Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Licencjat to ciągle mało

    IP: 195.82.180.* 18.01.10, 17:36
    Diagnozy stanu szkolnictwa wyższego w Polsce

    Diagnoza jest bardzo prosta - mierny. Tak samo jak marne są szanse absolwentów na znalezienie pracy.
    Obserwuj wątek
      • lds23 Licencjat to ciągle mało 18.01.10, 17:57
        Ja też nie zatrudniam ludzi o licencjacie. Biorę pod uwagę to, że mogę
        przegapić kogoś kto postawił na karierę zawodową i zmęczył go/ją akademizm,
        ale czysto teoretycznie. Do tej pory nie spotkałem nikogo po licencjacie, kto
        miałby cokolwiek do powiedzenia/zaoferowania. Trójstopniowy system studiów
        jest u nas rzeczą sztuczną, wmuszoną przez UE i ludzie, którzy zdecydowali się
        zakończyć studia po licencjacie zazwyczaj nic sobą nie prezentują. Przykre,
        ale jeśli dałeś/dałaś skusić się pięknej broszurze (zwykle) prywatnej uczelni
        to zmarnowałeś/aś 3 lata życia i przynajmniej kilkanaście tysięcy złotych.
        Chyba że chcesz być sales-rep'em ;)
        • lernakow Re: Licencjat to ciągle mało 18.01.10, 18:04
          lds23 napisał:

          > Ja też nie zatrudniam ludzi o licencjacie.
          > (...)
          > Do tej pory nie spotkałem nikogo po licencjacie, kto
          > miałby cokolwiek do powiedzenia/zaoferowania.
          >
          Zapewne widzisz wynikanie zdania pierwszego z drugiego. A na odwrót?
          • billy.the.kid Re: Licencjat to ciągle mało 18.01.10, 18:11
            licencjat BYNZES I FINANSE.
            poziom dawnego TECHNIKUM EKONOMICZNEGO.
            • kosmiczny_swir Co to w ogóle za nazwa "licencjat"? 18.01.10, 19:05
              Co to w ogóle za nazwa "licencjat"? Licencjat w europejskiej tradycji jest
              stopniem pomiędzy magisterium a doktoratem. Tak jest do tej pory w Szwecji.

              To co nazywamy teraz "licencjatem" poprawnie nazywa się stopniem bakałarza albo
              inżyniera. Ten "licencjat" w obecnej postaci wymyślił jakiś debil.
              • gwiazdeczka-z-nieba Re: Co to w ogóle za nazwa "licencjat"? 18.01.10, 20:19
                bakałarz jak najbardziej, ale nie inżynier. Inżynier to tytuł naukowy dla
                absolwentów kierunków technicznych, tak jest od dawien dawna i niech tak zostanie.
                • Gość: Adam Re: Co to w ogóle za nazwa "licencjat"? IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.10, 21:54
                  Inzynier jest stopniem zawodowym. Magister to najnizszy stopien naukowy, z
                  zalozenia dla ludzi chcacych robic kariere naukowa.
                  • Gość: Igor Re: Co to w ogóle za nazwa "licencjat"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 23:51
                    Magister to tytuł zawodowy.

                    pl.wikipedia.org/wiki/Tytu%C5%82_naukowy
                    • Gość: ania83 Ludzie, macie do tego nie zdrowe podejście... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 01:19
                      Po co przejmujecie się takimi pierdołami? Życie itak wszystko
                      weryfikuje i wierzcie mi, jak ktoś ma głowe na karku i coś sobą
                      reprezentuje to i z zawodówką dobrze sobie poradzi. Mgry i inne
                      takie tylko ułatwiają drogę do sukcesu, choć niektórym może i to nie
                      pomóc.

                      Nie stresujcie się, tylko będziecie mieć wrzody od tego bicia
                      piany...
                  • sokolasty Re: Co to w ogóle za nazwa "licencjat"? 19.01.10, 08:57
                    No tak jakoś się składa, że dyplom inżyniera i dyplom licencjata/bakałarza jest równoważny.
                • kosmiczny_swir Re: Co to w ogóle za nazwa "licencjat"? 18.01.10, 22:23
                  Masz rację, rozpędziłem się z tym inżynierem.
                • Gość: cezary Re: Co to w ogóle za nazwa "licencjat"? IP: *.sdm.de 19.01.10, 14:36
                  inzynier to tytul zawodowy, podobnie jak magister czy licencjat. pierwszym stopniem naukowym jest doktorat
              • anna-dark licencjat - z ang. bachelor :-) 18.01.10, 20:45
                licencjat - z ang. bachelor :-)


                kosmiczny_swir napisał:

                > Co to w ogóle za nazwa "licencjat"? Licencjat w europejskiej tradycji jest
                > stopniem pomiędzy magisterium a doktoratem. Tak jest do tej pory w Szwecji.
                >
                > To co nazywamy teraz "licencjatem" poprawnie nazywa się stopniem bakałarza albo
                > inżyniera. Ten "licencjat" w obecnej postaci wymyślił jakiś debil.
        • kosskoss Re: Licencjat to ciągle mało 18.01.10, 18:21
          jesli bierzesz pod uwage jedynie wymog studiow (patrz 'nie zatrudniam po
          licencjacie') to gratuluje. ale w koncu to twoj cyrk, twoje maply. jako inzynier
          informatyk nigdy nie bylem postrzegany przez pryzmat mojego wyksztalcenia, tylko
          umiejetnosci. i nikt mi nie powiedzial, ze mam 'tylko' inzyniera i to za malo.
          na brak pracy nie narzekam. a w te dwa lata poswiecone robieniu magisterki
          zarobilem na mieszkanie. jak bede mial kaprys to zrobie podyplomowke wieczorowa
          jakas, tyle ze poki co nie widze w tym zbytniego sensu
          • Gość: ZiomisławPaliblant Bajki możesz opowiadać dzieciom IP: *.e-wro.net.pl 19.01.10, 09:06
            > a w te dwa lata poswiecone robieniu magisterki zarobilem na mieszkanie

            Nie ma takiego miejsca w Polsce, by informatyk mógł w 2 lata zarobić na mieszkanie. Za granicą byłoby trudno.
            • Gość: lk Re: Bajki możesz opowiadać dzieciom IP: 86.47.59.* 19.01.10, 10:58
              Mieszkanie w malym miescie ok 50tys mieszkancow kosztuje 70tys zl. Pracujac w
              Warszawie mozna bez problemu w 2 lata tyle odlozyc.
              Autor komentarza nie napisal gdzie jest to mieszkanie, ktore nabyl.
              Myslenie widac Cie boli.
              • Gość: lila Re: Bajki możesz opowiadać dzieciom IP: *.net.pbthawe.eu 19.01.10, 15:47
                fajnie by bylo:P gdyby tak bylo..
                w moim 15 tys. miescie..zachodniopomorskie..mestr zwyklej chaty to
                min 3 tysie..takie ceny jak mowisz to w okolicznych wyludniajacych
                sie wioseczkach...
        • Gość: voyzik Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.01.10, 19:06
          a ja skończyłem licencjat i świadomie nie poszedłem na mgr (chociaż studiowałem
          na państwowej starej uczelni), bo uważam, że to co uczą na studiach to porażka.
          Nic co jest potrzebne pracodawcom, co przydałby się w życiu. Mam dosyć teorii
          zarządzania, uczenia się starych schematów pod innymi nazwami. Poziom studiów w
          Polsce to po prostu żenada jest.
          Osobiście pewnie jednak dorobię te trzy gó...ane literki przed nazwiskiem, bo
          właśnie odczułem, że panuje taki a nie inny pogląd na licencjat. Niemniej znam
          bęcwałów z mgr, którzy nie znają excella, a co dopiero coś bardziej trudnego.
          Sam po firmach, które mnie zatrudniały, czasem zajmowałem się rekrutacją. Z
          doświadczenia mogę powiedzieć, że jak taki mgr napisze, że zna obsługę
          komputera, to ta obsługa nie obejmuje nawet Word'a. Nie potrafi skonstruować
          pytania, odpowiedzieć rzeczowo na proste pytania. Dlatego nie interesuje mnie co
          kto ma przed nazwiskiem, tylko to co potrafi, jaki ma potencjał, aby się tego
          nauczyć (nie mylić z wykuciem formułek przed sesją, czy kupieniem projektu).
          Zresztą - na większość stanowisk, wiedza uzyskana na studiach licencjackich i
          tak jest wystarczająca.
          • sundry Re: Licencjat to ciągle mało 18.01.10, 19:33
            Sądząc po twojej pisowni- dorobienie tych trzech literek przed
            nazwiskiem niewiele pomoże.
            • everettdasherbreed Re: Licencjat to ciągle mało 19.01.10, 08:41
              mgr = magazynier
              • Gość: ania83 Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 00:59
                I po co go orażasz sundry, skoro dobrze napisał? Nie ma znaczenia
                ile kto ma liter przed nazwiskiem, tylko co sobą reprezentuje.
          • Gość: takisobie Re: Licencjat nie jest rowny licencjatowi i tyle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 22:14
            > Osobiście pewnie jednak dorobię te trzy gó...ane literki przed
            nazwiskiem, bo
            > właśnie odczułem, że panuje taki a nie inny pogląd na licencjat.
            Niemniej znam
            > bęcwałów z mgr, którzy nie znają excella, a co dopiero coś
            bardziej trudnego.

            rzeczywiscie ten "licencjat" to niewiele jak widac z twojej
            wypowiedzi. a excella to mozesz sie nauczyc po sredniej szkole i
            zwykle im wyzej na drabinie tym mniej programow sie zna.
            • everettdasherbreed Re: Licencjat nie jest rowny licencjatowi i tyle 19.01.10, 08:41
              Jeśli już, to "Excela", przez 1 "l".
              • Gość: takisobie Re: Chcesz wiedziec? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 14:55
                To posownie "Excell"powtorzylem z porzedzajacego postu.Tak naprawde
                to wiem, ze tego mozna sie nauczyc posiadajac podstawowe
                wyksztalcenie.
                • Gość: ania83 Re: Chcesz wiedziec? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 01:02

                  Nie przejmuj się, im człowiek głupszy, tym bardziej czepia się
                  pierdół. Widocznie na nic więcej jej/go nie stać.
                • Gość: ania83 Re: Chcesz wiedziec? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 01:02
                  Nie przejmuj się, im człowiek głupszy, tym bardziej czepia się
                  pierdół. Widocznie na nic więcej jej/go nie stać.
          • Gość: Aggie Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.zone12.bethere.co.uk 22.01.10, 12:10
            Nie czytam wszystkich komentarzy, bo widze, ze Polacy chyba maja we krwii obrzucanie sie blotem i zlosciwosci, zamiast na spokojnie podyskutowac o danej sytuacji.
            Mieszkam i studiuje w Anglii. Robie licencjat czy tez Bachelor Degree jak kto woli. Ostatni rok, a co za tym idzie dylemat co dalej. Pracuje na pol etatu w sklepie, spokojnie moge oplacic mieszkanie, wyzywienie, pozwolic sobie na wyjscie na miasto a nawet na podroz zagraniczna. Nie jest to jednak praca zwiazana z moim kierunkiem studiow, a przez to nie zdobywam zadnego doswiadczenia.
            Rzeczywiscie, w Wielkiej Brytanii wiekszosc ludzi nie idzie na studia magisteskie, bo nie jest to konieczne. Ludzie koncza kolencjat i znajduja prace w swoim zawodzie. Nikt nie wymaga od nich, by spedzali kolejny 1 czy 2 robiac mgr i by placicli 3500funtow za to. To, co liczy sie na wyspach to przede wszystkim doswadczenie. Odbyte praktyki, wolontariat, udzielanie sie w organizacjach studenckich itd. Osoba z mgr i bez doswiadczenia ma mniejsze szanse na zdobycie stanowiska, o ktore ubiega sie takze osoba z lic i z doswiadczeniem. Co mi z wiedzy teoretyczniej z 5ciu lat? przeciez i tak wszytskiego nie pamietam. Lepiej niech sie poucze te 3 i sprawdze swoje umiejetnosci w praktyce. Przeciez azda inteligentna osoba, ktora bedzie miala problem w jakims temacie, zajrzy do ksiazek, internetu i dowie sie co i jak. Do tego nie potrzeba 3liter przed nazwiskiem.
            Nie podobala mi sie wypowiedz osoby ktora stwiedzila, ze osoba z licencjatem nie ma nic do powiedzenia. Co za podejscie?? Czy to oznacza, ze kazdy magister, tylko dlatego, ze ma tytul, wie o czym mowi? Co za bzdura! To ta samo jak twierdzic, ze pewne uczelnie sa lepsze od innych, wiec jesli np szukam osoby po anglistyce to tylko z Uniwersytetu Poznanskiego, UWM w Olsztynie nie wchodzi w gre. Najciekawsze jest to, ze sposrod osob, ktore znam i ktore skonczyly studia w Poznaniu i w Olsztynie, to te ostatnie znaja sie na rzeczy, pracuja w swoim zawodzie, jezdza za granice i nie maja problemow z porozumieniem sie. Ci natomiast, ktorzy ukonczyli Poznan nie moga sobie poradzic. Zaznaczam, ze sa to ludzie, ktorych ja znam. Nie chce, by ktos sie znowu oburzyl i zamiast pisac na temat czepial sie, ze generalizuje czy kogos obrazam.. Ja gdybym byla pracodawca, nie zwracalabym wiekszej uwagi na to kto co skonczyl. Sprawdzilabym umiejetnosci w praktyce i wtedy decydowala. Dla mnie osobiscie, wazniejsze jest to, kto co ma w glowie i c potrafi, a nie to, ze ma jakis dyplom. Pozdrawiam.















            • Gość: ania83 Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 01:12
              Masz rację, choć to zależy jeszcze od wyuczonego zawodu np. w
              przypadku anglisty większą rolę odgrywają własne predyspozycje, czy
              doświadczenia, a w przypadku inżyniera, uczelnia i kierunek na tej
              uczelni mogą odgrywać większe znaczenie.

              Pozatym uważam, że kierowanie się tytułami, przy wyborze pracownika,
              to często bzdura. Często widzę, że np. na stanowisko sekretarki jest
              wymagane wyższe wykształcenie. Po co? Do otwierania kopert i
              parzenia kawy wielkiemu panu prezesowi?

              Ktoś tu napisał, że sptkał się z tym, że osoby z samym licencjatem
              nie umieją/nie umiały sensownie zdania sklecić, czy jakoś tak...
              Rozumiem, że tego się można nauczyć na studiach uzupełniających,
              dlatego ci z mgr są lepsi?

              konkludując - wszystko itak zweryfikuje rozmowa kwalifikacyjna i
              pierwsze dni/tygodnie pracy...
        • anna-dark A co ty sobą reprezentujesz??? 18.01.10, 20:44
          A co ty sobą reprezentujesz???


          lds23 napisał:

          > Ja też nie zatrudniam ludzi o licencjacie. Biorę pod uwagę to, że mogę
          > przegapić kogoś kto postawił na karierę zawodową i zmęczył go/ją akademizm,
          > ale czysto teoretycznie. Do tej pory nie spotkałem nikogo po licencjacie, kto
          > miałby cokolwiek do powiedzenia/zaoferowania. Trójstopniowy system studiów
          > jest u nas rzeczą sztuczną, wmuszoną przez UE i ludzie, którzy zdecydowali się
          > zakończyć studia po licencjacie zazwyczaj nic sobą nie prezentują. Przykre,
          > ale jeśli dałeś/dałaś skusić się pięknej broszurze (zwykle) prywatnej uczelni
          > to zmarnowałeś/aś 3 lata życia i przynajmniej kilkanaście tysięcy złotych.
          > Chyba że chcesz być sales-rep'em ;)
          • lds23 Re: A co ty sobą reprezentujesz??? 19.01.10, 08:50
            Ja reprezentuję PSS Społem i bary mleczne, a czemu pytasz?
        • Gość: zx-spectrum Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.jmdi.pl 18.01.10, 20:49
          Dzieki Bogu, nie trafilem na takiego pracodawce jak Pan. Zakonczylem studia
          informatyczne licencjatem (studia stacjonarne) na Uniwersytecie Slaskim. Studiow
          na "magisterce" nie kontynuowalem gdyz wolalem zdobyc solidne doswiadczenie
          zawodowe w Polsce i za granica (3 tytuly AAA w 1,5 roku, kazdy z nich to co
          najmniej 5 mln sprzedanych egzemplarzy, do tego podszlifowanie j. angielskiego i
          poznanie tamtejszej kultury pracy, tak odleglej od tego co oferuja firmy
          polskie). Na szczescie nawet takiemu Warner Bros'owi tytul licencjata nie
          przeszkadza aby przyjac pracownika na stanowisko specjalisty- w przeciwienstwie
          do Pana.
          Dzisiaj, po powrocie do Polski mam przyjemnosc kontynuowac prace w swoim fachu
          sukcesywnie wspoltworzac wizytowke polskiego przemyslu rozrywkowego. Troche
          tutaj niepotrzebnego lansu, ale w opozycji do Panskich pochopnych osadow
          musialem to z siebie wyrzucic. Prosze jeszcze napisac tylko w jakim sektorze
          dziala Polska firma abym wiedzial dla kogo jestem kompletnie bezuzytecznym
          czlowiekiem i co za tym idzie- z uwagi na brak kwalifikacji gdzie sie pchac nie
          powinienem. Dodam jeszcze tylko ze nie jestem odosobnionym przypadkiem, wokol
          mnie jest mnostwo profesjonalistow z licencjatem lub inzynierem.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • anna-dark W POlskim "byznesie" ciągle mnóstwo red necks... 18.01.10, 20:55
            W POlskim "byznesie" ciągle mnóstwo red necks...

            Gość portalu: zx-spectrum napisał(a): Dzieki Bogu, nie trafilem na takiego
            pracodawce jak Pan. Zakonczylem studia informatyczne licencjatem (studia
            stacjonarne) na Uniwersytecie Slaskim. Studio w
            na "magisterce" nie kontynuowalem gdyz wolalem zdobyc solidne doswiadczenie
            zawodowe w Polsce i za granica (3 tytuly AAA w 1,5 roku, kazdy z nich to co
            najmniej 5 mln sprzedanych egzemplarzy, do tego podszlifowanie j. angielskiego i
            poznanie tamtejszej kultury pracy, tak odleglej od tego co oferuja firmy
            polskie). Na szczescie nawet takiemu Warner Bros'owi tytul licencjata nie
            secjalisty- w przeciwienstwie do Pana. Dzisiaj, po powrocie do Polski mam
            przyjemnosc kontynuowac prace w swoim fachu sukcesywnie wspoltworzac wizytowke
            polskiego przemyslu rozrywkowego. Troche tutaj niepotrzebnego lansu, ale w
            opozycji do Panskich pochopnych osadow musialem to z siebie wyrzucic. Prosze
            jeszcze napisac tylko w jakim sektorze dziala Polska firma abym wiedzial dla
            kogo jestem kompletnie bezuzytecznym czlowiekiem i co za tym idzie- z uwagi na
            brak kwalifikacji gdzie sie pchac nie powinienem. Dodam jeszcze tylko ze nie
            jestem odosobnionym przypadkiem, wokol mnie jest mnostwo profesjonalistow z
            licencjatem lub inzynierem. Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: znawca Re: AAAA? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 22:18
            Dzieki Bogu, nie trafilem na takiego pracodawce jak Pan.
            Zakonczylem studia
            > informatyczne licencjatem (studia stacjonarne) na Uniwersytecie
            Slaskim. Studio
            > w
            > na "magisterce" nie kontynuowalem gdyz wolalem zdobyc solidne
            doswiadczenie
            > zawodowe w Polsce i za granica (3 tytuly AAA w 1,5 roku, kazdy z
            nich to co
            > najmniej 5 mln sprzedanych egzemplarzy, do tego podszlifowanie j.
            angielskiego


            no nie ma czym sie chwalic z tymi tylulami AAA toz to tytul
            otrzymywany w tzw. city college i jest to rownorzedne ze szkola
            pomaturalna czyli inaczej przygotowaniem do zawodu (technik).
          • lds23 Re: Licencjat to ciągle mało 19.01.10, 09:14
            Dziękuję za rzeczową wypowiedź.

            Nie osądzam nikogo pochopnie, tylko takie mam doświadczenia. Z samą ideą
            podziału studiów zgadzam się jak najbardziej, ale uważam że u nas po prostu to
            nie funkcjonuje. Jeśli dobrze rozumiem to licencjat/inżynier powinien mieć
            solidną wiedzę zawodową, a nie musi mieć warsztatu akademickiego. W praktyce
            studia 5-letnie przycięto w 3/5 długości. Na studiach technicznych program był
            wcześniej ułożony w ten sposób, że przez pierwsze 2-3 lata uczono głównie
            teorii, a przedmioty "praktyczne" czy "zawodowe" pojawiały się od 3. roku. Po
            "tuningu" w celu stworzenia studiów 3-stopniowych, pierwszy stopień stał się
            jakimś koszmarnym kadłubkiem. Ani teorii ani praktyki tam nie uczą. Może
            generalizuję, może to kwestia czasu (uczelnie zazwyczaj toną w biurokracji,
            muszą trzymać wykładowców od jakichś egzotycznych dziedzin i w ogóle mają dość
            dużą inercję) ale taki jest w tej chwili stan rzeczy.

            Nie twierdzę, że do bycia dobrym specjalistą potrzebne są studia magisterskie.
            Mierził mnie na studiach brak przedmiotów, które przydałyby mi się na pewno "w
            zawodzie" i do tej pory nie wiem po co informatykowi inżynieria materiałowa.
            Zawodu tak naprawdę nauczyłem się dopiero w pracy (pracuję od 3. roku studiów).
            W jednej z niemieckich firm, z którą współpracowaliśmy szefem IT jest człowiek,
            który w ogóle nie ma żadnych studiów ("bo go nudziły" i zrezygnował po
            miesiącu). W innej jako szefowie projektów pracują osoby po Fachhochschule, tyle
            że u nas system funkcjonuje inaczej i nie ma czegoś takiego jak wyższe
            wykształcenie zawodowe. Takie mam doświadczenia.

            • business3 RP ciągle się dostosowuje do UE. I tyle. 19.01.10, 15:58
              RP ciągle się dostosowuje do UE. I tyle.
        • Gość: 71 Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.chello.pl 19.01.10, 09:24
          Ty w ogóle nikogo nie zatrudniasz. Przypuszczam że sam jesteś po zawodówce i znasz biegle niemiecki "budowlany" i dajesz się skubać licencjatom, którzy zamawiają u ciebie wykonanie gładzi.
        • Gość: LICENCJAT Re: Licencjat to ciągle mało IP: 13.20.137.* 19.01.10, 10:33
          Zakaladam, ze masz przynajmniej magistra i to co napisales o zatrudnianiu
          licencjatow swiadczy o tym jaki poziom reprezentuja lub moga reprezentowac
          ludzie z mgr przed nazwiskiem. Dramat!!! Nie masz nic do zaoferowania swoim
          pracownikom, bo oznacza ze nie patrzysz na ludzi a na CV i cyferki!!
          Poza tym nie sposob, zeby wszyscy studiowali na panstwowych uczelniach, ktore
          wcale nie sa obecnie uznawane za najlepsze w rankingach. Chyba jestes z innej
          epoki i na szczescie na wymarciu.
          Zycze powodzenia.
        • Gość: klk Re: Licencjat to ciągle mało IP: 86.47.59.* 19.01.10, 10:55
          Fest roznica , 5 przedmiotow zaliczyc i prace obronic i masz magistra. Liczy sie
          wiedza a nie papier tepaku.
        • Gość: miki Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.10, 15:25
          W firmie w której pracuje (międzynarodowa firma) nie ma znaczenia czy się ma
          mgr. czy licencjat. A już najmniej jest ważne czy to państwowa czy prywatna
          uczelnia. Ważniejsze jest jak ktoś ma po układane w głowie (inteligencja) i jak
          pracuje. Już kilka raz się zdarzało że przychodził ktoś po studiach państwowych
          do tego podyplomowe i był kiepski w swojej pracy wolno się uczył. A tym czasem
          ktoś z licencjatem pracował rewelacyjne i szybko się uczył, miał rewelacyjne
          pomysły. Prawdę mówiąc, awansował i otrzymał potem atrakcyjne stanowisko. Chyba
          w końcu zrobił mgr. (Oczywiście jest to reguła)
          Ja osobiście kończyłem UW, a potem podyplomowe na prywatnej i państwowej
          uczelni. Na dzień dzisiejszy nie ma większej różnicy między uczelniami
          (prywatna/publiczna).
          Dla mnie największe znaczenie ma to jak ktoś się szybko uczy.
          Bo i tak po studiach wiedza jest często mizerna. Ważniejsza jest dla mnie
          doświadczenie.
        • Gość: siwa Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.ronus.pl 21.01.10, 09:34
          uważam, ze nie masz racji, jak można kogokolwiek oceniać w taki
          sposób. Ja mam licencjat i zajmowałam w firmie wysokie stanowisko
          menadżerskie, była dobrym pracownikiem i osiagałam wyniki. Podczas
          studiów pracowałam, bo nie stać mnie było na studia dzienne. No ale
          to pewnie pisze ktos, kto ma problemy sam ze sobą i niskie poczucie
          własnej wartości!!!
      • wedry Licencjat to ciągle mało 18.01.10, 18:14
        Bo licencjat to niewiele, szczególnie jakiś 'kupiony' - czyli na prywatnej
        uczelni, gdzie liczy się tylko czesne.
        • anna-dark A nie znasz kupionych "profesorków"??? 18.01.10, 20:43
          A nie znasz kupionych "profesorków"???


          wedry napisał:

          > Bo licencjat to niewiele, szczególnie jakiś 'kupiony' - czyli na prywatnej
          > uczelni, gdzie liczy się tylko czesne.
        • Gość: anonim Re: tak, tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 22:20
          wedry napisał:

          > Bo licencjat to niewiele, szczególnie jakiś 'kupiony' - czyli na
          prywatnej
          > uczelni, gdzie liczy się tylko czesne.


          dokladnie tak jest.licencjaty rozdaja w wyzszej szkole zawodowej w
          Swiebodzinie, Gorzowie Wlkp. Sandomierzu czy Plocku. A jeszcze mozna
          otrzymac w Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Lodzi o ktorej tak
          szeroko sie rozpisywala GW.
          • sokolasty Re: tak, tak 19.01.10, 09:01
            Tak samo w wyższej szkole ... możesz zdobyć dyplom mgr. I co?
            • Gość: anonim Re: tak, tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.10, 14:58
              sokolasty napisał:

              > Tak samo w wyższej szkole ... możesz zdobyć dyplom mgr. I co?

              Na UW czy Jagiellonskim albo licencjat w Harvard to insza
              inszosc niz zdobyty w Sandomierzu.
            • business3 Profesor Czapiński mówił jak się załatwia "prof."! 19.01.10, 16:00
              Profesor Czapiński mówił jak się załatwia "prof."!
              Post-socjalistyczne towarzystwo wzajemnej adoracji i kolesiostwa!!!


              sokolasty napisał:

              > Tak samo w wyższej szkole ... możesz zdobyć dyplom mgr. I co?
          • Gość: rojek Re: tak, tak IP: 109.243.53.* 22.01.10, 10:58
            Od 6 lat(albo lepiej) słyszę o tym artykule w GW. Prawda jest taka,
            że w takich uczelniach można z minimalną wiedzą otrzymać tytuł
            licencjata. Tylko co z tego? Ja skończyłem WSInf z tytułem
            licencjata? To znaczy, że dostałem ten papier o tak?
            Na takich studiach widać podział wśród studentów, na tych którzy chcą
            się uczyć i zdobyć wiedzę, i na tych którzy chcą przejść studia z
            niewielkim wysiłkiem dostając papier. I tak dla pracodawcy przestaje
            się liczyć jedynie papier. Ważne są umiejętności. Tytuł daje nam
            jedynie możliwość spełnienia wymagań we wstępnym procesie
            selekcji(wysłanie cv) i tyle. Skończona uczelnia nie ma tu nic do
            rzeczy.
        • Gość: gość Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.tktelekom.pl 19.01.10, 07:46
          to sa brednie!! sama kończyłam licencjat w szkole prywatnej, gdzie
          wiecej mnie nauczyli niz na Uniwersytecie na którym robiłam mgr!!
          nie zawsze szkoła prywatna oznacza tylko czesne na licencjacie
          uczyli mnie wykładowcy z tego samego uniwersytey gdzie obroniłam mgr
        • Gość: . Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.10, 09:37
          Wedry, jesteś niesprawiedliwy i pewnie nie wiesz o czym mówisz, studiowałam i na
          prywatnej uczelni i na renomowanej uczelni Państwowej. Miałam zajęcia z tymi
          samymi profesorami ,taryfy ulgowej nie było żadnej i traktowano studentów tak
          samo (no może na prywatnej dochodziła jeszcze niechęć do "rozpieszczonych
          bachorków bogatych rodziców" Inna formuła zajęć, bo na uczelni prywatnej
          wymagano od nas UDZIAŁU w zajęciach a nie tylko skrupulatnego zapisania i
          wyrycia materiału. I NIKT nie dawał nam zaliczeń za czesne.
        • Gość: Artur Re: Licencjat to ciągle mało IP: 78.147.87.* 20.01.10, 01:04
          W takim razie proszę powiedzieć dlaczego tylko dwa Uniwersytety
          polskie ''załapały się'' do 500'ki światowej i to w ''kąciku
          truchtających'', natomiast uczelnie prywatne i ich studenci biorą
          udział w bardzo wielu niezwykle istotnych projektach
          międzynarodowych, są finansowani przez renomowane uczelnie
          światowe,oraz odnoszą sukcesy na forum międzynarodowym, a zaplecza
          naukowe tych uczelnii są rozpoznawane przez wiele światowych
          środowisk naukowych. Na całym świecie uczelnie państwowe są to
          kuznie pseudo narodowców i ''partyjniaków'', a w najlepszym wypadku,
          przedmiotowo przemielonych ''szablonów''; żeby zaistnieć
          indywidualnie, potrzebne jest o wiele więcej. Potrzeba sporo
          wyobrazni i doświadczenia, aby porozmawiać o różnicy między
          państwowymi uczelniami i prywatnymi. Natomiast obowiązujący system
          szkolnictwa wyższego w Polsce, jest systemem obowiązującym na całym
          świecie, nie po to aby degradować, ale aby wzbogacać sektor naukowy;
          możliwość pracy i nauki, jest jedyną drogą naukową. W
          Polsce ''mgr'' zwalnia z myślenia, to szczyt i po co dalej. Stąd
          taka , a nie inna debata publiczna.
          - Jak można powiedzieć, że uczelnia prywatna to ''kupiony
          dyplom''?!; z własnego doświadczenia (UMK, UŁ), wiem że to jest
          podforne przekłamanie. Na uczelniach prywatnych (oczywiście nie
          wszystkich, bo jest wiele ''Wyższych'' - lipnych), wymaga się o
          niebo więcej i absolwenci są bezkonkurencyjni. Najlepsze uczelnie
          światowe zdobyły swą renomę, dzięki temu że trafiają tam ludzie
          z ''pasją twórczą'' chęcią poświęcenia badawczego, a nie byle matoł,
          sponsorowany przez tatusia, który do perfekcji ma opanowana metodę
          przyswajania materiału ''czasowo'' (bardzo dobrze - bardzo krótko) -
          bo ''mgr'' fajnie na ścianie wygląda. Nie bez powodu polski mgr,
          nigdzie na świecie nie jest kojarzony z Master, bo ten tytuł jest
          pierwszym bardzo ważnym etapem w pracy naukowej.

          Może po prostu to jakiś żal, że ''ja'' musiałem 5 lat, a tu 3 lata
          wystarczy ( i pewnie często aż nad to).
        • Gość: Ala Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.10, 11:57
          Ja skończyłam prywatną uczelnię i to nie dlatego że płaciłam tylko dlatego że
          chciałam studiować, chciałam się dalej uczyć!!! Wcale nie jest powiedziane, że
          jak prywatna uczelnia to od razy w dyplom są wpisane pieniądze.Teraz kończę
          magistra na Uniwersytecie i myślę o dalszej nauce.
          A Ty następnym razem najpierw pomyśl zanim coś napiszesz żeby nie obrażać ludzi!!!!!
        • Gość: aaahija Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.146.8.88.nat.umts.dynamic.eranet.pl 14.07.10, 10:18
          Co za głupek to napisał. A na Państwowych zaocznie to się nie
          płaci???? Jak ktoś sie chce wykształcić w określonym kierunku to się
          przyłoży niezależnie, czy na państwowej uczelni studiuje czy na
          prywatnej. Na prywatnych zazwyczaj wykładają Ci sami ludzie co i na
          państwowych. Różni się tylko dyplom.
      • Gość: magister Licencjat to ciągle mało IP: *.sileman.net.pl 18.01.10, 18:26
        Widzę, że wypowiadają się tu sami znawcy tematu - pewnie absolwenci trzeciego
        stopnia studiów a może paru profesorów też się tu wypowiedziało?
      • uookasz Nie zatrudniają głównie ci pracodawcy 18.01.10, 18:35
        którzy sami nie mają licencjatu :D
        • uookasz Re: Nie zatrudniają głównie ci pracodawcy 18.01.10, 18:38
          uookasz napisał:

          > którzy sami nie mają licencjatu :D

          szkoda ze nie napisali, ze licencjat i magister zarabia w Polsce przyslowiowe 1200,-

          wiecej zarabia po zawodowce fachowiec niz te gadające glowy co to ich wychodzi
          400 tysiecy rocznie na rynek pracy.
          • Gość: Polarofon Re: Nie zatrudniają głównie ci pracodawcy IP: *.chello.pl 18.01.10, 18:49
            Widzę że same orły się wypowiadają po Uniwersytetach i Politechnikach. Wbijcie
            sobie do tych wyuczonych głów, że nie wszystkim rodzice fundują studia i
            niektórzy muszą pracować i studiować, a ilość miejsc na Waszych
            super-państwowych uczelniach jest ograniczona.
            • Gość: Autor Re: Nie zatrudniają głównie ci pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 19:45
              mam tylko nadzieję, że Twoje dzieci nie będą takich pier***ł gadać, bo co nas to
              obchodzi, że Twoi rodzice nie zapewnili Ci warunków do studiowania, jaka w tym
              nasza wina, że nasi nam zapewnili i żyje nam się lepiej? zamiast pisać na forum
              weź się do pracy aby Twoje dzieci nie gadały, że Ty jako rodzić nie zapewnił im
              czegoś i muszą pracować...
              • Gość: Polarofon Re: Nie zatrudniają głównie ci pracodawcy IP: *.chello.pl 19.01.10, 00:07
                Słówko wyjaśnienia - moi rodzice mi zapewnili warunki do nauki i z nich
                skorzystałem, a pracuję od 8 do 16. Bez pozdrowień.
            • anna-dark Najpatologiczniejsze rodziny prawników i lekarzy.. 18.01.10, 20:50
              Najpatologiczniejsze rodziny prawników i lekarzy...


              Gość portalu: Polarofon napisał(a):

              > Widzę że same orły się wypowiadają po Uniwersytetach i Politechnikach. Wbijcie
              > sobie do tych wyuczonych głów, że nie wszystkim rodzice fundują studia i
              > niektórzy muszą pracować i studiować, a ilość miejsc na Waszych
              > super-państwowych uczelniach jest ograniczona.
          • anna-dark Przed kryzysem budowlaniec 5000zł/miesiąc 18.01.10, 20:49
            Przed kryzysem budowlaniec co mi robił remont mieszkania (znał się na rzeczy)
            zarabiał 5000zł/miesiąc. Znajomy magister z sąsiedztwa 2000zł...


            uookasz napisał:

            > uookasz napisał:
            >
            > > którzy sami nie mają licencjatu :D
            >
            > szkoda ze nie napisali, ze licencjat i magister zarabia w Polsce przyslowiowe 1
            > 200,-
            >
            > wiecej zarabia po zawodowce fachowiec niz te gadające glowy co to ich wychodzi
            > 400 tysiecy rocznie na rynek pracy.
            • Gość: uookasz Re: Przed kryzysem budowlaniec 5000zł/miesiąc IP: *.tvk.torun.pl 18.01.10, 21:11
              no wiec wlasnie

              zapomnieli dodac ze 400 tysiecy rocznie magistrow opuszcza mury szkoly, a 40%
              osób do 25 roku zycia z dyplomami albo nie ma pracy, albo ma w tesco czy mcdonaldzie
              • anna-dark A w inne miesiące budowlaniec miał ponad 5000zł... 18.01.10, 23:22
                A w inne miesiące budowlaniec miał ponad 5000zł...
                P.S. Od razu dopowiem - w miesiące zimowe pracował jako elektryk "wewnątrz" -
                żeby mi się tu ktoś nie wymądrzał, że jak sezon zimowy to budowlaniec nie zarabia.


                Gość portalu: uookasz napisał(a):

                > no wiec wlasnie
                >
                > zapomnieli dodac ze 400 tysiecy rocznie magistrow opuszcza mury szkoly, a 40%
                > osób do 25 roku zycia z dyplomami albo nie ma pracy, albo ma w tesco czy mcdona
                > ldzie
                • Gość: omgwtfbbq Re: A w inne miesiące budowlaniec miał ponad 5000 IP: 143.166.226.* 19.01.10, 09:35
                  A płacił podatki?
                  • Gość: jkj Re: A w inne miesiące budowlaniec miał ponad 5000 IP: 86.47.59.* 19.01.10, 11:02
                    tylko frajery magistry placa podatki....a pozniej placa za prywatne gabinety
                    lekarskie, a na emeryture dostaja 600zlociszy he he,

                    budowlaniec odlozy pare zlotych na stare lata, czesto zainwestuje w
                    nieruchomosci i sie z ciebie smieje
      • Gość: buber Licencjat to ciągle mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 18:42
        Mam BA po 4 latach studiów w dobrym amerykańskim college'u (pierwsza
        20-tka w grupie tzw. "liberal arts colleges")w tym 1 rok studiów w
        ramach wymiany w London School of Economics. Mam też MBA po 2 latach
        solidnych studiów stacjonarnych w uznawanej za najlepszą
        politechnikę na świecie Massachusetts Institute of Technology w
        Bostonie. Wg. polskiego prawa nie jest to wykształcenie wyższe - z
        tymi dyplomami nie mogę nawet rozpocząć studiów doktoranckich w SGH.
        Wszyscy tam powołują się na casus "Skrzypka" (prezesa NBP).
        • Gość: K Re: Licencjat to ciągle mało IP: 192.92.94.* 18.01.10, 18:57
          Załamujące - "a to Polska właśnie"...

          Skrzypek, o ile pamiętam, miał jakiś świstek MBA, nie mając wczesniej jakiejkowiek innej szkoły wyższej.
          Ale ponieważ wtedy SGH miało wielkie kłopoty, teraz naturalnie nikt się nie chce wychylać i wola nie uznawać nic.
        • Gość: tt Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.provimi.com 19.01.10, 10:12
          Jeśli rzeczywiście masz MBA z MIT - zaproponuj któremus z programów MBA
          prowadzonych na SGH że będziesz wykładowcą. Masz duże szanse. A potem - poznasz
          ludzi i kanały, będziesz swój - i doktoranckie możesz zacząć...

          A swoja drogą - co za pomysł - robić doktorat w Polsce po MIT...
      • tajemnicapanstwowa Licencjat to ciągle mało 18.01.10, 18:42
        Ja spotkalem sie natomiast z podejsciem takim "nie bedzie u mnie pracowac
        malolat z 22 latami na karku i dyplomem licencjata, bo ja konczylem technikum
        i 5 lat studiow, a jak je skonczylem mialem 25 lat i uroply oraz lata
        przepracowane do emerytury liczyly mi sie tak samo jak jemu" - zaslyszane
        podczas rozmowy 2 'byznesmanuff' a.k.a. przedstawicieli handlowych...
        • Gość: moka Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.56.classcom.pl 18.01.10, 19:00
          Licencjat jest teraz na wszystkich uczelniach, system 3+2 wszedł w
          życie wszędzie, a panowie pracodawcy, tak jak ten z forum, nie
          zatrudniają bo nie wiedzą co to... i widzą w człowieku z licencjatem
          absolwenta wyższej szkoły dłubania w nosie za 2tys za semestr.

          A taka jest prawda, że na jakiegoś szeregowego pracownika banku, junior
          accountanta czy innego człowieka od sprzedaży mgr się nie nadaje...
          będzie się zwyczajnie nudził :P
          • Gość: taaa Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.centertel.pl 18.01.10, 20:56
            Taak toś mnie koleś rozbawił i wesz jak tak myślę o swoim magistersku inżynierku politechniki wrocławskiej wydziału elektrycznego to właśnie
            po takich wypowiedziach widzę jak bardzo się zdewaluował i jak mało
            jest wart. Pan Pracodawca którego "wypowiedzią" wszyscy się tak podniecają to przecież żaden pracodawca tylko ułom który ten "artykuł"
            wypocił
        • Gość: LODO Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.wifi-networks.pl 18.01.10, 21:28
          Licencjat z prywatnej szkoły jest gó... wart.
          Nie miał ambicji i wiedzy żeby dostać się na porządne studia i
          zapier... na nich przez 5 lat - wolał dostać świstek papieru "za
          gęsi" ....
      • moritani dwustopniowośc to obraza Boska 18.01.10, 19:04
        Całe Prozumienie Bolońskie i zmuszanie do dwóch stopni to degradacja
        wyzszych studiów. Mało kto ten poblem porusza, poza szczekaniem i
        gryzieniem po kostkach, co ja teraz robię. Kapitał prywatny w
        Uczelnich do tego nie dopuszcza.Na tym polea wolośc słowa, pogladów.
        Chcesz, to kup sobie organ, gazete lub TV- i głoś swe poglady, albo
        szczekaj.
        • Gość: uuuu Re: dwustopniowośc to obraza Boska IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.01.10, 19:19
          Studiowanie teraz to oglądanie obrazków z PowerPointa i raz w
          semestrze przygotowanie własnej wersji przechodzonej w innych
          grupach prezentacji.
          Pewne miasto, studia ekonomiczne, student referuje wykorzystanie
          humoru w spotach reklamowych. Przy pastiszu pada przykład starego
          Kiemlicza z reklamy Pollena 2000. Nikt. Nikt w dziewięciu grupach
          (około 210 studentów) nie wiedział kim był Kiemlicz, ani z jakiej
          książki pochodzi. W buty sobie wsadźcie studia razem z magisterium i
          podetrzyjcie „papierem" bolońskim. A najpierw zapamiętajcie raz na
          zawsze: 40% z godziny to nie jest 40 minut. Kolejne studia wam
          zajmie obliczenie ile to jest.
          • Gość: gość Re: dwustopniowośc to obraza Boska IP: *.infinity.net.pl 18.01.10, 19:26
            10/10 :)
            • Gość: starababa Re: dwustopniowośc to obraza Boska IP: *.196.235.230.threembb.co.uk 18.01.10, 20:20
              Powiedzialabym 20/10 :D Caly ten system bolonski jest do doopy.
              Kupilismy 'kota w worku', zachlystujac sie tym, ze jak wejdziemy do
              Europy to juz nie bedzie klopotow z nostryfikacja dyplomow bo
              wszyscy maja po rowno. Tak, mamy po rowno, goowno pod broda...
              • Gość: jakotakofd Re: dwustopniowośc to obraza Boska IP: 79.97.55.* 18.01.10, 20:28
                ale bzduuuryy gadacie. po co nam rzesze magistrow i ponadwyksztalconych skoro i
                tak nie wiedza potem jak ta wiedze wykorzystac??
                • kosmiczny_swir System boloński jest dobry 18.01.10, 22:27
                  System boloński jest dobry. Tylko w Polsce są z nim problemy, ale w Polsce
                  problemy są ze wszystkim!
                  • Gość: Bolkowa Re: System boloński jest dobry IP: *.adsl.alicedsl.de 19.01.10, 03:31
                    Otoz to! Wszystkie kraje w Unii poradzily sobie z Systemem
                    Bolonskim, tylko Polska naturalnie nie.I w mysl przyslowia czego
                    Bauer nie zna to nie je, Kraj tak do tego podchodzi.Bachelor i
                    Master to niby licencjat i magister. Niestety nie! Za polskiego
                    magistra dostanie sie na zachodzie Bachelora.Po zachodnim Bachelorze
                    mozna robic rowniez MBA, a w Polsce dopiero po magistrze, wiec niby
                    przystapila Polska do systemu bolonskiego, a tytuly ma nadal do
                    bani. Trzeba go najpierw dobrze zinterpretowac, a pozniej pluc.
                  • everettdasherbreed Re: System boloński jest dobry 19.01.10, 08:50
                    Bolońskie dobre są spaghetti.
                    • Gość: moka Re: System boloński jest dobry IP: *.56.classcom.pl 19.01.10, 17:21
                      nie ma czegoś takiego jak spaghetti bolońskie misiaczku, jest co
                      najwyżej ragu' alla bolognese
                      • everettdasherbreed Re: System boloński jest dobry 19.01.10, 17:46
                        Nie "ragu" tylko ragout, jeśli już.
        • Gość: ja_też! Re: dwustopniowośc to obraza Boska IP: 194.114.240.* 19.01.10, 09:03
          Witajcie, uważam, że dwustopniowość studiów to krok w dobrym
          kierunku
          .
          Jak były tylko dzienne magisterskie (skończyłem SGH) to każdy, kto
          się dostał - a nie było to specjalnie trudne, za moich czasów 5 osób
          na miejsce - szedł i (zazwyczaj) kończył. Efekt? Każdy urzędas w
          banku, każda sekretarka i każdy specjalista mają mgr. Albo właśnie
          kończą studia. I to właśnie powoduje dewaluację stopni naukowych.

          Teraz, jak komuś wystarczy lic., kończy studia po trzech latach. I
          wg mnie może być specjalistą, dyrektorem, sekretarką albo
          taksówkarzem - wolny wybór. W BIZNESIE LICZĄ SIĘ UMIEJĘTNOŚCI,
          ZAINTERESOWANIA I TO, CZY KTOŚ CHCE Z TOBĄ (lub pod Tobą) PRACOWAĆ.
          Mgr powinien być dla tych, którzy chcą robić doktorat albo mają
          wystarczająco dużo zacięcia, aby się rozwijać w jakimś kierunku. Ale
          to powinien być wybór.
          Znam wielu ludzi kompetentnych, którzy przynoszą mojej firmie realną
          wartość (nie mówię wyłącznie o sprzedawcach) i którzy mają licencjat
          lub maturę. Mam nawet jednego kierownika po maturze. Zarządza ludźmi
          z magistrem i bije ich na głowę pomysłami, doświadczeniem i - jak ja
          to nazywam - wyrobieniem biznesowym. I wiecie co? STARA SIĘ
          BARDZIEJ

          A Ci z Was, którzy nie zatrudniają licencjatów "bo nie", postępują
          wbrew interesom firm, które reprezentują :)
          Pozdrawiam. Ale chłodno.
      • Gość: bez mgr Bzdury! IP: *.jmdi.pl 18.01.10, 19:31
        W sredniowieczu po szerokim rozpowszechnieniu sie ksiazek pojawilo
        sie pojecie "wyksztalconych glupcow". Dzisiaj chyba mamy do
        czynienia z tym samym, tyle, ze pod postacia "dyplomow" i dosyc mam
        juz szufladkowania i poniewierania ludzmi na podstawie tego, jaki
        papier maja. Ja skonczylem moja ulubiona politologie, niestety nie
        dane mi bylo napisac mgr bo poszedlem do pracy w brazy IT - tej,
        ktora zawsze sie interesowalem. Jakos okazalo sie, ze wiedze w
        swojej waskiej specjalizacji mam rownie duza co inz po polibudzie,
        tylko w przeciwienstwie do niego, potrafie do audytorium przemowic
        ojczystym jezykiem. Po 3 latach pracy zarabiam ok 5000 netto, czasam
        i dwa razy tyle jak sie premia trafi i zrozumialem jedno, ze nie
        wazny jest w zyciu papier tylko umiejetnosci, a jak ktos jeszcze
        lubi to co robi to juz w ogole sielanka. Jak slysze czasem
        bezrobotnych magistrow, to nie wazne czy sa po prawie kanonicznym,
        czy po biotechnologii, ale mam wrazenie ze 90% z nich konczy
        uczelnie (zarowno panstwowe jak i prywatne) tylko po to zeby miec
        papier, a nie zeby miec zawod. I przestancie prosze wylewac pomyje
        na prywatne uczelnie, bo akurat na mojej na studia magisterskie
        przyszly 4 panny z UW, na specjalizacje, ktora tylko u nas byla i
        wylecialy po 3 miesiacach z wielkim hukiem, "bo przeciez na 4tym
        roku na UW juz sie nikt tak intensywnie nie uczy". Pozdrawiam
        wszystkich pracujacych humanistow po prywatnych uczelniach!
        • Gość: solo Re: Bzdury! IP: *.toya.net.pl 18.01.10, 19:44
          Bez mgr.Jestes idealnym przykladem,ze nie papierek.
          Umiejetnosci i chec przyswajania wiadomosci.To atut dobrego
          pracownika .A co znacza dyplomy-mamy tego dowody od 30 lat w naszej gospodarce.Amen
          • Gość: am Od 30 lat? IP: 188.33.23.* 19.01.10, 18:06
            Wiesz ilu ludzi kończyło studia 30 czy 20 lat temu? Znaaaacznie mniej niż teraz.
            Dostać się na studia i je skończyć to naprawdę było coś. Więc nie wiem na co te
            dowody, chyba na destrukcyjny wpływ chłoporobotników i ich potomków.
            Co do umiejętności-to bardzo szerokie pojęcie. Fakt, że na wiele stanowisk musi
            mieć pewne wyuczone umiejętności i kompetencje, do których nie potrzebna jest
            nawet śladowa ilość intelektu.
            Ale osobiście nie widzę problemu z licencjatami i magistrami. Po prostu
            większości ludzi magisterium wcale nie jest potrzebne do rozwijania kariery.
      • q-ku "się nie przyzwyczaiła do nowego systemu kształcen 18.01.10, 19:47
        co to za gadanie
        Klient się nie musi przyzwyczajać - on tu rządzi
        pracodawca jest klientem, który chce kupić trochę wykwalifikowanej pracy
        i życzy sobie kupić taką jaką chce

        uczelnie zaś mają dostarczać takiego produktu albo upaść zamiast mącić w
        głowach młodzieży oszustwem pseudoedukacji

        rynek pracy ro RYNEK
      • xaliemorph Tak k... magistra do obsługi ksera ... 18.01.10, 19:50
        Tak k... magistra do obsługi ksera, tylko w Polsce dochodzi do takich paranoi
        i idiotyzmów! Kolejna sprawa. Czy w Polsce istnieje praca na część etatu? W
        znakomitej większości NIE. A jeśli tak to zazwyczaj jest to zwykła fikcja bo
        pracownik i tak robi tyle co na pełnym etacie.

        Przejedźcie się na zachód. Tam znacznie łatwiej względem Polski o pracę na
        częściowym etacie. Efekt? Ludzie na studiach mogą jednocześnie pracować.
        Efekt? Mają i doświadczenie i wykształcenie. A w WOLSCE? Masz mieć 5
        dyplomów i jednocześnie 5 letnie doświadczenie pracując na pełnym etacie
        jeszcze z nadgodzinami. KRETYNIZM. Dlaczego kretynizm? Bo zamiast umiejętności
        liczą się jakieś durne papiery. Mentalny spadek z PRL.
        • anna-dark Do ksera-jeszcze ze 3 języki, 10 lat doświadczeń i 18.01.10, 20:59
          Do ksera-jeszcze ze 3 języki, 10 lat doświadczeń i wiek 25 lat...


          xaliemorph napisał:

          > Tak k... magistra do obsługi ksera, tylko w Polsce dochodzi do takich paranoi
          > i idiotyzmów! Kolejna sprawa. Czy w Polsce istnieje praca na część etatu? W
          > znakomitej większości NIE. A jeśli tak to zazwyczaj jest to zwykła fikcja bo
          > pracownik i tak robi tyle co na pełnym etacie.
          >
          > Przejedźcie się na zachód. Tam znacznie łatwiej względem Polski o pracę na
          > częściowym etacie. Efekt? Ludzie na studiach mogą jednocześnie pracować.
          > Efekt? Mają i doświadczenie i wykształcenie. A w WOLSCE? Masz mieć 5
          > dyplomów i jednocześnie 5 letnie doświadczenie pracując na pełnym etacie
          > jeszcze z nadgodzinami. KRETYNIZM. Dlaczego kretynizm? Bo zamiast umiejętności
          > liczą się jakieś durne papiery. Mentalny spadek z PRL.
        • q-ku mało znasz PRL raczej 19.01.10, 19:01
          w PRL papierek się NIE liczył
          żaden dyplom
          wykładacz glazury zarabiał 5 razy wiecej niż profesor na UW. Właściciel szklarni
          - 25 razy więcej

          teraz po raz pierwszy liczy się wykształcenie

          ale dobre
          nie byle jakie kupione na prywatnej pseudouczelni

          zatrudniam ludzi po administracji, historii - sami młodzi, ledwo przyszli po
          studiach

          dobrze im płacę i wiem ze są nieźli w tym co robią - ich dyplomy dokładnie
          oddają ich poziom przygotowania
      • Gość: don Pedro No i bardzo słusznie. IP: 74.81.224.* 18.01.10, 19:52
        Wszzelkie stopnie naukowe/cenzusy wykształcenia dość mocno się zdewaluowały.
        Albo raczej zostały zdewaluowane, żeby "upowszechnić wykształcenie". Matura to
        istny cyrk z małpami, posiadacze licencjatu to negatywnie wyselekcjonowana
        grupa tych, którzy nie robią kursu magisterskiego. Dopiero jak widzę kogoś z
        dyplomem magistra, to mogę zakładać, że coś z niego MOŻE być.
        • anna-dark To twoje założenia są błędne... 18.01.10, 21:00
          To twoje założenia są błędne...


          Gość portalu: don Pedro napisał(a):

          > Wszzelkie stopnie naukowe/cenzusy wykształcenia dość mocno się zdewaluowały.
          > Albo raczej zostały zdewaluowane, żeby "upowszechnić wykształcenie". Matura to
          > istny cyrk z małpami, posiadacze licencjatu to negatywnie wyselekcjonowana
          > grupa tych, którzy nie robią kursu magisterskiego. Dopiero jak widzę kogoś z
          > dyplomem magistra, to mogę zakładać, że coś z niego MOŻE być.
        • Gość: ja Re: No i bardzo słusznie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:01
          eh
          to sobie wyobraz
          konczysz ogolniak masz 19 lat idziesz na gowniane 5 letnie studia
          i masz 25 lat (tak to nie blad :p zazwyczaj 5 lat studiow trwa 6 lat)
          pozniej idziesz do pracy
          zanim ci sie wszytko ulozy plynnosc finansowa dom i godne warunki zeby zalozyc
          rodzine masz 30 lat...

          a ja sram na takie marnowanie zycia.
          koncze budownictwo. koncze zaocznie
          i przy pracy fizycznej na budowie bez dyplomu jestem w stanie zarobic tyle ze
          stac mnie na czesne stac mnie na utrzymanie domu stac mnie zeby sobie wesele
          wyprawic..
          a studjując dziennie to co bym mial ?
          1/3 zycia w dupie...

          pozdro 600
          • Gość: don Pedro Ależ oczywiście, masz rację. IP: 74.81.224.* 18.01.10, 22:03
            Nie ma czegoś takiego, jak "czysta" praca fizyczna (chyba, że w zastępstwie
            konia, hehe). Praca "fizyczna", wykonywana z głową, jest więcej warta niż praca
            seryjnie wyprodukowanego magistra, który umie tylko (lepiej lub gorzej) zdawać
            kolejne sesje.

            Z powodu tej masowej produkcji tytuły przestały być wyznacznikiem poziomu
            intelektualnego (tudzież przydatności do wykonywania skomplikowanych zadań).
            Zresztą, sam tytuł nigdy tego nie gwarantował. Za czasów naszych dziadków
            zdobycie tytułu było jednak na tyle trudne, że było (to zdobycie, nie sam
            tytuł!) certyfikatem zdolności i motywacji. Za czasów ojców stało się łatwiej. A
            już ja sam miałem wątpliwą przyjemność uczyć kandydatów na licencjatów wtedy,
            kiedy ten system zaczynał być wprowadzany. I to nie w żadnej Wyższej Szkole
            Zarządzania, Kserowania i Szydełkowania, tylko na jednej z lepszych politechnik.
            Zjazd poziomu oglądałem więc z miejsca, że tak powiem, w pierwszym rzędzie widowni.

            Obecnemu magistrowi więc nie zaufałbym tylko dlatego, że ma dyplom. Dałbym mu
            jednak "the benefit of the doubt". Posiadaczowi licencjatu - raczej nie.
            Oczywiście, mowa o stanowiskach wymagających jakiejś specjalistycznej wiedzy.
            Tam, gdzie chodzi o poprawne posługiwanie się językiem, logiką i ogólną erudycją
            (marketing, PR) jakikolwiek dyplom jest, według mnie, nic nie znaczącym świstkiem.
      • Gość: Yarmund Licencjat to ciągle mało IP: *.146.28.23.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.01.10, 20:02
        licencjat to za dużo, Twój pracodawca przeważnie skończył na technikum, lub
        podstawówce, lub kupił dyplom mgr., w Polsce z reguły nikt inny nie jest
        pracodawcą, wystarczy zlustrować CV kogo kolwiek z kadry zarządzającej, gdzie
        występują tytuły menadżera itp. które przeważnie sobie sami przyznają,
        ewentualnie dostają je po znajomości, a o tytułach naukowych nie ma
        mowy...choć niektórzy jak wiemy są naprawdę bezczelni!!!
        • uookasz Re: Licencjat to ciągle mało 18.01.10, 21:22
          Gość portalu: Yarmund napisał(a):

          > licencjat to za dużo, Twój pracodawca przeważnie skończył na technikum, lub
          > podstawówce, lub kupił dyplom mgr., w Polsce z reguły nikt inny nie jest
          > pracodawcą, wystarczy zlustrować CV kogo kolwiek z kadry zarządzającej, gdzie
          > występują tytuły menadżera itp. które przeważnie sobie sami przyznają,
          > ewentualnie dostają je po znajomości, a o tytułach naukowych nie ma
          > mowy...choć niektórzy jak wiemy są naprawdę bezczelni!!!


          rektor mojej uczelni to nawet był SBek
      • Gość: szef Licencjat to ciągle mało IP: *.chello.pl 18.01.10, 20:17
        Od ponad roku prowadzę firmę PR. W listopadzie porwałem się na zatrudnianie ludzi do swojej agencji. Dostałem stosy CV - socjologia, politologia, dziennikarstwo, polonistyka, dobre uczelnie, większość z mgr, niektórzy po podyplomówce (jednej, drugiej). CV pełne kursów, dyplomów, studiów i nic. Przychodzi taki 25 a nawet 30-latek i w CV zero praktyki, zero umiejętności. Zasadza mi definicję PR, a jak dostaje praktyczne zadanie w postaci napisania komunikatu prasowego to wymięka i to polonista, a nawet DYPLOMOWANY dziennikarz. Poziom uczelni w PL jest żałosny. Nikt nie uczy na nich praktyki, a jedynie zarozumialstwa i szpanu tym mgr. Dziennikarze nie potrafią pisać, socjologowie robić badań rynku. Ostatecznie zatrudniłem osobę po licencjacie, jedną w trakcie i absolwenta szkoły średniej. Każdy z nich miał więcej pasji, zapału i chęci od tych wszystkich pseudomagistrów, którzy chcą zarabiać, ale g...o za to robić!
        • Gość: zeeeetf Re: Licencjat to ciągle mało IP: 79.97.55.* 19.01.10, 00:39
          prawda. jak rozmawialem ze znajomym z 2. roku socjologii to na wiesc o tym, ze
          mam 50% lab i 50 % wykladow co mi bardzo odpowiada( uczyc sie teorii nie lubie a
          tak w praktyce wszystko wchodzi.. inzynieryjne w irlandii) - on odpowiedzial.. "
          siedzenie w muzeum i bezczynnie tracic czas na siedzenie ???" i tak o to kolejny
          przedluza sobie dziecinstwo na koszt starych i podatnika.
      • blue_ula Licencjat to dawna szkoła pomaturalna! 18.01.10, 20:22
        Szkoły pomaturalne zniknęły, natomiast zaroiło się od studentów, którzy jeszcze nie tak dawno nigdy by nimi nie zostali.
        No ale cóż, jak można sobie kupić dyplom, to się go kupuje!
        • Gość: hmm Re: Licencjat to dawna szkoła pomaturalna! IP: *.chello.pl 18.01.10, 20:54
          Sęk w tym, że państwowe uczelnie też mają nadprodukcję.
        • anna-dark Choćby skały popuszczały, mamy system 3+2 :-) 18.01.10, 21:03
          Choćby skały popuszczały, mamy system 3+2 :-), czyli licencjat+magisterium, i
          licencjat to wykształcenie wyższe :-) :-)


          blue_ula napisała:

          > Szkoły pomaturalne zniknęły, natomiast zaroiło się od studentów, którzy jeszcze
          > nie tak dawno nigdy by nimi nie zostali.
          > No ale cóż, jak można sobie kupić dyplom, to się go kupuje!
          • sokolasty Re: Choćby skały popuszczały, mamy system 3+2 :-) 19.01.10, 09:08
            wyższe zawodowe, a nie wyższe, tak gwoli ścisłości
            • business3 Wyższe zawodowe - czyli wyższe. Formalno-prawnie. 19.01.10, 16:03
              Wyższe zawodowe - czyli wyższe. Formalno-prawnie. Więc się tu nie ośmieszaj.


              sokolasty napisał:

              > wyższe zawodowe, a nie wyższe, tak gwoli ścisłości
        • Gość: witaszewska Re: Licencjat to dawna szkoła pomaturalna! IP: *.izacom.pl 06.02.10, 08:24
          Bzdura. Przecztaj dokładnie artykuł. W Polsce od trzech lat
          obowiązuje III-stopniowy system szkolnictwa wyższego. Renomowane
          uczelnie np. UAM i Instytut Przyrodniczy w Poznaniu (studnia
          dzienne) wprowadziły taki tok studiów. A studjujęcy tam
          (licencjaci), to nie osiłki, które ledwo zdały maturę.
      • wycofany Mgr to magazynier, a licencjat? 18.01.10, 20:32
        Szybciej doktorat obronie niz znajde jakas normalna prace.
        • Gość: Doktor Re: Mgr to magazynier, a licencjat? IP: *.ghnet.pl 18.01.10, 20:45

          No masz racje, obronilem w marcu zeszlego roku i roboty dalej nie ma, robie
          kursy i dalej nic...
          • Gość: hmmm Re: Mgr to magazynier, a licencjat? IP: *.chello.pl 18.01.10, 20:53
            Załóż własną firmę... po co liczyć na kogoś?
            • uookasz Re: Mgr to magazynier, a licencjat? 18.01.10, 21:14
              Gość portalu: hmmm napisał(a):

              > Załóż własną firmę... po co liczyć na kogoś?

              zaloz firme i oddaj 3/4 kasy do urzedu skarbowego, ewentualnie cos ci sie moze
              zwroci po 10 latach
              • Gość: hmmm Re: Mgr to magazynier, a licencjat? IP: *.chello.pl 18.01.10, 22:51
                Nie no gratuluje podejścia i powodzenia w karierze.
              • Gość: tujacek Re: Mgr to magazynier, a licencjat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 23:42
                Zakładając własną firmę zostaje się tzw płatnikiem a nie pracownikiem
                Płacisz za innych a sam nic z tego nie masz.Jak się komuś nie
                spodobasz to CI DOŁOŻĄ.
                Telenowele przepełnione są gwiazdami z licencjatem które doktora
                Judyma umieszczają w Lalce Sienkiewicza. Co dopiero mówić o
                Kiemliczach.
            • Gość: ja_też! Re: Mgr to magazynier, a licencjat? IP: 194.114.240.* 19.01.10, 09:44
              @hmmm: A na jakiej podstawie uważasz, że jak ktoś nie potrafi
              sprzedać swoich teoretycznych kompetencji potencjalnemu pracodawcy,
              to będzie potrafił sprzedać COKOLWIEK klientom swojej firmy?!
              Rób kursy chłopie - ci, co je organizują umieją się sprzedać. I w
              końcu z czegoś muszą żyć :)
              Ktoś mądry mi kiedyś powiedział: "90% społeczeństwa to skończeni
              kretyni". Święta słowa. Nawet, jeżeli 40% tegoż społeczeństwa ma
              mgr :(
        • Gość: Kaczo i sucho Re: Mgr to magazynier, a licencjat? IP: *.natpool14.outside.ucf.edu 19.01.10, 16:14
          Dla wiekszosci oferowanych w Polsce stanowisk pracy to
          nawet "licencjat" stanowi zbyt duze wyksztalcenie...

          p.S. W krajach takich jak USA i Kanada studia na
          "bachelor degree" (odpowiednik "licencjatu")
          to sa studia czteroletnie, a nie trzyletnie
          jak w Polsce!
      • kotek.filemon Re: Licencjat to ciągle mało 18.01.10, 20:49
        Polaczkowo to taki fajny kraj, w którym nawet na roznosiciela gazet przydaje się mieć dwa fakultety. W UK studia na poziomie Masters kończy może z 10% tych z BA/BSc a rynek pracy jakoś żyje. Niesamowite...
      • uookasz W Polsce... 18.01.10, 21:12
        trzeba studiowac kilka kierunków. Najlepiej skonczyc je wszystkie mając góra
        25 lat, bo potem juz się jest zbyt starym. No i oczywiscie 10 lat
        doświadczenia... bez tego ani rusz :)
      • uookasz ilu mamy w Polsce magistrów? 18.01.10, 21:16
        i ilu z nich ma pracę za średnią krajową ?
      • uookasz magistry wpisywac ile zarabiacie 18.01.10, 21:20
        ja po licencjacie, zarabiam 3200 na reke jako analityk, pracuje w domu srednio
        4h dziennie, jedynie poczatki miesiaca mam bardziej zajete

        kolezanka ktora ma magistra robi w zwiazkach zawodowych jako sekretarka, teraz
        ma stanowisko niby kierownicze - ma 1200 na reke

        sam po sobie wiem ze pensja zalezy od tego jak sie pracuje, a nie jaki sie ma
        świstek

        na uczelni rydzyka 2 studentki robily w sekretariacie pomiatane przez
        absolwenta zawodówki :)
        • Gość: a Re: magistry wpisywac ile zarabiacie IP: *.icpnet.pl 18.01.10, 21:39
          praca w zwiazku zawodowym - bajka pod wzgledem intensywnosci (pensji to nie bardzo...) - zaloze sie ze kolezanka nie pracuje wiecej jak polowe nominalnego czasu ;P
          • Gość: uookasz Re: magistry wpisywac ile zarabiacie IP: *.tvk.torun.pl 18.01.10, 21:54
            ona akurat ma takie stanowisko ze nawala za te 1200 zl cale 8 godzin
        • koprofag4 Re: magistry wpisywac ile zarabiacie 18.01.10, 22:34
          jak koniecznie chcesz wiedzieć....tylko nie idź się wieszać:)

          jako "magister" mam 4 średnie miesięcznie (limit wynikający
          z "kominówki") + służbowa bryka + jakieś 70 tysiów rocznie z
          tzw "fuch" (mam pewne specjalne zdolności - czytaj: uprawnienia
          zawodowe - które wyróżniają mnie spośród większości społeczeństwa)

          praktycznie do 30 roku życia na pierwszym miejscu miejscu była nauka
          teraz mam 32 - nie sądzę, żebyś licencjonowany kolego mógł
          mi "podskoczyć" w kwestii zarobków więc...no ale jeżeli podniecają
          Cię te 3,2 tysie miesięcznie to gratuluję

          od siebie dodam, że licencjat to żadne wyższe wykształcenie i żadne
          przepisy (że to niby jakiś pierwszy stopień) tego nie zmienią
          • anna-dark Ile z tych fuch jest na granicy prawa/podatków??? 18.01.10, 23:24
            Ile z tych fuch jest na granicy prawa/podatków???


            koprofag4 napisał:

            > jak koniecznie chcesz wiedzieć....tylko nie idź się wieszać:)
            >
            > jako "magister" mam 4 średnie miesięcznie (limit wynikający
            > z "kominówki") + służbowa bryka + jakieś 70 tysiów rocznie z
            > tzw "fuch" (mam pewne specjalne zdolności - czytaj: uprawnienia
            > zawodowe - które wyróżniają mnie spośród większości społeczeństwa)
            >
            > praktycznie do 30 roku życia na pierwszym miejscu miejscu była nauka
            > teraz mam 32 - nie sądzę, żebyś licencjonowany kolego mógł
            > mi "podskoczyć" w kwestii zarobków więc...no ale jeżeli podniecają
            > Cię te 3,2 tysie miesięcznie to gratuluję
            >
            > od siebie dodam, że licencjat to żadne wyższe wykształcenie i żadne
            > przepisy (że to niby jakiś pierwszy stopień) tego nie zmienią
          • Gość: tujacek Re: magistry wpisywac ile zarabiacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 23:53
            Jaki kierunek ukończyłeś? Może Marketing i Zarządzanie?
            Ja ukończyłem automatykę (dawno) i zapewniam Cię że wyleciałbyś po
            pierwszym semestrze z tego kierunku z wielkim hukiem.
            • Gość: tujacek Re: magistry wpisywac ile zarabiacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 23:57
              Co do tych tzw licencjatów to masz 100% racji.
            • everettdasherbreed Re: magistry wpisywac ile zarabiacie 19.01.10, 08:54
              Niejaki Marian Krzaklewski ukończył automatykę na Politechnice Śląskiej.
              I co?
              Został hersztem łobuzów palących opony i rzucających śrubami.
          • Gość: qwerty Re: magistry wpisywac ile zarabiacie IP: 195.82.180.* 19.01.10, 00:54
            mam pewne specjalne zdolności [...]które wyróżniają mnie spośród większości społeczeństwa)

            Co ty? Batman jesteś ? ;)

            Przepraszam, nie mogłem sobie odmówić :D
            • koprofag4 Re: magistry wpisywac ile zarabiacie 19.01.10, 07:34
              wporzo, trochę sarkazmu nie zaszkodzi:)

              nie batman tylko biegły rewident (kazdy zreszta kto zrobil
              cos "ponad" studia moze na tym swietnie zarabiac, wlasnie dlatego,
              ze jest jednym z niewielu) - do szczekaczki insynuujacej mi
              dzialanie w szarej strefie - jezeli wiesz kto to jest, to wiesz
              rowniez, ze w tym zawodzie nie ma za bardzo mozliwosci ukrywania
              dochodu.
              nadawalabys sie na stalinowskiego prokarutora, ewentualnie moze
              stanowisko jakiegos komisarza politycznego u stroessera lub
              pinocheta:) - waz wiec wypowiedzi, bo istnieje cos takiego jak
              odpowiedzialnosc za slowo pisane bądź mówione - szczegolnie
              insynuacje bez pokrycia w faktach, a internet anonimowy nie jest
              • Gość: ja_też! Re: magistry wpisywac ile zarabiacie IP: 194.114.240.* 19.01.10, 10:17

                @koprofag: Biegły rewidencie, są zawody, których przedstawiciele nie
                są bardzo lubiani... W rankingu pożądanych zawodów zajmujesz zapewne
                wyższe miejsce niż poborca skarbowy i zarabiasz - średnio rzecz
                biorąc - na tym samym poziomie. Trade-off niezły. Tym bardziej, że
                Twoje apanaże na poziomie 4-krotności średniej krajowej sprawiły, że
                poczułem ukłucie zazdrości wprost proporcjonalne do różnicy w
                naszych zarobkach.
                Myślę, że obaj możemy się cieszyć, że internet dostarcza jednak
                minimum anonimowości. W przeciwnym wypadku moje "specjalne
                kompetencje" (nie piszę o doktoracie z fizyki teoretycznej, tylko o
                obwodzie ramienia) mogłyby nam obu przysporzyc nieco kłopotów.
                Też lubię sarkazm, co być może rzuciło się w oczy.
              • Gość: Kaczo i sucho Re: magistry wpisywac ile zarabiacie? IP: *.natpool14.outside.ucf.edu 19.01.10, 16:31
                "wporzo, trochę sarkazmu nie zaszkodzi:)"

                "Biegly rewident", a posty... pisane
                jakby przez zwyklego dresiarza
                (slownictwo + zargon)?
                • koprofag4 Re: magistry wpisywac ile zarabiacie? 19.01.10, 23:35
                  hmmmmmmm...dres akurat jest calkiem wygodny

                  w pracy niestety robie za krawaciarza, i nie bede nawet staral Ci
                  sie wmawiac ze lubie nosic garnitury
                  podobnie, ze uwielbiam balet i opere;)

                  to co robie i w jaki sposob sie wypowiadam w czasie wolnym jest moja
                  prywatna sprawa i szczerze mowiac nie obchodzi mnie co ktos o tym
                  mysli

                  uznalem za stosowne zgasic typa podnoszacego wyzszosc licencjatu i
                  tyle...a tu zaraz takie larum

                  no tak zapomnialem ze czytelnicy tej gazety to tzw salon;) i moglem
                  kogos urazic swoja prostacka wypowiedzia:)

                  btw., zeby nie bylo ze robie za pisiora: rzepe przegladam tylko ze
                  wzgledu na zolte i zielone strony - a poranna lektura felietonow
                  bronka wprawia mnie nieodmiennie w wybitnie dobry humor, trwajacy az
                  do wieczora:) dziala lepiej niz lufka:)

                  • Gość: dssda Re: magistry wpisywac ile zarabiacie? IP: *.tvk.torun.pl 10.07.10, 21:27
                    kolega widocznie nie zrozumial kolegi od licencjatu, mial zapewne na mysli ze
                    jak na takie wyksztalcenie jakie ma zarabia duzo, bo wiekszosc po magistrach
                    nawala za 1200. Oczywiscie ze 3200 to malo, ale lepsze to niz mcdonald. Ludzi
                    chwalacych sie duzymi zarobkami nie lubie, wybacz. na forum mozna pisac co sie
                    chce :)
        • Gość: tere Re: magistry wpisywac ile zarabiacie IP: *.dynamic.chello.pl 22.03.11, 19:48
          narazie tylko licencjat. 1 powazna praca 2200 na reke, po 2 latach mam narazie 2450 na reke ale licze ze w przeciagu pol roku uda sie do 3000 netto dobic
      • Gość: Point Re: Licencjat to ciągle mało IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.01.10, 21:32
        Szkoda, że w odczuciu pracodawców licencjat to mało.
        Moim zdaniem nie można generalizować. Licencjat ukończyłem na prywatnej uczelni,
        później przyszedł czas na studia magisterskie - Wydział Prawa i Administracji
        US. W moim odczuciu, jak i części osób, które razem ze mną kończyły WPiA
        cięższymi studiami były te licencjackie ...
      • Gość: Adam Nieprawda!! IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.10, 21:51
        Ja dzieki temu, ze zakonczylem edukacje na licencjacie i poszedlem do pracy, mam
        teraz po 3 latach samodzielne stanowisko i prawie 2x taka pensje co koledzy z
        roku, ktorzy postanowili robic magistra i przez to 2 lata pozniej trafili na
        rynek. Magistra 'dorabiam' sobie teraz, zaocznie, za pieniazki firmy. Tak wiec
        studenci!! Miejcie dystans do tego typu artykułów i uderzajcie w rynek jak
        najwczesniej!! Dla pracodawcy po stokroć ważniejsze jest doświadczenie niż trzy
        literki przed imieniem.
        • Gość: hahaha Re: Nieprawda!! IP: *.centertel.pl 18.01.10, 22:11
          taaa....
        • anna-dark Potwierdzam-czas wejścia do branży miał znaczenie! 18.01.10, 23:25
          Potwierdzam-czas wejścia do branży miał znaczenie!


          Gość portalu: Adam napisał(a):

          > Ja dzieki temu, ze zakonczylem edukacje na licencjacie i poszedlem do pracy, ma
          > m
          > teraz po 3 latach samodzielne stanowisko i prawie 2x taka pensje co koledzy z
          > roku, ktorzy postanowili robic magistra i przez to 2 lata pozniej trafili na
          > rynek. Magistra 'dorabiam' sobie teraz, zaocznie, za pieniazki firmy. Tak wiec
          > studenci!! Miejcie dystans do tego typu artykułów i uderzajcie w rynek jak
          > najwczesniej!! Dla pracodawcy po stokroć ważniejsze jest doświadczenie niż trzy
          > literki przed imieniem.
      • Gość: t Licencjat to ciągle mało IP: *.centertel.pl 18.01.10, 22:09
        licencjat to niedokończone studia
        • anna-dark To ci się tylko tak wydaje. Po nich miałem podyplo 18.01.10, 23:28
          To ci się tylko tak wydaje. Po nich miałem podyplomowe, które dały mi trzeci
          zawód. Oprócz licencjata (studia zawodowe, inna branża) jak i technika (3 zawód,
          trzecia branża).


          Gość portalu: t napisał(a):

          > licencjat to niedokończone studia
        • Gość: Kaczo i sucho Re: Licencjat to ciągle mało ??? IP: *.natpool14.outside.ucf.edu 19.01.10, 16:34
          W krajach takich jak USA, Kanada, czy Australia czteroletnie studia
          na poziomie "bachelor" to studia pelne i dokonczone... Niektorzy
          pozniej robia doktorat, a "magister" jest tu czesto uwazany
          za cos w rodzaju "niedokonczonego" doktoratu!
      • Gość: zzzz Artykul pisany na zamowienie uczelni IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.10, 22:11
        Artykul pisany na zamowienie uczelni. Maja problem bo im studenci zaczeli po 3
        latach znikac gdy zobaczyli jak wygladaja studia i jaka wiedze im dają ;) To
        raz. Dwa - pracodawcy dobrze wiedza, ze magisterka to nic innego jak tylko 2
        lata wiecej imprezowania, ściemniania i 'nauki' nikomu niepotrzebnych pierdół
        na zasadzie zakuć-zdać-zapomnieć.
        • Gość: szef Re: Artykul pisany na zamowienie uczelni IP: *.chello.pl 18.01.10, 22:55
          Niestety portale pracowe i media upstrzone są pseudo wynikami badań,
          ankiet, które mają się nijak do sytuacji na rynku pracy. Każdy
          pracodawca z głową na karku powie, że nie ważne ile szkół skończyłeś,
          ale to jakie masz umiejętności. Mówiąc wprost co ty panie mgr jesteś w
          stanie tak naprawdę zrobić, z tymi swoimi fakultetami.
        • anna-dark Przecież uczelniom lepiej doić 5 niż 3 lata !!! 18.01.10, 23:30
          Przecież uczelniom lepiej doić 5 niż 3 lata !!!
          A efekt końcowy i tak zależy od obrotności na rynku, samozaparcia, poświęcenia,
          i... pracy!


          Gość portalu: zzzz napisał(a):

          > Artykul pisany na zamowienie uczelni. Maja problem bo im studenci zaczeli po 3
          > latach znikac gdy zobaczyli jak wygladaja studia i jaka wiedze im dają ;) To
          > raz. Dwa - pracodawcy dobrze wiedza, ze magisterka to nic innego jak tylko 2
          > lata wiecej imprezowania, ściemniania i 'nauki' nikomu niepotrzebnych pierdół
          > na zasadzie zakuć-zdać-zapomnieć.
      • Gość: robur Licencjat to ciągle mało IP: 123.200.172.* 18.01.10, 22:26
        tak to jest przy zmianie pokolen i systemow, ja osobiscie wyslalbym
        wiekszosc tych pracodawcow na jakies kursy "powrotu do
        terazniejszosci", im szybcie sie obudza tym lepiej.
        • anna-dark Po co np. "znajomość języka" jak wszystko X robi 18.01.10, 23:31
          Po co np. "znajomość języka" jak wszystko X robi po polsku...


          Gość portalu: robur napisał(a):

          > tak to jest przy zmianie pokolen i systemow, ja osobiscie wyslalbym
          > wiekszosc tych pracodawcow na jakies kursy "powrotu do
          > terazniejszosci", im szybcie sie obudza tym lepiej.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka