tgserwis
28.08.12, 03:09
Od prawie 2 lat siedzę w temacie różnego rodzaju ekologicznych środków czyszczących. Do mycia, prania, odplamiania i tym podobnych. I powiem wam jedno: 99,9% tego co jest dostępne na rynku bio eko nature to jedna wielka ściema. I wcale nie chodzi o to, że chcę zareklamować swoje produkty czy swój sklep. Chcecie to wierzcie, nie chcecie to nie. Ja już mam swoje grono klientek ( tak, klientek a nie klientów, bo to głównie panie są zainteresowane). Mnie po prostu szlag trafia na kłamstwo wciskane na bazczela. Jakim cudem ekologiczny może być płyn do kibla zawierający mocne kwasy jak fosforowy, solny czy siarkowy? Toż to zwykłe korzystanie z mody oraz niewiedzy ( głupoty? )konsumenta. Społeczeństwo płaci ciężką kasę za jaieś cudowne ekologiczne płyny czy proszki, a tak naprawdę to jest dkładnie to samo co w supermarkecie. Fosforany, azotany, inne gó... rozwalające wszystko dookoła, ale pod szyldem EKO.
Prawdziwym problemem jest to, że środki naprawdę ekologiczne nie mają szans w tym starciu. Jeśl są faktycznie bezpieczne dla ludzi i środowiska, to nie mają szansy na przebicie się w warunkach dyktowanych przez koncerny i oszustów. I w wyniku tego społeczeństwo ulega presji reklam oraz mobbingu obywatelskiego, nabijając kasę oszustom. Wyegzaltowane paniusie płacą ciężką kasę za produkty niemieckie, francuskie czy brytyjskie. Bo to z zachodu.
I mało która z nich zauważy skład chemiczny. Bo mało ktora z nich ma pojęcie co czyta.
Na tym polega polski rynek środków i produktów ekologicznych. Zamiast świadomego działania, moda pod wizję koleżanek. Po raz kolejny ręce opadają.