janis_5
18.04.08, 14:06
Witam wszystkich zainteresowanych w/w tematem.
Piszę, ponieważ wczoraj po raz pierwszy w moim życiu byłam na zabiegu
wstrzyknięcia toksyny botulinowej do rąk.
Chciałam opowiedzieć troszkę o tym zabiegu, bo jeszcze przed zdecydowaniem się
na niego, również miałam wiele wątpliwości i niestety trudno było mi znaleźć w
internecie jakieś konkretne rady i wymiany doświadczeń osób które miały taki
zabieg już zrobiony.
Zacznę może od początku... Z problemem nadpotliwości dłoni borykam się juz od
prawie początku podstawówki (obecnie mam 21 lat). Wcześniej stosowałam już
wszystko co możliwe (łącznie z: antyperspiranty - Etiaxil i Antidral,
akupunktura, psycholog, kąpiele w ziołach i wiele wiele innych), niestety nic
nie pomagało. Antidral - owszem, ale w okolicach pach jedynie.
Tak więc problem ten narastał i narastał, co wiosnę doprowadzając mnie do
pewnego rodzaju załamania nerwowego. Ogólnie jestem osobą bardzo pogodną i
wesołą, korzystającą z życia, jednak TEN problem mnie niestety wiele razy
przerastał.
Teraz nareszcie zdecydowałam się na zabieg z botoxu. Wcześniej rozpatrywałam
również zabieg sympatektomii - jednak po przeczytaniu wielu argumentów
przeciwko - zrezygnowałam.
A więc przejdę do samego opisu zabiegu.
Całość trwała około 2 godzin. Najpierw w jednym gabinecie bardzo sympatyczna
pani opowiedziała mi o całym procesie, o zabiegu, o skutkach, tak, że byłam
już w 100% pewna, że trafiłam w dobre ręce profesjonalistów.
3 godziny przed zabiegiem nie można już nic jeść (ze względu na podawane
znieczulenie przed zabiegiem). Najpierw wykonuje się test Minora (o ile dobrze
pamiętam nazwę). Polega on na tym, że wewnętrzną stronę dłoni smaruje się
jodyną (ma śmieszny żółty kolor ;>) a następnie posypuje białym proszkiem
(niestety nie pamiętam wszystkich specjalistycznych nazw - byłam dość
zestresowana :P). Z tak pięknie posypanymi dłońmi siedzi się do około poł
godziny i czeka na efekt. Miejsca, w których dłoń najbardziej się poci
zabarwiają się na fioletowo. Cały ten test służy temu, żeby wiedzieć w które
miejsca należy wkłuć więcej botoxu a w których jest to zupełnie zbędne.
Pani doktor przed testem poinformowała mnie, że istnieje ryzyko, że osoba
która normalnie ma duże problemy z nadpotliwością dłoni, nagle w trakcie testu
zablokuje się psychicznie i - paradoksalnie ręce nie chcą się spocić. Wtedy
niestety ale zabieg nie może być robiony ze znieczuleniem (tak ja to
przynajmniej zrozumiałam).
Na szczęście u mnie wyszło wszystko od razu, całe rączki zaraz zrobiły się
fioletowe :)
U mnie znieczulenie wyglądało tak: 6 strzykawek (długość około 6cm każda). 3
strzykawki na jedną dłoń - 3 wkucia w okolicach nadgarstka. Oczywiście
znieczulenie zależy od tego jak wyjdzie test minora - ja akurat potrzebowałam
dużo znieczulenia.
Po znieczuleniu odczekuje się około 15 minut. W tym czasie pani doktor rysuje
(bądź nie - w zależności od potrzeby) na rękach kropki kredką - w miejscach w
których później będzie wstrzykiwana botulina. Aha co ważne - po podaniu
znieczulenia ręce są zupełnie suchutkie ;P Tak więc nie ma tego dyskomfortu,
że ktoś dotyka naszych moookrych rączek :)
Gdy pacjent zaczyna tracić czucie w dłoniach (dość nieprzyjemne uczucie
drętwienia, ale niebolesne :P) zaczyna się zabieg.
Mnie nie bolało jakoś specjalnie wstrzykiwanie botuliny (a miałam około 120
wkłuć w skórę). Największy ból jaki czułam był odczuwalny jak ukąszenie komara
:) Co najwyżej mogę powiedzieć że troszkę bolesne jest podanie znieczulenia -
ale ten ból mogę znowu porównać do pobierania krwi w szpitalu - więc też nie
jest to wielka sprawa :)
Po zabiegu pani przemywa ręce i po sprawie :)
Niestety nie jest się w stanie dokładnie przewidzieć ile botoxu potrzebne jest
na ręce poszczególnej osoby. Przeważnie na dłonie podaje się 120-150
jednostek. Ja np miałam podawane 170.
Za 3 tygodnie mam iść do kontroli. W razie ewentualnego niezadowolenia, jest
możliwość dostrzyknięcia w niektóre miejsca botoxu.
Panie doktor nie są również w stanie przewidzieć jak długo będzie u mnie trwał
efekt. Czy będzie to trwało pół roku, czy rok.. Powiedziały, że były przypadki
osob które np 2/3 razy powtorzyły zabieg i ich nerwy odzwyczaily się od
nadmiernego pocenia. Tak więc jest szansa, że można to całkowicie wyleczyć po
kilku takich zabiegach.
Oczywiście pani doktor uświadomiła mnie również, że mam do tego podejść jak do
terapii. Bo to nie jest jedynie wstrzyknięcie botuliny i koniec. To także
terapia psychologiczna poniekąd..
Dopiszę jeszcze że po zabiegu przez około 2 tygodnie nie można przeciążac rąk
(dźwiganie ciężkich rzeczy, mocne tarcie powierzchni dłoni itd...). W dzień po
zabiegu - zero alkoholu :) No i oczywiście znieczulenie schodzi około 2-3
godziny, także zaraz po zabiegu ciężko jest cokolwiek zrobić - np chwycić
widelec, czy zapiąć guziki w kurtce..
Chciałam Wam to wszystko opisać, żeby pomóc osobom, które mają wątpliwości
przed takim zabiegiem. Dla mnie opieka medyczna w trakcie zabiegu była
rewelacyjna. Bardzo miłe panie, znające się na rzeczy.
Na efekty zabiegu czeka się około 2 tygodni. Z dnia na dzień ma byc coraz
lepiej. Będę co jakiś czas pisała jak tam efekty..
Na dzień dzisiejszy, jakieś dokładnie 24 godziny po zabiegu mogę powiedzieć
tak: Na początku ręce pociły się tak jak wcześniej, ale ten pot odczuwałam
tak, jakby nie było mój. Teraz, dobę po zabiegu mogę śmiało powiedzieć, że
palce pocą się o 80% mniej :) Co do wnętrza dłoni, narazie efektów nie widać.
No ale cóż... Muszę się uzbroić w cierpliwość i dać temu 2 tygodnie..
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie..