Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    od początku

    13.02.10, 11:38
    Witam, być może był taki wątek, ale w wyszukiwarce nie znalazłam. Otóż czeka
    mnie "skok w samodzielność"- poszukiwanie pracy, mieszkania, w obcym mieście.
    Nie mam tu znajomych ani rodziny, a wiem że "rozpuszczając wici" to dobry
    sposób na znalezienie pracy. Nie wymagam wiele,tyle by siebie samą utrzymać.
    Mam wyższe wykształcenie (dr), znam biegle 2 języki (ang,hiszp,). Z tymże brak
    mi doświadczenia, zajęta byłam karierą naukową, ale doszłam do wniosku, że to
    nie to.
    Od czego zacząć?
    Dzięki za rady
    Obserwuj wątek
      • Gość: emilla111 Re: od początku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 13:11
        Ja bym proponowała, abyś na początek sprecyzowała co chcesz w życiu robić. Skoro
        masz doktorat, to możesz szukać pracy np. w urzędzie, na uczelni wyższej, w
        laboratorium naukowym.
        Nie wspomniałaś w jakiej dziedzinie czujesz się najlepiej, z czego ten doktorat,
        albo profil wykształcenia magisterskiego, dlatego trudno coś doradzić.

        Poza tym znasz dwa języki, możesz też szukać pracy w międzynarodowych
        korporacjach, tylko nie znając większej ilości szczegółów trudno wskazać stanowisko.
        Korepetycje udzielane uczniom w domach (prywatnie, w sensie bez umowy)?
        Nauczanie w szkole językowej?
      • eureka111 Re: od początku 13.02.10, 15:28
        Dzięki za odp:). Jak zaznaczyłam w pierwszym poście, nie chcę kontynuować
        kariery naukowej, z różnych przyczyn. Jako lektor już pracuję, a właściwie
        dorabiam, bo utrzymać się z tego ciężko.
        W obliczu obecnych trudności ze znalezieniem pracy (wszyscy mnie straszą
        dookoła) nie będę wybrzydzać, mogę robić wszystko, za co mogę się
        utrzymać.Zależy mi na pozostaniu w obecnym miejscu zamieszkania, bo jak sobie
        nie poradzę czeka mnie powrót do małego miasteczka i mieszkania z rodzicami, co
        wpędza mnie w koszmary:(
        • Gość: naiwna Re: od początku IP: *.tktelekom.pl 14.02.10, 23:24
          Witaj eureka111,
          jakbym siebie słyszała :(
          poczytałam kilka Twoich postów - te same czy bardzo podobne problemy.
          Nie wiem jakie jest życie po dr, bo jeszcze czekam na opinię promotora :-), szacuję że rada wyznaczy mi termin na czerwiec.
          Mam nadzieję, że szef skończy czytanie jak najszybciej.

          Szczerze mówiąc jest mi to już obojętne, obroną się jak na razie nie martwię. Męczy mnie dokładnie to co Ciebie - z czego żyć, po co się było uczyć, skoro moi koledzy po szkołach średnich mają stabilną pracę. Koleżanki bez wyrzutów sumienia mogą rodzić wiedząc, że będą mogły wrócić do pracy. A ja co w perspektywie 1600 brutto na czas określony, a może umowy o dzieło czy zlecenia. Oprócz tego siedzenie popołudniami czy nocami, tylko dla tego, że ktoś źle rozłożył robotę. Skoro tak mnie doceniają to może mnie nie chcą...
          Co będzie jak za kilka lat powiedzą mi, że mnie nie chcą? Co ja tak na prawdę umiem i jak ma się do obecnych realiów na rynku pracy?
          To takie retoryczne pytania, które ciągle kołatają mi się po głowie.


          Nie będę Cię straszyć, że będzie Ci ciężko znaleźć pracę. Ja łudzę się, że nie będzie to trudniejsze niż dla innych ludzi z wyższym wykształceniem.
          Wierzę, że coś znajdę (wolę szybciej niż później ;-) ).
          Z pewnością nie mam co liczyć na to, że zarobię więcej za to, że mam doktorat (na razie zaliczone studia doktoranckie ;-) ).
          Mój pułap po miesiącu poszukiwania znacznie się obniżył. Obecnie jestem gotowa podjąć nawet pracę na stanowisku urzędniczym (zakładając, że nie jest obstawione). Nie byłam zwolennikiem teorii spiskowych, ale po dwóch konkursach jestem już pewna, że w dzisiejszych czasach nr 1 to kontakty/znajomości/pokrewieństwo.
          Ja miałam jednak zawsze to czego brakowało innym - szczęście :-).

          Jeśli jeszcze masz z czego żyć. Szukaj, wysyłaj CV i chodź wszędzie, czy prawie wszędzie, gdzie będą w stanie zapłacić Ci tyle ile trzeba, aby się utrzymać. Nie zniechęcaj się tym, że się nie uda. Wiesz ile jesteś warta. Wyciągaj wnioski z każdej rozmowy. Co jak co, ale nauka to to co potrafimy ;-).

          Nie zaprzątaj sobie głowy wyobrażeniami o powrocie do rodzinnego miasteczka, bo rzeczywiście potrzebna Ci energia ujdzie w niewłaściwym kierunku.

          Z własnego doświadczenia:
          Zapytano mnie na jednej z rozmów dlaczego po 8 latach (wcześniej troszkę popracowałam na etacie technicznym), chcę porzucić naukę.
          Najchętniej powiedziałabym wprost - dla uczciwych pieniędzy za pracę, dla której nie będę musiała poświęcić swojej rodziny. Powiedziałam krótko (też zgodnie z prawdą), że nie jestem w stanie poświęcić tak wiele czasu, w tym okresie mojego życia na pracę.
          Wiem na pewno, że ta odpowiedź nie zadecydowała o tym, że mnie nie przyjęto ;-) Ale warto zastanowić się nad uzasadnieniem swojej decyzji. Mam wrażenie, że ludziom doktorat kojarzy się z seminarium duchownym. Jest jednak pewna różnica ;-).

          Do boju! :-) Życzę powodzenia !

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka