lomek2
26.11.10, 10:53
Po krótkiej chwili zastanowienia, dlaczego TD znowu faktycznie zrejterował przed debatą publiczną dochodzę do wniosku, że on już nie chce wygrać.
Komitet TŁ zdobył już co miał do ugrania - kilka głosów w radzie tej i owej. Można powiedzieć, że główny plan został zrealizowany bo najważniejsi działacze osiągnęli cele. Skazani na przegraną, którzy zapełniali tyły list zrobili zwoje, podobnie jak twarz komitetu. No właśnie - twarz. Jak zając na zawodach lekkoatletycznych w biegach. Jego zadaniem jest pociągnąć całość, ale sam wygrać może tylko przez przypadek.
Prawdziwy problem TD miałby dopiero, gdyby rzeczywiście wygrał. W nowej sytuacji, w mało niesprzyjającym otoczeniu, z kontraktem tylko na 4 lata i co dalej? Kto potem zatrudni byłego burmistrza bez wsparcia politycznego wyżej? Jeśli będzie miał duży fart, dostawią mu fikcyjne biurko w powiecie i dadzą parę złotych. Ale pod warunkiem, że ktokolwiek go zaadoptuje. Wróci do fabryki cegieł? Już ktoś inny dawno zajmie jego miejsce. Tak więc myślę sobie, że TD wolałby zostać tam gdzie jest i wieść spokojny żywot. A problem leży gdzie indziej - jak wycofać się bez zbytniej skazy na honorze. Stąd ruch z wycofaniem się z debaty: "jeśli jednak mimo wszystko mnie wybiorą, o znaczy ze mam bardzo duże poparcie, wystarczające żeby jakoś tam było".
Tak to widzę.
Ale możliwe, że przeceniam zdolności analizy, i to wycofanie się z debaty to zwykły głupi pomysł, albo strach przed konfrontacją z kimś innym niż grupka wiernych zablokował rozsądek.
Przed I tura rozważałem możliwość zagłosowania na TD, jeśli dobrze się zaprezentuje. Ale nie był prezentacji. Mocno mnie to zirytowało, bo nie lubię udzielać poparcia, nawet hipotetycznego komuś, kto mnie nabija w butelkę. Ale jeszcze była szansa. Niestety kandydat DT znowu się pogrążył, tym razem ostatecznie. W tym układzie pójdę zagłosować. Nie na WP, tylko przeciw TD.