Gość: Sara IP: *.filar.pl 21.03.02, 07:50 Napiszcie, jak u Was jest. Czy zawsze Prezes musi mieć kochankę w zakładzie pracy i faworyzować ją? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 21.03.02, 12:19 Bez przesady. Czy kazdy prezes musi miec kochanke? Idiotyzm. A ludzie ktorzy tak mysla to idioci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sara Re: Prezes i kochanka IP: *.filar.pl 21.03.02, 14:52 U mnie w firmie jest 1 Prezes i 2 Wiceprezesów. I co? Wszyscy mają kochanki w firmie i je faworyzują. Prezes - naczelny - wierny od kilku lat jednej. Aby dziewczątko odpoczęło co i raz, to załatwia jej pobyt (na jakiś czas, np. na miesiąc, na trzy miesiące) w innej placówce.Do tego ekstra premię, bądź podwyżkę. Bo przecież jest umęczona złośliwymi komentarzami na swój temat. Na placówce nic nie robi, korzysta z dobrodziejstw życia, odpoczywa i wymyśla na co może jeszcze sobie pozwolić w firmie. Wiceprezes nr 1 - pies na baby. Ma przeważnie dwie kochanki w firmie (poza firmą ponoć też, ciekawe, kiedy on na to czas znajduje?), które rywalizują między sobą o względy króla. Czasami jest sytuacja, że konkurencję wygrywa jedna, która przez jakiś czas jest na piedestale. Ale szybko królowi się nudzi ta sama buźka, więc z impetem zatrudnia do firmy jakieś młode dziewczę, które może sobie podporządkować. Natomiast "stara" twarzyczka jest już niepotrzebna, więc się ją zwalnia lub przenosi na inne stanowisko, byle w oddali króla, aby czasem przypadkiem nie napatoczyła się mu po drodze. I tak to się toczy parę lat. Wiceprezes nr 2 - wydawałoby się, że jest z innej gliny. Ależ nie!! Aby tradycji stało się zadość - to i on znalazł sobie pocieszycielkę strapionego serca. Również w firmie. Również jest faworyzowana, dostaje ekstra podwyżki itp.I co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 21.03.02, 16:23 A ja uwazam, ze byc moze takie rzeczy sie zdarzaja, ale nie tylko na poziomie prezesostwa i dyrektorstwa tylko wszedzie. To jest durny stereotyp, ze kazdy prezes ma kochanke. Mnie po prostu to denerwuje, tym bardziej ze mam teraz szefa, ktory jest wazna persona i co? I nikt mnie nie podejrzewa ze jestem jego kochanka, bo nie jestem i takich jak ja jest wiele w tej firmie. Chce zmienic prace i najprawadopodobniej bylabym w nowej pracy asystentka prezesa. I co, chyba jej nie wezme, bo nie zniose tych spojrzen i podejrzen, ze na pewno daje mu dupy. Troszke wyobrazni! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klara Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 21.03.02, 16:46 A fe Saro, ośmieliłaś się napisać złe słowa o rasie prezesów!! Jak mogłaś. Zabijasz No-name, dla niej to cios w plecy. Jej prezes jest tak szlachetny, taki dobry, mądry, wyrozumiały, i ma taką zgrabną dupcię. Na pewno każdy jest taki. Przesadzasz Saro, twoi prezesi po prostu okazują sympatię tym kobietom, doceniają ich profesjonalizm w firmie, a tobie takie robaczywe myśli chodzą po głowie! Be! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 21.03.02, 17:16 Po pierwsze nie twierdze, ze takie rzeczy sie nie zdarzaja, ale na milosc boska ludzie! Na swiecie jest wielu prezesow, dyrektorow, kierownikow itp. czy kazda dziewczyna, ktora dla nich pracuje koniecznie musi im dawac dupy? Zlitujcie sie. A jedna taka napisala, ze u niej w firmie to prezes to ma az dwie kochanki. A skad do kurwy nedzy ona moze to wiedziec? Nie chce sie wychylac, bo widze, ze rzeczywiscie ludzie mysla tylko w jedna strone. KAzdy prezes ma swoja dupe. Koniec kropka. A kto uwaza ze jest inaczej niech zamknie morde. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klara Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 21.03.02, 18:45 Oooo, kociątko drapieżne!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 22.03.02, 10:31 Klara. Czy tym masz jakis problem? Zabraklo Ci argumentow? Nie cierpnie dyskusji z polinteligentami, wiec jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia to sie po prostu zamknij i siedz cicho. To ze takie jak ty mysla tylko o jednym nie znaczy, ze swiat tak w rzeczywistosci funkcjonuje. A co do mnie, to nigdy nie twierdzilam, ze jestem asystentka prezesa, wiec sie ode mnie odwal. Ale jakos nie potrafie myslec w takich kategoriach jak Ty. Wydaje mi sie, ze Twój stopien upraszczania swiata wskazuje na wyjatkowo szybko postepujacy debilizm. Ja staram sie nie upraszczac, stad moja obrona asystentek prezesow. Biorac pod uwage, ze jest ich moze z milion trudno wyrokowac, iz wszystkie z nich sa dziwkami. Jakos trudno mi w to uwierzyc. Ciekawa jestem, co ty robisz w pracy? Cokolwiek to jest, pomysl sobie, ze osoba siedzaca obok Ciebie uwaza Cie za dupodajke (na pewno przeciez masz jakiegos szefa - kazdy ma). I jak sie czujesz z ta swiadomoscia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katya Re: Prezes i kochanka IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 22:47 Brawo!!! Co za argumenty, co za kultura! A swoją drogą jeśli podobny poziom prezentujesz w firmie to wybacz lecz wcale mnie nie dziwi, że ludzie gadają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 22.03.02, 10:31 Klara. Czy tym masz jakis problem? Zabraklo Ci argumentow? Nie cierpnie dyskusji z polinteligentami, wiec jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia to sie po prostu zamknij i siedz cicho. To ze takie jak ty mysla tylko o jednym nie znaczy, ze swiat tak w rzeczywistosci funkcjonuje. A co do mnie, to nigdy nie twierdzilam, ze jestem asystentka prezesa, wiec sie ode mnie odwal. Ale jakos nie potrafie myslec w takich kategoriach jak Ty. Wydaje mi sie, ze Twój stopien upraszczania swiata wskazuje na wyjatkowo szybko postepujacy debilizm. Ja staram sie nie upraszczac, stad moja obrona asystentek prezesow. Biorac pod uwage, ze jest ich moze z milion trudno wyrokowac, iz wszystkie z nich sa dziwkami. Jakos trudno mi w to uwierzyc. Ciekawa jestem, co ty robisz w pracy? Cokolwiek to jest, pomysl sobie, ze osoba siedzaca obok Ciebie uwaza Cie za dupodajke (na pewno przeciez masz jakiegos szefa - kazdy ma). I jak sie czujesz z ta swiadomoscia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klara Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 22.03.02, 11:15 Dziewczynko zastanów się co piszesz. Sara napisała: "Napiszcie, jak u Was jest. Czy zawsze Prezes musi mieć kochankę w zakładzie pracy i faworyzować ją? ", na co nasza słodka No-name odpowiedziała: "Idiotyzm. A ludzie ktorzy tak mysla to idioci." "To jest durny stereotyp, ze kazdy prezes ma kochanke. Mnie po prostu to denerwuje, tym bardziej ze mam teraz szefa, ktory jest wazna persona", "Chce zmienic prace i najprawadopodobniej bylabym w nowej pracy asystentka prezesa. I co, chyba jej nie wezme, bo nie zniose tych spojrzen i podejrzen, ze na pewno daje mu dupy". Taaa, uderz w stół a nożyce się odezwą. I cóż za elokwencja, pogratulować! A jaki łańcuch myśli! Cha cha! Nie będę z tobą więcej dyskutować no-name, bo nie mogę się schylać. Nie pozdrawiam, bo cie nie lubie. Dla mnie jestes agresywną, zakompleksioną dziewusią bez imienia. Żegnam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 22.03.02, 11:50 Nie wiem na prawde o co Ci chodzi. Czy atakujesz mnie za to, ze przeciwstawilam sie glupiemu stereotypowi asystentki - kochanki prezesa. Przeciez wlasnie w ten sposob myslisz. A ja sie z tym stereotypem nie zgadzam i basta. Tym czasem nie przedstawilas zadnego argumentu, na poparcie tezy, ze kazdy prezes musi miec kochanke. Czy ty naprawde nie widzisz jak ciasny jest umysl osoby, ktora tak twierdzi? Nie rozumiem tego naprawde. Jezeli mozesz, tym razem bez wzajemnego opluwania, wytlumaczyc mi dlaczego asystentka prezesa to kurwa, to bardzo Cie prosze. Bo ja tego nie rozumiem. Po prostu staram sie nie oceniac ludzi poprzez pryzmat stereotypow, uprzedzenia i (chyba) zazdrosci. Asystentka to czasem bardzo powazne stanowisko - prawa reka szefa, ktora zastepuje go, ale nie koniecznie z nim sypia. Ale i tak wydaje mi sie, ze nie przekonam Cie do tego aby zbyt pochopnie nie wyrokowac w tej kwestii. Pozdrawiam, i zycze Ci, zebys nigdy nie znalazla zadnej pracy, bo w kazdej pracy bedziesz miala szefa, a skoro bedziesz miala szefa to bedzie znaczylo, ze napewno sie z nim puszczasz. Jakie to proste prawda? I jakie prawdziwe. Proponuje rozwinac temat asystentki szefa i po prostu napisac, ze kazda pracujaca dziewczyna jest dziwka i tylko patrzy jak sie puscic ze swoim szefem (nie koniecznie prezesem, dlaczego ten luksus ma byc zarezerwowany dla prezesa, a co z kierownikiem, albo dyrektorem - z nimi to puscic sie juz nie wolno?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hamster Re: Prezes i kochanka IP: 195.117.18.* 22.03.02, 12:34 no name, zaloze sie ze jestes blondynka :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Menno Re: Prezes i kochanka IP: *.btx.iveco.pl 22.03.02, 17:28 No name, szkoda czasu na dyskusje z tymi dziewczynkami. To że ich szefowie mają kochanki, prawdziwe lub wyimaginowane, oznacza dla nich, że wszyscy szefowie je mają. Koniec, kropka. Argumenty - oczywiście - "tak jest, bo ja tak uważam". Po prostu. Jestem przecież taka mądra. Masz inne zdanie - "z księżyca się urwałaś, jesteś ślepa na fakty, ostatecznie jesteś głupia i "nie pozdrawiam, bo cię nie lubię"". Poza tym, taka mentalnośc jest niestety bardzo rozpwszechniona wśród osób na niskich stanowiskach. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 22.03.02, 17:52 Dziekuje Ci bardzo za ten post. Juz myslalam, ze tu wszyscy mysla inaczej. Ciesze sie, ze chociaz jedna osoba nie ulega stereotypom i nie generalizuje. Wydaje mi sie, ze masz racje - niesprawiedliwe ocenianie innych jest domena ludzi o niskiej samoocenie, najczesciej tych, ktorzy tkwia na nizszych stanowiskach, badz po prostu maja gorsze warunki fizyczne od innych. Przyczyne naszych niepowodzen najlatwiej jest widziec wtedy w romansie innej kolezanki z szefem. Jakie to proste. I od razu swiat wydaje sie bardziej przyjazny, a jak sie jeszcze przekona inne brzydsze lub mniej zdolne dziewczyny do przesladowania asystentki szefa, to wtedy naprawde robi sie lzej na duszy. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mikolaj7 Re: Prezes i kochanka 23.03.02, 13:30 Gość portalu: no-name1 napisał(a): > Dziekuje Ci bardzo za ten post. Juz myslalam, ze tu wszyscy mysla inaczej. > Ciesze sie, ze chociaz jedna osoba nie ulega stereotypom i nie generalizuje. > Wydaje mi sie, ze masz racje - niesprawiedliwe ocenianie innych jest domena > ludzi o niskiej samoocenie, najczesciej tych, ktorzy tkwia na nizszych > stanowiskach, badz po prostu maja gorsze warunki fizyczne od innych. Przyczyne > naszych niepowodzen najlatwiej jest widziec wtedy w romansie innej kolezanki z > szefem. Jakie to proste. I od razu swiat wydaje sie bardziej przyjazny, a jak > sie jeszcze przekona inne brzydsze lub mniej zdolne dziewczyny do > przesladowania asystentki szefa, to wtedy naprawde robi sie lzej na duszy. > Pozdrawiam moze troche nie wpore pisze, ale ja tez zgadzam sie z No- name, a przynajmniej z jej argumantacja, bo od Klary i Sary nic sie nie dowiedzialem poza 'bo tak' - jakie to proste - najpierw kogos obrazic, potem wysmiac, a na koniec zgrywac inteligenta, bo samemy nie uzylo sie slow 'debil', 'polinteligent' itd. nie dziwie sie reakcji No-name, ja sam bym Was zjechal jeszcze bardziej. 3maj sie No-name :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: Prezes i kochanka IP: *.waw.cdp.pl 23.03.02, 13:34 Za bardzo wzięłaś to do siebie. Przecież nikt nie napisał, ze wszystkie asystentki są kochankami. Było jedynie, że prezesi mają kochanki w firmie, ale dlaczego automatycznie uznałaś, że każda asystentka musi nią być? Kochanki mogą przecież pracwać gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klara Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 23.03.02, 22:30 Dzięki Andrzej za rozsądny głos w dyskusji. Pytanie było proste: czy zawsze tak jest? Odpowiedzi mogą być dwie: nie zawsze i zawsze. Jak sam zauwazyłes No-name wymysliła trzecią wersję. Najgorsze gdy w dyskusji nie słucha (czyta) się pytan i argumentów adwersarza, tylko podporządkowuje sobie temat pod własne uczucia i kompleksy. No-name tak daleko zaszła w swych przemyśleniach, że nawet delikatne sugestie że gada nie na temat nie odniosły skutku. Jeszcze raz przypomnę o nożycach i stole i niech każdy odpowie sobie na pytanie dlaczego No-name nie sprowokowana tak bardzo wzięła to do siebie...? Czyżby złe doświadczenia...? A może wręcz przeciwnie, chore niespełnione pragnienia? A ponieważ do tej pory jeszcze nie odpowiedziałam na pytanie Sary, założycielki naszego wątku, czy zawsze prezes musi miec kochankę, odpowiadam: NIE ZAWSZE. Odpowiedz Link Zgłoś
mikolaj7 Re: Prezes i kochanka 24.03.02, 20:21 Czyżby złe doświadczenia...? A > może wręcz przeciwnie, chore niespełnione pragnienia? powiem wprost i pewnie zraz sie wszyscy na mnie oburza, ale co tam - jestes swinia. wiem, bylo to prostackie, ale taka jest prawda. > > A ponieważ do tej pory jeszcze nie odpowiedziałam na pytanie Sary, założycielki > > naszego wątku, czy zawsze prezes musi miec kochankę, odpowiadam: NIE ZAWSZE. sama sobie zaprzeczasz. dopiero jak ktos posrednio stanal po Twojej stronie to skorzystalas z jego argumentow, bo sama nie potrafilas nic wymyslic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aglukasiewicz Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 25.03.02, 11:10 Jestem zdania, ze zaczynanie watku o tak jednostronnie brzmiacym i zaczepnym temacie jest nie na miejscu. Juz sama opinia przemycona w pierwszym poscie daje duzo do myslenia na temat poziomu intelektualnego osoby, ktora taki watek zalozyla. I na nic tu sie zdadza wykretne wypowiedzi Klary, ktora jak choragiewka zmienia zdanie. Ten temat jest po prostu ponizej poziomu. Dzieki Bogu sa jeszcze ludzie na tym swiecie, ktorzy trzezwo i logicznie rozumuja. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karol66 uderzajaco celna uwaga :) IP: *.man.polbox.pl 05.04.02, 14:37 Gość portalu: aglukasiewicz napisał(a): > Jestem zdania, ze zaczynanie watku o tak jednostronnie brzmiacym i zaczepnym > temacie jest nie na miejscu. Juz sama opinia przemycona w pierwszym (...) Jesli ktos pisze: "Czy wszystki kobiety to dziwki? Bo ja mialem 3 narzeczone i 1) sie puszczala 2) przyprawila mi rogi z moim przyjacielem etc" to powinien spodziewac sie agresywnej reakcji na swoj post gdyz przez duza grupe ludzi zostanie on odebrany jako obrazliwy. A co do kochanek prezesow etc. W pracy czesto spedzamy 70%+ swojego czasu wiec nic dziwnego ze sporo ludzi tu romansuje. Powiem wiecej - im wiecej czasu spedzaja w pracy tym wieksza szansa na romans :) I prezesi nie sa tu wyjatkiem. To ze czesciej im sie to moze zdarzac wynika z tego ze facet na wysokiem, dobrze oplacanym stanowisku jest bardziej atrakcyjny dla plci przeciwnej niz szeregowy pracownik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 25.03.02, 11:17 Gość portalu: Klara napisał(a): Jeszcze raz przypomnę o > nożycach i stole i niech każdy odpowie sobie na pytanie dlaczego No-name nie > sprowokowana tak bardzo wzięła to do siebie...? Czyżby złe doświadczenia...? A > może wręcz przeciwnie, chore niespełnione pragnienia? Odpowiem Ci Klaro, chociaz juz nie mam sily Ci tlumaczyc. Tak sie zlozylo, ze mam fajna prace, fajnego szefa i jestem jego fajna asystentka. I nikt mnie nie podejrzewa o to, ze z nim sypiam (no coz facet ma wiecej niz 50tke). Jestem spelniona zawodowo, dobrze zarabiam i jestem szczesliwa osoba. Szczesliwa dlatego, ze nie biore sobie do serca glupich uwag osob podobnych do Ciebie. I przepraszam, jezeli Cie obrazilam. > A ponieważ do tej pory jeszcze nie odpowiedziałam na pytanie Sary, założycielki > > naszego wątku, czy zawsze prezes musi miec kochankę, odpowiadam: NIE ZAWSZE. > Zmieniamy zdanie, co? No coz, tylko krowa nie zmienia pogladow. Bardzo sie ciesze, ze stac Cie bylo na taka odpowiedz, po steku bzdur, ktory wypisalas powyzej. Pozdrawiam i zycze zdrowszego podejscia do zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klara Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 25.03.02, 15:29 > > Odpowiem Ci Klaro, chociaz juz nie mam sily Ci tlumaczyc. Tak sie zlozylo, ze m > am > fajna prace, fajnego szefa i jestem jego fajna asystentka. Czy mnie oczy nie mylą? Wcześniej napisałas : <A co do mnie, to nigdy nie twierdzilam, ze jestem asystentka prezesa, wiec sie ode mnie odwal> I nikt mnie nie > podejrzewa o to, ze z nim sypiam (no coz facet ma wiecej niz 50tke). I ja też nie podejrzewam, trudno zresztą cie o cokolwiek podejrzewać, skoro cie nie znam, tyle o tobie wiem, ile tu napiszesz: słowa, reakcje... Jestem > spelniona zawodowo, dobrze zarabiam i jestem szczesliwa osoba. Szczesliwa > dlatego, ze nie biore sobie do serca glupich uwag osob podobnych do Ciebie. Jakich uwag??!! Czy kiedykolwiek twierdziłam że jesteś kochanką prezesa (bo chyba o tym jest ten wątek). Nawet o tym nie pomyślałam. A ktoś w realu robi ci w ogóle jakieś głupie uwagi, których nie bierzesz sobie do serca? I > przepraszam, jezeli Cie obrazilam. Przyjęte, choć cały czas zastanawiam się dlaczego tak przereagowałaś tak na post Sary jak i moje delikatne uwagi, że stajesz się od razu agresywna. W dodatku włożyłaś w moje netowe usta coś czego nie wypowiedziałam. > > > > > Zmieniamy zdanie, co? Nie, nie zmieniamy. Od poczatku takie zdanie miałam, nie wyraziłam go jednak (poczytaj uważnie) bo zajęłam się twoją gwałtowną reakcją na zwykłą opowieść z życia wziętą. Nigdy nie twierdziłam że każdy prezes musi mieć kochankę, pewnie czasem tak bywa, ale nie musi , ale skoro Sara opowiada nam sytuację ze swojego zakładu, posługując się chyba dość wyraźnymi przykładami to chyba można ją przyjąć taką jaką jest. Po co od razu tak się denerwować?? > Pozdrawiam i zycze zdrowszego podejscia do zycia. Dziękuję. Zdrowe podejście to akurat coś co cenię w sobie najbardziej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 25.03.02, 15:38 Odpowiedz na nurtujace Cie pytanie: jestem asystentka, ale moj szef nie jest prezesem, tylko partnerem. Zadowolona? Nie mam juz sily. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anulek Re: Prezes i kochanka do no name IP: *.der.edf.fr 25.04.02, 16:26 Gość portalu: no-name1 napisał(a): > Odpowiedz na nurtujace Cie pytanie: jestem asystentka, ale moj szef nie jest > prezesem, tylko partnerem. Zadowolona? > Nie mam juz sily. Droga No- Name, nie dziwi mnie ,ze nie masz sily. Tak zwykle bywa z niezdrowymi emocjami, ktorych w Twoich wypowiedziach pelno. Pytanei postawione na poczatku dyskusji brzmialo " czy prezes ZAWSZE musi miec kochanke?", wiec moze warto sie zastanowic ,czy osoba stawiajaca to pytanie nie szuka zaprzeczenia swoim obawom i ze wlasnieTwoj przypadek pomoglby jej uwierzyc ,ze nie zawsze tak musi byc. Twoja reakcja bardzo mnie zdziwila, nie wiem skad sie bierze w ludziach ochota do prowadzenia zupelnie nie potrzebnych klotni o nic. Czy dzis nikogo juz nie stac na rzeczowa wymiane zdan opini, czy opis faktow???Odrazu trzeba isc na noze i najlepiej z powodu ubogiego slownika trzeba wszystko upiekszyc okresleniami typu glupi czy tez idioci? Zastanow sie nad tym, prosze:) A na marginesie to ile Ty masz lat, choc ponoc kobiet sie o to nie pyta. Pozdrawiam i zycze wiekszej wiary w dobre intencje innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Prezes i kochanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.13, 14:21 a mam z tym problem bo szef to mąz a sekretarka była koleżanką i co mam robicd sie chyba powiesić Odpowiedz Link Zgłoś
nowaczek1 Re: Prezes i kochanka 04.06.13, 14:31 I dlatego wyciągasz wątek sprzed 10 lat? Myślisz, że ktokolwiek go jeszcze czyta? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: knockout Re: Prezes i kochanka IP: *.knurow.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 18:49 hahaha a jak przez pewien czas bylem asystentem szefa, to jestem gejem??? nie ma jak proste, chlopskie rozumowanie Klaro... pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k. Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 18.12.02, 20:46 u mnie jest jeden prezes i dwie kochanki hehehe - a skąd możemy wiedzieć? Panny sie z tym obnoszą i jedna drugą obrabia, że niby ta pierwsza to taka "bezinteresowna" a ta druga - pożeracz firmowej kasy KINO Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fred Re: Prezes i kochanka IP: *.wodgik.katowice.pl 20.01.03, 15:03 Wszędzie są ludzie i ludziska.Większość facetów ma kochanki (z tego wynika, że również na odwrót), więc czemu nie większośc prezesów? Natomiast osoby, które faworyzują w pracy swoich partnerów łóżkowych, siostrzeńców, kolegów od kieliszka itp. to pieprzone buraki. Ja też mam w pracy osoby, które lubię bardziej czy mniej, ale nie przyszłoby mi do głowy faworyzować jednych kosztem drugich. Dobry szef musi przede wszystkim być SPRAWIEDLIWY (wiem, że reprezentuję tu pogląd mniejszości szefów, normalnie donos i układy rządzą wszystkim...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monca Re: Prezes i kochanka IP: 195.116.62.* 31.01.03, 09:12 Ojoj, tylko bez spazmów. Czytaj uważniej, w temacie jest "Przez i kochanka", a nie "Prezes i jego asystenka nimfomanka" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monca Re: Prezes i kochanka IP: 195.116.62.* 31.01.03, 09:59 post wpadł nie tu gdzie trzeba, bo to no-name. Jaka głupia dziołcha! Ja też jestem asystenką i po przeczytaniu tytułu dyskusji nie poczułąm policzka na twarzy. Jeśli miałby się już ktoś poczuć obrażony ktoś z prezesów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek Re: Prezes i kochanka IP: 217.153.57.* 26.03.02, 13:31 Gość portalu: Sara napisał(a): > U mnie w firmie jest 1 Prezes i 2 Wiceprezesów. I co? Wszyscy mają kochanki w > firmie i je faworyzują. chodzi ci o panow Janusza Ziejewskiego, Dietricha Bartelsa i Rolfa Krügera???:) j. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prezes Re: Prezes i kochanka IP: *.pepsico.plusnet.pl 12.04.02, 15:00 smaczna dyskusja/szkoda ze moja asystentka posiada mniej ognia niz uczestniczki dyskusji/w tej sytuacji korzystam wylacznie z "zewnetrznych" kochanek/zdecydowanie drozsze rozwiazanie ale ma i swoje zalety... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monca Re: Prezes i kochanka IP: 195.116.62.* 31.01.03, 10:02 prezesem to ty byś chciałby być. pewnie nawet nigdy nie siedziałeś koło prezesa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NN Re: Prezes i kochanka IP: PLMAIL* / 62.189.12.* 17.05.02, 13:53 Gość portalu: jacek napisał(a): > Gość portalu: Sara napisał(a): > > > U mnie w firmie jest 1 Prezes i 2 Wiceprezesów. I co? Wszyscy mają kochank > i w > > firmie i je faworyzują. > > chodzi ci o panow Janusza Ziejewskiego, Dietricha Bartelsa i Rolfa Krügera???:) > > j. Korporacja Ubezpieczeniowa FILAR SA Janusz Ziejewski - Prezes Dietrich Bartels - Wiceprezes Rolf Krüger - Wiceprezes Adres siedziby zarządu (Centrali): ul. Żubrów 3 71-617 Szczecin tel: (091) 455 43 84 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NN Re: Prezes i kochanka IP: *.UK.HIBM.HSBC / 62.189.12.* 17.05.02, 13:55 a tu można ich zobaczyć www.filar.pl/images/wladze.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duda Re: Prezes i kochanka IP: *.netlandia.pl 12.02.03, 02:26 To ładnie się dzieje w Korporacji Ubezpieczeniowej Filar SA... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [Tomson] Re: Prezes i kochanka IP: *.zlo.cxt.pl 23.04.02, 17:48 Gość portalu: Sara napisał(a): > Napiszcie, jak u Was jest. Czy zawsze Prezes musi mieć kochankę w zakładzie > pracy i faworyzować ją? Tak musi miec!!! bo innaczej nie miałby posłuchu... prezes bez kochanki to jak żołnierz bez karabinu a poza tym fajnie jest miec kochanke w firmie ale co zrobic jak sie zestarzeje??? Dobra koncze te wywody Baby sie same pchają ...] miałem juz kilka takich ofert... a wszystkich w firmie to zawsze najbardziej boli bo dlaczego nie oni... Ale prawda jest taka , że miernota wchodzi na salony MOże ustanowic stanowisko - KOCHANKA PREZESA DOBRY BYŁBY BONUS DLA TAKIEGO PREZESA No i żona by spokojnie spała - mąz przeciez otrzymał Bonus do "marketu"........ Pozdrowienia dla myslacych o nie swoich sprawach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ronin Re: Prezes i kochanka IP: *.centrala.kbsa / 10.1.11.* 26.04.02, 13:20 Prezesi, którzy nie mają kochanki są jak żubry - istnieją, ale należą do żadkości.Szczerze mówiąc ja z takim przypadkiem w swoim trzydziestokilkuletnim życiu spotkałem się zaledwie kilka razy. WIĘKSZOŚĆ kochanki ma, a wręcz się nimi szczyci. Oczywiście robią to we własnym prezesowsko-dyrektorskim gronie. To nie są idioci, którzy biegają po firmie z trasparentem "Mam kochankę !!!". Sam od jakiegoś czasu należę do grona "średniej kadry kierowniczej" i ze względu na specyfikę swoich obowiązków w firmie mam okazję obserowować co się dzieje. A dzieje się, dzieje... Kochanek nie mają tylko wyjątkowi "centusie" (kochanka kosztuje) lub wyjątkowi nieudacznicy (aż dziw że są dyrektorami). Na początku byłem zaszokowany skalą zjawiska, a dziś już się z tym oswoiłem, bo ... sam mam 4 kochanki (sic !). Trzeba tylko trzymać się jakichś zasad. Ja przyjąłem zasadę - żadnych kochanek w Centrali, gdzie pracuję - tylko Oddziały terenowe firmy. Stąd się wzięły 4: 2 w płn.-zach. Polsce, 1 w płd.-zach. Polsce i 1 w płn. Polsce. A że jeżdżę często po Polsce, to ......... :-) Czasami jestem trochę zmęczony (a tu jeszcze żona w domu), ale kocham swoją pracę i nie zamieniłbym się z nikim (przynajmniej na razie). I kocham moje wszystkie kobiety... :-) PS. Pozdrowienia dla Klary i dla no-name. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 26.04.02, 14:21 Gość portalu: Ronin napisał(a): > Prezesi, którzy nie mają kochanki są jak żubry - istnieją, ale należą do żadkoś > ci.Szczerze mówiąc ja z > takim przypadkiem w swoim trzydziestokilkuletnim życiu spotkałem się zaledwie k > ilka razy. > WIĘKSZOŚĆ kochanki ma, a wręcz się nimi szczyci. Oczywiście robią to we własnym > > prezesowsko-dyrektorskim gronie. To nie są idioci, którzy biegają po firmie z t > rasparentem "Mam > kochankę !!!". Sam od jakiegoś czasu należę do grona "średniej kadry kierownic > zej" i ze względu na > specyfikę swoich obowiązków w firmie mam okazję obserowować co się dzieje. A dz > ieje się, dzieje... > > Kochanek nie mają tylko wyjątkowi "centusie" (kochanka kosztuje) lub wyjątkowi > nieudacznicy (aż dziw > że są dyrektorami). Na początku byłem zaszokowany skalą zjawiska, a dziś już si > ę z tym oswoiłem, bo > ... sam mam 4 kochanki (sic !). Trzeba tylko trzymać się jakichś zasad. Ja przy > jąłem zasadę - żadnych > kochanek w Centrali, gdzie pracuję - tylko Oddziały terenowe firmy. Stąd się w > zięły 4: 2 w płn.-zach. > Polsce, 1 w płd.-zach. Polsce i 1 w płn. Polsce. A że jeżdżę często po Polsce, > to ......... :-) > > Czasami jestem trochę zmęczony (a tu jeszcze żona w domu), ale kocham swoją pra > cę i nie > zamieniłbym się z nikim (przynajmniej na razie). I kocham moje wszystkie kobie > ty... :-) > > PS. Pozdrowienia dla Klary i dla no-name. Akurat! A wszystkie moje kochanki przescigaja sie w tym, ktora pierwsza zrobi mi loda, taki jestem boski. Odpowiedz Link Zgłoś
piotell Re: Prezes i kochanka 30.04.02, 16:26 Gość portalu: Ronin napisał(a): > Prezesi, którzy nie mają kochanki są jak żubry - istnieją, ale należą do żadkoś > ci.Szczerze mówiąc ja z > takim przypadkiem w swoim trzydziestokilkuletnim życiu spotkałem się zaledwie k > ilka razy. > WIĘKSZOŚĆ kochanki ma, a wręcz się nimi szczyci. Oczywiście robią to we własnym > > prezesowsko-dyrektorskim gronie. To nie są idioci, którzy biegają po firmie z t > rasparentem "Mam > kochankę !!!". Sam od jakiegoś czasu należę do grona "średniej kadry kierownic > zej" i ze względu na > specyfikę swoich obowiązków w firmie mam okazję obserowować co się dzieje. A dz > ieje się, dzieje... > > Kochanek nie mają tylko wyjątkowi "centusie" (kochanka kosztuje) lub wyjątkowi > nieudacznicy (aż dziw > że są dyrektorami). Na początku byłem zaszokowany skalą zjawiska, a dziś już si > ę z tym oswoiłem, bo > ... sam mam 4 kochanki (sic !). Trzeba tylko trzymać się jakichś zasad. Ja przy > jąłem zasadę - żadnych > kochanek w Centrali, gdzie pracuję - tylko Oddziały terenowe firmy. Stąd się w > zięły 4: 2 w płn.-zach. > Polsce, 1 w płd.-zach. Polsce i 1 w płn. Polsce. A że jeżdżę często po Polsce, > to ......... :-) > > Czasami jestem trochę zmęczony (a tu jeszcze żona w domu), ale kocham swoją pra > cę i nie > zamieniłbym się z nikim (przynajmniej na razie). I kocham moje wszystkie kobie > ty... :-) > > PS. Pozdrowienia dla Klary i dla no-name. Jeśli to wszystko jest prawdą, to polecam ci lekturę tego co napisałeś o "idiotach, którzy biegają po firmie z trasparentem "Mam kochankę !!!". Potem porównaj to ze swoim postem, wytęż umysł i znajdź pasujące elemanty. Nie powinieneś szukać długo. Szkoda że nie dałeś mapki "częstotliwość występowania moich kochanek na km kwadratowy powierzni Polski". Wtedy Twoja wypowiedź byłaby jeszcze bardziej pouczająca. Odpowiedz Link Zgłoś
helena25 Re: Prezes i kochanka 31.01.03, 17:08 Gość portalu: Ronin napisał(a): > Trzeba tylko trzymać się jakichś zasad. Ja przy jąłem zasadę - żadnych kochanek w Centrali, gdzie pracuję - tylko Oddziały terenowe firmy. Stąd się w zięły 4: 2 w płn.-zach. Polsce, 1 w płd.-zach. Polsce i 1 w płn. Polsce. A że jeżdżę często po Polsce, to ......... :-) Czasami jestem trochę zmęczony (a tu jeszcze żona w domu), ale kocham swoją pracę i nie zamieniłbym się z nikim (przynajmniej na razie). I kocham moje wszystkie kobiety... :-) PS. Pozdrowienia dla Klary i dla no-name. Mozesz utrzymywac 4 kochanki i zone??? Jakies tanie te kochanki, bo managerowie sredniego szczebla w tym baku zarabiaja dosc umiarkowanie. Taki Pan taki kram - pozwol, ze posluze sie sentencja. Duzo jezdzisz, po Polsce??? Moze pownienes mniej, ale powinienes nieco staranniej pilnowac jezyka piszac w necie bez logowania. Pozdrawiam H. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Re: Prezes i kochanka IP: 195.116.115.* 29.04.02, 16:42 Może trochę nie na temat. Są to specyficzne typy (prezes, który ma kochankę oraz kochanka prezesa). Przez ponad rok pracowałem w dziale z kochanką prezesa (wielka miłość)- groza (poziom intelektualny - absolwentka SGH a kumpel chyba 10 razy tłumaczył jej funkcje suma.jeżeli bez skutku), a załatwiła sobie firmowe szkolenie M.B.A w tygodniu jak reszta z reguły siedziała do 20 po czym rzuciła bo poziom uczestników za niski . Jak prezesa odwołano a panienka znalazła sobie lepszą pracę (były prezes jej załatwił), to zakochała się w młodym chłopaku (syn prezesa nowej firmy), i tak z wielkiej miłości dziewczę niewinne robi karierę, bo doszły mnie słuch, iż przezywa miłość w nowej firmie. Poważnie często się zdarza iż ten biurowy związek powstał za przyczyną słabej płci. To z prezesa taki safanduła, iż bez aktywnego udziału (tej niewinnej uwiedzionej) do niczego by nie doszło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hamster Re: Prezes i kochanka IP: 195.117.18.* 30.04.02, 08:15 Gość portalu: jaro napisał(a): > Może trochę nie na temat. Są to specyficzne typy (prezes, który ma kochankę > oraz kochanka prezesa). Przez ponad rok pracowałem w dziale z kochanką prezesa > (wielka miłość)- groza (poziom intelektualny - absolwentka SGH a kumpel chyba > 10 razy tłumaczył jej funkcje suma.jeżeli bez skutku), a załatwiła sobie > firmowe szkolenie M.B.A w tygodniu jak reszta z reguły siedziała do 20 po czym > rzuciła bo poziom uczestników za niski . Jak prezesa odwołano a panienka > znalazła sobie lepszą pracę (były prezes jej załatwił), to zakochała się w > młodym chłopaku (syn prezesa nowej firmy), i tak z wielkiej miłości dziewczę > niewinne robi karierę, bo doszły mnie słuch, iż przezywa miłość w nowej firmie. > Poważnie często się zdarza iż ten biurowy związek powstał za przyczyną słabej > płci. To z prezesa taki safanduła, iż bez aktywnego udziału (tej niewinnej > uwiedzionej) do niczego by nie doszło. Pisz chlopie jasniej i skladniej bo za cholere cie nie mozna zrozumiec. Zero ladu i skladu. Przeczytaj sobie to co napisales i zastanów sie czy osoba postronna cos z tego zrozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
yeni_true Re: Prezes i kochanka 28.10.02, 00:27 Trochę późno piszę, ale co tam ...może jeszcze będzie się Wam chciało tu zajrzeć?? Szczerze mówiąc, nie bardzo można zrozumieć o co chodzi w tej całej dyskusji między dziewczynami. No bo tak - faktycznie pytanie było jasne: czy zawsze predzio ma kochankę (rozumiem, że chodziło o "firmową"). Odpowiedź na pewno brzmi: nie zawsze. Pewnie z różnych względów np. pracuje razem z żoną i nie ma takiej możliwości, zeby tego nie zauważyła :) No nic straconego - zawsze moze mieć poza firmą:) Ale czy musi - nie wiem , bo prezesem póki co nie byłam :)Czy to musi być asystentka? Chyba nie ....Inna babka chyba też może sie załapać...A tak poważnie. Pracowałam już w paru firmach i różnie to bywało. W pierwszej dyrektor (znany tu z pewnego wątku, jako Woizjoner:) miał długoletnią kochankę (wcale nie była to młoda dziewuszka, ale taka w jego wieku prawie, czyli ok. 45-50 lat- chyba stara miłość:). Kiedyś pracowała z Nim w jednej firmie, potem załatwił jej robótkę w firmie mieszczącej się w tym samym budynku. Wszyscy starsi pracownicy o tym wiedzieli (a nowi od starszych), ale jakoś nic z tego nie wynikało. Zachowywali sie bardzo dyskretnie (to znaczy na terenie firmy wymieniali tylko dzień dobry). Gdybym kiedyś przypadkowo tego nie usłyszała od kogoś na firmowej imprezce - nie miałabym o tym pojęcia:) A wracając do tego, co pisały No-name i Klara. Moze to głupie, ale obie ....mają rację. Klara - bo rzeczywiście No-name zaatakowała ciężką artylerią podczas, gdy nikt nie mówił, ze rzecz tyczy się wyłącznie asystentek (ani w ogóle chyba nic o asystentkach nie było)...no i te texty od razu o idiotach i tak dalej. Ale powiem Wam, że trochę No-name rozumiem .Nie sposób myślenia i wyrazania tychże myśli, ale sam fakt, ze chciałą powalczyć z pewnym stereotypem, który może (nie musi) pokutować i to nie na forum, ale ....w Jej firmie. Mówię to z pełną świadomością, ze No - name może mnie teraz zlinczować:) Pracowałam kiedś w firmie, gdzie panowała niby miła i przyjacielska atmosferka (brrr), ale ludzie żyli głównie tym, co wymyślili (albo i zauważyli - nie zaprzeczam) o innych. Dotyczyło to także sfery "romasowej" i nie dotyczyło wyłącznie prezesa, czy innych person wyższego szczebla. Plotkowano dosłownie o wszystkich. Nie można było zagadać w kuchni do osoby płci przeciwnej, bo już był "biurowy romans". Wielu pracownikom zatruwało to zycie- w końcu ograniczali swoje kontakty w pracy do minimum zwyczajnie ze strachu przed plotami. Czy tam były i prawdziwe "romanse" - ano pewnie były. Nawet kilka oficjalnych par- to znaczy ludzi wolnego stanu, którzy tam się poznali i coś "zaiskrzyło" (tych się nie czepiano). Wierzcie mi nie do wytrzymania już było czasem wysłuchiwanie tych głupot na temat innych i czasem swój też. Ktoś tu napisał, ze w pracy ludzie spędzają ok. 70% czasu i zdarza się,że flirtują, romansują itede. To są ich sprawy, o ile nie naniedbują przez to (za bardzo :)obowiązków. Pewnie, ze jak szef daje podwyżki panience, która się obija i jeszcze dokłada komus Jej robotę to niesamowicie to innych wQrza i trudno sie temu dziwić. Stąd Sarze sie nie dziwie :) Ale trzeba pamiętać też o tym, ze bezmyślne gadanie o czimś tam romansie z kimś tam , bo "mnie się tak zdaje" , albo"bo ja jej nie lubię" moze mieć bardzo poważne i przykre konsekwencje dla tych osob (czasem Bogu ducha winnym). Reasumując, chyba jest tak: Sara opisała przypadek autentyczny ze swojej firmy, no -name odczytała to jako plotkę - stąd cały ambaras. Życzę Wam wszystkim udanych romansów :) (z szefami , czy nie - jak kto woli) i unikania plotkowania i plotkujących. Pozdro Yeni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joy Re: Prezes i kochanka IP: 4.2.* / *.torun.mm.pl 30.01.03, 13:21 yeni_true napisała: W pierwszej dyrektor (znany tu z pewnego wątku, jako Woizjoner:) miał długoletnią kochankę (wcale nie była to młoda dziewuszka, ale taka w jego wieku prawie, czyli ok. 45-50 lat- chyba stara miłość:). (...)Zachowywali sie bardzo dyskretnie (to znaczy na terenie firmy wymieniali tylko dzień dobry). Gdybym kiedyś przypadkowo tego nie usłyszała od kogoś na firmowej imprezce - nie miałabym o tym pojęcia:) Yeni, zlituj się, z dalszej części wynika, że jesteś rozsądna dziewczyna. To, co usłyszałaś to od kogoś na firmowej imprezce uważasz za fakt? Tak się rodzą legendy przekazywane z pokolenia na pokolenie... SKĄD wiesz, że to prawda, skoro sama widziałaś tyle, że mówili sobie dzień dobry? A inni skąd wiedzieli? Czaili się pod łóżkiem czy jak? Pracowałam kiedś w firmie, gdzie panowała niby miła i przyjacielska atmosferka (brrr), ale ludzie żyli głównie tym, co wymyślili (albo i zauważyli - nie zaprzeczam) o innych. (...) Plotkowano dosłownie o wszystkich. Nie można było zagadać w kuchni do osoby płci przeciwnej, bo już był "biurowy romans". (...) Wierzcie mi nie do wytrzymania już było czasem wysłuchiwanie tych głupot na temat innych i czasem swój też. No właśnie, jak to dotyczy mnie, to już są głupoty, a jak "stałej kochanki" to prawda? Pewnie, ze jak szef daje podwyżki panience, która się obija i jeszcze dokłada komus Jej robotę to niesamowicie to innych wQrza i trudno sie temu dziwić. Stąd Sarze sie nie dziwie :) Ale trzeba pamiętać też o tym, ze bezmyślne gadanie o czimś tam romansie z kimś tam , bo "mnie się tak zdaje" , albo"bo ja jej nie lubię" moze mieć bardzo poważne i przykre konsekwencje dla tych osob (czasem Bogu ducha winnym). Zgadzam się z tym całkowicie, tylko bierzmy poprawkę i na tę panienkę i na dokładanie. Ja kiedyś byłam w sytuacji takiej obgadywanej panienki, bo: 1. byłam sekretarką 2. specyfika tej pracy polega na tym, że jak szef jest, to roboty jest full, ale jak go nie ma, to czasem nie ma co robić. No i "życzliwe" kobitki z firmy dorobiły mi opinię. Nawet jak zostawałam po godzinach, czasem do późna, bo było coś pilnego i trzeba było to zrobić na wczoraj, to wytłumaczenie było jedno: została, żeby dać d... Każda premia (mimo, że zarabiałam najmniej ze wszystkich kobiet w firmie) była odpowiednio komentowana. Nie musze chyba dodawać, że nigdy nie spałam z moim szefem? Po 2 latach "żartobliwych" uwag typu: P.Jolu, czy ta kanapa jest wygodna (szef kupił nowy zestaw wypoczynkowy do gabinetu), miałam dość i zmieniłam pracę. Reasumując, chyba jest tak: Sara opisała przypadek autentyczny ze swojej firmy, no -name odczytała to jako plotkę - stąd cały ambaras. Z "pewną taką nieufnością" podchodzę do "przypadków autentycznych". Może to prawda, a może nie. No chyba, że rzeczona kochanka sama się do tego przyznaje, nawet pośrednio (Pójdę, poskarżę się Misiowi, jadę na urlop na Kanary, a zarabia 800 zł) Nie upoważnia to jednak do plotkowania, bo obmawianą osobę to naprawdę potwornie boli... Odpowiedz Link Zgłoś
yeni_true Do Joy:) 25.04.03, 11:22 Witam po przerwie dłuższej ......spowodowanej ....a zresztą w innym wąrku to skrobnę :)))) i zaraz się wytłumaczę z tego co popisałam, bo mi Joy nie daruje:)))) Gość portalu: Joy napisał(a): > Yeni, zlituj się, z dalszej części wynika, że jesteś rozsądna dziewczyna. To, > co usłyszałaś to od kogoś na firmowej imprezce uważasz za fakt? Tak się rodzą > legendy przekazywane z pokolenia na pokolenie... SKĄD wiesz, że to prawda, > skoro sama widziałaś tyle, że mówili sobie dzień dobry? A inni skąd wiedzieli? > Czaili się pod łóżkiem czy jak? Hmmm Joy ...czy pod łóżkiem to ja nie wiem ....:)) Prawdę mówiąć, to Co przyznaję tację ...to co tu napisałam to też plotka ...kajam się bijąc w piersi ....Dowiedziałam się faktycznie na firmowej imprezce ... Tak między Bogoem , a prawdą g*****o mnie to obchodziło , ale uszy mam no i tyle ... Obstawiam raczej, ze to prawda, bo ta fiema była dość specyficzna, jeśli chodzi o kadrę-mianowicie przekształciła się ona w czasie, gdy ja zaczęłam tam pracować z państwowego zakładu pracy i gros pracowników pozostało, a pracowali tam razem od 30 lat blisko:) Stąd, nawet jakby nie chceli nic o sobie wzajemnie wiedzieć nie było takiej fizycznej możliwości :))) To tyle gwoli wyjaśnienia "Skąd jestenm pewna ??" ....Nie jestem ...ale to możliwe, choć wcale mnie tak naptwsę ni nie dotyczyło, ani nie obchodziło ...... > > > No właśnie, jak to dotyczy mnie, to już są głupoty, a jak "stałej kochanki" to > prawda? Nieeeee ....:))))) Wiesz Joy ...ja nie mogę zaprzeczyć, ze tam romansidła były ....Też mnie to guzik obchodziło, ale czasem wiedziałąm od ...samych zainteresowanych :))) Tyle, ze jak słyszę, ze ten czy ów ma z kimś romas, bo ....blisko mieszkają :)) To mis się chce śmiać :)))) To tak a'propos mnie samej .....a nawiasem mówiąc radze nie reagować .....zwykle ludki same się zniechęcają w gadaniu wtedy :) > > Zgadzam się z tym całkowicie, tylko bierzmy poprawkę i na tę panienkę i na > dokładanie. Ja kiedyś byłam w sytuacji takiej obgadywanej panienki, bo: > 1. byłam sekretarką > 2. specyfika tej pracy polega na tym, że jak szef jest, to roboty jest full, > ale jak go nie ma, to czasem nie ma co robić. > No i "życzliwe" kobitki z firmy dorobiły mi opinię. Nawet jak zostawałam po > godzinach, czasem do późna, bo było coś pilnego i trzeba było to zrobić na > wczoraj, to wytłumaczenie było jedno: została, żeby dać d... Każda premia > (mimo, że zarabiałam najmniej ze wszystkich kobiet w firmie) była odpowiednio > komentowana. > Nie musze chyba dodawać, że nigdy nie spałam z moim szefem? > Po 2 latach "żartobliwych" uwag typu: P.Jolu, czy ta kanapa jest wygodna (szef > kupił nowy zestaw wypoczynkowy do gabinetu), miałam dość i zmieniłam pracę Nie zazdroszczę .... To jest właśnie ten glupi stereotyp, ze sekretarka zwłaszcza młoda i atrakcyjna to bankowo kochanka szefa .....brrrrrr > Z "pewną taką nieufnością" podchodzę do "przypadków autentycznych". Może to > prawda, a może nie. No chyba, że rzeczona kochanka sama się do tego przyznaje, > nawet pośrednio (Pójdę, poskarżę się Misiowi, jadę na urlop na Kanary, a > zarabia 800 zł) > Nie upoważnia to jednak do plotkowania, bo obmawianą osobę to naprawdę > potwornie boli... JASNE, ze nie upoważnia i co z tego ????:))) Jak sobie pozwolisz wlezą Ci na głowę :( Joy pozdrawiam Cię serdecznie !!!! Jeśli odczytałaś mój post, jako potwierdzenie, ze można ytak sobie pleść na kogoś to mi przykro .... ja stwierdzilam tylko fakty ...czasem jesr romans czasem tylko na językach innych ....ta druga wersja bardzo boli i trudno się wyplątać .....bo co ?? Masz chodziść z transparentem " To nieprawda" ???? Pozdrawiam Yeni Odpowiedz Link Zgłoś
mdmaj Re: Prezes i kochanka 02.12.02, 20:21 W mojej bylej firme (tej samej z "ale jaja")pan Prezes kupil sobie nowiutenki klimatyzowany samochod bo sekretarka zle zosila upaly. Samochod sluzyl aby owa sekretarke przywozic do pracy, odwozic ja do domu, czasmi zawozic do lekarza i oczywiscie do sklepu i monopolowego (strasznie duzo narad sie tam odbywalo). Pani sekretarka lata mlodosci miala juz dawno za soba, nie umiala slowa w zadnym obcym jezyku, napisanie pisma bylo dla niej zajeciem na caly dzien. Na wszystkie targi handlowe jezdzial obowiazkowo z panem Prezesem i przwodzila za nich ogromne ilosci "sluzbowych ubran". Pracowala tak jak pan Prezes od 10 do 15. Dodam jescze, ze biedaczka taka byla zapracowana, ze zatrudniono jej.... assystentke. Aha, miala tez (oczywiscie)najwyzsza pensje zaraz po panu prezesie. Ludzie to sie potrafia w zyciu ustawic..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Prezes i kochanka IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 11.12.02, 11:42 A swistak siedzi i zawija..... Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: Prezes i kochanka 21.01.03, 01:29 no dobra: i wilk syty i owca cala... pan prezes mial swoja milosc przy sobie, a jakas dziewczyna (jej asystentka) miala prace... W koncu to prezes ryzykowal swoje stanowisko i pozycje robiac takie rzeczy. Ktos mu sie kiedys do czterech liter dobierze i skonczy sie - predzej czy pozniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sun Tzu Jest różnie IP: centrum:* / *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.03, 22:31 Służę tym, co widuję w moim miejsu pracki. Pracka to Radio Kraków. Prezes przyjąl na dyrektora finansowego BYŁĄ kochankę. Skąd ja to wiem? Bo na nią patrzę. Dama zarabia czwartą lub piątą pensjęw firmnie - ok 7.000, a to sporo jak na media w Krakowie - a jej sekretem jest to, że nie robi nic.NIC.Trudno w to uwierzyć, ale robiliśmy z kolegami dyżury sprawdzające, tak, by sprawdzać parę razy dziennie. Wyłącznie kolorowe gazety. O stałej porze obiad w restauracji na dole. Senne ruchy. Wysokie obcasy. Długie spódnice z wysokim rozcięciem. Czasy najlepszej figury mamy już za sobą. Ale jesteśmy w łasce. Jak w "Nocy Listopadowej" - senator w łasce. No i to ją zdradza. Uroku dodaje całkowity brak treści. Próbowaliśmy ustalić, czy ktoś z nią rozmawiał. Nie. Dodajmy,że firma ma główną księgową, a że zatrudnia poniżej 100 osób, więc dyr. Fin. mieć nie musi. Ale ma. To stawia pod znakiem zapytania informację, czy ona aby była kochanka? Najbardziej użyteczną zasadą, polecaną przez lud polski jest :" Nie śpij tam, gdzie Ci dają jeść" Jeśli, jak słyszę, szef sypia z personelem, to znaczy, że firma źle zorganizowana. Inaczej nie miałby czasu. Natomiast zdarza się to nagminnie lekarzom, bo dyżury dają nieograniczone możliwości, ale w tym zawodzie pojawia się element zaufania na innym nieco poziomie (chirurgia na przykład). Tancerze na lodzie i ci od tańców towarzyskich także przeważnie ze sobą są, bo to buduje inne relacje. Bez łóżka nie byli by tak zgrani. Tak mówią Ci , co się znają. ukłony spod Wawelu ST Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pietia Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 14.02.03, 01:20 Chyba sie trochę wyłamię z ogólnego trendu. W swojej pracy zawodowej widziałem wiele takich sytuacji. Po pierwsze. Dlaczego wszyscy a priori założyli, że kazdy prezes, bądż inny dyrektor musi mieć kochankę??????????? Po drugie, uważam, że każdy szef powinien stosować starą studencką zasadę: "nie bierz dupy z własnej grupy"... Sam raz miałem romans, z koleżanką z pracy (nie byłem szefem - bylismy na równorzędnych stanowiskach)i to jest tak traumatyczne przeżycie. Bo jak się rozstajecie w życiu, w pracy dalej trzeba się spotykać. Oczywiście szef może takiego pracownika zwolnić (słyszałem tez o kochankach szefowych), ale nie jestem pewien, czy może potem spokojnie umyc zęby... Ja osobiscie bym nie mógł... Kłaniem się uprzejmie Pietia _________________________________________ I to by było na tyle co i na przodzie.... a reszta jest milczeniem Odpowiedz Link Zgłoś