Dodaj do ulubionych

Bulwesrujace i "obrazliwe"!

04.12.08, 22:06
przez ponad 3 lata udzielalam sie na forum Luty 2006, chcialam tylko
podzielic sie z Wami tym jak odbieraja nasze posty dziewczyny
mieszkajace w POlsce. Pisze "udzielalam sie" poniewaz po ostatniej
dyskusji (moze zbyt ostro skrytykowalam polski system zdrowia w
Polsce ale po prostu wyglosilam swoja opinie) postanowilam z tego
forum odejsc. A wiec do rzeczy: po tym jak wlasnie skrytykowalam to
i owo w Polsce i porownalam to do Stanow zostalam skrytykowana, ze
caly czas tylko neguje to co ma miejsce w naszym kraju. Ale
spotkalam sie z wypowiedzia pewnej mamy, ktora jak sadze podczytuje
reularnie forum "mamy w Stanach". Zwrocila mi uwage ze my
na "mamach" krytykujemy doslownie wszystko, ze w Polsce to zle
dzieci karmia, zle ubieraja, zle wychowuja. jednym slowem my tutaj
jestesmy najwspanialsze. Nie wiem ale wydaje mi sie, ze powinnysmy
cos z tym zrobic poniewaz zostaje to wykorzystane przeciwko nam
samym na innych zamknietych forach. Jesli nawet przeczyta to "ta"
mama to chce powiedziec, ze absolutnie nie jest to tak jak jej sie
wydaje, moze dlatego tez ze kazda z nas jest tu krocej lub dluzej i
trudno jest narzekac na samych siebie a chwalic to jest nam w
pewnien sposob troche jednak obce. Mowie tu o sobie ktora nie
wychowywala dziecka w Polsce i byc moze myslalaby inaczej gdyby
przyszlo jej tam zyc. Moim skromnym zdaniem nie Ameryka jest
wspaniala w szerz i wzdloz ale jest tutaj wiecej mozliwosci
chociazby wygodne zycie (mimo kryzysu). Nie wiem jak zostanie
odebrany moj post ale mam nadzieje, ze da Wam do myslenia!
pozdrawiam cieplo
Marta
Obserwuj wątek
    • arybka68 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 04.12.08, 22:25
      A ja mam pytanie do Ciebie. Kiedy ostatni raz korzystalas z polskiej sluzby zdrowia?
      • szymina Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 04.12.08, 23:05
        To pytanie do Ciebie-kiedy Ty ostatnio korzystalas z wizyty u
        lekarza w Stanach?
        Wiesz, ostatnio wlasnie dyskutowalam o tym z moim bratem w Polsce.
        To Wy nie macie pojecia o systemie ubezpieczen w USA. Wiec jak
        chcesz porownac oba te kraje to wyobraz sobie, ze po prostu nie
        masz "panstwoego" lekarza tak jak w Polsce. Skresl sobie wszystkie
        kolejki i zapisy do specjalisty- tu nie masz takiej opcji. Masz do
        wyboru tylko prywatna wizyte u lakarza, poniewaz wiekszosc tu
        Polakow nie ma pracy z ubezpieczeniem.
        A koszt wizyty jest tu o wiele wyzszy niz w Polsce, przy takiej
        samej albo wiekszej sile nabywczej pieniadza.
        • arybka68 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 04.12.08, 23:26
          To do mnie to pytanie??? Myslisz, ze mieszkam w Polsce i tu sie udzielam?
          Ostatnia wizyte mialam 25 listopada i mam duze pojecie o systemie ubezpieczen w
          Stanach i o sluzbie zdrowia ogolnie. Po co napadasza na mnie? czy juz nie mozna
          zadac pytania?
          • marcysiaw1 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 04.12.08, 23:42
            pytanie bylo do mnie tak wiec na nie odpowiem bardzo chetnie.
            Osobiscie ze sluzby zdrowia w Polsce korzystalam bardzo dawno temu
            ale nie sadze aby wiele sie w tej kwestii zmienilo. Dalej dziala
            system,z e jak masz kase to zyjesz. Moze za drastycznie ale taka
            prawda. Uargumentuje to tym, iz poznalam pewna mame, ktora ma chore
            dziecko (bardzo chore)tak jak i ja mam (nie bede tlumaczyc na co i
            po co bo to nie ma znaczenia) ale...wlasnie ta mama zaapelowala
            (miedzy innymi i do mnie) o pomoc finansowa dla swego dziecka
            poniewaz po prostu nie stac ja leki a lekarzy to guzik obchodzi czy
            dziecko zlapie grzyba w buzi czy tez nie. Tutaj takie leki sa (nie
            mowie ze za darmo bo mamy ubezpieczenie) refundowane i jedyne co
            dostajemy to informacje ile i za co. Placimy podatki wiec z tego tez
            korzystamy, w Polsce placisz i niewiele masz. Acha i jeszcze jedno,
            moj tata zmarl 8 lat temu w POlsce i uwierz ze widzialam jaka
            roznica jest w traktowaniu pacjenta, ktory ma znajomosci a tego,
            ktory przyszedl z ulicy. Polsce jeszcze troszeczke brakuje!!!!!!!
          • szymina Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 04.12.08, 23:50
            Ojej, przepraszam... :_)) Za duzo sobie dopowiedzialam. Myslalam, ze
            z Polski piszesz, ze tam zle, a my tu mamy sluzbe zdrowia u swoich
            stop za darmo...
    • marcysiaw1 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 04.12.08, 23:44
      poza tym chyba nie o tym byl post????? nie porownujmy Polski do Usa
      bo to zbyt kontrowersyjny temat.
      • arybka68 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 00:02
        No ja wlasnie o tym chcialam powiedziec, ze nie ma co porownywac, bo i tu i tu
        jest duzo do poprawienia. Moje ostatnie doswiadczenie ze sluzba zdrowia w
        Stanach to czekanie z 10 tygodniowym dzieckiem 4,5 godziny na izbie przyjec. W
        Polsce bylam kilka razy w dzieciecym szpitalu i nigdy nie czekalam na lekarza
        dluzej niz 15 minut. Mysle, ze nie ma sensu pisac gdzie jest lepiej bo zawsze
        tam gdzie nas nie ma :)
        Pozdrawiam
    • szymina Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 00:11
      Marcysiu- to forum "mamy w Stanach" i mysle, ze 90% zagladajacych
      tu mam mieszka tu (ja trafilam na to forum trzy dni temu). Nie
      mozesz uwag Polskich mam po prostu ignorowac (i bez urazy-Polskie
      mamy- czasami po prostu nie znacie tutejszych realiow). Badz tu z
      nami i udzielaj sie dla nas :-))
      • marcysiaw1 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 01:13
        no ja akurat sie nigdzie stad nie wybieram, pisalam, ze odeszlam z
        innego forum. Mieszkam w Usa i na tym forum mimo burz, ktore nie raz
        i nie dwa mialy miejsce (w tym czasami z moim udzialem) potrafili
        wszyscy dojsc do jakiegos porozumienia. Tak wiec bede sie udzielac
        bez obaw
        pozdrawiam
        Marta
    • marta2777 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 00:41
      Marcysiu, kojarze Cie bardzo dobzre z obu forow. Szanuje Cie. Mysle,
      ze masz wystarczajaco duzo swoich prywatnych problemow na glowie,
      zeby jednak nie imac sie takich dyskusji, walkowanych zreszta
      miliony razy. Ja widze minusy jak i plusy obu stron. Nie zapominaj
      tez, ze mieszkasz w Nowym Jorku gdzie mozliwosci jest wiele. WIelki
      Swiat w doslownym tego slowa znaczeniu. Duza konkurencja, wiekszosc
      sie stara bo zalezy im na klientach/pacjentach. Sprobuj zamieszkac
      na prowincji amerykanskiej, to wowczas przekonasz sie, ze tak
      kolorowo to tam nie jest. Owszem lekarze sa mili i tak dalej,
      AMerykanie maja symptyczna i szczera mentalnosc, jednak w wielu
      przypadkach sa bardzo pzrepisowi i nie wychodza poza pewne ramy
      tymbardziej jesli nie maja za wiele srodkow i warunkow do popisu,
      cudow nie czynia. O dentystach juz nie wspominam. Szoku doznalam jak
      pierwszy raz poszlam do amerykanskiego dentysty i wyszlam z czarna
      plomba. DEntysta jeden z lepszych w okolicy. Gabinet, ceny, wszystko
      swietnie sie zapowidalo. Myslalam, ze nigdzie na swiecie juz takich
      rteciowych sie nie robi, przeciez nawet w Polsce sa wycofane, a co
      dopiero w Stanach. Polska aktualnie jest w Europie, w Unii, a w Unii
      wiele rzeczy jest zakazanych, na przyklad zywnosc genetycznie
      modyfikowana itd, itd. W Stanach wiele substancji czy technologii
      produkcji dawno wycofanych w Unii, jest w ciaglym uzyciu. Oczywiscie
      nie mowie, ze w Polsce jest super , ale Stany to tez nie raj. Jest
      wiele niuansow. Zalezy co kto lubi i co komu odpowiada. Kwestia
      przyzwyczajenia, podejscia, charakteru. Sa rzeczy , zjawiska, ktore
      podobaja mi sie w Polsce, innym nie, sa takie ktore uzrekaja mnie w
      wydaniu amerykanskim , a w polskim raza. Mysle, ze nie ma co znowu
      zapedzac sie w ta ciecinade. Juz dawno powinnas byla sie nauczyc ,
      ze o takich sprawach na forach polskich sie nie dyskutuje.
      Pozdrawiam!
    • edytkus Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 04:28
      szkoda czasu i nerwow. Wystarczy ze napisze sie cos dla porownania,
      opisze swoje wlasne doswiadczenia, i nie daj Boze, beda "lepsze" od
      tych w PL, a juz zaczyna sie szkalowanie i oskarzanie o wywyzszanie
      sie i plucie na Polske. A mogli by sie ludzie przeciez zastanowic
      "hmm, moze byc inaczej, lepiej, pora cos zmienic", ale nie, lepiej
      tkwic w bagienku po uszy i martwic zeby inni przypadkiem nie mieli
      lepiej.
      • bea_mama Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 04:38
        Wg mnie tez szkoda nerwow.
        Mam kolezanke w PL z ktora czasem cos pisze na Skype. Gdy tylko cos
        wspomne niekorzystnego o US np. ze zlobki i przedszkola sa bardzo
        drogie, to ona od razu "to wracajcie do Polski!":) Nigdy nie mowie
        ze mi sie tu nie podoba, mowie jedynie jakie sa fakty. Ale ona
        zawsze to samo. Tam wg niej jest o wiele lepiej.
        A co do sluzby zdrowia w Pl, to byl juz ten temat tutaj poruszany
        kilka razy. Ja po zeszlorocznych przezyciach szpitalnych w PL mam
        takiego dola, ze boje sie tam leciec z dziecmi.
        • fogito Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 12:24
          Regularnie korzystam z polskiej i amerykanskiej 'sluzby zdrowia' i
          moim zdaniem w Stanach nie jest tak rozowo jak sie powszechnie uwaza
          a w Polsce nie jest az tak zle.
          Panstwowa sluzba zdrowia w Polsce jest dramatycznie
          niedofinansowana, ale z kolei w Stanach z powodu braku powszechnych
          ubezpieczen splecznych okolo 40 milionow ludzi nie ma zadnego
          ubezpieczenia. Moze wraz z nowym prezydentem cos sie zmieni.
          W kazdym razie jak sie ma pieniadze, to niezaleznie od miejsca
          pobytu jest ok - takie zycie.
          • edytkus Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 15:26
            fogito napisała:

            > >w Stanach z powodu braku powszechnych
            > ubezpieczen splecznych okolo 40 milionow ludzi nie ma zadnego
            > ubezpieczenia.

            wielu nie ma bo szkoda im kasy, wola chodzic w designer's shoes,
            kupic nowa bryke i pojechac na wakacje. Poza tym szpitale nie moga
            odmowic pomocy a ksozty uslug w takowych instytucjach sa do
            negocjacji a nawet umorzenia. Nie mowiac juz w ogole o tym ze np. w
            PL ubezpieczenie maja prawie wszyscy a do specjalisty nie mozna sie
            zapisac bo lista na caly rok juz zostala w marcu zapelniona, a
            bardziej skomplikowanej operacji trzeba poddawac sie gdzies za
            granica za ciezkie pieniadze.

            > W kazdym razie jak sie ma pieniadze, to niezaleznie od miejsca
            > pobytu jest ok - takie zycie.

            Widzisz, my nie piszemy o statusie finansowym a o przecietnym
            pacjencie, o tym jaki jest oferowany jemu poziom uslug. Tutaj czy
            masz ubezpieczenie czy nie zostaniesz przyjety tak samo. Oczywiscie
            ludzie niesamowicie zamozni moga sobie pozwolic na "lozka uslane
            rozami" ale nie sadze zebys to ich miala na mysli piszac o
            pieniadzach.
            • marcysiaw1 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 16:09
              zgadzam sie z edytkus w 100%. Wlasnie chodzi o to,ze ja jest
              potrzeban interwencja lekarza natychmiast to ja dostaniesz
              niezaleznie od stanu konta, w POlsce natomiast wielu ludzi nie zdola
              sie uratowac z powodu poznej konsultacji, ktora dostali zbyt pozno
              poprzez kolejki do specjalistow, k=o ktorej pisze Edeyta.
              Tutaj tak samo traktuja biedaka jak i bogacza w Polsce niestety te
              roznice widac i o tym wlasnie caly zcas pisze!
              pozdrawiam
              marta
              • fogito Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 16:53
                hmmm to ja jestem zadziwiona, bo moja tesciowa pracuje charytatywnie
                we free clinic i z jej opowiesci wynika, ze drogie specjalistyczne
                leczenie nie jest dostepne dla biedakow.
                Zawsze tez jest zaskoczona, ze ja moge pojsc w Polsce do lekarza
                kiedy chce i nikt mi z nadmiaru wizyt ubezpieczenia nie odcina. A
                takich przypadkow jest multum w Stanach. Jesli koszty leczenia
                pacjenta rosna to rosnie stawka ubezpieczenia i w pewnym momencie
                nie ma juz na to pieniedzy. I pozostaje do wyboru gorszy szpital. I
                skad to sie bierze powiedzenie, ze w Stanach lepiej jest nie
                chorowac. Pewnie zlosliwi Polacy wymyslili :)
                Zreszta moj maz zawsze mnie ostrzega, zebym dwa razy sie zastanowila
                zanim zadzwonie do lekarza z obawy, ze w ktoryms momencie
                ubezpieczenie odmowi zwrotu kosztow :O
                Jesli ktoras z was oglada Discovery Health - ja uwielbiam - to tam
                jest mnostwo takich mrozacych krew w zylach historii o tym jak to z
                powodu braku diagnozy ktos sie leczyl latami i jak to sie tragicznie
                skonczylo.
                • marcysiaw1 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 06.12.08, 00:39
                  no dziwne faktycznie bo moje dziecko ma HIPP MEDICAID i od 7 m-cy
                  leczymy sie w New York Presbiterian Hospital, Cornell Collage a
                  nasze leczenie (uwierz) jest baaaaaaardzo kosztowne. z tego co sie
                  orientuje ten akurat szpital jest w pierwszej 50 najlepszych
                  szpitali w Stanach i lekarze ktorzy sie nami zajmuja rowniez.
                  • fogito Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 06.12.08, 09:40
                    Zycze Ci, zeby dziecko zostalo tam wyleczone. Ale sama wiesz jakie
                    sa realia jesli ktos nie ma ubezpieczenia. Poza tym dzieci bez
                    ubezpieczenia sa na pewno lepiej leczone niz dorosli w pewnym wieku,
                    z ktorymi nikt sie nie cacka tak jak z dzieckiem.
                    • marcysiaw1 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 06.12.08, 22:28
                      nie wiem jak rzecz sie ma do dzieci bez ubezpieczenia bo my akurat
                      mamy ale pewnie masz racje, ze sa lepiej traktowani jak dorosli.
                      Dzicko jest dziecko i jednak ma sie dla nich wiecej "serca", za
                      zyczenia powrotu do zdrowia dziekujemy - jestesmy juz na prostej!
                      Pozdrawiam
                      marta
            • fogito Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 16:32
              Nie znam zadnej osoby w Stanach, ktora majac pieniadze rezygnowalaby
              z ubezpieczenia. Sczegolnie dlatego, ze takie ubezpieczenie czesto
              zapewnia firma swoim pracownikom. Nie sadze tez, zeby rodziny z
              dziecmi podejmowaly takie ryzyko. Obawiam sie, ze wysokie skladki to
              podstawowa przyczyna braku ubezpieczenia przez tak duza czesc
              spoleczenstwa.

              Trudnosci z dostaniem sie do specjalisty maja rowniez Kanadyjczycy,
              bo system ubezpieczen zdrowotnych jest podobny. W kazdym razie sam
              Salomon z pustego nie naleje i nie nalezy oczekiwac cudow za
              przyslowiowa zlotowke. Na szczescie w Polsce jest coraz lepsza
              prywatna sluzba zdrowia i ludzie nie sa skazani tylko i wylacznie na
              jedna opcje.

              Nie wiem kto jest dla ciebie przecietnym pacjentem, ale wiem ze w
              Stanach nie kazdy jest traktowany tak samo. I ty tez o tym wiesz.
              • majenkir Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 19:16
                fogito napisała:
                > Nie znam zadnej osoby w Stanach, ktora majac pieniadze
                rezygnowalaby z ubezpieczenia.

                No to wlasnie poznalas. Bardzo mi przyjemnie :)).
                Nie mielismy zadnego ubezpieczenia przez 5 lat. Przyjelam wariant
                optymistyczny, ze nikomu nic nie bedzie. I tak tez bylo.
                No, ale z wiekiem czlowiek niestety przestaje byc lekkoduchem i
                teraz placimy jak za zboze $1,300/miesiac ..... :(
                • fogito Re: majenkir 06.12.08, 09:37
                  Powinnam pewnie napisac, ze nie znam zadnej osoby w Stanach o
                  zdrowych zmyslach, ktora majac pieniadze nie wykupila
                  ubezpieczenia :)
                  Masz szczescie, ze przez 5 lat nic nikomu nie bylo, ale sama wiesz
                  na pewno, ze to ogromne ryzyko i dlatego teraz placisz jak 'za
                  zboze' :)
            • klaudona Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 17:57
              Wielu swietnych (tych z najwyzszej polki) specjalistow nie bierze
              zadnego ubezpieczenia. Jesli ktos chce chce u nich sie leczyc, musi
              placic gotowka, ale jest skazany na lekarzy w swoim network.
              Moj kolezanka ma chorego synka, ale zaden z lekarzy z jej
              ubezpieczenia, u ktorych byla do tad (podobno dobrych) nie potrafi
              postawic diagnozy. Rozwaza pojscie do neurologa, ktory za pierwsza
              wizyte bierze $500 a za kazda nastepna $350. Kogo na to stac?

              Byly czasy na poczatku mojej przygody emigracyjnej, kiedy nie mialam
              ubezpieczenia, bo mnie nie bylo na to stac i nie chce sie znalesc w
              takiej sytuacji znowu. To panstwo potrzebuje reformy slozby zdrowia
              i powszechnego ubezpieczenia.
              • fogito Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 18:38
                I o to mi wlasnie chodzi. Bez pieniedzy nie ma leczenia -
                ubezpieczenie to podstawa, a przy ciezkiej chorobie najlepiej miec
                worek pieniedzy.
                W kazdym razie mam nadzieje, ze nowy prezydent bedzie sie staral
                przepchnac ubezpieczenia spoleczne. Poki co, ci co placa - robia to
                za siebie i za tych nieubezpieczonych.
                • marcysiaw1 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 06.12.08, 00:41
                  ok moje dziecko ma ubezpieczenie Stanowe ale powiedz mi, ktore
                  dziecko (przewaznie) rodzone tutaj ubezpieczenia nie ma? Nalezy sie
                  jak nic! A jak sie nalezy (mowa o ubezp. tylko) to czemu nie
                  skorzystac?
                  • jagoda_k Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 06.12.08, 23:21
                    marcysiaw1 napisała:

                    > ok moje dziecko ma ubezpieczenie Stanowe ale powiedz mi, ktore
                    > dziecko (przewaznie) rodzone tutaj ubezpieczenia nie ma?

                    Takich dzieci jest pelno, niestety :( Mowimy o milionach dzieci bez
                    zadnego ubezpieczenia. Czytalam niedawno o tym artykul bodajze w
                    Parents Magazine. Wymogi do otrzymania ubezpieczenia panstwowego sa
                    inne w kazdym stanie, ale nalezy sie ono tylko najubozszym.
                    Najczesciej zarobki musza byc naprawde minimalne. Ogromna ilosc
                    ludzi zarabia za duzo, zeby sie lapac, ale zdecydowanie za malo,
                    zeby ich bylo stac na kupienie ubezpieczenia prywatnie.
              • jagoda_k Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 19:39
                klaudona napisała:

                > To panstwo potrzebuje reformy slozby zdrowia
                > i powszechnego ubezpieczenia.

                Amen :)

                Ubezpieczenia tutaj sa w porzadku, dopoki kogos nie dopadnie
                naprawde powazna choroba. O ile w przypadku ubezpieczen grupowych,
                przez prace, premium nie moze w takim przypadku wzrosnac, to w
                przypadku ubezpieczen indywidualnych nie ma takiego zakazu. Placi
                sie na przyklad $1000 miesiecznie, a potem nagle, w przypadku
                choroby premium wzrasta nawet trzykrotnie. A chorego nie stac, zeby
                zaplacic i mimo regularnych skladek przed choroba musi z
                ubezpieczenia zrezygnowac. Ja jestem doslownie oburzona, ze takie
                cos jest zgodne z prawem.
                • edytais Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 07.12.08, 01:08
                  > Ubezpieczenia tutaj sa w porzadku, dopoki kogos nie dopadnie
                  > naprawde powazna choroba. O ile w przypadku ubezpieczen grupowych,
                  > przez prace, premium nie moze w takim przypadku wzrosnac, to w
                  > przypadku ubezpieczen indywidualnych nie ma takiego zakazu.

                  Masz race i sie mylisz. Ja zachorowalam i jak mnie powazna choroba dopadla to i
                  ubezpieczalnie uciekaly ode mnie jak od ognia!
                  Nadal moje jelita nie sa pokryte czyli wyrostek przyjdzie usuwac na wlasny koszt
                  jesli cos sie tam paskudnego zrobi.

                  Ubezpieczenia grupowe ida do gory. U meza w pracy on jedyny ma pokrycie, zona i
                  dzieci juz za taka cene, ze nas nie stac i mamy nie z jego pracy ale prywatnie.
                  WIzyt nie pokrywa tylko wypadki (catastrophic insurance czy jak to niektorzy
                  nazywaja), bo do lekarza bardoz rzadko chodzimy, wiec nam potrzebne tylko tak w
                  razie wypadku.
                  U meza w pracy premium poszlo bardzo do gory i pokrycie sie bardzo zmniejszylo.
                  Za mnie i dzieci musialby dodatkowo zaplacic teraz cos ponad $500 miesiecznie!
                  Nie stac nas na to zwlaszcza, ze do lekarzy chodzimy raz na rok i zal patrzec
                  jak pieniadze tak sie "marnuja".
                  Mamy wiec high deductible. A maz od tego roku tez musi za siebie doplacac, bo
                  zdarzylo sie pare ludzi z rakiem i premium poszlo do gory dla calej firmy. Wiec
                  za choroby nawet to grupowe premium moze isc do gory i wszyscy pracownicy za to
                  placa.

                  Jesli chodzi o pokrycie wszystkich dzieci tu urodzonych jak ktos juz wspomnial
                  to nie jest tu tak rozowo. Biedni maja panstwowa opieke, bogatych stac na
                  ubezpieczenie, a tych po srodku roznie.
                  Nas na $500 nie stac bylo przez pare ladnych lat (mielismy ubezpieczenie na
                  dzieci wykupione w Niemczech bo tansze i lepsze niz amerykanskie dzieki rodzinie
                  meza tam mieszkajacej, ale amerykanie nie maja takiej mozliwosci). Jak sie
                  zarabia $1 powyzej dolnej stawki to niestety dupa zimna.... Za malo zeby kupic
                  ubezpieczenie, za duzo zeby panstwo pomoglo! Moj maz jak zaczal pracowac jako
                  profesor na uczelni zarabial o te $200 za duzo, zeby dzieci dostaly darmowe
                  ubezpieczenie.
                  Naprawde duzo jest takich rodzin w tej lower middle class. W sumie to naprawde
                  ciezko by bylo jakbysmy mieli wieksze wydatki na opieke lekarska (alergie itp),
                  ktorych to wydatkow nie mamy. Oszczedzamy tez na wydatkach samochodowych
                  (ubezpieczeniu, oplat na samochod, benzynie) bo mieszkamy 5 min. od uczelni i
                  przedszkola.

                  Nawet osobiscie znam 2 inne rodziny: profesora z chemii i biologii z trojka
                  dzieci. Obie rodziny nie maja ubezpieczenia, bo ich nie stac. Z uczelni jest
                  za drogo, a prywatnie ich nie stac.
                  Zona jednego z nich jest chora na fibromyalgia i ma spore wydatki na leki i
                  lekarzy z powodu choroby a "pre-existing condition" problem nie pozwala jej na
                  uzyskanie ubezpieczenia. Uczelnia tez nie pozwala jak juz sie tam pracowalo
                  przez jakis czas (nie daje sie dopisac chyba, ze zaraz po slubie lub narodzeniu
                  dziecka itp).

                  Niektore firmy maja bardzo dobre ubezpieczenia i za przystepna cene dla rodzin.
                  Uczelnia gdzie maz mial post-doc miala super ubezpieczenie i rozne tez opcje: z
                  mniejszym lub wiekszym pokryciem, z lub bez dentystycznego i tez mozliwosci
                  wyboru pokrcia, deductible. Cala gama. Mniejszych firm czesto nie stac na
                  takie benefity dla pracownikow. Uczelnia gdzie maz pracuje jest stanowa i tez
                  jest bardzo skapa pod tym wzgledem. Albo akceptujesz to co daja od pierwszego
                  dnia zatrudnienia, albo jestes na lodzie.

                  Reforma jest bardzo potrzebna nie dla tych najbiedniejszych czy bogatych, ale
                  tych po srodku....
                  • klaudona Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 07.12.08, 03:32
                    edytais napisała:

                    Albo akceptujesz to co daja od pierwszego
                    > dnia zatrudnienia, albo jestes na lodzie.
                    >
                    >
                    Nie ma u was corocznego Open Enrollment, kiedy mozna dodawac wszelkich zman w
                    zapisach o ubezpieczenie w tym zapisac siebie i rodzine?
                  • jagoda_k Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 07.12.08, 17:39
                    Masz racje. Piszac, ze premium w przypadku ubezpieczen grupowych nie
                    moze wzrosnac, uzylam skrotu myslowego. Wiem, ze moze i ze zazwyczaj
                    rosnie co roku. Chodzilo mi to, ze ubezpieczalnia nie moze wtedy
                    podniesc automatycznie skladek tej konkretnej chorej osobie. Placi
                    za to w przyszlosci cala "grupa", ale z reguly nie jest to podwyzka
                    rzedu 300% albo i 500%, jak w przypadku osoby ubezpieczonej
                    indywidualnie.
                    Wiem tez, ze ubezpieczalnie nie chca akceptowac chorych osob. Sama
                    znam ludzi chorych, ktore albo sa bez ubezpieczenia, bo zadne ich
                    nie chce, albo maja ubezpieczenie, ale takie, ktore nie pokrywa nic
                    zwiazanego z ich choroba. Ja nie potrafie zrozumiec, ze prawo na to
                    pozwala.
                    Czytalam, ze jesli ma sie ubezpieczenie w momencie zachorowania, to
                    nie mozna byc go pozbawionym z powodu tej choroby. Ale jesli premium
                    wzrosnie i chory sam zrezygnuje, bo go nie bedzie stac placic, to
                    zadna inna firma ubezpieczeniowa nie musi go zaakceptowac. Podobnie,
                    gdy ktos zachoruje nie majac zadnego ubezpieczenia. Czy ja dobrze
                    zrozumialam, ze Ciebie po zachorowaniu jednak wyrzucono? Jesli tak,
                    to jest jeszcze gorzej niz sadzilam :(

                    • edytais Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 09.12.08, 17:56
                      Ja mialam ubezpieczenie z uczelni bo bylam graduate student. Jak skonczylam
                      studia to skonczylo sie ubezpieczenie. Wtedy wlasnie zachorowalam. Potem to
                      juz preexisting condition mimo, ze zaleczone i nie wymagalam opieki lekarskiej
                      ani zadnych lekow juz ladnych ponad 6 lat.
                      • jagoda_k Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 09.12.08, 19:38
                        Ok, rozumiem. I wspolczuje :(
    • jagoda_k Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 16:12
      Tez mi sie zdarzylo byc oskarzana o postawe typu "a u nas w
      Ameryce" ;) i krytykowanie Polski. A to wcale nie prawda. Zdarzylo
      mi sie niektore rzeczy krytykowac, ale krytykuje tez to, co nie
      podoba mi sie w Stanach. Ja tam sie tym wcale nie przejmuje i Tobie
      radze to samo. Na Twoim miejscu nie rezygnowalabym z pisania na
      tamtym forum, dlatego, ze Cie skrytykowano. Masz prawo do wlasnego
      zdania :) No chyba, ze juz tego forum nie lubisz :P
      Ja mam doswiadczenia i z polska i z amerykanska sluzba zdrowia i jak
      dotad zdecydowanie preferuje te druga. Nawet moje doswiadczenia z
      polskimi lekarzami tutaj nie sa zbyt dobre, ale raczej nie ze
      wzgledu na ich fachowosc, tylko na sposob traktowania pacjentow. No
      ale zdaje sobie sprawe, ze to moje doswiadczenia i ktos inny moze
      miec inne.
      Z drugiej strony przeraza mnie fakt, ze tu tylu ludzi nie ma w ogole
      ubezpieczenia. Prawda jest, ze zwlaszcza w przypadku mlodych
      bezdzietnych osob czesto, jak pisze edytkus, nie jest to dla nich
      priorytetem, dlatego sa w takiej sytuacji. Ale jest tez ogromna
      ilosc ludzi, ktorzy na panstwowe ubezpieczenia sie nie lapia, a
      zarabiaja zwyczajnie za malo, zeby ich bylo stac wykupic
      ubezpieczenie prywatnie. I to jest wielki problem.

      Tak troche na marginesie powiem Wam ciekawostke. Moj ciezko chory
      wujek wyjechal niedawno do Polski. Leczony byl i tu i tam i jest
      wrecz zachwycony opieka w Polsce. Ale, bo "ale" byc musi ;), nie
      wiem, czy to w jakikolwiek sposob odzwierciedla faktyczny stan
      sluzby zdrowia w Polsce, bo wujek jest traktowany nieco inaczej niz
      inni pacjenci. Pewna pielegniarka zazartowala, ze musza sie nim
      dobrze zajac i nic nie przegapic, "bo nas pan jeszcze do sadu w
      Ameryce poda". Ciekawa jestem, ile prawdy bylo w tym zarciku. No i
      wlasciwie to przykre, prawda?
      • fogito Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 16:59
        Obstawiam, ze wujek jest przystojny i flirtuje z pielegniarkami :)
        Nie sadze, zeby lekarze czy pielegniarki sie bali amerykanskich
        sadow :))
        • jagoda_k Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 17:19
          fogito napisała:

          > Obstawiam, ze wujek jest przystojny i flirtuje z pielegniarkami :)
          > Nie sadze, zeby lekarze czy pielegniarki sie bali amerykanskich
          > sadow :))

          Nie to nie to :) Wujek przystojny byc moze byl kiedys, teraz mu do
          tego daleko. A i flirciarz tez z niego zaden. Tez nie sadze, zeby
          lekarze autentycznie bali sie sadow. Raczej oceniam to jako albo
          probe "wykazania" sie, czy jakkolwiek by to nazwac. A wujek sam
          widzi, ze pacjenci z sasiednich lozek traktowani sa inaczej. Zreszta
          w tym samym szpitalu lezala niedawno moja babcia i podobnej opieki
          niestety nie miala :( Chociaz to moze wynikac z jej mocno podeszlego
          wieku :(
          • fogito Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 17:25
            nie umniejszajac urokowi osobistemu dziadka ;) - lepsze traktowanie
            zalezalo pewnie od trafienia na lepszy personel medyczny.
            • jagoda_k Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 19:26
              fogito napisała:

              > nie umniejszajac urokowi osobistemu dziadka ;) - lepsze
              traktowanie
              > zalezalo pewnie od trafienia na lepszy personel medyczny.

              Niestety, personel byl dokladnie ten sam.
              • fogito Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 05.12.08, 20:02
                to mam inna teorie - babeczki zawsze maja wiecej serca do facetow
                niz do innych kobiet ;)
                Jak ja rodzilam w polskim szpitalu i zwijalm sie z bolu to polozna
                poszla mezowi lozeczko zalatwic, zeby sie chlopak spokojnie
                przespal, bo lezac na sasiadujacym lozku nie mogl zasnac :O
                • marcysiaw1 Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 06.12.08, 00:47
                  hahahah dobre, trzeba bylo meza na porodowke wyslac moze by szybciej
                  i latwiej urodzil:))
                  A swoja droga to prawda, ze facet zawsze jest traktowany przez baby
                  ale to juz chyba kwestia natury. Moj maz kazdej pielegniarce ktora
                  przychodzila na zmiane przynosil jakies soczki, shake, ciasteczka i
                  co? po 3 dniach dostalismy pojedyncza sale - nie smarujesz, nie
                  jedziesz hahahah! Nawet i we wspanialej Hameryce!
                  • klaudona Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 06.12.08, 02:12
                    i mni przez to inne traktowanie, dobrze jest miec faceta przy sobie przy porodzie
                  • fogito Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 06.12.08, 09:44
                    Nie wiem, czy szybciej by urodzil, ale na pewno mialby lepsza opieke
                    pielegniarska :O
                    W naszym przypadku wystarczylo, ze zaczal gadac lamana polszczyzna,
                    a pielegniarki juz sie zaczely rozplywac jak to on po polsku pieknie
                    mowi :O A ja na lozku porodowym sie zwijalam i musialam sluchac tego
                    pitu pitu.
                    W kazdym razie faktycznie jest miec dobrze faceta przy porodzie
                    wlasnie z tego powodu.
                • jagoda_k Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 06.12.08, 23:26
                  fogito napisała:

                  > to mam inna teorie - babeczki zawsze maja wiecej serca do facetow
                  > niz do innych kobiet ;)

                  Teoria pewnie prawdziwa :) Ale jak wytlumaczyc w takim razie lekarza
                  mezczyzne? Wujek ma na przyklad zlecane badania, o ktore pacjenci z
                  sasiednich lozek w podobnej sytuacji zdrowotnej nie moga sie
                  doprosic.

                  Co do babci, to jej lekarka pierwszego kontaktu mowila mojej
                  mamie "po cichu", ze w szpitalach maja odgorny niepisany zakaz
                  zlecania niektorych badan ludziom powyzej pewnej granicy wieku.
                  • fogito Re: Bulwesrujace i "obrazliwe"! 06.12.08, 23:37
                    Moze zaplacil pod stołem dolarami :O
                    A tak powaznie to nie wiem, bo przeciez mnie tam nie bylo.
                    W Polsce wykonuje sie za duzo niepotrzebnych i drogich badan
                    diagnostycznych i najczesciej brakuje pieniedzy, zeby wykonac te
                    badania u osob potrzebujacych. Generalnie system jest zly i trzeba
                    go zreformowac, ale poki co slaba nadzieja na to.
                    Teraz trwa kampania 'Polska to nie kraj dla starych ludzi' i
                    niestety tak jest.
                    • paulina.ryska od admina Luty 2006-male sprostowanie 10.12.08, 21:57
                      Przeczytawszy Marcysia, jak ujęłaś, to za co tak strasznie Cię
                      zbulwersowałyśmy na forum Luty 2006 nie mogłam nie zabrać głosu.
                      Myślę, że koleżanki z tego forum powinny wiedzieć o co nam tak
                      naprawdę chodziło.
                      Drogie koleżanki chciałam na początku napisac, że my po pierwsze nie
                      jesteśmy potworami stojącymi z widłami i moherami w rękach na straży
                      polskości i nie zioniemy fantazymem dla każdego kto się źle wyrazi o
                      Polsce. To po pierwsze. Po drugie jesteśmy wykształconymi kobietami
                      doskonale zdającymi sobie sprawę z realiów jakie są w Polsce i to
                      nie tylko w służbie zdrowia. ALe ja nie o tym, bo "koń jaki jest
                      każdy wie".
                      Nie zbulwersował nas fakt, że Marcysia śmiała podważać kompetencje
                      naszej służby zdrowia, tylko ton jej wypowiedzi. Ton arogancki,
                      chamski i opluwający wszystkich dookoła. A to, ze akurat wymięklysmy
                      przy służbie zdrowia to tak się zeszło w czasie. Marcysia nie pisała
                      jak wyglądają fakty/obojętnie w jakiej dziedzinie/ tylko od razu
                      najeżdżała, naskakiwała i obrażała. Miałyśmy dla niej naprawdę wiele
                      wyrozumiałości ale miarka się przebrała i w końcu parę dziewczyn
                      napisało jej co o niej konkretnie myśli. Nie o służbie zdrowia,
                      wujku Iksińskim czy też dupie maryni, tylko co myślą o niej samej
                      jako osobie.

                      Napiszę Ci jeszcze raz Marcysia co napisałam na lutówkach, bo nie
                      lubię jak ktos robi ze mnie idiotke i z dziewczyn z ktorymi było sie
                      razem na forum przez 3 lata.Po tak długim czasie mieszkania za
                      granicą Twoje
                      pojęcie tematu zupelnie odbiega od rzeczywistości. I nawet rozmowy
                      ze znajomymi mieszkającymi tutaj nie przybliżą Ci tematu nawet o
                      krok, dopoki sama nie będziesz tutaj na miejscu.
                      Podsumowując to mam nadzieję, że kiedyś sama zrozumiesz, że
                      arogancją, agresją i pyskówkami nie da się funkcjonować ani wśrod
                      znajomych ani w necie.
                      I pamiętaj, ze są to dziewczyny, ktore wspierały Ciebie w
                      najciezszych momentach!!! Dziewczyn, ktore mimo wszystko znowu
                      odpisują Ci na naszym forum Luty 2006 jakby sie nic nie stało!!
                      Wstyd mi za Ciebie Marcysia!

                      pozdrawienia od mam podczytujących Wasze forum;)

                      p.s. Marcysia sama nam dała namiary na Wasze forum wiec nie rozumiem
                      czemu sie teraz bulwersuje "że trzeba cos z tym zrobić"
                      • marcysiaw1 Re: od admina Luty 2006-male sprostowanie 11.12.08, 00:33
                        dzieki Ryska za sprostowanie bo nie mialam pojecia o co sie
                        pocielysmy hahahah
                        • malgolkab Re: od admina Luty 2006-male sprostowanie 11.12.08, 11:49
                          witam wszystkich:)
                          ja rowniez z tego "zlego" forum. podpisuje sie pod tym co napisala
                          nasz adminka. od siebie dodam, ze byly roznice zdan miedzy mna a
                          marcysia i to dosyc spore, ale dla mnie najgorsze bylo to, ze w
                          chamski sposob pisala o mojej rodzinie, obrazila np. mojego ojca. to
                          dalo mi obraz jaka to osoba. nie wdajac sie w szczegoly, ja nawet
                          jesli kogos nie lubie nigdy nie mieszam do tego rodziny, ani swojej
                          ani cudzej.
                          pozdrawiam
                          • marcysiaw1 Re: od admina Luty 2006-male sprostowanie 11.12.08, 14:49
                            mieszasz i tutaj? Chyba jednak troche przesadzasz, jakas nadwrazliwa
                            jestes kobieto, nikogo nie obrazilam acha i to chyba Ty moze jestes
                            tepa co?
                            • malgolkab Re: od admina Luty 2006-male sprostowanie 11.12.08, 15:42
                              jedyna osoba, ktora miesza jestes ty. i do tego wywlekasz rzeczy z
                              zamknietego forum. jestes zaklamana i dwulicowa, a akurat na to, ze
                              obrazilas moja rodzine sa dowody, tylko ja w przeciwienstwie do
                              ciebie o tym co na tamtym forum nie informowalam ludzi spoza.
                              jak juz chcialas, to trzeba bylo miec na tyle honoru, zeby opisac
                              sytuacje jaka byla, a nie po raz kolejny robic z siebie ofiare. tyle
                              w temacie
                              • malgolkab ostatnia moja wypowiedz tu 11.12.08, 21:15
                                ale nie moge sie powstrzymac
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15267&w=83012458&a=83724079
                                tylko przepelniona nienawiscia osoba moze zyczyc choroby czyjemus
                                dziecku
                                zostawiam bez komentarza
                                • marta2777 Re: ostatnia moja wypowiedz tu 11.12.08, 21:50
                                  dobra dziewczyny. Koniec tej piaskownicy. Prosze wracac na Lutowki i
                                  tam dalej wylewac swoje zale.
                                • marcysiaw1 Malgolkab!!! 12.12.08, 00:42
                                  Przeczytaj prosze wiadomosc, wyslalam na priva!
                                  Pozdrawiam
                                  Marta
                    • agnihope uuuu pachnie wojna gdzie pokoj siac nalezy;) 03.01.09, 18:45
                      Sluchajcie( czytajcie) ze sluzba zdrowia jest wszedzie kiepsko:)w
                      Polandii nie zaplacisz to miesiacami czekasz na potrzebne
                      badania..utaj...hmm lekarze-szabloniki.Malo mysla a jak mysla to im
                      ubezpieczenia lapki w kokardki zawiazuja.Jak nie ubezpieczenia to
                      wszechwladna instytucja AMA z FDA do spolki.Nie ma co porownywac i
                      narzekac tylko nauczyc sie sobie radzic:)Pozdrawiam.Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka