patrycja111_pl
02.12.08, 22:27
...celowo nie napisałam: od jutra nie palę, bo nie wiem, jak to
będzie rano. Cholera - ja akurat mam tak, że najciężej jest mi się
obejść bez tego porannego "dymka".
Też już próbowałam kiedyś rzucić, nie palilam pół roku - i klaps...
od tamtego czasu minął niecały rok i mam już tego dosyć. Nie wiem,
czy Wy też tak macie - ale dla mnie to całe moje palenie to jakby
przegrana z sobą samą. No bo przecież nie chcę palić, wiem, że to
rujnuje moje zdrowie, portfel, samopoczucie - czyli co? Przegrywam
sama ze sobą? Nie mam własnego zdania, dość silnej woli czy też
słaby charakter, że nie mogę do cholerci zdecydować się na rzucenie
czegoś, co jest dla mnie ewidentnie złe?
Wspomóżcie radą, dobrzy ludzie:)
Mam nadzieję, że jutro napiszę, że trwam w postanowieniu, bo jak
nie, to sama ze sobą chyba nie wytrzymam:)