matri_caria
16.10.12, 08:57
www.td-24.pl/na-skroty/turystyka/6-turystyka/5070-gory-sowie-lady-po-schronisku-na-przeczy-woliborskiej
Już nie ma schroniska, zostały ruiny, a Tomek Śnieżek - na torpach zagadek historycznych - pisze o tym, że byli sobie kiedyś Max Alke i jego małżonka Hermine (swoją drogą ładne imię) i prowadzili schronisko.
A z drugiej strony są w okolicy schroniska, które istnieją już tylko w teorii jako schroniska, a zostały przejęte przez prywatne osoby i stały się fastfoodami, albo restauracjami. Ładnych parę lat temu byłam w Zygmuntówce i ze zgrozą piłam herbatę z plastikowego kubeczka oraz przeglądałam jadłospis, w którym widniała zapiekanka i pizza. Gdzie się podziała zupa pomidorowa i herbata w solidnych ceramicznych kubkach? Nie wiem, jak jest teraz.