jojcorz
06.12.07, 07:18
Taki groch z kapustą ale warto pomyśleć.
1 Czy często piszesz dziecku zwolnienie z wf?
2. Czy model wychowania fizycznego w szkole Twojego dziecka
odpowiada mu?
3. Czy dyrektor(ka) szkoły z duma pokazuje gościom regał zastawiony
pucharami i ściany obwieszone dyplomami?
4. Czy fakt, iż Twoje dziecko może być oceniane z wf jako kandydat
na wyczynowca nie deprymuje i nie stresuje go?
5. Czy zamiana, w świadomości ogółu, terminu wychowanie fizyczne
(bardzo szerokie pojęcie), na sport, nie jest Twoim zdaniem okrutnym
uproszczeniem ze szkodą dla młodych ludzi?
6. Stawiać czy nie stawiać ocen z wychowania fizycznego?
7. Czy sport wyczynowy jest pośrednio sprawcą iż młodzi w szkole
mają zdobywać puchary, dyplomy medale i przynosić „chwałę” szkole?
8. A może to dorośli (urzędnicy, wuefiści, dyrektorzy, działacze) są
winni, bo pucharami łatwiej zabłysnąć niż prostymi plecami uczniów?
9. Czy znasz pojęcie piramidy funkcjonujące w sporcie wyczynowym i
czy nie zauważasz iż stoi ona odwrotnie?
10. Czy Twoim zdaniem były sportowiec wyczynowiec (olimpijczyk) jest
dobrym kandydatem na wuefistę?
11. Czemu tysiące nauczycieli wf w Polsce chcą pójść śladami
wybitnych trenerów i czemu nikt im w tym nie przeszkadza?
Kochani, takich pytań można sprokurować dziesiątki. Polskie
wychowanie fizyczne jest chore a z nim podmioty jego oddziaływania
czyli nasze, Wasze dzieci także. Każdego dnia w setkach polskich
szkół bezpowrotnie marnowany jest czas, którego nigdy nie da się
dogonić.
W tym miejscu, adwersarzy status quo odsyłam do badań na temat
kondycji młodego pokolenia (ortopedia, fizjologia, psychologia). Za
wady rozwojowe naszych dzieci współodpowiedzialny jest także
nauczyciel wychowania fizycznego w szkole.
Pozwolę sobie przytoczyć dwie myśli, bardzo adekwatne opisanemu
wyżej stanowi rzeczy, a dające częściowo odpowiedź na pytanie: czemu
jest tak źle z polskim wychowaniem fizycznym?
Nieracjonalność danej rzeczy jest warunkiem jej istnienia. (Nitsche)
Każdy chce być kimś wyjątkowym (Shakespeare), a wuefiści szczególnie
(to nie Shakespeare). :(