m.kka
04.04.06, 13:27
WRACAMY DO SPRAWY. Ukraińska firma wzbudza kontrowersje
Plantatorzy boją się o swój los
Grudziądzcy plantatorzy są przerażeni pomysłem ulokowania wielkiej uprawy
pomidorów na terenie parku przemysłowego. - Pójdziemy z torbami - mówią.
Władze Grudziądza prowadzą rozmowy z ukraińską firmą, która chce otworzyć u
nas ogromną uprawę pomidorów. Szklarnie powstać mają na 17 hektarach
Grudziądzkiego Parku Przemysłowego. W ocenie Joanny John-Błażyńskiej,
kierownika Wydziału Rozwoju i Promocji Miasta UM, szanse na sfinalizowanie
umowy z ukraińską firmą są duże.
Wielkie natomiast są obawy plantatorów pomidorów z Grudziądza i okolic, którzy
o planowanej inwestycji dowiedzieli się z sobotniej "Pomorskiej".
- Nie wierzę, że firma będzie produkowała pomidory u nas, a sprzedawała je na
Ukrainę, skoro rynek zbytu znajdzie tuż pod nosem - mówi jedna z plantatorek,
- Ukraińcy będą zapewne zwolnieni z płacenia podatku od nieruchomości, dostaną
tańszą energię, z takimi atutami dosłownie zmiotą nas z rynku. Może i
zatrudnią 150 osób, ale pracę straci znacznie więcej, często całe rodziny.
- Wydzierżawianie 17 hektarów, po to, by firma zatrudniła tylko 150 osób jest
po prostu nieporozumieniem - komentował Czytelnik spod Grudziądza.
- Nasi urzędnicy powinni się zastanowić, po co zakład produkujący alkohol (tym
potencjalny inwestor zajmuje się na Ukrainie - red.) zamierza nagle wejść w
produkcję roślinną i to w dodatku w Polsce, gdzie koszty prowadzenia firmy są
większe niż na Ukrainie - oburza się Czytelniczka.
- W Grudziądzu nie ma zbyt wielu firm zatrudniających taką liczbę osób - mówi
Joanna- John Błażyńska i przekonuje, że o tę inwestycje warto zabiegać, bo
zakład nie tylko da pracę ludziom bez wysokich kwalifikacji zawodowych, ale
także przyczyni się do rozwoju OPEC-u, który będzie mu dostarczał ogromną
ilość ciepła.
- Firma nie będzie sprzedawała pomidorów na rynku polskim - zapewnia
John-Błażyńska. - Mają już podpisane umowy z sieciami marketów ukraińskich.
Nie wszyscy Czytelnicy wierzą, że ukraińska firma pomidory chce uprawiać w
Polsce tylko dlatego, że ich ziemia jest skażona po wybuchu w Czarnobylu.
- Każdy, kto ma chociaż niewielkie pojęcie o uprawie pomidorów wie, że sadzi
się nie w ziemi, a na specjalnym podłożu, które z glebą nie ma nic wspólnego -
dodaje jeden z Czytelników.