edit.w
29.12.06, 11:08
dziś mam kryzys jak zawsze po odebraniu wyników lub jqk zaczyna się nowa
infekcja. Dziś to drugie.31.01.2006r wielki szczęśliwy dzień. Urodził się
piękny duży (4500) synuś. dwa dni po porodzie pierwszy stres podejrzenie wady
słuchu - na szczęście wszystko było jednak OK. Potem bioderka - coś żle się
rozwijał lewy staw biodrowy i tym razem wyszliśmy z tego obronną ręką. %
tygoni od porodu zapalenie płuc i prawie dwa tygodnie w szpitalu, potem
ropiejące lewe oczko i przepychanie kanalika a potem niekończące się ZUMy.
Nareszcie dowiadujemy się, że reflux lewostronny (coś ciągle nawala ta lewa
strona) a teraz zapalenie krtani. Pewnie, że to wszystko jest wyleczalne ale
ile to dziecko będzie musiało jeszcze przejść? Wiem, że są dzieci dużo
bardziej chore niż mój syn ale w takie dni jak dziś nie chce mi się o tym
myśleć tylko zadaję sobie pytanie kiedy to się skończy. Wczoraj oddałam mocz
na posiew ale nie spodziewam się doprych wyników bo czemu akurat teraz
miałoby być lepiej? Tylko raz miał jałowy posiew po wielu miesiącach leczenia
i wtedy udało nam się zrobić cystografię a tak cały czas coś tam rośnie.
Przepraszam, że tak smęcę ale dziś mam doła pewnie jutro będzie lepiej.