Gość: gość portalu IP: *.sds.uw.edu.pl 14.07.10, 23:51 Sama agencja Think Kong ma już na kącie bardziej agresywną kampanię Aha. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Szarp Wielka walka o małe sprawy IP: *.chello.pl 15.07.10, 15:37 Prawda jest taka, że trzeba osobiście zaangażować się w walkę z tą patologią, a nie siedzieć z założonymi rękami i czekać na konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rektor_wdu_pl Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.ip.netia.com.pl 15.07.10, 16:24 Również zachwycił mnie ten fragment :) Czyżby śmieciową robotę nie posiadający żadnych kwalifikacji trafić mogli nawet w G? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :))) Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.uznam.net.pl 15.07.10, 18:20 Eeee, to raczej ofiara przeznaczenia części godzin lekcyjnych na katechezę i dostosowania programów nauczania do polityki państwa (tylko niewykształceni są dobrymi wiernymi). Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: Wielka walka o małe sprawy 24.07.10, 19:16 Robotę bez kwalifikacji można dostać nie tylko w "GW". Dzisiaj wyczytałam na losie promocji firmy Pepsi: "PRÓBÓJ dalej". Aż mną wstrząsnęło i odechciało mi się próbować. Ale jeszcze lepsza była "promocja" szacownych firm KLM i Air France - wypełnij ankietę, pomóż nam ULEPRZYĆ nasz serwis. Postanowiłam pomóc i napisałam do KLM, żeby zajęli się bardziej na serio sprawdzaniem materiałów reklamowych, ale nie zaszczycono mnie odpowiedzią (ponad miesiąc już minął), więc najwyraźniej albo tam też pracują analfabeci, albo nie trzeba dbać o relacje z klientem :-)). Odpowiedz Link Zgłoś
pompompom Re: Wielka walka o małe sprawy 15.07.10, 17:40 Ciekawa jestem od jakich zarobków Polak powie, że warto pracować? Ja mam wrażenie, że nie ma takiej granicy. Zawsze jest: "źle pracuje, bo za mało płacą". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kalmar Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 62.233.211.* 15.07.10, 18:45 A czy 600 netto miesięcznie jest już Twoim zdaniem wystarczające? Odpowiedz Link Zgłoś
pompompom Re: Wielka walka o małe sprawy 15.07.10, 22:58 Gość portalu: kalmar napisał(a): > A czy 600 netto miesięcznie jest już Twoim zdaniem wystarczające? To zależy co się umie i czy ma się chęci nauczyć i rzeczywiście pracować. Mój kuzyn np. niewiele umie, w życiu nie przepracował więcej niż trzy miesiące w jeden pracy, bo go zwalniali (spóźnienia, powolność, brak inicjatywy), ale na propozycję pracy za 1700 pokręcił nosem (praca na tzw. państwowym), bo on nie będzie dojeżdżał pół godziny do pracy. Praca ma być najwyżej 5 minut spacerkiem od domu. I jego przeciwieństwo - kuzynka. Skończyła studia (ciężko sobie na to zapracowała, kuzyn ledwie przędzie na czymś tam niby prywatnym, popprawki, poprawki, kolejna prywatna "uczelnia" , bo w poprzedniej za ciężko itd.) Zarabia moze ciut wiecej (nie dwa razy wiecej, czy pół. Dojeżdża ponad godzinę w jedną stronę i z pasją opowiada o nowych zadaniach, o swojej pracy. W przeciwieństwie do kuzynka, który wciaż tylko narzekał w każdej pracy, ze go wykorzystują, ze za mało płacą, że za daleko, że ... w ogóle każą pracować. Kuzynka z pewnością do czegoś w życiu zawodowym dojdzie. Kuzyn? Najpierw coś z siebie trzeba dać, a potem wymagać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: indygo Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.toya.net.pl 16.07.10, 01:16 A więc ta twoja kuzynka Polką nie jest? Kuzyn za to jest, tak? Czy może nie chodzi o "Polaków", a pewną grupę ludzi o specyficznych dość cechach? Takie grupy wśród innych nacji też się znajdą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K. Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 212.182.35.* 16.07.10, 08:48 Bo lepiej ponarzekać i nic nie robić. Zarabiam 740 netto. Wcześniej przez dwa lata 1200. Nie narzekam, nie lamentuje. Staram się być dobra, szukam nowych ścieżek. Zaczyna praktycznie od zera ale nie zamierzam usiąść na dupie i płakać że mało mi płacą. Są prace dorywcze, na czarno (nie mam tu na myśli zbierania owoców za granicą itd., zawsze można komuś coś naprawić, pomóc zrobić za przysłowiową złotówkę.Rośnie sieć kontaktów, rosną zyski. Ludzie myślcie przyszłościowo, a nie pilot do ręki i nic nie robię bo jestem zmęczona/y). Pozdrawiam, K. Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: Wielka walka o małe sprawy 15.07.10, 18:50 Za granica kasjerka na tej samej kasie przy podobnych cenach w sklepie zarabia ok. 1200-1500 euro czy funtow na reke, zazwyczaj nie narzeka. Mysle, ze 5500-7000 tys na reke to wystarczajaca zaplata dla kasjerki skoro ceny mamy zachodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprostowanko Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.superkabel.de 15.07.10, 21:01 a to ciekawe... w niemczech np. chodzi o tzw. 400-euro jobs... tak więc co do 1200 eur się zgodzę... ale za 3 miesiące... pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kroolik Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 77.236.28.* 15.07.10, 23:10 Z niecierpliwością czekam, aż założysz własną firmę i zapłacisz pracownikom fizycznym po 7000 zł netto, menadżerom po 15, a sam będziesz zarabiał milion miesięcznie. Bredzić o tym, co się pracownikom "należy", to każdy potrafi. Pokaż co umiesz po drugiej stronie stołu. A co do kasjerek, to każdy kto robi zakupy w hiperze wie, ze są różne. Uśmiechnięte, sprawne i ponure, opryskliwe i ruszające się jak muchy w smole. To nie zależy od zarobków, tylko osoby. Jestem pewien, że zawód kasjerki zostanie w ciągu najbliższych kilku lat wyparty przez kasy automatyczne. Zobaczycie wtedy jak Solidarność będzie protestowała w obronie tych tak pogardzanych miejsc pracy. Po prostu dla znacznej większości osób tam pracujących, to jedyna opcja. Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 00:37 Oczywiscie ze mogalbym placic 7 tys. Idz do Lidla w Polsce a potem idz do Lidla w Niemczech. te same produkty kosztuja bardzo podobnie a w Polsce nierzadko drozej niz na zachodzie. Kasjerka w Lidlu w takiej Belgii na start ma ok. 1100 euro na reke plus bony na jedzenie i ubezpieczenie dodatkowe plus emerytalne. Kasjerka w Polsce ma pewnie 1100 pln. A teraz mi wyjasnij jak to mozliwe, ze sklep sprzedaje te same towary, niech bedzie, ze za ta sama cene co na zachodzie, ma podobna ilosc klientow i jednoczesnie ten sam sklep musi placic wyzsze podatki, wiecej za prad i ogrzewanie i jednak moze placic pracownikom 4 razy wiecej niz w Polsce. A teraz wyjasnij mi kolejne kuriozum - pani na lotnisku sprzedaje w sklepiku kawe po 8-10 zlotych sztuka czyli 2 - 2.5 euro - tyle co w restauracji w Belgii. Pani owa zarabia moze z 1500 na reke, przy dobrej woli jej pracodawcy. Belgijski restaurator placi o wiele wyzsze podatki, pracownik kosztuje jednoczesnie duzo drozej a zysku ma duzo mniej (dla przypomnienia polski pracodawca ma stope zwrotu z jednej zlotowki zainwestowanej w pracownika na poziomie 1 .77 zl, srednia na zachodzie to 1.22). No i ten sam pracodawca w Belgii moze placic pracownikowi 10 euro na godzine netto, a w Polsce pani na lotnisku zarabia cztery razy mniej. Nie mow o czynszu bo te sa znacznie wyzsze na zachodzie, nie mow o zusie bo zachodni pracodawcy placa znacznie wyzsze skladki za pracownikow niz polscy. Pani na lotnisku sprzedaje znacznie wiecej kaw dziennie niz restauracja w ktorej pracuje tygodniowo. I co? Wyjasnij mi to prosze ... A nie, sory - nie mozesz bo wyszloby na jaw, ze tak naprawde to moglbys placic i 10 tysiecy ale nie bedziesz bo i po co. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shal Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.clubnet.pl 26.07.10, 20:56 Nikt ci nie odpowie. Bo to jest wyzysk. Sprawa jest prosta. Niemiec dochodząc do swojego statusu majątkowego powiedzmy 15 tys euro miesięcznie - tracił na to około 25 lat. Polak 5 lat mówie o prywaciażach. Ich biznes ich kasa więc nie wnikam. Ale wnikam już o pensje minimalną. Jak prywaciarzowi się nie podoba niech zamknie firme i sam pracuje. Ludzie już nauczyli się żyć za minimum. A z pewnego poziomu życia cięzko się rezygnuje :) Prosty przykład Apple . Chinczyk dostaje 130 dolarów co miesiąc w fabryce appl'a a sam ipod kosztuje w granicach 150. Ile dziennie oni ich produkują wolę nie wiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azkeel Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.08.10, 17:57 > zachodni pracodawcy placa znacznie wyzsze skladki za pracownikow niz polscy. Bzdura. W UK przy placy w wysokosci 6 funtow za godzine calkowity koszt dla pracodawcy (wliczajac place za urlop pracownika) to 7.24 przy czym pracownik dostaje efektywnie 6.73 (wliczajac urlop) a pracodawca placi 0.51 skladki ubezpieczeniowej. Biorac przykladowe zarobki 24k rocznie czyli 2k miesiecznie calkowity roczny koszt dla pracodawcy to dokladnie 26784 - 2784 wiecej, niecale 12%. Powod dla ktorego w Polsce sa niskie zarobki to nie chciwosc kapitalistow tylko wyzysk fiskusa. Jakos nikt nie wpsomina o calkowitych kosztach ponoszonych przez pracodawce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomeczek Kasy automatyczne wymagają asystentów :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 09:36 Gość portalu: Kroolik napisał(a): > Jestem pewien, że zawód kasjerki zostanie w ciągu > najbliższych kilku lat wyparty przez kasy automatyczne. Wątpię. Za każdym razem gdy załatwiam zakupy przy takiej kasie, wyświetla się z nieznanych mi powodów plansza "Proszę poczekać na asystenta / pracownika / kasjera". Czasem w sąsiednich kasach jednocześnie. Klienci się wściekają, a jedna jedyna osoba "obsługująca" te kasy usiłuje się rozdwoić / roztroić / roz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anty-gnida Do pompompom: przestan pieprz..yc! IP: 66.46.111.* 15.07.10, 20:12 ... i stuknij sie w glowe. Jakos rzadko slysze od pracujacych w USA lub UK ze nie warto pracowac. Zarabiaja jakies 10x tyle pracujac krocej i nie bedac (na ogol, pisze o ludziach w miare zasymilowanych, jezyk itp.)tak ponizanymi jak w Polsce. 300$ na miesiac za prace w markecie to wyzysk i nie dziwie sie ze narzekaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K. Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 212.182.35.* 16.07.10, 08:46 Bo lepiej ponarzekać i nic nie robić. Zarabiam 740 netto. Wcześniej przez dwa lata 1200. Nie narzekam, nie lamentuje. Staram się być dobra, szukam nowych ścieżek. Zaczyna praktycznie od zera ale zamierzam usiąść na dupie i płakać że mało mi płacą. Są prace dorywcze, na czarno (nie mam tu na myśli zbierania owoców za granicą itd., zawsze można komuś coś naprawić, pomóc zrobić za przysłowiową złotówkę.Rośnie sieć kontaktów, rosną zyski. Ludzie myślcie przyszłościowo, a nie pilot do ręki i nic nie robię bo jestem zmęczona/y). Pozdrawiam, K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kto Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.jkns.pl 24.08.10, 16:54 Ale jak się jest na tyle zmęczony, by potem nie mieć siły coś robić. A kobieta często też musi to i owo porobić w domu (obowiązki żony, matki itp). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: była kasjerka Wielka walka o małe sprawy IP: 109.243.105.* 15.07.10, 19:45 ktoś kto nigdy nie pracował w charakterze kasjera/-ki/ nigdy nie zrozumie dlaczego po drugiej stronie kasy nikt się nie uśmiecha. Ignorantom "małego" problemu proponuję w ramach wolontariatu popracować chociaż jeden miesiąc, by w ogóle zrozumieć na czym polega problem, a nie wypowiadać się na temat o którym nie ma się bladego pojęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.aster.pl 15.07.10, 22:56 Pracowałam jako kasjerka w supermarkecie, tyle że nie w Polsce, a we Francji (dorabiałam sobie do studiów). Od tej pory wykonywałam wiele innych zajęć, kończąc na pracy urzędniczej. I uważam, że praca kasjerki to była najłatwiejsza, najmniej wymagająca i najmniej stresująca praca, jaką w życiu wykonywałam. Oczywiście we Francji warunki pracy pewnie różnią się od polskich, ale fakt jest taki, że pani kasjerka siedzi x godzin na kasie (z krótką przerwą), przesuwa towary przed czytnikiem i kasuje należność. Uwierzcie mi, to nie jest ciężka ani stresująca praca. Fakt, trochę odmóżdżająca - nie pociąga za sobą stresów i odpowiedzialności, nie wymaga myślenia, ale też nie ciężkiej fizycznej pracy (bo do tego nie zalicza się układanie rzeczy na półkach, jeśli tego zażądają). Fakt, ludzie (klienci) potrafią być upierdliwi, ale niech taka pani kasjerka pójdzie do pracy w firmie handlowej i zobaczy, do czego są zdolni klienci. Wynagrodzenia w supermarketach są oczywiście zbyt niskie, ale nikt mi mi nie wmówi, że praca kasjerki jest ciężka. Bo znam to z autopsji i mam porównanie z innymi zajęciami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pioter Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 02:41 Nie porównuj Francji do Polski, bo to zupełnie "inna inszość". W Polsce, w hipermarkecie dodatkowo zap.......łabyś z towarem pomiędzy półkami i pracowałabyś po 10-12 godzin - a jeszcze dodatkowo szef/szefowa darłaby się na ciebie, jaka to ty leniwa jesteś. Tu jest Polska a nie Francja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomeczek Prosimy o konkrety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 09:51 Gość portalu: anna napisał(a): > Pracowałam jako kasjerka w supermarkecie, tyle że nie w Polsce, a we > Francji (...). > to była najłatwiejsza, najmniej wymagająca i najmniej > stresująca praca, jaką w życiu wykonywałam. (...) > pani kasjerka siedzi x godzin na kasie (z krótką przerwą), przesuwa > towary przed czytnikiem i kasuje należność. Uwierzcie mi, to nie > jest ciężka ani stresująca praca. (...) > nie wymaga myślenia, > ale też nie ciężkiej fizycznej pracy (bo do tego nie zalicza się > układanie rzeczy na półkach, jeśli tego zażądają). Konkretnie: = Ile godzin pracowałaś w rzeczywistości a ile miałaś w umowie? = Czy siedziałaś tylko na kasie czy również pracowałaś między półkami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.isp.tvkg.net 18.07.10, 19:21 To droga Aniu zapraszam do pracy w polskim lidlu,zobaczysz co znaczy praca kasyjerki.Odechcialo by Ci sie pracowac po dwoch dniach.Nie znasz realjow pracy w poskich marketach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktoś Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.jkns.pl 24.08.10, 16:52 Dokładnie, nie porównuj Francji z Polską. Pójdź i popracuj jako kasjerka w Polsce. Dopiero się wypowiedz i porównaj. Chętnie bym się doczekałabym Twojej opinii na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sklepikara Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.10, 22:42 Hmm, nieco dziwi mnie to narzekanie. Kiedy szukałem do pracy, to Panie wolały iść do marketu niż pracować w małym sklepie. Dodam, że tu miałyby WYŻSZĄ pensję, ciągłą przerwę, legalne zatrudnienie na pełnym etacie i wszystkie składki odprowadzane. Widocznie nie jest tak źle jak opowiadają związkowcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.garwolin.vectranet.pl 15.07.10, 23:08 praca w supermarkecie na kasie: 8 godzin, płatne lub odbierane nadgodziny, przerwa pół godziny, niska pensja - i to nie jest najgorsze w tej pracy. Najgorsi są upierdliwi, wkur..jący klienci, którzy potrafią np. powiedzieć: "choćby Pani na ryj padała to i tak ma się pani do mnie uśmiechać". Albo potrafią rzucić do kasjerki dłguopisem i powiedzieć, ze nie będą takim podpisywać (potwierdzenia płatności kartą) - czysta autopsja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a ja się uśmiecham Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.chello.pl 15.07.10, 23:59 Dleczego tylko kasjerki i kasjerzy ciągle narzekają? Może to brak satysfakcji ze swojej pracy??? Ja jestem lekarzem dentystą na stażu może potem będę zarabiać więcej ale w chwili obecnej mam ok 8 zł na godzinę czyli mniej niż nasza pomoc dentystyczna, która siedzi głównie w socjalnym gdy ja mieszam sobie sama jakiś Fleczer... Są dni, że też nie mam kiedy pójść nawet do łazienki nie mówiąc o łyku wody (nawet w te upały). Praca chyba troche bardziej odpowiedzialna od pracy sprzedawcy... i powiedzmy też fizycznie ciężka. Pacjent co pół godziny, czasem przyjdzie ktoś potrzebujący pomocy i wtedy też staram się pomóc choć nic z tego nie mam- bo mam stałą pensje na stażu (no większy ból kręgosłupa lub głowy)tylko satysfakcję, że się pomogło. Wiem, że jest to etap przejściowy i potem zarobki będą lepsze ale żal patrzeć, że koledzy po innych studiach zarabiają więcej podczas swojej pierwszej pracy. W moim zawodzie jakoś trudno zaplanować sobie przerwę i jak jest kolejka na korytarzu bo coś pójdzie inaczej jak się planowało to czasem jedzie się na mega adrenalinie...jeszcze oburzeni pacjenci robią awanturę bo jego kolej się zbliża i nie jest w stanie zrozumieć, że lekarz nie wypuści kogoś z niedokończoną ekstrakcją do domu :)Za pół usuniętego zęba połowa zapłaty ??? za 3/4 plomby? Ale ja kocham moją pracę i uwielbiam jak słyszę radość 3 latka, który czekał na wizytę u mnie i na korytarzu płakał bo... myślał, że mnie nie ma w pracy :) Naprawdę ciepło robi się na sercu...Uwielbiam to co robię nawet za 8 zł na godzinę choć tak samo musze płacić za swoje utrzymanie w stolicy, raty, kredyty i jeszcze mam do spłaty kredyt studencki który zacznę spłacać za rok... Kredyt za to, że chciałam studiować i musiałam coś w czasie studiów jeść. Te narzekające osoby mogły się uczyć albo założyć swoją firmę albo znaleźć satysfakcję z tego co są w stanie robić... Praca jest tylko ludzie są leniwi...więc jaka praca taka płaca a nie odwrotnie.... Jakoś ostatnio ciągle słysze o biednych kasjerkach co w święta pracują- moja znajoma farmaceutka w każdą wigilię pracuje i każde święto i jakoś nie narzeka bo ma świadomość po co ona w tej aptece tego dnia jest w pracy. Powiedzmy, że 120 zł za zarwaną nockę to nie jest dużo szczególnie dla osoby z taką wiedzą. Ale wie, że apteka musi być otwarta bo komuś potrzebne są leki przyjmowane na stałe, komuś antybiotyk, a ktoś po prostu potrzebuje "gumki". Pewnie taki ktoś w supermarkecie bez studiów a może nawet nawet matury zarabia niewiele mniej za kilka godz pracy. A odpowiedzialność nieporównywalna. Myślę, że te narzekanie jest związane z ogólnie z brakiem satysfakcji ze swego życia i tego, że tylko ktoś na kasie może pracować... A przecież zamiast pracującej niedzieli mozna wziąć wolny dzień w tygodniu- o wiele bardziej wartościowy niż nudna niedziela przed TV. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robus Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 00:53 pacjent co 1/2 h ???? no to obijasz sie - moja zona w 30 min to i 3 przyjmie (pracuje bez pomocy) Odpowiedz Link Zgłoś
viking2 Re: Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 01:50 Gość portalu: a ja się uśmiecham napisał(a): > żal patrzeć, że koledzy po innych studiach zarabiają więcej podczas > swojej pierwszej pracy. > W moim zawodzie jakoś trudno zaplanować sobie przerwę i jak jest > kolejka na korytarzu bo coś pójdzie inaczej jak się planowało to > czasem jedzie się na mega adrenalinie... Wiesz, troche to dziwnie brzmi. Ktos Cie zmusil do studiow dentystycznych? Tez moglas isc na te "inne studia", na ktore poszli koledzy i zarabiac wiecej w pierwszej pracy. W jaki sposob przebiegal Twoj wybor przyszlego zawodu 6 czy 7 lat temu? Czytanie o doktorze Judymie, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
adamk1981 Re: Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 10:43 Piszesz bzdury. Ty pracujesz w swoim wyuczonym zawodzie jako dentysta czyli robisz to co chciałaś robić i to co robisz jest zgodne z twoim wykształceniem a to zasadnicza różnica od pracy kasjerki która wykonuję tę pracę bo nie ma innej mimo iż często ma wykształcenie. A co farmaceutek owszem one też muszę w niektórych aptekach pracować w niedzielę i święta ale jednak prestiż ich pracy a prestiż kasjerki której ludzie nie szanują jest o niebo wyższy. I nie zgodzę się że farmaceutki pracujące w aptekach mają wszystkie skończone studia wyższe farmaceutyczne gdyż często pracują tam technicy farmacji często po technikum farmaceutycznym lub szkole policealnej 2 letniej farmaceutycznej i często też nie mają matury gdyż żeby skończyć taką szkołę policealną matura nie jest wymagana tylko ukończona szkoła średnia, podobnie jest w przypadku absolwentów techników farmaceutycznych owszem technikum skończone muszą mieć i tytuł technika farmacji ale matury nie muszą bo ta jest wymagana tylko jak ktoś chcę iść na studia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.182.102.196.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.07.10, 20:59 Dokładnie pani hmm "dentystka" pisze bzdury. Jaki to żal, że na stażu zarabia niby tak mało. Potem będzie zarabiać więcej dużo więcej. I to nie o to chodzi. Nikt jej nie obraża, nie traktuje jak idiotki, nie pada codziennie po całym dniu za byle jakie pieniądze. I skąd niby wie jakie ci ludzie mają wykształcenie. Mądrzy się, a może niejedna z pań ma takie samo wykształcenie jak ona. W Polsce po studiach często nie pracuje się w swoim zawodzie. A moja koleżanka z LO, która miała średnią tak koło 3, maturę zdała byle jak skończyła właśnie studium farmaceutyczne. W prywatnych nie trzeba mieć matury. Zresztą tam niemal nic się nie uczą, wszystko ściągają. Więc może nie obrażać innych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.jkns.pl 24.08.10, 16:40 Dobra! Proszę niech tak będzie. Ale Ci się fartnęło, że robisz w swoim zawodzie. Bo są osoby, które nie mają szczęścia i po studiach, będąc dobrymi w swoim rodzaju, jednak muszą pracować.. na kasie, bo w swoim zawodzie o pracę (dużo kandydatów, brak znajomości) i dlatego też często tej pracy nie lubią, bo to nie ich zawód, do którego się wykwalifikowali. A jak robisz w swoim zawodzie, to się nie dziw, że lubisz swoją pracę. I może faktycznie nie obrażać innych, bo nigdy nie wiadomo, kto po drugiej strony lady jest... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AJS Wielka walka o małe sprawy IP: *.chello.pl 16.07.10, 01:47 Zachodu z Polską nie ma co porównywać.Trzeba najpierw zrestrukturyzować płacę minimalną i podnieść ją do poziomu 50 lub 75% średniej. Wtedy więcej pieniędzy trafia do obiegu ,ludzie mogą więcej kupić. W takiej Castoramie np kasjerka zarabia nawet i 2 tyś na rękę. A czym się różni Castorama od takiego np Carrefoura?Niczym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trotuar Wielka Brytania IP: *.zone11.bethere.co.uk 16.07.10, 03:54 Nie ma co porównywać, ale można spróbować: praca w Anglii Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Pamiętacię piosenkę kabaretu Laskowika? 16.07.10, 08:19 "I jak taki jeden poeta Horacy zawołałem: Ludzie! Dlaczego jesteście tacy smutni?! Przecież jedziecie do pracy!". Odpowiedz Link Zgłoś
lintur Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 08:29 Poczytałem Wasze wypowiedzi. Dochodzę do wniosku,że niewielu z Was rozumie problem pracy na kasach. Moja żona pracuje w Macro&Cash i to jest dopiero wyzwanie. Tam nie przerzuca się pojedynczych zakupów, ale całe opakowania, czy wiecie ile ton dziennie kasjerki muszą dźwinąć żeby na koniec miesiąca dostać PLN 800 ( "3/4 etatu" - po 10 godzin dziennie). No i te panie nadzorujące, każda co najmiej czuje się bogiem nad kasjerkami. Niech Ci którzy wypowiadają się o małych kwalifikacjach potrzebnych do tej pracy spróbują tego "miodu". Po 4 godzinach przerzucania niejednej z Pań mdleją ręce, kręgosłup dostaje popalić, stres wynikający z kontaktu z "biznesmenami"robiącymi zakupy w Macro, skupiona uwaga, żeby się nie pomylić, brak normalnych przerw, nawet brak możliwości zrobienia sobie kawy. Tak, łatwo pisać o małych kwalifikacjach siedząc w przyjemnym gabinecie, popijając kawę i godnie zarabiając. Po prostu pracownice są wykorzystywane, a Polska jest traktowana przez właścicieli sieci marketów jak kolonia. Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 08:41 Skad maja wedziec skoro nigdy nie pracowali na kasie i nie wiedza jak to jest? Najlatwiuej wypowiadac sie wlasnie z cieplego stolka w biurze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: real Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.10, 22:17 Podobają mi się Twoje posty i chetnie bym z Tobą pogadał, ale nie chcę się logować u tych osłów z GW.. Odpowiedz Link Zgłoś
adamk1981 Re: Wielka walka o małe sprawy 16.07.10, 10:50 Masz rację ja nigdy nie pracowałem na kasie a mimo to uważam że praca kasjerek jest bardzo ciężka i nigdy bym takiej pracy nie podjął. I nie prawdą jest że na kasach pracują tylko same osoby niewykształcone bo często pracują tam również osoby ze średnim a nawet wyższym wykształceniem a nie tylko jak to powszechnie krąży opinia że pracują tam tylko ludzie z wykształceniem podstawowym czy zawodowym. Jak ktoś siedzi sobie na tyłku przy biureczku popijając kawkę czy herbatkę w wygodnym biurze to może się wymądrzać i wypisywać tutaj na forum różne brednie nie mając pojęcia o pracy kasjerki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lulka Re: Wielka walka o małe sprawy IP: *.chello.pl 16.07.10, 17:38 zgadzam się z twoją opinią, choc sama nigdy nie pracowałam w supermarkecie ani nawet w sklepie. Robie natomiast zakupy w Auchan, Carfurze czy Biedronce i obserwuje tych burakow klientow, jacy potrafia byc chamscy i nieuprzejmi. To jest dopiero problem buractwa naszego spoleczenstwa. Słoma z butow wystaje, ale odgrywa wielkiego pana. Popieram akcje Usmiechnieta kasjerka i juz nawet kilka tygodni temu kliknełam na stronę , żeby zgłosić moje poparcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EW Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 95.108.17.* 17.07.10, 22:01 Cztery lata temu pracowałam w Makro w Poznaniu. Wykładałam towar i widziałam pracę kasjerek w Makro. Jest to hurtownia. Kilka kas i jedna z nich to "szybka kasa" czyli towar do 1000zł. To są ogromne ilości towarów. Klienci mają nawet po trzy kosze. Ale w Poznaniu panie przerzucają towar współpracując z klientami. Nikt nie wykłada całego towaru na taśmę. Kasjerki mają ręczne skanery, które kierują do podjerzdżających koszyków. Wszystko jest liczone, kalkulowane, klienci podnoszą zakupy, żeby wszystko sprawnie szło i nieuciążliwie. Później ochrona sprawdza każdy jeden koszyk z paragonem, czy wszystko jest dobrze policzone. Między jednym a drugim klientem jest trochę czasu żeby odpocząć. Herbatka, kawka, łyk wody, toaleta - nie ma problemu. Klienci dużo kupują, ale nie ma tłoku - góra dwóch klientów przy jednej kasie a przeciętnie to jednak jeden albo zero. Makro należy do sieci Cash&Carry. Zapraszam do Poznania. Tutaj organizacja jest lepsza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bina Re: Wielka walka o małe sprawy IP: 83.238.240.* 18.07.10, 21:54 to autenyyczna prawda kasjerka to smieć nie tylko dla klienta ale przede wszystkim dla pracodawcy gdyby mógł to nie tylko premie zabrał ale ca łe wynagrodzenie za wszystkie niepowodzenia sklepu winne są kasjerki. nikt ani z klientów a szczególnie z pracodawców nie zdaje sobie sprawy jaka to jest ciężka praca .ile ton musi przezucicw ciągu dnia. pracownik wykładający towar na póiki jest o wiele lepiej opłacany niż kasjerka ,która musi być usmiechnięta sympatyczna itd to niestety za każdą pomyłkę -brak w kasie musi z tej minimalnej pensji zapłacic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adunia Wielka walka o małe sprawy IP: 217.76.116.* 16.07.10, 09:44 pracuje w leroy merlin płaca nie jest najlepsza ale warunki sa godziwe człowieka 8.50 netto za godzine tak mniej wiecej wychodzi do tego 2 niedziele w miesiacu trzeba pracowac ale to akorat nie jest problem. atmosfera przyjazna . pakiet socjalny bardzo dobry. ps nie kazdego leroy przyjmuje wiec nie piszcie bzdur ,że kto chce to moze pracowac jako kasjer bo tak nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zynek Wielka walka o małe sprawy IP: *.partnertech.se 16.07.10, 16:52 No zeby tylko kasjerki mialy takie problemy to byloby dobrze. W kazdej branzy chyba tak jest ze zwykli pracownicy sa traktowani jak smiecie. Mnie ciagle zastanawia dlaczego sie nie wezma za McDonalda. Boją się? Tam nie jest lepiej i nawet taki menadzer (ktorych intensywnie reklamuja) dostaje ochrzan za byle pie... i to po kilkanascie razy dziennie. Co dopiero zwykly pracownik. Watpie zeby cos sie zmienilo w najblizszym czasie. Po prostu nie dac sie zgnoic i kłócić się o swoje, sam tą metode wybróbowałem i działa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andziowa Wielka walka o małe sprawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.10, 00:58 To też chyba nie do końca tak... Na pewno problem istnieje w hipermarketach i supermarketach, ale nie we wszystkich - niedaleko miejsca, gdzie mieszkam jest Żabka. Zwykle na zmianie pracują dwie osoby, sklep jest dosyć mały. Ci ludzie nie wyglądają na przemęczonych i mam nadzieję, że rzeczywiście nie są - rozmawiają ze sobą, zwykle jedna osoba jest na kasie, druga - robi coś tam przy półkach albo na zapleczu i wygląda na to, że jest ok. Morderczy jest za to na pewno czas pracy, o ile nie dzieli się go na zmiany - od 6 do 23. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jampaj Czy Ikea jest OK - śmiech na sali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.10, 10:09 Z tego co wiem Solidarność próbowała poprawić byt pracowników ochrony przez obcięcie im limitu godzin, jakie mogli wypracowywać w sklepie. Przez to dla większości z nich praca w tym sklepie stała się nieopłacalna i część osób się zwolniła. Brawo Solidarność. Odpowiedz Link Zgłoś
daftcount Re: Czy Ikea jest OK - śmiech na sali 20.07.10, 08:21 Bo jednocześnie należy stworzyć konkretną płacę minimalną. Osoby w ochronie pracują czasem za 4 - 5 zł/h, wiec biorą po 200 godzin miesięcznie. Czy zgodne z prawem są 24 godzinne zmiany, albo 13 h stania przy wyjściu z marketu? Problem jest właśnie w braku odpowiednich regulacji prawnych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magister sprzedawc Opowiem wam o pracy w sklepie IP: 81.219.200.* 17.07.10, 22:09 Praca za kasą lekka i przyjemna bo siedząca i nie wymagająca myślenia? Taak.. zapraszamy do sklepu. Siedzisz na kasie ok 10 godz bez możliwości wstania- kasa to nie biurko. Cierpna nogi, boli tyłek, kręgosłup każe zmienic pozycje. Nie ma szans. Siedzisz i liczysz kase. Pieniądze przekładasz automatycznie. Jeśli sie pomylisz, wydasz za dużo reszty mało kto zwróci uwagę, jeśli masz manko zwracasz z własnej kieszeni. Wszystko działa na zasadzie szybko, szybko bo klienci sie niecierpliwią, cmokają i robia uwagi bo sie ślimaczysz. Szybko, kasa przelatuje przez ręce automatycznie. Pod koniec dnia modlisz sie aby nic nie brakowało bo okaze sie ze pracowałas za darmo. Przerwa? Jaka przerwa, jak są klienci nie ma przerwy. A klienci są ciagle. Denerwujesz sie gdy przed 22 tworzy sie duża kolejka, jesteś zmęczona a wiesz, że po osttnim kliencie musisz posprzątać sklep. Zejdzie do północy. Marzysz o posiłku pierwszym od 10 godz. Jeśli juz jest szansa na zejście z kasy to przerwy nie ma bo musisz pomóc na półkach. Przerwa bedzie wtedy gdy wszystko będzie zrobione. Gdy juz jest wszystko to sa klienci i nie pójdziesz już zrobic siku. Ale nawet nie bardzo sie chce, bo odwodnienie daje sie we znaki. Nie masz kiedy wypić tych 1,5 l wody w ciagu dnia w 30 stp.upale. Bo nie ma kiedy pić, a klienci bardzo niechetnie patrza jak ktoś coś sobie je albo popija przy kasie a oni musza czekać. Cięzka fizyczna praca- ciagle cos podnosisz, przekładasz, pocisz sie niemiłosiernie bo to nie czas sjesty, wszystko ma być zrobione szybko. Trudno jest pracować szybko, fizycznie przez całe 10 godz. Jesteś kobietą i przeniesienie kilkunastu 6 kg proszków może cię zmęczyć. Masz wszędzie siniaki bo jakiś karton od czasu do czasu spadni na ciebie z samej góry palety. Patrzysz jak rosną ci pajączki na nogach od wymuszonej, pozycji utrudniającej przepływ krwi w nogach. Czy warto tak pracować, chyba nie, ale za coś żyć trzeba bo nie posile sie skórzanym dyplomem z piątką w środku. Może kiedyś będąc cenionym specjalistą nie bede musiała współczuć kasjerką bo beda miały przerwy, beda miały dostateczna ilośc zmienniczek aby móć odpocząć i mieć chociażby AŻ dwa dni wolnego z rzędu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tola Wielka walka o małe sprawy IP: 81.219.200.* 17.07.10, 22:25 A w takim Lidlu nie masz szans miec 2 dni wolnych obok siebie. Tzn jak już masz dwa dni wolne w tyg to jest to np. poniedziałek i czwartek. Miłego wypoczynku, wszystkim tym którzy z utęsknieniem czekaja na weeekend. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EW Wielka walka o małe sprawy IP: 95.108.17.* 17.07.10, 22:25 Pracowałam przez agencje w kilku marketach. Wykładałm towar i byłam kasjerką. Pracowałam w Makro, Tesco, Carrefourze, Realu i Praktikerze. Powiem szczerze, że najbardziej nieprzyjmne rzeczy pochodzą od klientów! Podjadacze nie rozumieją wyrządzanych szkód. Czują się bezkarni. Co myślicie o podawaniu kasjerce gryzionej bułki? Papierków po batonikach? A gdby się okazało, że klientowi brakuje na ową bułkę, batonik to co wtedy? Prawda jest taka, że dopiero gdy klient zapłaci za towar, dopiero wtedy należy on do niego. Trzeba się wstrzymać. Przecież różnimy się od zwierząt. Powinniśmy się kierować rozsądkiem a nie pożądaniem. Kasując raz dwa trzy mam brudne ręce. Chwytam płyny do płukania, proszki do prania, komuś coś się rozsypie, kurz tu i tam a teraz bułka luzem na taśmie i smacznego. Polecam pakować w siaeczki. Czasem jak chwyciłam za chipsy rozsypały się na mnie i na kase, bo klient otworzył z "głodu". Przeprosił, ale niech tak więcej już nie robi! Ludzie proszę powstrzymujcie się! To jest to co najbardziej mi dokuczało podczas pracy w każdym hipermarkecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tola cierpienia ludzi ze sklepów IP: 81.219.200.* 17.07.10, 22:42 Kasejerki maja przerąbane. Wobraźcie sobie prace w której musicie być dyspozycyjne przez 7 dni w tyg, od 5 do 22. Nigdy nie wiadomo jak wypadnie grafik, czy bedzie praca na rano czy na popołudnie, jak pracujecie w weekend. Nie mozna zapisać sie na jakis kurs popołudniowy, jechać na weekend do rodziców bo masz świadomość, że bedziesz musiał być w pracy. Dziwne prawda? Normalni ludzie snuja plany na popołudnia, weekendy, a ci ze sklepu nie mają na to szans bo raz jest tak, a raz jest inaczej- muszą byc do dyspozycji bo to praca zmianowa. Do tego pojednyńcze dni wolne- ani wypocząc, ani wyjechać bo na drugi dzien znów do pracy i tylko o tym sie myśli. I co?! I to wszystko za 1100 zl? Po prostu zmarnowane życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Wielka walka o małe sprawy IP: *.3s.pl 18.07.10, 10:24 ten co pracuje jako kasjer wie ze musi być uśmiechnięty bo jest jescze coś takiego jak tajemniczy klijent!!!i od niego zalezy czy nie dostaniesz po grzbiecie dodatkowo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szarp impel IP: *.chello.pl 19.07.10, 20:13 Ignoractwo i głupota szaleje. W polskich realiach obowiązuje następująca zasada: jak dobrze się powodzi to problem nie istnieje, nie dostrzega się go, marginalizuje bądź akceptuje. Takie jest po prostu podejście i nie da się go zmienić. Samo już porównywanie warunków pracy kasjerki z przyszłym dentystą pokazuje jak trywialne jest podejście ogółu do tak poważnych kwestii. Wierutne spaczenie? Podaję przypadek impela: głodowe pensje, trefne umówy o zatrudnienie, pozbawienie praw pracowniczych, skandaliczne warunki pracy, brak jakichkolwiek modernizacji. Przestępcy pełną gębą. Jedynym rozwiązaniem w walce z tą dewiacją jest stosowanie bezwzględnych środków na własną rękę, o grupowym współdziałaniu można zapomnieć. Trzeba wiedzieć, że postępująca degradacja społeczno-ekonomiczna prowadzi do całkowitego spustoszenia i bezprawia, a w takiej sytuacji nikt nie może czuć się bezpieczny... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rotf kasjerzy i kasjerki nie lubią pracy? IP: *.net.autocom.pl 21.07.10, 17:48 Haha :) Bo, powiedzmy sobie szczerze, jest mało płatna, śmiertelnie nudna, uciążliwa, zmianowa, słowem - beznadziejna i głupia :) Co w tym skomplikowanego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa głupota IP: *.centertel.pl 24.07.10, 19:02 hmm moim zdaniem to głupie... ciekawa jestem kto to wymyslil... ciekawe czy ta osoba przynajmniej raz siedziala na kasie i pracowala tak jak te kasjerki co chwila awantura bo cena sie nie zgadza, tak jak by kasjerki ceny ustalaly... i znaly wszystkie ceny na calym wielkim sklepie... aa no i jaka placa taka praca! prawda?! za marne 1200 zlotych miesiecznie nikt nie bedzie sie smial jak glupi... no niestety taka jest prawda. Trzeba pomyslec czy te kobitki maja z czego sie cieszyc a nie zapiepszaja w jakims ,,obozie pracy" a oni jeszcze kaza im sie usmiechac dennneeeeeeeeee Odpowiedz Link Zgłoś
orfea1680 Wielka walka o małe sprawy 26.07.10, 22:45 Hej, chcesz zarobić nie ruszając się z domu 199$ ? Kliknij w link www.waoindia.com/index.php?ref=orfea168 płacą 0,1$ za wyświetlanie przez 30 sek reklamki, codziennie dostaniesz 7 reklam zbieraj też poleconych i zarabiaj na każdym ich kliknięciu 0.05$ powodzenia ;) Odpowiedz Link Zgłoś