Dodaj do ulubionych

Rodzic-nauczyciel. Jak powinni współpracować?

12.08.07, 11:27
Witam,
Jestem mamą dziecka z trudnościami w uczeniu się. Wiem, jak ważna
jest w przypadku takich dzieci obustronna współpraca rodziców i
nauczycieli. Niestety w pierwszej klasie ponieśliśmy fiasko na tej
linii. Być może zaważyło to, że my "zieloni" rodzice nie bardzo
wiedzieliśmy jak się zabrać do tego.

Dlatego, żeby uniknąć kolejnego niepowodzenia chciałabym zapytać Was
Nauczycieli czego oczekujecie od rodziców takiego dziecka. Jak
wyglądają takie kontakty? Jakich informacji może oczekiwać rodzic,
jakich oczekuje nauczyciel.
Niedługo zacznie się nowy rok szkolny i moje dziecko będzie w nowej
szkole z nową panią. Mamy więc niejako daną nową szansę :-)

Zastanawiam się też, czy od razu przynieść pani wychowawczyni
wszystkie diagnozy i opinie dziecka, żeby miała całkowitą wiedzę o
dotychczasowym rozwoju dziecka, czy tylko ostatnią opinię z poradni?

Obserwuj wątek
    • rybka002 Re: Rodzic-nauczyciel. Jak powinni współpracować? 13.08.07, 14:20
      Jestem i nauczycielem i rodzicem i wiem jak ważne są te kontakty...
      Cieszę się że znalazłaś nową szkolę dla swojej Pociechy. Myślę że
      dla nauczyciela ważne są wszystkie informacje o dziecku, wszystkie
      diagnozy, problemy ze zdrowiem, ewentualne problemy z emocjami. Im
      więcej nauczyciel wie o dziecku tym lepiej może mu pomóc. Jeżeli
      chodzi o kontakty z rodzicami to dobry nauczyciel powinien
      kontaktować się jak najczęsciej. Dobrym rozwiązaniem jest albo przed
      albo po lekcjach, lub telefon. Myślę że sprawa kontaktów jest
      priorytetowa. Jesteś wspaniałą mamą(podczytuje Twoje forum) i
      trzymaj tak dalej. Gorąco Ci życzę wspaniałego nauczyciela dla
      Twojej Pociechy.
      • rysa9 Re: Rodzic-nauczyciel. Jak powinni współpracować? 14.08.07, 01:03
        Rybko, dziękuję Ci za ciepłe słowa.
        Chyba udało nam się znaleźć wspaniałego nauczyciela i właśnie
        dlatego nie chciałabym tego zaprzepaścić.
        Piszesz, żeby jak najwięcej informacji o dziecku przekazać. Tylko
        czy ja nowej pani nie przestraszę zbyt dużą ilością tych informacji
        i dokumentacji?

        W poprzedniej szkole brakowało mi przepływu informacji. To znaczy
        pytałam i wiedziałam w czym dziecko robi postępy a z czym sobie
        słabo albo zupełnie nie radzi. Brakowało mi wiedzy nt. wymagań pani
        nauczycielki wobec mojego synka.
        Na przykład zapytałam panią, czy mogłaby mi doradzić, co mam zrobić,
        bo mi dziecko płacze jak ma zasiąść do nauki czytania. Nie dostałam
        żadnej wskazówki, więc sama szukałam różnych metod (kolorowałam
        sylaby, robiłam slajdy na komputerze, itp.). Uczyłam dziecko czytać
        całych tekstów. To była ciężka praca. A potem po dwóch czy trzech
        miesiącach pani mi powiedziała, że... odpytuje mojego synka jedynie
        z dwusylabowych wyrazów.
        Tego typu nieporozumień było więcej.
        Ja też przyznaję, że czasami zdarzyło mi się zapomnieć zajrzeć do
        dzienniczka a jakby nie było to też jest źródło informacji. Ale mam
        tego świadomość i będę starała się o tym pamiętać.
        To czego się obawiam, to problemów z komunikacją. Że się nie
        zrozumiemy z nową panią. Że... już sama nie wiem co.
        Ech, chyba po prostu mam uraz po pierwszej klasie...
        • rybka002 Re: Rodzic-nauczyciel. Jak powinni współpracować? 14.08.07, 14:30

        • rybka002 Re: Rodzic-nauczyciel. Jak powinni współpracować? 14.08.07, 14:49
          Sorry za szybko kliknełam. Co ja bym zrobiła na Twoim miejscu.
          Porozmawiała szczerze i otwarcie. Pamiętaj to Rodzic jest pierwszym
          i najważniejszym nauczycielem dla swojego dziecka. Robisz multum
          rzeczy dla Synka. Myślę że o połowie diagnoz i terapi niestety
          nauczyciele nie mają pojęcia. U mnie w szkole pojęcie integracji
          sensorycznej jest pojęciem nieznanym:( szczera i otwarta rozmowa
          jest myślę w tym przypadku jedynym rozwiązaniem. Nauczyciel musi
          wiedziec o dysfunkcjach dziecka, bo jest mu łatwiej wtedy pomóc. A
          często jest tak że osobowość nauczyciela w przełamaniu barier
          emocjonalnych odgrywa niebagatelną rolę. Ustalcie wspólnie formę
          kontaktów. Jeśli to jest dobry nauczyciel i człowiek to będzie
          chętnie i często z Tobą się kontaktował, czego życzę z całego serca
          i głowa do góry:)
          • rysa9 Re: Rodzic-nauczyciel. Jak powinni współpracować? 14.08.07, 23:48
            Rybko, zdaję sobie sprawę, że nie można wszystkich mierzyć tą samą
            miarą ale dotychczasowe doświadczenie pokazało mi, że nie zawsze
            nauczyciel jest zainteresowany historią dziecka. Może inaczej: jest
            zainteresowany ale niekoniecznie w celu udzielenia pomocy uczniowi.
            Ja takie wrażenie odniosłam w poprzedniej szkole. Pani wychowawczyni
            zachęcała nas rodziców, żeby dzielić się z nią ważnymi informacjami
            o dziecku. Ale gdy zasygnalizowaliśmy, że mamy diagnozę z poradni
            (sprzed roku), według której nasz synek znajduje się w grupie ryzyka
            dysleksji, to pani nawet nie była tym zainteresowana. Powiedziała,
            że potrzebuje aktualnej opinii (to po co mieliśmy przynosić diagnozy
            sprzed dwóch czy trzech lat?). Potem okazało się, że nawet ta
            bieżąca opinia nie była przez panią respektowana.
            Takie podejście nauczyciela zniechęca do dzielenia się informacjami
            o dziecku. Bo czemu ma to służyć? Nie rozumiem tego.

            Ja chciałabym, żeby nowa pani okazała się osobą, dla której
            pokonanie trudności w nauce mojego synka byłoby wyzwaniem. Która
            chciałaby lepiej poznać moje dziecko po to, żeby jemu pomóc. Taka
            pani nie musi się nawet znać na SI :-) Ważne żeby miała ochotę
            pracować z moim dzieckiem. Z taką panią chętnie bym się podzieliła
            wszelkimi informacjami o synku i zgodnie z jej zaleceniami
            prowadziłabym go w domu. Nie mam przygotowania pedagogicznego i bez
            wsparcia w postaci wskazówek do pracy z dzieckiem działam "po
            omacku".

            Staram się myśleć, że teraz będzie inaczej, lepiej. Miałam możliwość
            chwilę porozmawiać z nową panią w czerwcu i odniosłam bardzo
            pozytywne wrażenie z tego kontaktu. Przy pani z poprzedniej szkoły
            czułam się jak uczniak a przy tej nowej pani - jak równorzędny
            partner w rozmowie.
    • rysa9 odrabianie lekcji 21.08.07, 13:36
      W ubiegłym roku odrabianie lekcji zajmowało mojemu dziecku mnóstwo
      czasu (nawet do kilku godzin). Wynikało to z powolności mojego synka
      (jest leworęczny i ma kłopoty ze skupieniem uwagi). Oprócz zwykłej
      pracy domowej moje dziecko musiało uzupełniać te ćwiczenia, których
      nie zdążyło skończyć na lekcji (przyznaję, że czasami pojawiała się
      uwaga, że dziecko nie chciało pracować na lekcji ale tylko czasami).

      Do czego zmierzam? Chciałabym uniknąć tak ciężkiej pracy w nowym
      roku szkolnym (w poprzednim skutkowało to przemęczeniem dziecka).
      Mój synek ma jeszcze po lekcjach zajęcia z logopedą i pedagogiem,
      więc naprawdę dużo czasu poświęca na naukę. Czy mogę w jakiś sposób
      umówić się z panią, żeby moje dziecko miało np. więcej czasu (dni)
      na zrobienie zadanych ćwiczeń?
      Chodzi mi o to, czy ja w ogóle mogę z panią poruszyć tę kwestię? czy
      to się w ogóle stosuje w praktyce?
      • kaha1 Re: odrabianie lekcji 22.08.07, 09:08
        nauczyciele często zapominają jak mądry jest rodzic i że należy mu się szacunek.
        Nie jest dobre stawanie z pozycji "ja wiem lepiej" - to uwaga do nauczycieli.
        Pamiętaj że to nauczyciel ma DOSTOSOWAĆ wymagania do możliwości dziecka (takie
        zdanie powinno być w opinii twojego dziecka z poradni) i jeśli dziecku zrobienie
        tego co robią rówieśnicy zajmuje cały dzień to zadawanie mu takich ilości jest
        pierwszym krokiem do zniechęcenia go do szkoły.
        Potrzeba dużo dobrej woli z obu stron i jeśli pani będzie mądra to na pewno wam
        się uda - choć pewnie czasem będzie trudno.
        • rysa9 Re: odrabianie lekcji 22.08.07, 21:51
          Kaha1, takie zdanie jest w opinii z poradni ale dla mnie to czarna
          magia. Co to właściwie znaczy "dostosować wymagania do możliwości
          dziecka"? Co nauczyciel konkretnie może zrobić w takiej sytuacji?
          O co ja mogę prosić panią wychowawczynię? Nie chciałabym być przez
          nią źle odebrana, że chcę coś dziecku odpuścić.
          • kaha1 Re: odrabianie lekcji 23.08.07, 10:14
            o realizowanie tego bardzo ważnego zdania upominaj się dopiero kiedy uznasz, że
            nauczycielka traktuje twojego syna zbyt surowo i zbyt dużo wymaga. Bo ono
            oznacza że wymagania mają być takie jakie dziecko ma możliwości do jego
            realizacji - czyli de facto może to oznaczać - jeśli tak zadecyduje nauczyciel -
            że dziecko realizuje minimum programowe. Albo, że minimum ma np. z zagadnień
            matematycznych a z polonistycznych idzie normalnym programem. Dostosować -
            oznacza znać dziecko i tak wymagać aby miało sukces edukacyjny, ale nie miało do
            zrobienia więcej niż jest w stanie.
            • rysa9 Re: odrabianie lekcji 27.08.07, 22:45
              Kaha1, czytałam parokrotnie to co napisałaś. Rozumiem, że jest
              minimum programowe i normalny program? Gdzie mogę znaleźć informacje
              na temat jednego i drugiego?
              Ile maksymalnie czasu poświęcać na odrabianie lekcji? Od której
              godziny to już jest za dużo?
              • kaha1 Re: odrabianie lekcji 28.08.07, 06:39
                nie ma określonego czasu odrabiania lekcji - tu konsultuj z panią w poradni i
                nauczycielem.
                Jeśli chodzi o minimum programowe to każdy nauczyciel je ma - są pewnie też w
                kuratorium, ale nie wiem dokładnie bo jestem pedagogiem - zawsze jak ustalam z
                moimi nauczycielami, że dziecko będzie robić minimum to oni wiedzą o co chodzi i
                sami modyfikują program, nie było jeszcze takiego przypadku, żebym ja musiała w
                to ingerować :)
                jak chcesz to ich zapytam gdzie to można znaleźć :)
                • rysa9 Re: odrabianie lekcji 28.08.07, 10:52
                  kaha1 napisała:

                  > jak chcesz to ich zapytam gdzie to można znaleźć :)

                  Bardzo chętnie :-) Będę wiedziała na co położyć szczególny nacisk.
                  • kaha1 Re: odrabianie lekcji 01.09.07, 08:17
                    ci nauczyciele których pytałam, mówią, że szukają sobie tego w internecie -
                    kiedy wpiszesz hasło wychodzi ponoć dużo stron i nie ma problemu, żeby znaleźć.
                    A jak nie - zapytajmy nauczycieli tutaj :)

                    Ale cała zabawa polega na tym, że właśnie się dowiedziałam, że nauczyciele w
                    mojej szkole rzadko czytają jak jest podstawa i minimum programu jaki mają
                    zrealizować w klasie..
                    • alinavolvo Re: odrabianie lekcji 02.09.07, 13:25
                      ja mysle, ze rosadny nauczyciel po rozmowie z rodzicem sam moze ustalic co dla
                      danego dziecka bedzie "minimum programowym" wiem wiem, ze sa oficjalne itd itp
                      ale czasem nawet i te minima sa nieelastyczne i nie uwzgledniaja wszystkich
                      mozliwych sytuacji. Rozsadny nauczyciel potrafi znalezc kompromis w sytuacji.

                      Z pozycji nauczyciela moge dac rade taka, by byc milym i otwartym do
                      nauczyciela. Z doswiadczenia wiem, ze z rodzicem nawet chetnym do wspolpracy i
                      gotowym na rozmowe ale okazujacym rezerwe i niechec na zapas, trudno rozmawiac.
                      Domyslam sie jednak, ze ciebie to nie dotyczy, w przeciwnym razie nie byloby
                      ciebie tutaj .

                      Mnie przeraza jednak inna rzecz, ze przepasc miedzy nauczycielami a
                      nauczycielami jest ogromna i nie zawsze mamy mozliwosc wyboru "dobrego"
                      nauczyciela. Ci, ktorym zalezy, staraja sie, rozwijaja i przebywaja przykladowo
                      na takich forach. Jest tez grupa, ktora ma to gdzies i nawet najlepsze
                      mozliwosci polepszenia ich warsztatu nie zostana zauwazone i docenione:( smutne,
                      ze wiele dzieci musi miec i takich nauczycieli a jednoczesnie wieleu, rodzicow,
                      ktorzy maja takich uswiadomionych nauczycieli nie widzi tego i niedocenia .
                      • rysa9 Re: odrabianie lekcji 04.09.07, 12:23
                        Dziękuję Ci, Kaha1 :-)

                        Alinavolvo, myślę, że masz rację. Wciąż się zastanawiam co takiego
                        spowodowało, że nam z poprzednią panią nie wyszło. Ja nie twierdzę,
                        że nie popełniałam błędów. Byłam mamą pierwszoklasisty, zieloną i
                        dopiero uczącą się jak to jest mieć dziecko-ucznia. Pewnych rzeczy
                        nie rozumiałam, nie zawsze wiedziałam jak się zachować. Było na
                        przykład takie zdarzenie: Rozmawiałam z panią po zebraniu o moim
                        dziecku. Podczas tej rozmowy zapewniłam wychowawczynię, że zdaję
                        sobie sprawę z trudności mojego dziecka, że w domu pracujemy z nim,
                        że zapewniamy mu zajęcia z pedagogiem i logopedą. Wydawało mi się,
                        że wszystko sobie wyjaśniłyśmy. I nagle dwa dni później dziecko
                        ponownie przynosi uwagę, że ma ogromne problemy (od początku roku
                        szkolnego pojawiały się takie wpisy w zeszytach). Jesteśmy
                        pracującymi rodzicami i nie zawsze możemy natychmiast pojawić się w
                        szkole. Uwaga była taka sama jak te przed naszą rozmową. Pozwoliłam
                        sobie dopisać pod nią, że dziękujemy, że pracujemy z dzieckiem i
                        prosimy panią o wsparcie i pozytywną motywację w miarę możliwości.
                        Pani się to chyba bardzo nie spodobało, bo potem moje dziecko bardzo
                        się stresowało, jak chciałam cokolwiek podpisać (jakąś informację
                        czy uwagę) i prosiło, żeby niczego nie pisać.
                        W jakiejś rozmowie z moim mężem pani stwierdziła, że miała
                        poprzednią klasę trudną i ona jest zmęczona, chciałaby odpocząć.
                        Zwłaszcza, że trafiła jej się dobra klasa.
                        Nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, że po prostu już na starcie
                        my i nasze dziecko byliśmy skreśleni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka