annuka
12.03.06, 21:08
Wprawdzie czas studeniówek już przeminął, ale cały czas nurtuje mnie pytanie,
a właściwie cały czas nie mogę czegoś tu zrozumieć. W naszej szkole
studniówka odbywałą się w piątek. Zaczynaliśmy o 19.30. Wszystko OK, tylko,
że wychowawcy musieli siedziec i pilnować młodzieży do samego końca, czyli do
5 rano. Ciekawi mnie, jak jest mozliwe, zeby nauczyciel po (w moim przypadku)
7 lekcjach w szkole, minimalnej przerwie na fryzjera :-) miał skupioną uwagę
i mógł wytrzymać do samego rana. Ja przyznam, że po całym tygodniu pracy
miałam już dość o 2 w nocy i byłam w stanie położyć sie spać gdziekolwiek.
Świadomość, że odpowiadam za "dzieci", które ledwo trzymały się na nogach
paraliżowała mnie. Generalnie chodzi mi o to, że nie zapewniono dostatecznej
przerwy między pracą i studniówką. Dyrektorka nie była w stanie wskazać mi,
wg jakiego przepisu ktoś mnie zmusza do niespania. Wiecie coś na ten temat?
Jak jest u Was?