Dodaj do ulubionych

Równanie w dół

17.01.06, 21:24
Kiedyś z jedną dwójką nie można było otrzymać promocji do następnej
klasy.Obecnie nie tylko obniżono kryteria oceniania (na ocenę dopuszczającą
wystarczy umieć na 40% - kiedyś na trójkę trzeba było osiągnąć pułap ponad
70%), to jeszcze zdarza się uczeń z samymi dwójkami i jedną jedynką na koniec
roku, który dostaje gratulacje "bo zdał decyzją rady pedagogicznej".
Mam wrazenie, że młodzież idiocieje i.... czarno widzę przyszłość
Rzeczypospolitej :-(

s.
Obserwuj wątek
    • minerva_mcgonagall Re: Równanie w dół 19.01.06, 13:14
      svistak napisała:

      > Mam wrazenie, że młodzież idiocieje i.... czarno widzę przyszłość
      > Rzeczypospolitej :-(

      Ja nie mam wrażenia. Ja to widzę wyraźnie.
      A słyszałam, że jest przygotowywana kolejna reforma i nowa podstawa programowa.
      Ktoś coś wie?
      • aedo Re: Równanie w dół 19.01.06, 13:55
        Też coś takiego słyszałam. Na razie obiło mi sie o uszy, że w SP matematyka ma
        być tylko na przykładach z życia, żadnych iksów, abstrakcji itp. i już wiem, że
        nie będę chciała czegoś takiego uczyć. Jak oni się mają nauczyć myśleć,
        wyciągać wnioski i łączyć fakty? Poza tym mi w szkole wszystkie "rysunki
        pomocnicze" itp. utrudniały życie i wolałam konkrety. No i też widzę, że poziom
        spada, a dzieci i młodzież się czują bardzo przytłoczeni i wszystko jest za
        trudne i za dużo. Ja nie wiem, jak będzie świat funkcjonował, jak to się
        jeszcze poobniża...
      • belferka33 Re: Równanie w dół 19.01.06, 14:08
        Dziś nie mogłam odnaleźć, ale jeszcze pół roku temu na stronie ówczesnego MENiS
        były projekty i opinie dotyczące właśnie opracowywanych nowych podstaw
        programowych. Z racji zainteresowań skupiłam się tylko na moich przedmiotach.
        Jestem załamana. Przynajmniej, jeżeli chodzi o chemię - to cofnięcie się do
        czasów wiedzy z okresu Nielsa Bohra - dosłownie. I pomyśleć, że ręki do tego
        przyłożyła dziekan wydziału, który kończyłam. Ale tak to jest jak się za to
        bierze ktoś, kto gimnazjalisty nigdy nie uczył. Zero wymagań,żadnych reakcji i
        doświadczeń, bo trzeba by myśleć, encyklopedyczne, suche formułki - koszmarem
        będzie taka nauka.
        A część młodzieży chyba rzeczywiście idiocieje. A raczej jest "idiotowana" przez
        rodziców, którzy braki i niedostatki własnego dzieciństwa chcą nadrobić w
        dzieciach, odbierając im odpowiedzialność, samodzielność i motywację do działania.
    • svistak Re: Równanie w dół 20.01.06, 16:41
      postawilam w dwoch klasach po 8 jedynek, bo...sumienie nie pozwolilo mi dluzej
      naciagac ocen.obawiam sie reakcji dyrekcji(prosze uzasadnic), rady
      pedagogicznej (kto jest za, kto przeciw, wypusc ich-po co sie mamy z nimi
      meczyc) i rodzicow (pani jako wychowawczyni postawila mu jedynke? zle pani
      uczy,bo on nie chce sie uczyc pani przedmiotu, on po prostu nie lubi czytac)...
      powinnam postawic dwa razy tyle goli,ale nie mam dosz sily by walczyc z calym
      swiatem.
      czasem mi po prostu skali brakuje: dwadziescia osob oceniam / z dobroci serca,
      bo czekaja na orzeczenie poradni, ktore i tak nie zmusi ich do terapii/ wg
      kryteriow dla dyslektykow i dysortografikow (np. od 10 bledow - jedynka, a oni
      maja po 50-70 bledow!). rece i nogi opadaja na glupoty, ktore wypisuja albo na
      notoryczne oddawanie pustych kartek (potrafia w szostej klasie zrobic blad we
      wlasnym nazwisku!). odechciewa mi sie pracy w warunkach psychiatrycznych:
      zajecia od siodmej /sprobujcie o tej godzinie w zimie opowiadac o poezji, gdy
      uczniowie za chwile wychodza na trening plywania/,piwniczna izba, od 5 lat nie
      moge doprosic sie o pomalowanie plyt pilsniowych sluzacych za podloge, wilgoc w
      scianach, pyl unoszacy sie z podlogi).
      tesknie za czasami, gdy pracowalam w zerowkach, w przedszkolu-dzieciaki byly
      ciekawe swiata i czulam satysfakcje ze stosowania roznych innowacji. w szkole
      chocbym rapowala zujac gume i przeklinajc co drugie zdanie, to i tak uczniowie
      maja jezyk ojczysty w nosie (jestesmy w unii, po co nam polski?).
      s.
      • iwa01 Re: Równanie w dół 21.01.06, 01:13
        > (kto jest za, kto przeciw, wypusc ich-po co sie mamy z nimi
        > meczyc)

        to jest chyba sedno problemu. Dziecko jest na kazdym etapie edukacyjnym 3 lata
        i jest to krótki okres. Nie bierze sie za ucznia odpowiedzialności, chodzi o
        to, by się go szybko i bezproblemowo pozbyc. Dalej niech się nad problemami
        głowią następni. Ci z kolei też nie chcą dostrzegać braków, obniżają wymagania
        (30% na maturze). Potem tacy delikwenci trafiają do szkół wyższych, prywatnych
        oczywiscie i szkoły mają dylemat stawiać dwóje czy przepuszczać klienta za
        ktorym idzie sporo pieniędzy na szkolne konto. A statystyki rosną.
    • geesje Re: Równanie w dół 20.01.06, 21:27
      W ogóle nawet nazwa oceny "dopuszczający", żeby przypadkiem kogoś nie urazić
      stwierdzeniem "mierny".

      ALe w ogóle w życiu niestety coraz częściej też wygrywa opcja przeciętności.
      • svistak Re: Równanie w dół 21.01.06, 17:33
        Problem w tym ze pozniej tacy mierni zostaja miernymi lakarzami, prawnikami,
        urzedniakmi, dziennikarzami,poslami...a potem maja dzieci i... "pani jest
        glupia,albo naiwedzona, a wogole to uwziela sie na dziecko, bo wymaga za
        duzo..."
        mam czasem wrazenie ze mieszkam w Akme (krainie absurdu)
        :-(

        s.

        -----
        jestem ostatnim mohikaninem, ktoremu zalezy?
        • minerva_mcgonagall Re: Równanie w dół 22.01.06, 12:25
          svistak napisała:

          > Problem w tym ze pozniej tacy mierni zostaja miernymi lakarzami, prawnikami,
          > urzedniakmi, dziennikarzami,poslami...a potem maja dzieci i... "pani jest
          > glupia,albo naiwedzona, a wogole to uwziela sie na dziecko, bo wymaga za
          > duzo..."
          > mam czasem wrazenie ze mieszkam w Akme (krainie absurdu)
          > :-(

          Ja już nic nie powiem, bo nie mam siły. W kilku klasach wystawiłam po 50%
          jedynek lub więcej (na semestr). Na szczęście na kilka tygodni przed konjcem
          semestru okazało się, ze akurat na przełomie semestrow będzie dla mnie miejsce
          w szpitalu, na ktore czekałam, wiec wystawiłam jedynki i uciekłam do szpitala ;)
          Rada klasyfikacyjna odbyła się beze mnie.
          Wracam niestety na radę analityczną.
          Dobre i tyle.

          Ale to coroczne obniżanie poziomu i wynmagań i te tabuny półgłówków
          zaludniajacych media, sejm, stanowiska kierownicze i zawody uznawane za
          odpowiedzialne... żyć się odechciewa, bo najgorsze jest to, że nie ma dokąd
          uciec :(
        • minerva_mcgonagall na marginesie (do svistak) 22.01.06, 16:24
          svistak napisała:


          > mam czasem wrazenie ze mieszkam w Akme (krainie absurdu)
          > :-(

          A napisz coś więcej, bo nie znam tej, jak się domyślam, książki. Szukałam w
          internecie, ale wygooglały się tylko jakieś firmy, producenci odzieży,
          wykopaliska i wille
          • svistak odpowiadam :-) 24.01.06, 14:46
            hehehe... ksiazki... kraina Akme jest niestety ze swiata kreskowek :-)
            s.
    • elena70 Re: Równanie w dół 22.01.06, 21:48
      Ja załamałam się w ubiegłą środę, gdy w III klasie technikum poprawiając
      półgłówka na 2 rzuciłam mu "koło ratunkowe", które okazało się betonowym.
      Pytałam go z mapy Polski i ponieważ nic nie wiedział kazałam mu pokazać Wisłę!
      I co ...??? Słusznie, kobiety. Nie wiedział. Kazałam pokazać Warszawę i też
      niestety pudło. Postawiłam ndst. Natomiast w I kl postawiłam 50% jedynek.
      Klasyfikacyjna była w piątek i żyję. Najgorsze jest to że te pierwszaki
      zdemoralizowane po gimnazjach przyszły na ostatnią lekcję przed konferencją z
      nastawieniem "No co ty, q...a, przecież nie postawi 15 jedynek!" Sama to
      słyszałam na własne uszy przed lekcją. Żadnego niepokoju, obawy, chęci
      odpowiadania. Bo to przecież mój problem, co ja zrobię z takimi ocenami. W
      naszej szkole mamy 90 % odrzutów z gimnazjów, które wykopane zostały na
      zasadzie "a puść go niech się inni z nim męczą". Co można zrobić z takiej
      młodzieży? Niewiele. Próbną maturę z polskiego zdało 18%. W ubiegłym roku
      zdawalność była na poziomie 50%. To cud, że oni zdają, ale po doświadczeniach z
      pracy egzaminatora nie dziwi nic. Pewnie wiecie o czym mówię.
      • iwa01 Re: Równanie w dół 22.01.06, 23:43
        kobieto jesteś wielka!

        nie wolno promowac bylejakości. To nieuczciwe przepuszczać ucznia, ktory nie
        sprostał wymaganiom, przekonując go, że jednak sprostał, że osiągnął wymagane
        minimum.

        widzę uczniów z perspektywy uczelni, uczelni prywatnej więc z orlami raczej
        zajęc nie miewam tylko z tymi na sięłe wypchniętymi.
        Dla wielu studentów nie ma róznicy między Heglem a heblem, ptak to nie zwierzę,
        rzeczownik odpowiada na pytanie- co robi
        Przeczytanie kilku stron z tygodnia na tydzień przerasta ich możliwości,
        napisanie autorskiej pracy jest poza ich zasięgiem, znają jedynie metodę Kopiuj-
        Wklej

        przepuszczając dzieciaka z klasy do kalsy, ze szkoły do szkoły, otwieramu mu
        kolejne furtki i potem taki delikwent robi maturę albo nawet kończy szkołe
        wyższą a faktycznie ma mniejszą wiedze niż absolwent dawnej szkoły ośmioklasowej

        są wiadomości, ktore w przyszłości mogą być uczniowi nie koniecznie potrzebne
        np znajomośc wszytskich stolic państ afrykańskich, ale jest wiedza ogolna,
        ktorą trzeba opanować i ktorej trzeba wymagać (np ptak to też zwierzę)
    • svistak a ludzie powiadaja... 24.01.06, 14:55
      ... ze nauczyciele to nieuki i sie czepiaja niewinnych dzieci. Trzeba ich
      filmowac i nagrywac, bo to chamy, a potem wywalac nierobow na zbity pysk...i
      precz z KN, ktora ich chroni...

      Moi drodzy, w ostatniej "Angorze" jest riposta na list pewnej mlodej
      nauczycielki. Pisala ona wczesniej o promowaniu idiotyzmu, mnogosci orzeczen z
      poradni, ktore nie obliguja do dalszej pracy nad soba, ale wprost przeciwnie -
      sa glejtem dla smierdzacych leni. W liscie pt. "Mam ten...no...analfabetyzm"
      nie pisala o uczniach, ktorzy uczeszczaja na terapie, zespoly wyrownawcze,
      ktorzy - mimo roznych dysfunkcji i niemoznosci PRACUJA, sa zaangazowani itp. A
      dali jej popalic rodzice wlasnie tychze dzieci. Porazka! Nie czytaja ze
      zrozumieniem...

      s.
      • geesje Mentalność ludzka 25.01.06, 06:40
        jednak musi się długo zmieniać.

        Przez 40 lat komunizmu udało się skutecznie zniszczyć etos pracy nauczyciela.
        Pamiętacie, jak ktoś się nie dostał na studia, mógł zawsze iść na pedagogiczną
        wersję wymarzonego kierunku.

        W efekcie mnóstwo ludzi niekoniecznie najbardziej błyskotliwych, często
        kompletnie nie nadających się do pracy nauczyciela, w tym zawodzie wylądowało.

        A druga strona medalu - świadomość społeczna. Skoro ludzie wiedzą, że jest taka
        praktyka studiowania (a wiedzą), to od razu podciągają opinię na wszystkich. I
        nieważne - dobry, niedobry, inteligentny, nieinteligentny, wykształcony czy
        nie - w opinii narodu nauczyciel to nieuk i cham.

        W mojej szkole obserwuję przerażające dla mnie podejście większości
        nauczycieli - nie cierpią tego co robią, a robią, bo muszą, żeby dorobić. Dla
        większości praca w szkole jest dodatkowym zajęciem, drugim miejscem pracy, bo
        szkoła - że tak powiem - specjalistyczna.

        Niby awans miał to wszystko zweryfikować. Niestety, znowu jak w przypadku wielu
        genialnych pomysłów realizacja przeszła najśmielsze oczekiwania. Ale to temat
        na nowy wątek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka