Gość: ss
IP: *.free.aero2.net.pl
24.02.12, 16:45
Będąc jeszcze w czasie studiów inż (rok 2008, rządziły pisuary) pracowałem na umowe zlececnie W ZAWODZIE za 2500zł brutto. Po skączeniu studiów okazało się, że guzik wiem, nie mam 5 lat doswiadczenia, wyslalem ponad 100 cv, najczesciej wogole nie bylo odzewu. Wczesniej troche pracowalem troszke dla zagranicznej firmy (rozniez w zawodzie), teraz dostalem znowu od nich propozycje pracy (mimo, ze "nie mam doswiadczenia" i guzik wiem itd). Wniosek? To nie Wasza wina, że nie macie pracy, a pracodawcow idiotow i poparanych rządzących.. Wyjezdzam z tego chorego kraju, wroce jak jak ktos mi zaproponuje prace o pensjio rownej minimalnej np. w niemczech (ten kto tam byl wie, ze ceny praktycznie podobne do polskich), a wiec NIE MAM WIELKICH WYMAGAN!!! Bede placil podatki gdzies indziej, w kraju, gdzie czlowiek nie jest traktowany jak smiec, ktory ma za zadanie przyniesc jak najwiekszy zysk swojemu panu pracodawcy, i pojsc do wyborow aby zaglosowac na odpowiedniego darmozjada.