Dodaj do ulubionych

Na rowery?:)

28.04.06, 11:54
Ma ktos rower? Wiem ze Roman ma, wiem ze Podly_Krzys sie odgrazal ze kupi
rower do trekkingu i wiem ze ja mam. Z pracy jeszcze jeden koles ma.
To sobie pomyslalem, ze moznaby zrobic tak...
Zalezy ilu jest chetnych. Ale na dachu wozu serwisowego mam 3 stanowiska,
wiec na dwa rzuty moznaby przewiezc 6 rowerow za Wisle. Tam podzielilibysmy
sie na 2-3 "druzyny". Start z roznych miejsc, a "meta" gdzies przy "wodopoju"
he, he... I pozniej druga czesc "zawodow"... A moze jakies ognisko ...;-)
A jak nie to jade z moim kolesiem Honzikiem do Wykowa! :)
Obserwuj wątek
    • roman_j Re: Na rowery?:) 28.04.06, 12:52
      Pomysł bardzo dobry. Ma tylko jeden słaby punkt, jeśli chodzi o mój udzual. Choć
      maj już zapasem i pogoda sprzyja, ja jeszcze nie dokonałem wiosennego przeglądu
      roweru i nie pofatygowałem się z nim do serwisu, czego wymaga. Ale jak będę
      systematycznie mobilizowany na forum ;-)) to pewnie szybko to nadrobię. :-))
    • moooni Re: Na rowery?:) 29.04.06, 19:22
      ernest_pinch napisał:

      > Ma ktos rower? Wiem ze Roman ma, wiem ze Podly_Krzys sie odgrazal ze kupi
      > rower do trekkingu i wiem ze ja mam. Z pracy jeszcze jeden koles ma.
      > To sobie pomyslalem, ze moznaby zrobic tak...
      > Zalezy ilu jest chetnych. Ale na dachu wozu serwisowego mam 3 stanowiska,
      > wiec na dwa rzuty moznaby przewiezc 6 rowerow za Wisle. Tam podzielilibysmy
      > sie na 2-3 "druzyny". Start z roznych miejsc, a "meta" gdzies przy "wodopoju"
      > he, he... I pozniej druga czesc "zawodow"... A moze jakies ognisko ...;-)
      > A jak nie to jade z moim kolesiem Honzikiem do Wykowa! :)

      Ja bardzo chętnie. Razem z synem. Robimy sobie często wycieczki rowerowe, np do
      Dobrzynia na lody i nazad.
      Dajcie znać, kiedy ruszacie, a się podłączymy, jeśli można.

      M.
        • roman_j Re: Na rowery?:) 29.04.06, 22:13
          ernest_pinch napisał:

          > Moooni...
          > chcesz mnie wkrecic ze Ty ze Smykiem pykasz 30 km na rowerze, jecie lody i
          > wracacie? :))) Nie wierzeeeeee......:)))

          Za mało? :-)) W końcu dzieci są wbrew pozorom wytrzymałe, o czym sam kiedyś
          opowiadałeś. Grunt to dobra motywacja. :-))
          • ernest_pinch Re: Na rowery?:) 30.04.06, 11:13
            Tylko ze wtedy to byla koniecznosc zeby nie nocowac w puszczy dzikiej i
            gluchej, gdzie wija wilcy, zza kazdego krzaka tchnie wspomnienie dawanych
            dziejow a dytka na slomianych nogach czekaja by pozbawic reszty prowaintu....;)
            • roman_j Re: Na rowery?:) 30.04.06, 11:51
              A ja myślę, choć może moja teoria na ten temat jest błędna, że dzieci są w
              takich sytuacjach bardziej wytrzymałe dlatego, że zużywają swoją energię tylko
              na wysiłek fizyczny. To dorosły się martwi, że zabłądzi, że nie dojdzie na czas
              i przez to też traci sporo energii (w końcu psychiczne zmęczenie może mieć jak
              najbardziej fizyczne objawy). Dziecko natomiast po prostu idzie. Ufa dorosłemu i
              nie zajmują go rozważania w rodzaju "a co będzie jeśli ... ?". Tak przynajmniej
              mi się wydaje. :-))
        • moooni Re: Na rowery?:) 30.04.06, 10:29
          ernest_pinch napisał:

          > Moooni...
          > chcesz mnie wkrecic ze Ty ze Smykiem pykasz 30 km na rowerze, jecie lody i
          > wracacie? :))) Nie wierzeeeeee......:)))


          No wiem, że mało, ale pracujemy nad tym. Zauważ, drogi Erneście, że mojego
          Smyka widziałeś ostatnio dobre parę lat temu a on ma już 8 lat z hakiem i jest
          bardziej wytrzymały niż ja. To on podjeżdża pod wszelkie krawężniki, przed
          którymi ja zsiadam z roweru, to on jedzie z uśmiechem na ustach i na cały głos
          śpiewa "uuulalala, ajlowiubejbe" albo "wyginam ciało śmiało", podczas gdy ja
          jadę za nim padnięta i wołam: "Oluuuuś, poczeeekaaaaaaj".
          Ty też mógłbyś swoją córę zabrać na wycieczkę.

          M.
    • polsilver Re: Na rowery?:) 11.05.06, 11:15
      Moim niespełnionym marzeniem jest wyjazd do Wawy z rowerkami na dachu, potem
      ktoś kto ma pecha wraca samochodem do Płocka ;-) a ja rowerkiem przez Kampinos-
      Sochaczew do domku, tylko pewnie po tej trasie padłbym jak kawka ;-)

      ale plan jest ambitny i mam nadzieję że wreszcie w tym roku uda się go
      zrealizować.
      Polecam z uwagi na łosie, sarenki i inne gady :-)
      • roman_j Re: Na rowery?:) 11.05.06, 14:38
        polsilver napisał:

        > Moim niespełnionym marzeniem jest wyjazd do Wawy z rowerkami na dachu, potem
        > ktoś kto ma pecha wraca samochodem do Płocka ;-) a ja rowerkiem przez
        > Kampinos-Sochaczew do domku, tylko pewnie po tej trasie padłbym jak kawka ;-)

        Niekoniecznie byś padł. Ja z marszu pojechałem rowerem nad morze kilka lat temu.
        I nie byłem wtedy wzorem wytrenowania. Wręcz przeciwnie. Nawet pożądny rower
        kupiłem kilka dni wcześniej, bo ten, który miałem, raczej się na taką wyprawę
        nie kwalifikował. :-))

        > ale plan jest ambitny i mam nadzieję że wreszcie w tym roku uda się go
        > zrealizować.

        Ja od jakiegoś czasu marzę o jakiejś kilkudniowej wyprawie rowerowej po Polsce.
        Wtedy, jadąc nad morze dostałem w kość, ale do dziś wspominam tamtą wyprawę z
        rozrzewnieniem. Niestety, problemem jest zwykle brak czasu lub brak chętnych, bo
        na samotną wyprawę się nie piszę, a chętnych do dłuższego posiedzenia w siodełku
        w moim środowisku nie potrafię znaleźć. Co prawda Ernest nie mówi nie, ale jakoś
        na deklaracjach się kończy. :-))

        > Polecam z uwagi na łosie, sarenki i inne gady :-)

        Gadów to mamy pod dostatkiem na miejscu, a leśną zwierzynę lepiej podchodzić
        pieszo. Wiem, co piszę. ;-))
        • polsilver Re: Na rowery?:) 11.05.06, 21:39
          > Gadów to mamy pod dostatkiem na miejscu, a leśną zwierzynę lepiej podchodzić
          > pieszo. Wiem, co piszę. ;-))

          Ja miałem ostatnio przygodę z łosiem, napotkałem go w lesie na mokradłach,
          stałem jak wryty, a on, a właściwie to chyba była ona dała dyla. To 2 łoś
          napotkany przeze mnie, niezłe przeżycie. Co do gadów, to nie mogę się
          przyzwyczaić do takich "ludzi" nie tylko na forach.
        • moooni Re: no to moze Kampinos? 12.05.06, 00:19
          ernest_pinch napisał:

          > Jest nas 3ech. Jakby wybral jakis termin, przejrzal mapke bo na stronie
          > internetowej Kampinosu taka chyba jest, zona zawiozlaby nas i rowery, a my
          > bysmy sobie wrocili... :)

          Muszę porozmawiać z Twoją żoną, żeby wywiozła Was gdzieś daleeeeeeko, skąd nie
          uda Wam się wrócić :)

          M.
          • roman_j Re: no to moze Kampinos? 12.05.06, 10:44
            Z własnego doświadczenia napiszę, że lekko nie będzie, bo dystans spory. Ale
            jeśli będzie wsród nas dobry mechanik rowerowy (ja mam do łatania dętek dwie
            lewe ręce), to damy radę. Ale wyjazd musi być wcześnie rano, bo na pewno zajmie
            nam to calutki dzionek.
            No i chciałbym, żeby termin tej wyprawy, o ile dojdzie do skutku, wypadł gdzieś
            na początku czerwca, bo muszę jeszcze wyszykować rower, a chwilowo mam tyle
            pracy, że nie potrafię znaleźć na to czasu. Gdzieś pod koniec maja powinienem
            być nieco luźniejszy, więc początek czerwca to bezpieczny termin. :-))
            • polsilver Re: no to moze Kampinos? 12.05.06, 11:55
              roman_j napisał:

              > Z własnego doświadczenia napiszę, że lekko nie będzie, bo dystans spory. Ale
              > jeśli będzie wsród nas dobry mechanik rowerowy (ja mam do łatania dętek dwie
              > lewe ręce), to damy radę. Ale wyjazd musi być wcześnie rano, bo na pewno
              zajmie
              > nam to calutki dzionek.
              > No i chciałbym, żeby termin tej wyprawy, o ile dojdzie do skutku, wypadł
              gdzieś
              > na początku czerwca, bo muszę jeszcze wyszykować rower, a chwilowo mam tyle
              > pracy, że nie potrafię znaleźć na to czasu. Gdzieś pod koniec maja powinienem
              > być nieco luźniejszy, więc początek czerwca to bezpieczny termin. :-))

              Jeśli brany jestem pod uwagę na tą wycieczkę :-) to ja zdecydowanie nie mogę z
              początkiem czerwca, mogę tylko w miesiącu maju, ostatnia sobota maja to 27 maj -
              pozostawiam do przemyślenia, jeśli nie będzie pasowało to będę Was dopingował
              duchem ;-) Wymówkę mam mocną na czerwca ;-) Jesli zaś chodzi o rower to tak
              strasznie zapuszczony? łatki, klej, pompkę, klucze mam
              • ernest_pinch Re: no to moze Kampinos? 12.05.06, 14:36
                Mi wstepnie 27 maja pasuje, bo nie mam ani zaocznych, ani podyplomowych :)
                Dobrze by bylo zebysmy sie kiedys w 3ke spotkali i obgadali co i jak, przy
                mapce, bo latwo zaplanowac tyle km, ale je pokonac to juz hohoho :)
              • roman_j Re: no to moze Kampinos? 12.05.06, 14:54
                polsilver napisał:

                > Jeśli brany jestem pod uwagę na tą wycieczkę :-) to ja zdecydowanie nie mogę z
                > początkiem czerwca, mogę tylko w miesiącu maju, ostatnia sobota maja to 27 maj
                > - pozostawiam do przemyślenia, jeśli nie będzie pasowało to będę Was
                > dopingował duchem ;-) Wymówkę mam mocną na czerwca ;-)

                No ja niestety 27 maja nie mogę i nic się z tym nie da zrobić. :-( Wcześniej też
                nie. Ale może, żeby z tego powodu sprawa się nie rypła, przetrzecie 27 maja
                szlak z Ernestem? Szkoda byłoby stracić ten zapał, jaki towarzyszy tej
                inicjatywie. Może jeszcze ktoś się zgłosi? Ja to jakoś przeboleję, a może w
                czerwcu uda się zorganizować powtórkę, niestety bez Ciebie, jak pisałeś, ale nie
                byłoby Ci przynajmniej żal, gdybyście się zgadali i pojechali 27 maja. :-))

                > Jesli zaś chodzi o rower to tak strasznie zapuszczony?

                Niespecjalnie. Ale wymaga wizyty w serwisie. Bez tego nie ruszę się w dalszą
                drogę. Mam luz na tylnym kole. Jeździć się tak daje, ale boję się, że to może
                doprowadzić do jakiejś poważniejszej awarii i w konsekwencji w najlepszym wypadu
                do większych wydatków. :-))

                > łatki, klej, pompkę, klucze mam

                Ja też. I nawet umiem się tym posługiwać. Mam tylko zawsze problem z właściwym
                (pionowym) spozycjonowaniem koła w widelcu po wymianie/reperacji dętki. Niby
                mała sprawa, ale bywa upierdliwa. :-))
    • polsilver Re: Na rowery?:) 13.05.06, 11:05
      Spotkać się możemy, wtedy może ustalimy termin, trasę itd.
      Podobno tam jest sporo piasków i najlepszy będzie góral albo trekkingowy ale z
      odpowiednią oponą i zapasem.
      Czekam na propozycję co do spotkania - już mnie straszy moja kobieta że
      wysiądę ;-)
      Pozdrowionka
    • polsilver Re: Na rowery?:) 23.05.06, 13:21
      Napiszcie o ktorej by dla was było OK, jeśli nie byłoby problemu, to wolałbym
      aby to było bliżej 20-21, jeśli nie, to stawię się na którą Wam pasuje :-)
    • polsilver Re: Na rowery?:) 29.05.06, 10:28
      Niestety, ale nie dam rady wygospodarować trochę czasu, tak wogóle, to nie wiem
      czy o wszystkim będę pamietał z tego co przede mną :-), jest trochę tego, byłem
      chyba zbyt wielkim optymistą :-) Odezwęsię/napiszę po 22-23 czerwca! Szkoda,
      ale co się odwlecze ....
      Nie rezygnuję z tej wycieczki i jeśli nadal chcecie pojechać po tym terminie,
      to ja jestem chętny.
      Pozdrawiam
        • polsilver Re: Na rowery?:) 29.05.06, 12:21
          Dzięki za zrozumienie :-) a co do czasu, to jeszcze tak jak ostatnio nie
          miałem, kiedyś mogłem się zregenerować po godzinnym spacerku po lesie, a teraz
          nie wystarcza, niestety! Odpocznę po sobocie ;-)
          Najgorsze jest to, że zarówno w pracy jak i po, mam Meksyk :-) może pora
          przywyknąć :-)

          Pozdrowionka
          • roman_j Re: Na rowery?:) 29.05.06, 13:21
            polsilver napisał:

            > Odpocznę po sobocie ;-)

            Wątpię. To wtedy dopiero powinieneś być zajęty... ;-))

            > Najgorsze jest to, że zarówno w pracy jak i po, mam Meksyk :-) może pora
            > przywyknąć :-)

            Tak. Najwyższa pora przywyknąć. No może w pracy z czasem się uspokoi. ;-))
          • ernest_pinch Re: Na rowery?:) 29.05.06, 13:27
            Szczerze przyznam, ze jak podzieliles sie wiadomoscia o pewnym wydarzeniu w
            Twym zyciu, to bylem sceptyczny :)
            Ale przeciez nie gonią nas zadne terminy. Jak sie wykroi czas, mozna ruszyc :)
            • polsilver Re: Na rowery?:) 29.05.06, 14:57
              Widzisz, ja sądziłem, że się uda, a moja kobieta od razu to odpowiednio
              skomentowała, w każdym bądź razie napewno jestem chętny, po całym tym cyrku i
              urlopiku jestem gotowy do jazdy :-)

              Pozdrowionka
      • roman_j Re: hmmm, no to po mnie ... 03.06.06, 17:25
        No tak. Ty jesteś już stracony dla świata. ;-))
        Życzę Ci, żeby Ci ta niewola, w która sam się dobrowolnie oddajesz, jak
        najdłużej była słodka. I nie zaprzątaj sobie na razie głowy rowerami. Na
        pocieszenie dodam, że sam będę zakopany w robocie co najmniej do końca czerwca.
        A już czeka na mnie następna. No ale chyba akurat na to nie powinienem narzekać
        przy 17% bezrobociu, prawda? ;-))
        • ernest_pinch Re: hmmm, no to po mnie ... 03.06.06, 21:12
          roman_j napisał:

          > No ale chyba akurat na to nie powinienem narzekać
          > przy 17% bezrobociu, prawda? ;-))

          To jest typowo płockie myslenie. Ostatnie z Krzysiem gadalismy z gosciami, do
          ktorych co tydzien wydzwania ktos z konkurencji zeby ich przejac. Dla
          jasnosci, zarabiaja jakies 5 tys miesiecznie, a ustepuja Ci Romanie z pewnoscia
          wiedzą.
          Trzeba zmienic myslenie, na troche mniej skromne :) Skoro inni czeszą jakiś
          kesz, dlaczego nie mam czesać go i ja? :))))
          Cush.... mogę splajtować, ale wiem jedno - dopoki nie sprobuje bede mial
          niedosyt :)
        • polsilver Re: hmmm, no to po mnie ... 04.06.06, 21:50
          Życzę Ci, żeby Ci ta niewola, w która sam się dobrowolnie oddajesz, jak
          najdłużej była słodka.

          Dzięki, dzięki, narazie jest Słodziusieńko :-) to tylko zależy od nas samych, a
          więc musi być OK :-)



          I nie zaprzątaj sobie na razie głowy rowerami.

          Jak to, nie mam mowy! :-)



          Na pocieszenie dodam, że sam będę zakopany w robocie co najmniej do końca
          czerwca. A już czeka na mnie następna. No ale chyba akurat na to nie powinienem
          narzekać przy 17% bezrobociu, prawda? ;-))

          Fakt, ale w ciepłe letnie dni ;-) to ciężko myśleć o pracy
          Nara
          Pozdro
          • roman_j Re: hmmm, no to po mnie ... 04.06.06, 22:04
            polsilver napisał:

            > Dzięki, dzięki, narazie jest Słodziusieńko :-) to tylko zależy od nas samych,
            > a więc musi być OK :-)

            Nie będę zaprawiał dziegciem tej beczki miodu, choć mnie kusi. ;-))

            > Fakt, ale w ciepłe letnie dni ;-) to ciężko myśleć o pracy

            W ciepłe letnie dni pracuje się przyjemniej niż w zimne zimowe. ;-))
    • polsilver Re: Na rowery?:) 05.07.06, 12:08
      No, to myślę, że od przyszłego tygodnia mam czas, tak więc jeśli z waszej
      strony sprawa jest aktualna, to czekam na propozycję na FR lub na maila.
      Pozdrawiam
      • ernest_pinch Re: Na rowery?:) 06.07.06, 00:47
        Ja bede mial czas ostatni tydzien lipca i w sierpniu kazdy dzien moge
        dopasowac. W przyszlym tygodniu wdalem sie w "awanture" za usilna namowa
        kolesia coby w ciemno jechac nad Adriatyk ;)
        • moooni Re: Na rowery?:) 08.07.06, 06:13
          ernest_pinch napisał:

          > Ja bede mial czas ostatni tydzien lipca i w sierpniu kazdy dzien moge
          > dopasowac. W przyszlym tygodniu wdalem sie w "awanture" za usilna namowa
          > kolesia coby w ciemno jechac nad Adriatyk ;)


          A wiesz, że my też mamy taki plan? Przełom lipca i sierpnia. Jedź, jak wrócisz
          opowiesz jak było i dopiero wtedy pojadę :P


          M.
      • ernest_pinch Re: Na rowery?:) 09.07.06, 20:57
        A ja sam sobie nie zazdroszcze ;) Naleze do osob wygodnych i jakos
        kwestia "zalogowania" sie na miejscu gdy nie znam "loginu" nie usmiecha mi
        sie ;) I jeszcze jakies negocjacje z "lokelsami". No ale w koncu jak
        powiedzial Kolega: "to ma byc przygoda!" ;-)
        No i po powrocie bierzemy sie za Kampinos :-) (moze Roman juz opracuje jakas
        trase) :)
        • roman_j Re: Na rowery?:) 10.07.06, 07:38
          ernest_pinch napisał:

          > No i po powrocie bierzemy sie za Kampinos :-) (moze Roman juz opracuje jakas
          > trase) :)

          O ile do tego czasu porządnie popada, bo w tej chwili na terenie Kampinosu
          obowiązuje calkowity zakaz wstępu do lasu.
        • roman_j Re: Na rowery?:) 10.07.06, 10:12
          ernest_pinch napisał:

          > A ja sam sobie nie zazdroszcze ;) Naleze do osob wygodnych i jakos
          > kwestia "zalogowania" sie na miejscu gdy nie znam "loginu" nie usmiecha mi
          > sie ;) I jeszcze jakies negocjacje z "lokelsami". No ale w koncu jak
          > powiedzial Kolega: "to ma byc przygoda!" ;-)

          A jest szansa, że to polubisz? Bez tego ciężko będzie zaplanować jakąś dalszą
          wycieczkę rowerową (np. kilkudniową), bo trudno będzie tak ułożyć trasę, żeby
          pod koniec każdego dnia czekał na nas hotel co najmniej trzygwiazdkowy. ;-)))
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka