Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Historia mojego zwolnienia...

    IP: *.rev.snt.net.pl 05.01.10, 11:37
    Wiem co czują bohaterowie raportu- przeszłam dokładnie to samo.
    W zeszłym roku w kwietniu- zaraz po świętach Wielkanocnych tuż przed
    skończeniem pracy zostałam wezwana na rozmowę podczas której dostałam
    wypowiedzenie- w pierwszej chwili był to dla mnie szok- nie wiedziałam za co i
    dlaczego- przecież każdy mnie chwalił za dobrze wykonaną pracę!
    Przez miesięczny okres wypowiedzenia nie pracowałam tylko aktywnie
    poszukiwałam pracy- ale z moim niewielkim doświadczeniem i w wieku 22 lat
    trudno znaleźć fajną pracę.
    Zanim znalazłam drugą pracę wysłałam 150 aplikacji z czego 6 zaprosiło mnie na
    rozmowę.
    W końcu znalazłam zatrudnienie na podstawie umowy zlecenie (chociaż mnie
    satysfakcjonowałaby umowa o pracę) w Dziale Rekrutacji. Pracuję tu już ponad
    pół roku.
    Dla mnie młodej osoby ważne w tym momencie jest doświadczenie!

    Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • Gość: b zwolnić, nie zwolnić... IP: 94.42.92.* 06.01.10, 09:24
        dostałem wypowiedzenie za dwa miesiące...
        już mi się życie zdążyło przewartościować, podbudowałem się, zgarnąłem do
        kupy, zakładam działalność - i tydzień przed końcem pracy KADRA postanowiła
        że znowu mnie potrzebują.

        "normalna sytuacja rynkowa" usłyszałem tak jakby w miejscu przepraszam za
        stres, stary (bo KADRA to o 2 lata starsi koledzy)

        straciłem resztki zaufania w tą firmę i przekonałem się że tata pół życia
        prawdę mówił:

        UMIESZ LICZYĆ? TO LICZ NA SIEBIE.
      • Gość: 50+ Historia mojego zwolnienia... IP: *.kosson.com 06.01.10, 09:28
        Opisane w artykule historie dotyczą osób młodych, wykształconych - pożądanych
        na rynku pracy. Niestety wiele z osób zwolnionych z pracy ma lat 50 i więcej.
        Wtedy to nie jest temat na artykulik tylko dramat życiowy, jak u Rynkowskiego-
        za młodzi na sen za starzy na .... Ja szukając pracy usłyszałem od jednego z
        "przedsiębiorców" " w tym wieku to na karmę dla kotów , a nie pracy szukać.
        Takie życie.
        • jotembi Re: Historia mojego zwolnienia... 06.01.10, 11:08
          Gość portalu: 50+ napisał(a):

          .... Ja szukając pracy usłyszałem od jednego z
          > "przedsiębiorców" " w tym wieku to na karmę dla kotów , a nie pracy szukać.

          możesz ujawnić dane tego "dowcipnisia"...? mam ochotę zrobić wkoło tego jakąś
          solidną zadymę bo łobuz bardzo na nią zasługuje

        • Gość: Trzebiska Re: Historia mojego zwolnienia... IP: 195.205.42.* 07.01.10, 12:14
          Mój ojciec stracił pracę po pięćdziesiątce. Od czterech lat jest
          bezrobotny bo na każde, nawet najbardziej dziadowkskie miejsce
          pracy, zawsze znajdzie się "ktoś młodszy". To jest temat na artykół
          a nie ktoś komu się na chwilę powinęła noga. Takie rzeczy się
          zdarzają.
      • Gość: 50+ Historia mojego zwolnienia... IP: *.globalconnect.pl 06.01.10, 09:45
        Ja zwolnienie z pracy,którą bardzo lubiłam, otrzymałam jako prezent
        dokładnie na 50 urodziny.Mój szef poprosil mnie przed końcem pracy
        do siebie.Przy tym pomylił moje imię.Byl to dla mnie wielki
        szok.Powiedział jeszcze,żebysmy rozstali się kulturalnie.Serdecznie
        życzę byłemu szefowi utraty pracy i stresów z tym związanych.Ma on o
        sobie bardzo wysokie mniemanie i chciałabym żeby zobaczył na własnej
        skórze jak " łatwo" znależć inną pracę.
      • Gość: niepotrzebny to ja z grudnia 2009 IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.01.10, 09:58
        dostałem wypowiedzenie 3 dni przed wigilią, jak wyglądały święta i nowy rok
        każdy potrafi sobie wyobrazić. Co bedzie dalej na razie nie wiem. Zostałem
        zwolniony bo firma szuka oszczędności, w 2009r osiągnęła zysk kilka milionów. Do
        mojej pracy nie było najmniejszych zastrzeżeń, jako dział w tym trudnym roku
        kryzysu, który był dla nas wyzwaniem zdobyliśmy pierwsze miejsce w Polsce.
        Widocznie to za mało by chcieć zatrudniać lojalnego pracownika który chce
        pracować dla swojej firmy.
      • Gość: Daniel Historia mojego zwolnienia... IP: 62.29.136.* 06.01.10, 09:59
        Rok 2002 - 44 lata, w czasie zbiega się utrata pracy w miedzynarodowej
        korporacji (pensja 7.000 brutto), rozwód, rozpoczęcie nowego życia.
        Zarejestrowałem się jako bezrobotny, zasiłek około 400 zł. Alimenty, spłata
        kredytu za mieszkanie, normalne zycie, debet w banku... to były najgorsze
        miesiące mego życia. Teraz pracuję na swoim, mam dom, o którym marzyłem, nową
        rodzinę, w standardach polskich jestem bogaty, nawet bardzo. A wszystko to, bo
        mnie zwolnili z pracy. Ale to nie była łatwa droga.
        • Gość: bb Re: Historia mojego zwolnienia... IP: 217.153.175.* 06.01.10, 10:25
          Opowiedz o swojej drodze od utraty etatu do stanięcia na własnych nogach. To
          może być dobra inspiracja i nauka dla innych.
        • Gość: sceptyk Re: Historia mojego zwolnienia... IP: *.tmark100.revers.nsm.pl 07.01.10, 17:05
          Gość: Daniel napisał:
          "Teraz pracuję na swoim, mam dom, o którym marzyłem, nową
          rodzinę, w standardach polskich jestem bogaty, nawet bardzo. A
          wszystko to, bo
          mnie zwolnili z pracy. Ale to nie była łatwa droga. "

          Co za demagogia-jak mnie ojciec chcial nauczyc plywac to nie zwazal
          na matke tylko wrzucil mnie do wody-jak myslisz nauczylem sie?
          nie ! zacząlem sie topić,3 dni w spiączce,dzis co prawda pływam
          jako tako ale nie sprawia mi to przyjemności i wychodze na ląd
          najszybciej jak sie da.
      • pudretta A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej?:) 06.01.10, 09:59
        Rok temu na Czerskiej wszyscy drżeli przed zwolnieniami. Agora wywaliła sporo
        osób, wielu w dość paskudny sposób. Szkoda, że pani Aneta nie pogadała z
        którymś z nich... też byli młodzi, wykształceni, profesjonalni, ale trzeba
        było zwolnić etat, czasem czekał ktoś zaufany na to miejsce :)
        • Gość: Gość Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej IP: 212.180.139.* 06.01.10, 10:05
          Niestety tak było....:(
          • three-gun-max Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej 06.01.10, 12:56
            Zamiast nich najwyraźniej przyjęli praktykantów albo studenciaków bo poziom artykułów z niksiego poleciał jeszcze niżej.
            • Gość: gość Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej IP: *.adsl.inetia.pl 11.08.10, 21:30
              nie praktykantów, tylko tych zaufanych, co "musieli" dostać pracę...
        • Gość: hahahaha Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.10, 10:21
          Podejrzewam, ze na Czerskiej etaty mają tylko dyrektorzy i zarząd;) Taki np. pan
          Sowa zawsze znajdzie ciepłą posadkę - nie w Agorze, to gdzie indziej:)
          Dziennikarze zarabiają po kilkaset złotych za tekst, oczywiście na umowę o
          dzieło, reszta pracowników to w 80% młodzież z łapanki, do 30. roku życia, co
          zarabia grosze i pracuje x lat na umowę zlecenie.
          • Gość: kasia Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.10, 13:24
            Tez pracowalam w Agorze oddzial Wroclaw i zostalam siedem lat temu w
            chamski sposob zwolniona tylko dlatego,ze koles pracujacy w Agorze
            mial swojego na moje miejsce,pracowalam tam pol roku i nie
            przedluzyli mi umowy z czasu okreslonego na nieokreslony.Miejsce tej
            pracy zdobylam w drodze konkursu, na to miejsce bylo 60
            kandydatow.Krotko po zatrudnieniu juz slyszalam,jak do mojej
            szefowej mieli pretensje,ze dala ogloszenie do prasy o wolnym
            miejscu pracy.To strasznie zwolnienie przezylam strasznie, to bylo
            jak cios w glowe.Jeszcze nieraz sni mi sie po nocach to chamstwo,
            jakie mnie wowczas spotkalo.Ja jestem po studiach ekonomicznych i
            szybko dalam sobie rade.Pamietam jak tam pracowal jeden taki co nie
            mial nawet szkoly sredniej skonczonej ale zajmowal dobrze platne
            stanowisko i tylko dlatego,ze byl znajomym.Jak pisal do wszystkich
            pracownikow emaile to robil takie przerazliwe bledy ortograficzne,ze
            to bylo wprost nie do uwierzenia,ze taka osoba moze na takim miejscu
            byc.
            • Gość: PW Przyganiał kocioł garnkowi... IP: *.polskieradio.pl 06.01.10, 14:05
              ...przeczytaj swój post, zobacz ile zawiera błędów i spróbuj go zrozumieć. Mam
              nadzieję, że nie byłaś tam dziennikarką, bo dla mnie ten tekst to bełkot...
              • Gość: kasia Re: Przyganiał kocioł garnkowi... IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.10, 14:13
                Ty sama robisz bledy,nie bylam dziennikarka bo jestem po studiach
                ekonomicznych a z Twojego postu wynika, ze musisz byc tam
                zatrudniona jako jedna z tych znajomych,ot i tyle.
              • Gość: kasia Re: Przyganiał kocioł garnkowi... IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.10, 14:14
                Nie uzywam polskich liter bo mam aktualnie niemiecka klawiature i
                nie chce mi sie zawsze przechodzic na jezyk polski.
                • Gość: yessir może nie pisz już więcej IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.01.10, 14:47
                  bo od czytania aż zęby bolą. Studia ekonomiczne nie są usprawiedliwieniem dla
                  twojego bełkotu. I uprzedzam atak-nie pracuję w Agorze, nie jestem krewnym ani
                  znajomym królika, jakby co. I to usprawiedliwianie się niemiecką klawiaturą, my
                  god, bardziej kretyńskiego tłumaczenia ze świecą by szukać. Niemcy posługują się
                  alfabetem łacińskim, niedouczone, proste dziecię internetu, a niemieckich liter
                  z umlautami nie musisz używać generując swoje posty, bo w języku polskim ich
                  brak. No, ale pewnie ci to umknęło. A twojemu przedmówcy nie chodziło pewnie o
                  brak kreseczek nad literkami c czy s ale o ogólny bełkot w twoich wypowiedziach.
              • three-gun-max Kolejny kociołek 06.01.10, 14:39
                Tym razem z Polskiego Radia. Nie lubicie się z Agorą? :-D
        • Gość: kabi Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej IP: *.subscribers.sferia.net 06.01.10, 13:43
          jestem jedną z tych zwolnionych osób, moze autorka artykułu jest
          osobą nową, czyli zaczęła pracę jak był wolny etat po kimś
          wywalonym?:) I nie wiedziała co się działo w Agorze? A może po
          prostu nie warto było szukać osób zwolnionych bo jeszcze
          nasłuchałaby się dziewuszyna i nie chciałaby już pracować w tak
          renomowanej firmie, w dodatku przyjaznej rodzicom. Mnie wywalili
          mimo doświadczenia, dokładnie wiedząc, że samotnie wychowuję
          dziecko. Ot firma przyjazna rodzicom... Smutne, że poświęciłam 8 lat
          mojego życia tej spółce. Teraz liczę sama na siebie i wszystkim
          zwolnionym też tego życzę
          • Gość: men Czemu mieszasz pracę i sprawy prywatne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.10, 14:47
            Czemu mieszasz pracę i sprawy prywatne? W ten sposób dostarczasz
            dowodów na słuszność decyzji o rozwiazaniu z Tobą umowy o pracę.
            Gdy jestem w pracy jestem pracownikiem - i na ten czas zapominam o
            sprawach prywatnych.
            • Gość: antyhipokryzja Re: Czemu mieszasz pracę i sprawy prywatne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.10, 22:13
              Może dlatego miesza, że "Gazeta Wyborcza" na okrągło apeluje do pracodawców, żeby umożliwiali swoim pracownikom łączenie pracy z obowiązkami rodzicielskimi.
            • Gość: kabi Re: Czemu mieszasz pracę i sprawy prywatne? IP: *.subscribers.sferia.net 07.01.10, 10:21
              Wiesz men, jak trochę podrośniesz, ożenisz się, będziesz miał dzieci
              a w pewnym momencie żona odejdzie do Św.Piotra (czego Ci nie życzę)
              Ciebie wywalą z ciepłej posadki, którą aktualnie mniemam piastujesz
              i zostaniesz sam z dzieckiem to wtedy weźmiesz poprawkę nad "Gdy
              jestem w pracy jestem pracownikiem -i na ten czas zapominam o
              sprawach prywatnych."
              Z Twoim obecnym podejściem podejrzewam, że oddałbyś dzieciaka do
              bidula, bo karierę trzeba robić...
          • Gość: kasia Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.10, 15:00
            Zawisc i zazdrosc w tym kraju juz nawet dotarla na fora
            internetowe,widac,ze ludzie mieszkajacy w Polsce chyba sie niedlugo
            sami zjedza,ciesze sie, ze wyjechalam wlasnie siedem lat temu z tego
            zapyzialego i niereformowalnego kraju. A propos radia to ja akurat
            mialam w swoich kompetencjach kilka radiostacji, nie wiem czy
            przecietny czlowiek orientuje sie, ze Agora ma tez swoje radia,
            wykupione za bezcen updajace firmy.
            • eustachy.s Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej 06.01.10, 15:24
              Cieszę się że wyjechałaś leczyć swoje kompleksy na zachód, szkoda że jeszcze
              udzielasz się na forum. Zważ jednak że pisząc coś warto by nie kalać języka
              polskiego, a ponadto nie jesteś chyba zaznajomiona z zasadami typografii. Na
              przykład: spację robimy po znakach przystankowych a nie przed lub wcale.
              I rozumiem że można coś pisać pod wpływem emocji ale chyba też warto to później
              przeczytać. Jeśli będziesz się często tutaj wypowiadać Twoje wypowiedzi będą
              Twoją wizytówką.
              • agulha Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej 06.01.10, 15:33
                Eustachy, a znak "przystankowy" to co to według Ciebie jest? Chyba rozkład jazdy
                autobusów? "Przestankowy" się pisze. Przed "że" stawia się przecinek. Przed "a"
                w takiej funkcji, jak użyłeś w swoim poście, też. I przed "ale". I jeszcze kilku
                przecinków w Twoim poście brakuje. Poza tym mówiąc o wyjeździe na "zachód"
                miałeś chyba na myśli "kraje Europy Zachodniej", czyli wielką literą "Zachód", a
                nie tylko kierunek w sensie geograficznym?
                Jeżeli już naprawdę musisz kogoś tak zajadle atakować za domniemane błędy w
                pisowni, i to pisząc o "kalaniu" (jeżeli były tam błędy, to nieznaczne w
                porównaniu ze średnią ogólnopolską), to proszę, zadbaj najpierw o poprawność
                własnych wypowiedzi. Chyba Tobie właśnie emocje nie pozwoliły przeczytać własnej
                wypowiedzi przed kliknięciem "Wyślij".
        • Gość: ser Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej IP: *.xdsl.centertel.pl 06.01.10, 15:37
          A co na to związki zawodowe w Agorze? Przecież sam Adam Michnik
          doradzał w 1980, agitował, działał... A teraz co?
          • Gość: kasia Re: A może opiszcie kogoś zwolnionego z Czerskiej IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.10, 15:49
            Wiesz, po moim zwolnieniu z Agory opisalam cala sytuacje kumoterstwa
            i znajomosci w Agorze do samego Adama Michnika i jaka szybka byla
            reakcja, po pol roku zamknieto i przeniesiono dzial do Warszwawy,
            jak sie o tym dowiedzialam przypadkowo bedac w Polsce, ze takie
            zajscie mialo miejsce to mi szczeka opadla, jakie moj list musial
            cuda zdzialac.
            • Gość: antyhipokryzja Łudzisz się, dziewczyno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.10, 22:22
              W ciągu ostatnich kilku lat Agora zlikwidowała lub okroiła do minimum większość lokalnych oddziałów. Likwidacja działu i przeniesienie jego zadań do W-wy lub jednego z kilku centrów było zaplanowanym i realizowanym przez kilka lat działaniem.
              Jestem w 100% pewna, że likwidacja działu nie miała absolutnie nic wspólnego z Twoim listem.
      • tsoprano szef to często baran na stanowisku z nadania 06.01.10, 10:23
        dlaczego on zawsze zostaje na swoim stanowisku ??? W wielu przypadkach
        niekompetentny idiota który tylko podpisuje się pod pracą innych, który
        obwieszcza z przyklejonym uśmieszkiem do mordy albo z udawanym bólem serca
        fakt ze właśnie firma kopnęła cie w d..ę.
        • Gość: panna x Re: szef to często baran na stanowisku z nadania IP: *.nhs.uk 06.01.10, 11:23
          ja pracuje w uk w biurze i szczerze mowiac nawet jesli za tydzien
          mnie poinformuja ze zostaje zwolniona to pewnie znajde nowa prace za
          pare dni, gora miesiac. w tym czasie nawet w sklepie z ciuchami moge
          popracowac za nmw i jakos bedzie, te Polskie realia mnie
          przerazaja!!!
          • Gość: Naiwna Re: szef to często baran na stanowisku z nadania IP: 188.33.64.* 06.01.10, 12:06
            A ja podałam byłego pracodawcę do sądu. Było bdużo stresów, ale skończyło się ugodą, i to po pierwszej rozprawie: odszkodowaniem i zmianą umowy o pracę na porozumienie stron. Warto walczyć, bo człowiek odzyskuję wiarę w siebie i szacunek! Moja b. szefowa wysmarowała dla swojego szefunia pisemko, na pods. którego powstało moje wypowiedzenie. Nie wierzyłam w to, dopóki nie potwierdził tego naoczny świadek, który widział ten papierek. A ja durna przeprosiłam wcześniej swoją kerowniczkę za moje bezpodstawne zarzuty w pierwszym odruchu emocji (nie lubiłyśmy się). Naiwna...
        • Gość: dziobert Re: szef to często baran na stanowisku z nadania IP: *.szczecin.mm.pl 09.01.10, 00:24
          bo jest włazidupkiem! sam takiego miałem to właśnie dlatego teraz
          nie pracuję!
      • winni82 Historia mojego zwolnienia... 06.01.10, 12:16
        Zazdroszczę wszystkim, którzy rzucili wszystko na jedną kartę i
        wyjechali do pracy zagranicą. Ludzie! Nie wracajcie tu na stałe!!! Tu
        nic się nie zmieniło!
        • szuwarowy Re: Historia mojego zwolnienia... 06.01.10, 13:30
          TAK. Wyjeżdżaj jak najszybciej. Tam czekają na ciebie z niecierpliwością. Może
          Irlandia a może Niemcy. Tylko nie gódź się na byle jaką pracę. Tylko dobra
          godziwa płaca, zabezpieczenia socjalne, umowa co najmniej na rok i nie daj się
          nabrać na pracę nie zgodną z twoim wykształceniem. Powodzenia.
      • Gość: XFile Historia mojego zwolnienia... IP: *.aster.pl 06.01.10, 12:52
        "Renata, 31 lat, były pracownik korporacji z siedzibą w Warszawie"

        Czyli tak naprawde - zero konkretnych umiejetnosci. Jak sama mowi, dopiero po
        zwolnieniu "nauczyla sie obslugi paru programow". Cud, ze znalazla potem jakas
        robote.
      • three-gun-max Sami wielce pokrzywdzeni... 06.01.10, 12:54
        Był etacik i nagle się skończył. A co, myśleliście że przepracujecie tam już do emerytury? Tak to już jest w kapitaliźmie, że firma raz przędzie lepiej raz gorzej. Kiedy jest gorzej to się wywala ludzi. Jest to proste i słuszne. Ma firma zbankrutować utrzymując na posadach zbędnych ludzi?
        • Gość: Sheed Re: Sami wielce pokrzywdzeni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.10, 13:55
          a to nie jest do końca tak, bo w naprawdę wielu przypadkach zwolnienia to nic
          innego jak robienie miejsca dla znajomych, znajomych znajomych i tym
          podobnych... pół biedy jak są to ludzie z kwalifikacjami, bo w wybieraniu
          spośród dwóch osób o podobnych kwalifikacjach tej którą się zna nie ma nic
          dziwnego, ale rzeczywistość jest jednak zupełnie inna, także się nie dziw
          Przedmówco, że można się czuć taką sytuacją wielce pokrzywdzonym...
          • three-gun-max Re: Sami wielce pokrzywdzeni... 06.01.10, 14:34
            No cóż, w komentowanym artykule nie ma nic na temat wyrzucania kogoś w celu zwolnienia stanowiska dla znajomego. Ba, nie ma nic co by na to wskazywało. Temat dotyczy wywalania w czasie spowolnienia gospodarczego.
        • Gość: kabi Re: Sami wielce pokrzywdzeni... IP: *.subscribers.sferia.net 06.01.10, 13:55
          jak firma ma klopoty to w dziale trzyosobowym (kierownik, zastępca i
          czarnuszek) powinno się powziąć inne decyzje niż zwalniać
          czarnuszka:) A tam tak jest jak zapewne wiesz, dwóch kierowników i
          jeden czarny do roboty:) A nie daj Boże jak czarny jest przyjęty w
          drodze konkursu to wtedy nawet najlepsze dyplomy go nie uratują jak
          nie ma tam znajomości:) to tyle a'propos kapitalizmu o którym tak
          się rozgadałeś
          • three-gun-max Re: Sami wielce pokrzywdzeni... 06.01.10, 14:36
            Wiesz, konkursy kojarzą mi się z urzędami państwowymi i szeroko pojętą budżetówką. Korporacja, jeśli stanie się niewydolna z powodu złej polityki kadrowej, to prędzej czy później upadnie. A tutaj, kurcze, niestety wszystko wskazuje na to, że wywalanie ludzi w czasie spowolnienia gospodarczego przynosi jak najbardziej pozytywne efekty :-D
            • Gość: kabi Re: Sami wielce pokrzywdzeni... IP: *.subscribers.sferia.net 06.01.10, 14:48
              Przyjrzyj się lepiej polityce kadrowej, budżetowej, tej spółki na
              przestrzeni chociażby kilku lat. Wtedy może będziesz mógł
              wydedukować czemu akcje tak nagle walnęły o parkiet giełdowy i czemu
              nikt tam nie może zagrzać miejsca jako kapitan drużyny... Tam po
              prostu każdy chce być kierownikiem, ale jakoś nikt nie chce się
              przyłożyć do czarnej roboty generującej zyski. Ot, kapitalizm po
              polsku.
              • three-gun-max Re: Sami wielce pokrzywdzeni... 06.01.10, 15:11
                Którą instytucję masz na myśli?
              • Gość: kasia Re: Sami wielce pokrzywdzeni... IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.10, 15:17
                Zgadzam sie z Toba,kto tam nie pracowal nie ma pojecia, jakie metody
                stosuje Agora ,to jakas specyficzna firma,gdzie wszyscy chca
                rzadzic,jeden spycha na drugiego,ja bedac w oddziale wroclawskim
                mialam chyba z pieciu szefow z Warszawy, gdzie kazdy mowil co
                innego,juz idac do domu po 17 dostawalm telefon z Warszawy,ze trzeba
                to zrobic czy tamto,Ci z Warszwawy szli sobie do domu a ja jak
                glupia musialam caly wieczor odwalac za kogos prace, gdzie wczesniej
                wyslalam do Warszawy potrzebne dokumenty,wystarczylo tylko
                umiejetnie odczytac to czy owo,ale tym z Warszawy sie nie
                chcialo.Nie ma w tej firmie jasno przydzielonych zadan do
                poszczegolnych stanowisk.
                • Gość: Pracownik Agory Re: Sami wielce pokrzywdzeni... odwrotnie IP: *.radio88.com.pl 06.01.10, 18:17
                  Witam, jestem pracownikiem Agory od wielu lat. Otrzymałem pracę bez
                  znajomości. Z ogłoszenia. Wiem, że róznież mogę stracić pracę ale
                  tak jest wszędzie. Wcześniej pracowałem w dwóch innych koncernach.
                  Zapewniam, że tam było dużo gorzej. Jest mało koncernów w których
                  jest tylu ludzi pracujących tak dużo lat. Ktoś z forumowiczów
                  pracował w Agorze 8 lat. Życzę tej osobie żeby znalazła miejsce w
                  którym będzie pracować dłużej Jeśli komuś nie podoba się jakaś firma
                  to nie musi w niej pracować. Jeśli firmie nie podoba się pracownik
                  albo go już nie potrzebuje może go zwolnić. Może nawet powinna to
                  zrobić dbając o interes jej samej i pozostających pracowników.
                  Rozumiem ludzi którzy stracili pracę i są rozgoryczeni. Jeśli byli
                  rzeczywiście tak dobrzy i wartościowi to nie ma problemu bo przecież
                  szybko sobie w takim razie znajdą pracę. Najelpszego w Nowym Roku.
                  • Gość: antyhipokryzja Agora zwolniła mnie w 15-lecie pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.10, 23:58
                    Ciekawa jestem, czy będziesz tak samo myślał, jak sam dostaniesz wypowiedzenie. Bo to, że je dostaniesz, jest pewne jak w banku. Chyba że wcześniej sam się zwolnisz. Wywalą Cię, jeżeli tylko ktoś uzna, że firma zaoszczędzi na tym parę groszy.
                    Najbardziej wkurzająca jest hipokryzja w Agorze. Ta troska, z jaką w "Gazecie" pochylają się np. nad bezrobotnymi po 50. roku życia. Tyle że ta sama "Gazeta" masowo w ostatnich latach zwalniała pracowników 40+ i 50+.
                    Oczywiście, mamy kapitalizm i firma nie musi przejmować się losem pracowników wywalanych na bruk w ramach redukcji zatrudnienia. OK, ale niech "Gazeta" nie poucza i nie umoralnia wszystkich wkoło, bo to przypomina biblijną przypowieść o słomce i belce w oku.
                    Ten tekst jest też obłudny, bo tak dobrano osoby, żeby okazało się, że zwolnienie z pracy było dla nich jakimś dobrodziejstwem, podczas gdy dla większości pracowników jest to dramat, nawet jeżeli po jakimś czasie znajdują dobrą pracę.
                • Gość: Trzebiska Re: Sami wielce pokrzywdzeni... IP: 195.205.42.* 07.01.10, 12:28
                  Wy myślicie, że tylko w Agorze jest pięciu kierowników na jednego
                  pracownika? Nie moi drodzy, to po prostu polska specyfika. Wszyscy
                  chca rządzić. Dlatego między innymi na uniwerkach kierunki z
                  wyrazem "zarządzanie" w tytule są tak oblegane a na kierunkach
                  technicznych nikogo nie ma. Bo zarządzać może każdy idiota w naszych
                  polskich warunkach. Byle by był odpowiednio wygadany i potrafił
                  wchodzić w zadek właściwym osobom. A pracować nikomu się nie chce. W
                  sumie, jeśli kierownikowi idiocie płaci się godziwą pensję za to, że
                  potrafi się podpisać pod czyjąś robotą, a temu kto tą robotę odwalił
                  daje się pensję bliską minimalnej to ja się temu nie dziwię....
        • Gość: XXX Re: Sami wielce pokrzywdzeni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.10, 10:00
          Oczywiście, że nie. Można zwalniać, ale z szacunkiem wobec osoby,
          którą się zwalnia. Trzymanie w niepewności do samego końca i
          łudzenie, że umowa zostanie przedłużona świadczy o braku klasy
          dyrektora oraz o jego tchórzostwie. Firmy nie radzą sobie z
          kryzysem, bo zarządzający często są niekompetentni, nic nie robią
          tylko poddają się takim manipulacjom jak rzekomy "kryzys".
      • marcin2poznan zazdroszcze bohaterom 06.01.10, 14:32
        zazdroszcze bohaterom ze tak szybko znalezli nowe zajecie - ja tez stracilem
        prace nawet dwukrotnie w wyniku kryzysu i od roku siedze w domu i szukam
        nowej.... interesuje mnie konkretne stanowisko, mam juz jakies doswiadczenie,
        studia podyplomowe w trakcie i nawet w akcie desperacji zgodzil bym sie
        pracowac na zasadzie bezplatnego stazu przez rok ale nikt mnie nie chce
        nigdzie przyjac....to jest dopiero dramat.... ktos kto stracil prace i po paru
        mc dostal kilka zlecen i zarabia 2x wiecej moze mowic o szczesciu tylko i
        wylacznie
      • Gość: Luna Historia mojego zwolnienia... IP: 212.76.37.* 06.01.10, 14:51
        Wywalili mnie bo żona prezesa potrzebowała takiej pracy, mimo że nie zna się
        wcale na tym, mimo że to ja opracowałam i wdrożyłam wszystkie procedury a ona
        teraz będzie bazowała na mojej pracy. I wszystko to stało się w momencie kiedy
        nie musiałam już pracować 16 godzin dziennie. Teraz znowu muszę udowadniać że
        to co popisałam w CV to nie są bzdury, że na prawdę to robiłam i że naprawdę
        tyle umiem.
      • Gość: autor Korporacje, managiery, pagiery srutututu IP: *.brodnica.pl 06.01.10, 15:43
        Ej weźcie zejdźcie na ziemie, co??? Cała Polska nie pracuje w
        wielkich miastach, na stanowiskach menadżerskich, w wydawnictwach,
        korporacjach. W tym kraju naprawdę rozgrywają się ludzkie dramaty.
        Nie mówie o paniusiach za biureczkami. Mówie o zwolnieniach szarych
        ludzi pracujących przez lata w ciężkich warunkach na linii
        produkcyjnej,a potem co? Ma szukać pracy jako menedżer w
        korporacji???
        Jak ktoś jest młody ma zdrowe ręce, nogi i chęci do pracy to pracę
        znajdzie. Tak myśle. Dajcie pomysł i śliczne zakończenie tej bajki
        dla ludzi po 50-tce.
      • Gość: Adam Historia mojego zwolnienia... IP: 80.48.239.* 06.01.10, 15:51
        wywalili mnie bo kogos z działu 5 osobowego trzebe bylo zwolnic.
        Pozostałe 4 osoby bylo rodzinnie/towarzysko powiazane z
        kierownictwem. Poniekad decyzja ze spoleczego punktu widzenia byla
        sluszna, bo bylem jedna z niewielu osob ktora umiała i robiła cos
        konkretnego, dlatego nowa prace znalazlem od razu. Gdyby zwolniono
        kogos z tamtych 4 osob to zadnej roboty przy ich umiejetnosciach by
        nie znalezli. W firmie pozostała 4 nieudacznikow ale znajacych szefa
        duuuuzo lat. Szkoda za firma panstwowa i od tego nie upadnie.
        • Gość: krystyna a ja pracuje za granicą IP: *.chello.pl 06.01.10, 16:06
          i mam wszystko gdzies.Juz 5-ty rok jezdze do Niemiec i mojej pracy nigdy nie
          zabraknie.Jestem opiekunka osób starszych.a osob starszych w Niemczech jest
          kilka milionow.to ja decyduje ile chce byc w Niemczech a ile w Pl w
          domu.Zazwyczaj jestem dwa miesiace w DE i dwa w PL.Oczywiscie pracuje
          legalnie.składki i ZUS mam placone w Pl.A jeszcze kilka lat temu musialam
          oglądac kazda złotowka przed wydaniem.Bo zawze zarabiałam najniższa
          krajowa.Przyzwyczailam sie do takiej sytuacji,mój mąż i moje dorosłe dzieci takze.
          • Gość: gość Re: a ja pracuje za granicą IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.10, 18:51
            JA BYM SIĘ NIE ROZPĘDZAŁA Z TYMI NIEMCAMI TEŻ TAK PRACUJE I ZA KOKOSY TEGO NIE
            UWAŻAM OCZYWIŚCIE NA UMOWE ZLECENIE FIRMA NIE PŁACI MI ZUSU ,PEWNIE MOŻNA SIĘ
            PRZYWYKNĄĆ ALE TAKIE DOBRE TO NIE JEST SZCZEGÓLNIE DLA MŁODYCH MAŁŻEŃSTW PANI MA
            DOROSŁE DZIECI I WSZYSTKO ZA SOBĄ A MŁODE KOBIETY NIE ,JA MAM 37 LAT I WYKONUJE
            TĄ PRACE BO INNEJ NIE MA MYŚLĘ ŻE JAK BY PANI BYŁA MŁODSZA NIE ZDECYDOWAŁA BY
            SIĘ PANI NA TAKIE JAZDY A JEŚLI CHODZI O ZAROBKI TO DOBRZE WIEMY ŻE WYKORZYSTUJĄ
            SYTUACJE POLACZKA BIEDNEGO DLA MNIE TO NIE SĄ KOKOSY .
            • Gość: krystyna Re: a ja pracuje za granicą IP: *.chello.pl 06.01.10, 19:39
              gdyby mnie prubowali wykorzystac to natychmiast zmienilabym rodzine.Ja nauczylam
              się:rozpychac rękamii nogami: życie mnie nauczylo. mam 47 lat.zwolnilam sie z
              pracy 5 lat temu żeby sprubowac innej pracy i za granicą.i to byla dobra
              decyzja.tak zgadzam się że młode kobiety raczej nie zostawią swoich dzieci i nie
              pojadą zarabiac za granice.I owszem wielkich kokosow nie mam,ale i tak znacznie
              wiecej niz najnizsza krajowa,a jak wracac z DE to zawsze jedziemy z mężem na
              wycieczke,a pracując praiw 20 lat w zakichanej Polsce nigdy nie bylismy na
              zadnej wycieczce.Kto sie czuje wykorzystywany za granicą niech siedzi w PL.Mnie
              sie taka sytuacja nie zaarzyla jeszcze,a gdy sie zdarzy to mam szefostwo i
              zawsze moge zmienic rodzine na inną.Dlatego najlepszymi opiekunkami są kobiety
              ok 50-tki do 60-tki,bo mają ustabilizowaną sytuacje rodzinną i dorosłe dzieci.pozdr.
              • Gość: gość Re: a ja pracuje za granicą IP: *.dip.t-dialin.net 07.01.10, 09:50
                pani krysiu pani chyba żle zrozumiała chodzi o zarobki niemcy wykonując taką
                prace dostają 3 do 5 razy więcej kasy i to jest nie sprawiedliwe że jesteśmy
                tanią siłą roboczą a więc nie chodziło mi o stosunek rodzin niemieckich do polek
                ,o sam fakt że poniża się nas w ten sposób że daje nam się grosze nawet nie jest
                to połowa pensji niemca o to chodzi a jesteśmy też europą jakby nie było.pozdrawiam
                • Gość: krystyna go goscia IP: *.chello.pl 07.01.10, 13:20
                  faktycznie ---zle zrozumialam.Niemiecka opiekunka np.przychodzi i bierze kase
                  za godziny.I to po ok 12 e.A najlepsze jest fusspflege,co robi paznokcie u nóg
                  mojemu dziadkowi--bierze 26 e za 15 min roboty.Ale dla nas Polek to i tak
                  znaczne wieksze zarobki niz w PL.I tak bylo,jest i bedzie.ale ja nie czuję się
                  poniżana --więc dlatego jezdze do Niemiec(prawde powiedziawszy mam tam więcej
                  czasu dla siebie,np. na czytanie ksiązek,zwiedzanie)pozdr.
                  • Gość: gość Re: go goscia IP: *.dip.t-dialin.net 07.01.10, 14:00
                    pani Krysiu jeśli nie jest to tajemnicą to z jakiej firmy pani wykonuje prace
                    bardzo bym prosiła o na miary jeśli można ,zależy mi na zusie pozdrawiam
                    • Gość: krystyna Re: go goscia IP: *.chello.pl 07.01.10, 20:31
                      prosze napisac na mojego meila --to sobie pogadamy:krystyna401@gazeta.pl
      • Gość: gość Historia mojego zwolnienia... IP: *.dip.t-dialin.net 06.01.10, 18:37
        ja mogę tylko opowiedzieĆ o historii zwolnienia mojego męża pierwsza firma
        budowlana w której miał podpisaną umowe na 8lat w momencie kryzysu zwolniła
        wszystkich oprócz 6 osób ,potem znalazł prace na czarno niby miało być to na
        kilka miesięcy potem umowa ale niestety pracodawca nie ryzykował podpisaniem
        umowy widocznie wiedział że pracy jest nie więcej jak na rok i tak się stało
        znów został bez pracy ,jak zwykle trafiło się zlecenie na czarno na 3 miesiące
        bo jakaś firma potrzebowała pilnie dokończyć zlecenie,teraz znów jest bez
        pracy załamany nerwowy mówi że ma dość tego wszystkiego ile razy można szukać
        pracy i zmieniać ją ,przenieśliśmy się do większego miasta kilka lat temu z
        nadzieją że będzie lepiej że dorobimy się własnego mieszkania niestety do dziś
        wynajmujemy mieszkanie i nie możemy pozwolić sobie na długi okres bycia bez
        pracy ,o to rzeczywistość Polska człowiek się stara nabywa nowe umiejętności
        przenosi się do innego miasta żeby mieć większe szanse niestety to na nic a
        jak jesteś bezrobotny to pomocy też z nikąd nasze państwo umywa ręce ,mąż
        szuka pracy ale bez skutecznie wszędzie słyszy nie ma wie pan kryzys zima itp
        oto cała historia.
        • Gość: xxx Re: Historia mojego zwolnienia... IP: *.chello.pl 06.01.10, 20:39
          HEH nie wiecie matoły że kryzys sprzyja tzw "przejeciom"?

          na wasze miejsce trafił brat ciotka szwagier

          taka jest prawda
      • Gość: lekko.zaciekawiony Być może ktoś z Agory odpowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.10, 20:36

        Kto pisze te kiepskie, półanalfabetyczne, pełne błędów
        teksty na stronach Gazety? Nie udało mi się od dłuższego
        czasu przeczytać czegoś (eufemizm gniota) bez błędu.
        Podejrzewam, że GW zatrudnia tanio maturzystów mających
        poprawkę z języka ojczystego ale ktoś wyżej powinien
        te żałosne artykuliki poprawić. A może się mylę...

        Tak sobie tylko pytam. Nie pracowałem i nie chcę pracować
        w Agorze. Od czasu do czasu jednak zadaję sobie pytanie:
        ciekawe kto pisze i kto puszcza te gvwniane teksty.

        Jeżeli ktoś wie - proszę o odpowiedż. Dziękuję.
        • Gość: antyhipokryzja Młodzi zdolni płodzą te teksty, ha ha ha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.10, 00:14
          W tekstach roi się od błędów, bo w ramach redukcji pozwalniano korektorów i być może część artykułów wrzucanych do internetu w ogóle nie jest sprawdzana przez korektę.
        • Gość: kabi Re: Być może ktoś z Agory odpowie IP: *.subscribers.sferia.net 07.01.10, 10:30
          Końcówka rzeczowych, ambitnych redaktorów została wykopana w zeszłym
          roku z Gazety. Tyle mogę Ci powiedzieć jako były pracownik z
          długoletnim stażem. Pozdrawiam,
          • Gość: lekko.zdziwiony Bieda z nędzą w artykułach GW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.10, 10:45

            Dziękuję za odpowiedż. Było by to racjonalnym wyjaśnieniem.
            Pisane przez "bóg-wie-kto" artykuły są żałośnie słabe pod
            względem stylu, ortografii i treści merytorycznej. Czytam
            je ponieważ mam zakład z kolegami z pracy, że codziennie
            znajdę minimum trzy błędy i za to dostaję 50 zł.

            Gdyby artykuły były pisane bez błędów 50 zł musiałbym wypłacać
            ja. GW to kiepsko redagowana gazeta ale czytanie jej (NIGDY jej
            nie kupię) przynosi mi wymierne korzyści.

            Pozdrawiam czwartkowo.
      • Gość: ANDRZEJ lat 16 Opiszcie jak gze s.a.- vattenfall zwalniał z pracy IP: *.238.64.30.ip.abpl.pl 06.01.10, 22:44
        moją mamę, bo uległa wypadkowi przy pracy z winy pracodawcy, który
        nie przestrzegał prawa pracy, przepisów bhp i przepisów wewnętrznych
        GZE S.A. Pracodawca pozbył się niechcianego pracownika, któremu
        nawet nie udzielił pomocy po zgłoszonym wypadku przy pracy. Oprawcy
        i kaci z GZE - Vattenfall pogarszali warunki pracy w których
        pracowala moja mama do nietypowych i nienormalnych,, narażali na
        bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia, dopuszczli do
        pracy przed, w czasie i po wypadku przy pracy bez badań lekarskich,
        nie honorowali przedłożonych przez poszkodowaną zaświadczeń
        lekarskich z przeciwskazaniami do pracy.Długotrwale chorującego,
        niepelnosprawnego pracownika GZE S.A. zwolnił z pracy wadliwie i
        bezprawnie z przyczyn pracodawcy ( ustawa 13 marca 2003r. zwolnienia
        grupowe)
        KONCERN WATTENFALL DO NADAL BOGACI SIĘ KOSZTEM ZWOLNIONEGO WADLIWIE
        I BEZPRAWNIE POLSKIEGO PRACOWNIKA. GZE S.A. - VATTENFALL AB WRAZ Z
        KIEROWNICTWEM ZATAIŁ ZGŁOSZONY NA PIŚMIE WYPADEK PRZY PRACY, BO
        POSZKODOWANA BYŁA W SZOKU, A POTEM DŁUGOTRWALE CHOROWAŁA. OPRAWCY I
        KACI Z GZE S.A. - VATTENFALL NIE UDZIELILI MOJEJ MAMIE POMOCY
        LEKARSKIEJ I WYŚMIEWALI SIĘ Z NIEJ, ŻE UDAJE i kazali pracować.
        Potem wysłali na zaległy za 2002r urlop - podczas którego nastąpiło
        u mojej mamy nagłe pogorszenie zdrowia. Od tamtej pory moja mama
        ciągle choruje. Z powodu GZE s.A. - VATTENFALL AB moja matka jest
        niepełnosprawna, dotknięta kalectwem i trwałą niezdolnościa do
        pracy. Codziennie walczę wraz z rodziną aby nie umarła..... Czesto
        brakuje mi już siły. Z powodu oprawców, katów i złodzieji z GZE S.A.
        żyjemy w ubustwie, bo pracodawca nadal przestępstwem oszustwa
        pozbawia moją mamę świadczeń z ustawy wypadkowej, które są jej
        należne.

        Ps. To jest tylko malutka cząsteczka historii. Dowody posiadam na
        wszystko, co piszę
        pozdrawiam
        Andrzej

        • Gość: 45-latek Re: Opiszcie jak gze s.a.- vattenfall zwalniał z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 10:31
          Gość portalu: ANDRZEJ lat 16 napisał(a):

          > Dowody posiadam na
          > wszystko, co piszę

          Więc natychmiast zgłoś to do prokuratury
      • Gość: Magda Historia mojego zwolnienia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.10, 13:27
        Ja także zazdroszczę bohaterom, że tak szybko się ogarneli z tym
        wszystkim. Jest coraz gorzej, nie ma co liczyć na dobrą pracę w
        szybkim tempie...
      • Gość: mariola Historia mojego zwolnienia... IP: 213.25.24.* 07.01.10, 14:12
        HIstoria mojego zwolnienia: nuczyciel dyplomowany od roku 2003 w
        SOSW nr 1 w Przemyslu, dreczony przez mobberow: dyrektorow,
        nauczycieli i osob nieznanych z kregow srodowisk miejsc pracy meza i
        miasta. Gnebiony codziennymi wchodzeniami mobberki-dyrektorki
        podczas zajec terapeutycznych z dziecmi niepelnosprawnymi,
        osmieszana za wypowiedzi i wnioski skladane na radzie pedagogicznej,
        jednA Z calej rady 110 nqauczycioieli nie glosowala na osobe
        dyrektora wiedzac jakie ma miec kwalifikacje pedagogiczne oraz do
        zajmownia stanowiska dyrektora, celowe nieinformowanie o terminach
        rad pedagogicznych ktore byly po pracy, nieuwzglenianie zadnych
        wnioskow z rad, zazdrosc do organizowanych wycieczek, z rodzicami i
        dziecmi do Arboretum, zazdrosc do diagnozy dziecka z autyzmem i
        obecnosci na diagnozie w Fundacji Synapsis, oraz w Stowarzyszeniu
        Osob z Autyzmem,, Mada " w Nowym Saczu, zazdrosc do wystepow z
        dziecmi na scenach Kultur z dziecmi i pomocami nauczyciela:
        Wojciech,Agnieszka, Marysia, Annia, ( bez potwierdzen na prosby do
        dyrektorow przemyskich), zazdrosc do pobytow na wystawach ,
        wycieczkach do Krakowa, Wadowic,Czestochowy z rodzicami i dziecmi,
        zazdrosc do opracowanego Programu Autorskiego dla dzieci w wieku 10-
        12 lat, zazdrosc do publikacji w internecie na stronach
        www.rehalibilatcja.pl oraz w Szkole Ogolnoksztalcacym LO - Zywiec u
        p.Juliusza Maszlocha, zazdrosc do organiozwanych imprez dla rodzicow
        i ich dzeici z okazji Dnia Matki, grille, zazdrosc do samodzielnej
        interwencji w sprawie pracy pomocy nauczyciela w Biurze Pracy u
        dyrektora, zlecanie dodatkowych zadan z Diagnostyki dzieci w roku
        2006 , testy i opracowania na ktore mialam zgode Towarzystwa
        Psychologicznego z Gdanska ( wedlug Profilu osiagniec ucznia p.Jacek
        Kielin, Przedszkole Specjalne Orzeszek, zazdrosc do programu , ktory
        otrzymalam od Rektora uczelni wyzszej p.Profesora Jana Laszczyka :
        Przygody kOta Filka, zazdrosc do efektow z dziecmi z autyzmem , i
        wlasnym dzieckiem niepelnosprawnym, zazdrosci do dokulemtacji
        nauczyciela: obserwacje pedagogiczne, prace w publikacjach,
        prezentacje power point, do udzialow w zjazdach w Warszawie , ktore
        podnosza efekty w pracy nauczyciela i szkoly, zazdrosci do meli i
        listow do kuratora oswiaty w Reszowie p.M,.Karasinskiego oraz do
        ministra edukacji w Warszawie p.Romana Giertycha, do prof.nauczelnie
        wyzsza w Warszawie INP-APS w Warszawie, zazdrosc do dokonywania
        zmian w miejscu pracy szkolnej, formy innowacji pedagogicznych
        wyuczonych na studiach z zarzadzania i organizacji w Warszawie, do
        wspolpracy z innymi nauczycielami w Polsce poznanych na studiach,
        zazdrosc do pozyskiwania sponsorow na potrzeby klasy i dzieci: Firmy
        Offset, Poli-Pap, Firma remontowa ,, Szowsko ktora wykonywala
        cyklinowanie parkietu ,( wedlug mnie celowe dzialania szkodzace z
        Kultury przemyskiej , prywatne zlecenia i wykorzystywania meza w
        pracy), Firma Infores , ktora obnizyla ceny komputera dla dzieci za
        pieniadze rodzicow, Firma ROTary - FINANSE NA ZAKUP POMOCY
        Piktogramow,Programu Komputerowego i oswietlenia ultrafioletu z
        zaluzjami do stumulacji wzrokowej, do terapii codziennej w klasie,
        zazdrosc do podania z prosba o przeniesianie do klasy z autyzmem,
        zazdrosc do Szkolenia sie w roku 2004-2005 w Fundacji Synapsis, za
        ktore nie otrzymalam jako jedyna Dyplomu pomimo spelnienia
        wszystkich warunkow , pobutyu na stazu tygodniowym bezplatnym i
        konsultacja dzieci z Polski z zaleceniami do terapii w dniach od 18-
        22 pazdziernika 2005, osmieszanie kaseta z terapii z dzieci
        niepelnosprawnymi i reklama amerykanska, zazdrosc do prowadzenia
        zajec bezplatnych z Klaudia jeden raz w tygodniu po godz,pracy,
        zazdrosci do wprowadzania nowych metod w pedagogice: Shopler, Doman -
        czytanie calowyrazowe 3 razy w ciagu dnia z efektami u autystyka,
        zazdrosc do terapii ruchowej zgodnej z kwalifikacjemi
        specjalistycznymi, utrudnianie wprowadzenia Dogoterapii, zazdrosc do
        oraganizacji Akcji ;Zbiorka krwi " Krewniacy EFHDK z Warszawy. PO
        zawieszeniu i zwolnieniu od dwoch lat: udzialy w 3 zjazdach w
        Warszawie na kongresach, konkursy z zakresu prawa z Fundacji
        Helsinskiej, konkurs w Sejmie o absurdach Ustaw i Rozporzadzen,
        komentarze w gazecieprawnej.pl, komentarze w roznych portalach
        internetowych rowniez dotyczancych spraw porad dla rodzicow,
        uczniow, przemocy w szkolach i Programu ZERO tolerancji, natematy
        edukacjyjne oraz dotyczace spraw malezenskich i intymnych u
        prof.Z.Lwa Starowicza -wplywy stresow w miejscu pracy n apozycia
        seksualne , konsekwencje w domu, przyczyny uzaleznien , brak
        interwencji mobberow- dyrektorow, ( czesto przyczyny rozwodow,
        wykorzystywania pracownikow w pracy po godzinach , nocami, w dniach
        wolnych i na urlopach), rozglaszanie ocen nieprawdzich w miescie w
        celu doprowadzenia do nerwic, depresji, zazdrosci do pomyslow innych
        dyrektorow w miescie i przywlaszanie sobie, zazdrosci do podrozy
        prywatnych i pomoc dzieciom za granicami Polski w Czarnogorze.
        Rok 2009 4 stycznia - osobisty wyjazd do Warszawy do Kancelarii
        Adwokackiej w Warszawie p.Romana Giertycha i partnerzy, moje uwagi i
        spostrzezenia , wedlug mnie nie byly przekazywane sms do p.Romana i
        zony Barbary z zakresu prawa, melie komputerowe od roku 2008,
        wyslany termin przyjazdu do Warszawy, celowe utrudnianie. Wedlug
        mnie Kancelariia powinna miesc asystenta zaufanego bez udzialu
        sekretariatu , z osobnym komputerem i bezposrednim przekazywaniem
        informacji do p.Romana i jego zony. Nie uwazm aby sprawy nalezalo
        przekazywac do pozostalych adwokatow gdyz sa sprawy dotyczane
        nauczycieli i dyrektorow i z mocy prawa powinny byc przekazywane z
        Ministerstwa Edukacji Narodowej do Kancelarii i adwokata,
        nieobrazajac osob wymienionych, ktore swoimi dzialaniami narazily
        mnie na utrate dobr osobistych.
        • kotryna Re: Historia mojego zwolnienia... 07.01.10, 15:48
          Matko, co za bełkot! :-/
        • agulha Re: Historia mojego zwolnienia... 08.01.10, 09:05
          Tutaj mamy przykład, ale nie mobbingu, obawiam się, tylko czegoś innego.
          Niejasny tok wypowiedzi (o gramatyce to już nawet nie wypowiadam się), poczucie,
          że wszyscy - cały świat - są przeciwko mnie. A już żądania, żeby zupełnie obca
          osoba, piastująca urząd (R. Giertych), inaczej sobie zorganizowała pracę i
          zapewniła pełny i nieograniczony dostęp do siebie każdemu, komu akurat przyjdzie
          na to ochota i kiedy mu przyjdzie na to ochota, zdradza niestety duży problem,
          ale chyba inaczej należałoby go nazwać.
      • Gość: Piotrek Historia mojego zwolnienia... IP: *.chello.pl 07.01.10, 16:49
        Umowa mi skonczyla, nikt nie przedluzył zaproponowano mi jednynie
        umowe zlecenie na miesiac.Dyrketor nawet sie nie pokwapil
        powiedziec mi z emnie zwalnia, zrobil to kierownik referatu, ale
        dopiero kiedy sam przydzedlem do firmy a bylem wtedy juz na urlopie.
        Zal mi tych wszystkich dyrektorow ikierownikow. 2 lata mnostwo pracy
        i do widzenia sie z Panem
      • Gość: moni Historia mojego zwolnienia...kryzys IP: *.147.237.72.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.01.10, 17:02
        w angli pracowałam będąc ubezpieczona,i wypłatę miałam na czas.więc
        dlaczego w polsce nie mogę pracować "legalnie",tylko zawsze na
        czarno?by żyć..szefowie nas okradaja by sami modli żyć wygodnie w
        luksusie!
      • Gość: adzik Historia mojego zwolnienia... IP: *.up.lublin.pl 08.01.10, 08:39
        ...no i gdzie ta Irlanadia??
      • Gość: Stedi Historia mojego zwolnienia... IP: *.subscribers.sferia.net 08.01.10, 13:04
        Marta - jeżeli nikt jej nie poinformował,że umowa nie zostanie
        przedłużona i pracowała przez dwa dni po jej wygaśnięciu,to
        automatycznie została przedłużona na "czas nieokreślony" i spokojnie
        może dopominać się przywrócenia do pracy w Sądzie Pracy !!!
        • Gość: 45-latek "Automatyczne" przedłużenie umowy na czas okr.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 10:30
          Gość portalu: Stedi napisał(a):

          > jeżeli nikt jej nie poinformował,że umowa nie zostanie
          > przedłużona i pracowała przez dwa dni po jej wygaśnięciu,to
          > automatycznie została przedłużona na "czas nieokreślony"

          A gdzie Ty przeczytałeś/aś, że umowa na czas określony jest "domyślnie" czy
          "automatycznie" przedłużana?
      • Gość: Zosia Dlaczego pisze się tylko o młodych? IP: *.chello.pl 09.01.10, 12:45
        Nie wiem, dlaczego opisujecie tylko przypadki utraty pracy przez ludzi
        młodych. Oni zawsze i wszędzie, prędzej czy później, dostaną jakąś pracę.
        Gorzej jest, gdy się jest wdową, pracującą na kierowniczym stanowisku w
        administracji rządowej od paru lat, z bardzo dobrym przygotowaniem zawodowym
        (wykształceniem), znajomością języków obcych, ambitną i pracowitą, ale ... po
        50-tce i bez konotacji politycznych. Od 2 lat jestem w takiej sytuacji.
        Podejmowane przeze mnie próby znalezienia pracy, kończą się fiaskiem albo
        zwyczajnie brakiem odpowiedzi na moją aplikację. Co robić? Czy ludzie z mojego
        pokolenia powinni już zniknąć z powierzchni Ziemi? A co z dorobkiem i wiedzą,
        którą posiadamy i pogłębiamy nadal?
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka