozycji typu przeziebienie, grypa, bol gardla, katar. NIc. A nie przyjmuje zadnych preparatow, witamin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki a po co podnosic? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.08.03, 20:36 Uwazam tak, jak Dosia: nie podalas powodu, dla ktorego chcesz majstrowac przy odpornosci swojego dziecka. Juz pomijam kwestie, czy homeopatia ma jakikolwiek efekt poza efektem placebo- to temat walkowany tutaj regularnie. Ale po co podnosic odpornosc? Jest dla mnie jasne, ze dziecko, ktore ma czesty i regularny kontakt z rowiesnikami, bedzie czesciej zapadac na rozne infekcje, to koniec koncow normalne. Ale przedszkole warte jest tego, IMHO. No i bedziesz miec z glowy rozne choroby wieku dzieciecego, jak chociazby ospe wietrzna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ww Re: a po co podnosic? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.08.03, 15:23 Jesli Twoje dziecko/ dzieci po kontakcie z przedszkolem mają tylko katarki, to się ciesz... Jeśli po 3 dniach w przedszkolu standardowo zaczyna się zapalenie oskrzeli z dusznością (sterydy w ruch :-( ), a w ciągu 3 miesięcy powtarza się to 6 razy, w międzyczasie jakieś gorączki, obstawiane lekami p/gorączkowymi i relanium (drgawki gorączkowe w wywiadzie), to przestaję się dziwić rodzicom, którzy szukają sposobów wpłynięcia na odporność dzieci... Dla nas istniały 2 wyjścia: na stałe wpakować sterydy wziewne lub wypisać z przedszkola :-( Wybraliśmy to drugie, z wielkim żalem i stratą dla rozwoju społecznego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: a po co podnosic? IP: 195.217.253.* 22.08.03, 16:48 Nie kazde dziecko choruje tak ciezko. Najczesciej jednak sa to "zwykle" choroby zakazne: rozyczka, swinka, ospa - przejscie niektorych tych chorob jest b. wskazane w dziecinstwie, a gdzie ma sie dziecko zarazic jak nie w przedszkolu? Ospa w doroslym zyciu to o wiele ciezsza choroba. Jak bylam dzieckiem b. czesto chorowalam z wysoka ponad 40 stopniowa goraczka. Pogotowie w domu bywalo czesto. Zastrzyki normalka - sterydow wtedy, chyba, nie bylo :) Natomast moi rodzice nigdy nie robili ze mnie ofiary, nigdy nie bylo tak, ze jak dziecko ma kaszelek albo katarek to nie idzie do przedszkola, czy szkoly. Inne dzieci siedzialy w domu z byle infekcja, ja dzielnie stawialam czola przeciwnosciom losu. Dostawalam za to mleko z czosnkiem i syrop z cebuli. Chorowanie moje skonczylo sie wraz z pojsciem do szkoly podstawowej (a poszlam wczesnie bo mialam tylko 6 lat). Od tej pory b. rzadko zdarzaly mi sie jakiekolwiek infekcje i tak jest do dzis. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ww Re: a po co podnosic? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.08.03, 20:58 A z 40 stopniową gorączką też chodziłaś do przedszkola? Jest różnica między katarkiem a zapaleniem oskrzeli z dużą dusznością, czy 40 stopniową gorączką. Też nie mam zamiaru robić z dziecka ofiary... Ale z drugiej strony: wyobraź sobie, że jesteś mamą takiego chorowitego przedszkolaka. Cieszysz się z każdego dnia bez choroby. Przyprowadzasz dziecko do przedszkola,a tu obok siada kolega z grupy, smarkający, i kicha Twojemu dziecku prosto w nos. Za 2 dni masz od nowa cyrk i izbę chorych w domu. Wspomnę tylko, że opakowanie leku, który stosują w takich przypadkach moje dzieci, kosztuje ok. 125zł.A w domu bywa jeszcze na przykład młodsze, jeszcze bardziej chorowite dziecko, lądujące w szpitalu przy niemal każdej chorobie. Efektem obecności takiego zasmarkanego przedszkolaka w przedszkolu jest ubytek kilkuset złotych z mojego portfela na leki, lub ubytek tejże kwoty z kasy NFZ (na który płacimy wszyscy), gdy ja płacę za wspomniany lek ryczałt, z powodu przewlekej choroby dzieci. Ja mam taką wizję przedszkola :-(( Dzieci w przedszkolu chorowały, chorują i będą chorować, ale nie każda matka jest panikarą reagującą histerycznie na banalne katarki.. Ja bym chciała, żeby moje dzieci poprzestawały na tychże katarkach :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: a po co podnosic? => ww IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 24.08.03, 08:00 Gość portalu: ww napisał(a): Dla nas istniały 2 > wyjścia: na stałe wpakować sterydy wziewne lub wypisać z przedszkola :-( > Wybraliśmy to drugie, z wielkim żalem i stratą dla rozwoju społecznego > dziecka. I bardzo slusznie. Po prostu Wasze dziecko nie nadawalo sie do tego przedszkola. Gdyby, dajmy na to, Twoje dziecko mialo mozgowe porazenie dzieciece, tez by sie do tego przedszkola najpewniej nie nadawalo- tu nie ma roznicy. Przewlekle choroby takie juz sa, ze ograniczaja bardzo mozliwosci wyboru. I zanim ktos mi to powie: to nie moje slowa sa okrutne. Ja sam tez nie lubuje sie w okrucienstwie. Slowami staram sie opisywac rzeczywistosc, jak ja widze. Z reklamacjami prosze do rzeczywistosci. A wracajac do meritum: akurat w Twojej sytuacji podnoszenie odpornosci to absurd! Twoje dziecko ma odpornosc za wysoka i rozregulowana i poprawia sie po zastosowaniu lekow obnizajacych odpornosc. I to jest wlasnie przyklad na to, ze majstrowanie przy odpornosci moze przyniesc wiecej szkody niz pozytku. QED. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moon.light Re: a po co podnosic? do ww IP: 212.122.206.* 24.08.03, 23:00 Gość portalu: ww napisał(a): > Jesli Twoje dziecko/ dzieci po kontakcie z przedszkolem mają tylko katarki, to > > się ciesz... Jeśli po 3 dniach w przedszkolu standardowo zaczyna się zapalenie > oskrzeli z dusznością (sterydy w ruch :-( ), a w ciągu 3 miesięcy powtarza się > > to 6 razy, w międzyczasie jakieś gorączki, obstawiane lekami p/gorączkowymi i > relanium (drgawki gorączkowe w wywiadzie), to przestaję się dziwić rodzicom, > którzy szukają sposobów wpłynięcia na odporność dzieci... Dla nas istniały 2 > wyjścia: na stałe wpakować sterydy wziewne lub wypisać z przedszkola :-( > Wybraliśmy to drugie, z wielkim żalem i stratą dla rozwoju społecznego > dziecka. nie zastanawiałaś się czasem, czy chorowanie Twojego dziecka nie miało podłoża psychosomatycznego, a te duszności to manifestowanie przez dziecko (oczywiście niekoniecznie w sposób świadomy) trudności zwiazanych może z pójściem do przedszkola, a może z zazdrością wobec młodszego rodzeństwa, ataki duszności, leczenie sterydami - wskazują na astmę, a to dość klasyczny efekt przeżywania lęku separacyjnego i jeśli te ataki nasilały się lub pojawiały w przedszkolu, to na mój psychologiczny nos,to ciało próbowało dawać sobie radę z tym, czego psychika nie była w stanie unieść pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania B-J Re: a po co podnosic? IP: *.obr.pl / 192.168.1.* 25.08.03, 12:19 Gość portalu: Doki napisał(a): > Ale przedszkole warte jest > tego, IMHO. No i bedziesz miec z glowy rozne choroby > wieku dzieciecego, jak chociazby ospe wietrzna. Odporność na tę chorobę można nabyć poprzez szczepienie (Varilrix), podobnie jak i na świnkę, odrę i różyczkę. Celem przedszkola nie jest zwiększenie odporności dziecka na zachorowania. A jeżeli chodzi o meritum sprawy ja sporządziłam zeszłej jesieni nalewkę czosnkową na spirytusie i podawałam systematycznie zaczynając od 1 kropli (dochodząc do ok. 25-20) 3 x dziennie. Zachorowalność spadła nieco, przy czym Mała chodzi do przedszkola dopiero od kwietnia (wówczas 3 l 5 m) a teraz ma przerwę wakacyjną. W przedszkolu 2 x dopadł nas wirus rota (w tym 1 x szpital), nie życzę nikomu, infekcje ukł. oddechowego nie wystąpiły. Na uodpornienie podawałam też Bioaron C, Esberitox. pzdr. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edyta Re: Odporność u trzylatka IP: *.safon.wroclaw.pl 22.08.03, 13:36 Ja mam 4 letnie dziecko w przedszkolu. Chorowało strasznie. )link z dokładnym opisem), przy pomocy mądrej lekarki mijamy przychodnię szerokim łukiem od marca tego roku. Odporność poprawiły nam: wspominana jeżówka (echinasal), bioaron C, i witaminy. W infekcjach natomiast służą nam bańki, homeopatia i wspomniane wyżej. Pozdrawiam i życzę zdrówka. link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=7233527 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiki Re: Odporność u trzylatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.03, 00:37 Ja przeszłam gehennę z moimi synami. Chorowali non stop - tylko prawie 10- letnia różnica wieku sprawiła, że nie oszalałam. Nie ma jednej recepty na podniesienie odporności dziecka - starszemu pomogła Padma 28 + olej z ogórecznikia (organizm młodszego niemal nie zareagował na ten wspaniały preparat), młodszy przyjmował tran i tabletki z czosnku i ostatni rok szkolny (a ma już 10 lat) poraz pierwszy przeżył bez chorób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ww Re: Odporność u trzylatka IP: *.bielsko.dialog.net.pl 24.08.03, 12:46 Pytanie: czy rzeczywiście te Padmy i czosnki pomogły, czy dzieci po prostu wyrosły z okresu najczęstszego chorowania? Do tego trzeba by rzetelnych badań klinicznych, z próbą podwójnie ślepą, które wykazałyby ewentualną skuteczność lub nieskuteczność takiego postępowania. To tak na marginesie homeopatii, która właśnie żeruje na determinacji pacjentów,żeby zrobić COŚ, lub COKOLWIEK, co z jednej strony rozumiem (jako matka chorowitego towarzystwa :-( ),a z drugiej strony wykorzystuje naturalny przebieg schorzeń (infekcji wirusowych na przykład), kiedy to zdrowienie poczytuje się za sukces homeopatii, a nie za naturalny etap tego procesu, bez względu na zastosowane leczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
paulinapaulinapaulina a po co podnosić? - do Doki_ńskiego 24.08.03, 21:03 Doki, doceniam Twoją wiedzę i bezinteresowną chęć pomocy innym. Podziwiam Twój spokój i umiejętność prezentowania własnego zdania. Pozwól, że odpowiadając na Twoje pytanie postawione w tytule postu bardzo śmiało, posłużę się cytatem z literatury: "Pytał głupi mądrego, na co rozum zda się, Ten milczał, a gdy tamten naprzykrzał się, Odpowiedział: Na to zda się, według mego zdania, Żeby nie odpowiadać na głupie pytania." Liczę, że nie obrazisz się za klasyka. ;) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i dziękuję za odpowiedź. Paulina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AGA Re: a po co podnosić? - do Doki_ńskiego IP: 194.181.128.* 26.08.03, 13:31 Bardzo trafnie Paulinko! Brawo!Chylę czoła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwiat2003 Re: a po co podnosić? - do Doki_ńskiego IP: 212.122.206.* 26.08.03, 18:46 no pewnie lepiej naszprycować dziecko lekami i miec poczucie, że wszystko się zrobiło i jeśli zależy Ci na niechorowaniu to nie posyłaj dziecka do przedszkola, bo tam dzieciom obniża sie odporność również w wyniku silnego stresu jakie dziecko przeżywa rozstając się z domem i osobami znaczącymi na 9h dziennie choruje rytmem tydzień w domu, 2 tyg w przedszkolu i to jest normą, poza tym chorowanie też odgrywa takie znaczenie: maluch nieświadomie ''lubi '' chorowac ,bo wtedy jest z bliskimi.... i doki ma rację jedynym sensownym sposobem uodpornienia jest wychorowanie się, a nie majstrowanie przy ukł. immunologicznym no i oczywiście hartowanie bieganie latem boso po rosie, chłodniejsze prysznice i nieprzegrzewanie dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiki Re: Odporność u trzylatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.03, 21:11 Mam poczucie, że tran z czosnkiem działa, ponieważ ja z powodu problemów z oskrzeklami jesienia i wiosną ciężko chorowałam na zapalenie oskrzeli - w tym roku udało się przeżyć te złe sezony bez choroby.Padmę 28 koleżanka podawała swojej córce; gdy ta miała 2,5 roku i bardzo pomogło, dziecko miało wówczas alergię, po której bardzo szybko nie pozostał nawet ślad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina Re: Odporność u trzylatka IP: 212.160.125.* 27.08.03, 14:25 Wysłałam Ci wczoraj maila ale nie doszedł, więc piszę tu bo znam twój problem. Mój synek ma 3,5 roku. Często się przeziębiał i wysychała mu skóra przedewszystkim na nóżkach i brzuszku, witaminy jadł garściami bez skutku, balsamy nie działały, i na dodatek był niejadkiem. Zaczełam mu podawać suplementy Herbalife, po kilku dniach ustąpiły problemy ze skórą, nabrał apetytu, a teraz pomimo że padało nie kaszle i nie ma kataru. Zajęłam się dystrybucją tych wspaniałych produktów. Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat zajźyj na cellnutrition.5u.com Możesz również wejść w dystrybucję. Polecam i życzę zdrowia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hydrogen Re: Odporność u trzylatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.03, 21:56 A co to za suplementy? I jak stwierdzić co danej osobie jest potrzebne? Ja korzystałem z usług Biomolu w Łodzi. Oni robią badanie włosów i dopiero na tej podstawie lekarz opracowuje szczegółowy program suplementacyjny. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iza Re: Odporność u trzylatka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.03, 17:58 Mój syn 3,5 roku, też chorował w przedszkolu, od czasu gdy podaję mu Actimel i wodę mineralną z sokiem malinowym nie mam tego problemu. Pozdrawiam i życzę zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś