Dodaj do ulubionych

po godzinach

09.12.04, 13:58
Taka mi się refleksja nasunęła po obejrzeniu "Rozmów w toku" o nauczycielce,
która napisała wulgarną książkę i popiera palenie marychy - czy Waszym zdaniem
życie pozaszkolne nauczyciela powinno mieć jakieś znaczenie dla pracodawcy?
Czy nauczycielem może byc np. narkoman, aktorka filmów pornograficznych?
Obserwuj wątek
    • iwa01 Re: po godzinach 09.12.04, 23:38
      w pierwszej wersji reformy oswiaty, nauczyciel mogl ubiegac sie o awans
      zawodowy tylko wtedy gdy byl wzorem cnot, miala byc sprawdzana nauczycielska
      moralnosc
      tyle ze nikt nie ustalil co jest a co nie jest moralne

      moim zdaniem oddzialywac na dzieci i mlodziez powinna osoba, ktora nie stanowi
      dla nich zagrozenia, a taki np narkoman moim zdaniem stanowi, moze przeciez
      kogos poczestowac

      mysle tez ze o kazdym kontrowersyjnym przypadku powinna wiedziec dyrekcja
      szkoly i rada rodzicow i albo dawac przyzwolenie albo nie.
      w jednej szkole moze np rodzicom nie przeszkadzac, ze nauczyciel jest gejem,
      czy nauczyielka lesbijka, a w innej rodzice na to nie pozwola
      • mamalgosia Re: po godzinach 10.12.04, 11:47
        Akurat w tym programie anglistka paliła marychę, uważała, że to nie tylko nic
        złego,ale wręcz dobrego. Dzryzga zapytała ją, co by odpowiedziała, gdyby
        uczniowie ją zapytali, czy marihuana jest dobra, ona na to, że odpowiedziałaby,
        że tak. Bo to rzekomo i tak nie wpłynie na ich decyzję :wezmą czy nie.
        Moim zdnaiem nie ma racji. Jednak ciągle jest całe mnóstwo uczniów, dla których
        zdanie nauczyciela sie liczy i którzy biora z niego wzór
        • iwa01 Re: po godzinach 10.12.04, 13:39
          nie widziałam tego programu.
          Moim zdaniem pewne zasady powinny obowiązywac i ja własnego dziecka do szkoły w
          której pracuje nauczyciel biorący narkotyki, choćby palący trawę, bym nie
          posłała. Tak samo jak nie posłałabym do szkoly w której wykłąda prądkujący
          grużlik.
          Może mam staroswieckie pogłady albo nie znam się na wychowaniu.
          Pracuję ze studentami, przygotowuję ich do przyszlej pracy w zawodzia
          nauczyciela i wychowawcy i nie ukrywam, czasem jestem przerazona tym, kto za
          kilka lat bedzie mial wplyw na wychowanie a co za tym idzie ksztalt przyszlych
          pokolen.
          Poza systemem wartosci moralnych jaki reprezentuja studenci kierunkow
          pedagogicznych, przeraza mnie etz ich stosunek do szkoly, jesli sami twierdza,
          ze nie lubia sie uczyc i nigdy nie lubili sie uczyc, jesli zamiast na zajecia,
          na wyklady (chyba ze traktuje sie ich jak dzieci i kazda nieobecnosc musza
          zaliczyc, wtedy sa), chodza na wagary to jakie pokolenie wyedukuja i wychowaja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka