Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Prezes i kochanka

    IP: *.filar.pl 21.03.02, 07:50
    Napiszcie, jak u Was jest. Czy zawsze Prezes musi mieć kochankę w zakładzie
    pracy i faworyzować ją?
    Obserwuj wątek
      • Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 21.03.02, 12:19
        Bez przesady. Czy kazdy prezes musi miec kochanke? Idiotyzm. A ludzie ktorzy
        tak mysla to idioci.
        • Gość: Sara Re: Prezes i kochanka IP: *.filar.pl 21.03.02, 14:52
          U mnie w firmie jest 1 Prezes i 2 Wiceprezesów. I co? Wszyscy mają kochanki w
          firmie i je faworyzują.
          Prezes - naczelny - wierny od kilku lat jednej. Aby dziewczątko odpoczęło co i
          raz, to załatwia jej pobyt (na jakiś czas, np. na miesiąc, na trzy miesiące) w
          innej placówce.Do tego ekstra premię, bądź podwyżkę. Bo przecież jest umęczona
          złośliwymi komentarzami na swój temat. Na placówce nic nie robi, korzysta z
          dobrodziejstw życia, odpoczywa i wymyśla na co może jeszcze sobie pozwolić w
          firmie.
          Wiceprezes nr 1 - pies na baby. Ma przeważnie dwie kochanki w firmie (poza
          firmą ponoć też, ciekawe, kiedy on na to czas znajduje?), które rywalizują
          między sobą o względy króla. Czasami jest sytuacja, że konkurencję wygrywa
          jedna, która przez jakiś czas jest na piedestale. Ale szybko królowi się nudzi
          ta sama buźka, więc z impetem zatrudnia do firmy jakieś młode dziewczę, które
          może sobie podporządkować. Natomiast "stara" twarzyczka jest już niepotrzebna,
          więc się ją zwalnia lub przenosi na inne stanowisko, byle w oddali króla, aby
          czasem przypadkiem nie napatoczyła się mu po drodze. I tak to się toczy parę
          lat.
          Wiceprezes nr 2 - wydawałoby się, że jest z innej gliny. Ależ nie!! Aby
          tradycji stało się zadość - to i on znalazł sobie pocieszycielkę strapionego
          serca. Również w firmie. Również jest faworyzowana, dostaje ekstra podwyżki
          itp.I co Wy na to?
          • Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 21.03.02, 16:23
            A ja uwazam, ze byc moze takie rzeczy sie zdarzaja, ale nie tylko na poziomie
            prezesostwa i dyrektorstwa tylko wszedzie. To jest durny stereotyp, ze kazdy
            prezes ma kochanke. Mnie po prostu to denerwuje, tym bardziej ze mam teraz
            szefa, ktory jest wazna persona i co? I nikt mnie nie podejrzewa ze jestem jego
            kochanka, bo nie jestem i takich jak ja jest wiele w tej firmie. Chce zmienic
            prace i najprawadopodobniej bylabym w nowej pracy asystentka prezesa. I co,
            chyba jej nie wezme, bo nie zniose tych spojrzen i podejrzen, ze na pewno daje
            mu dupy. Troszke wyobrazni!
            • Gość: Klara Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 21.03.02, 16:46
              A fe Saro, ośmieliłaś się napisać złe słowa o rasie prezesów!! Jak mogłaś.
              Zabijasz No-name, dla niej to cios w plecy. Jej prezes jest tak szlachetny,
              taki dobry, mądry, wyrozumiały, i ma taką zgrabną dupcię. Na pewno każdy jest
              taki. Przesadzasz Saro, twoi prezesi po prostu okazują sympatię tym kobietom,
              doceniają ich profesjonalizm w firmie, a tobie takie robaczywe myśli chodzą po
              głowie! Be!
              • Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 21.03.02, 17:16
                Po pierwsze nie twierdze, ze takie rzeczy sie nie zdarzaja, ale na milosc boska
                ludzie! Na swiecie jest wielu prezesow, dyrektorow, kierownikow itp. czy kazda
                dziewczyna, ktora dla nich pracuje koniecznie musi im dawac dupy? Zlitujcie
                sie. A jedna taka napisala, ze u niej w firmie to prezes to ma az dwie
                kochanki. A skad do kurwy nedzy ona moze to wiedziec?
                Nie chce sie wychylac, bo widze, ze rzeczywiscie ludzie mysla tylko w jedna
                strone. KAzdy prezes ma swoja dupe. Koniec kropka. A kto uwaza ze jest inaczej
                niech zamknie morde.
                • Gość: Klara Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 21.03.02, 18:45
                  Oooo, kociątko drapieżne!!
                  • Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 22.03.02, 10:31
                    Klara. Czy tym masz jakis problem? Zabraklo Ci argumentow?
                    Nie cierpnie dyskusji z polinteligentami, wiec jak nie masz nic ciekawego do
                    powiedzenia to sie po prostu zamknij i siedz cicho. To ze takie jak ty mysla
                    tylko o jednym nie znaczy, ze swiat tak w rzeczywistosci funkcjonuje.
                    A co do mnie, to nigdy nie twierdzilam, ze jestem asystentka prezesa, wiec sie
                    ode mnie odwal. Ale jakos nie potrafie myslec w takich kategoriach jak Ty.
                    Wydaje mi sie, ze Twój stopien upraszczania swiata wskazuje na wyjatkowo szybko
                    postepujacy debilizm. Ja staram sie nie upraszczac, stad moja obrona asystentek
                    prezesow. Biorac pod uwage, ze jest ich moze z milion trudno wyrokowac, iz
                    wszystkie z nich sa dziwkami. Jakos trudno mi w to uwierzyc.
                    Ciekawa jestem, co ty robisz w pracy? Cokolwiek to jest, pomysl sobie, ze osoba
                    siedzaca obok Ciebie uwaza Cie za dupodajke (na pewno przeciez masz jakiegos
                    szefa - kazdy ma). I jak sie czujesz z ta swiadomoscia?
                    • Gość: Katya Re: Prezes i kochanka IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 22:47
                      Brawo!!! Co za argumenty, co za kultura! A swoją drogą jeśli podobny poziom
                      prezentujesz w firmie to wybacz lecz wcale mnie nie dziwi, że ludzie gadają.
                  • Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 22.03.02, 10:31
                    Klara. Czy tym masz jakis problem? Zabraklo Ci argumentow?
                    Nie cierpnie dyskusji z polinteligentami, wiec jak nie masz nic ciekawego do
                    powiedzenia to sie po prostu zamknij i siedz cicho. To ze takie jak ty mysla
                    tylko o jednym nie znaczy, ze swiat tak w rzeczywistosci funkcjonuje.
                    A co do mnie, to nigdy nie twierdzilam, ze jestem asystentka prezesa, wiec sie
                    ode mnie odwal. Ale jakos nie potrafie myslec w takich kategoriach jak Ty.
                    Wydaje mi sie, ze Twój stopien upraszczania swiata wskazuje na wyjatkowo szybko
                    postepujacy debilizm. Ja staram sie nie upraszczac, stad moja obrona asystentek
                    prezesow. Biorac pod uwage, ze jest ich moze z milion trudno wyrokowac, iz
                    wszystkie z nich sa dziwkami. Jakos trudno mi w to uwierzyc.
                    Ciekawa jestem, co ty robisz w pracy? Cokolwiek to jest, pomysl sobie, ze osoba
                    siedzaca obok Ciebie uwaza Cie za dupodajke (na pewno przeciez masz jakiegos
                    szefa - kazdy ma). I jak sie czujesz z ta swiadomoscia?
                    • Gość: Klara Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 22.03.02, 11:15
                      Dziewczynko zastanów się co piszesz.
                      Sara napisała: "Napiszcie, jak u Was jest. Czy zawsze Prezes musi mieć kochankę
                      w zakładzie pracy i faworyzować ją? ",
                      na co nasza słodka No-name odpowiedziała:
                      "Idiotyzm. A ludzie ktorzy tak mysla to idioci." "To jest durny stereotyp, ze
                      kazdy prezes ma kochanke. Mnie po prostu to denerwuje, tym bardziej ze mam
                      teraz szefa, ktory jest wazna persona",
                      "Chce zmienic prace i najprawadopodobniej bylabym w nowej pracy asystentka
                      prezesa. I co, chyba jej nie wezme, bo nie zniose tych spojrzen i podejrzen, ze
                      na pewno daje mu dupy".

                      Taaa, uderz w stół a nożyce się odezwą. I cóż za elokwencja, pogratulować! A
                      jaki łańcuch myśli! Cha cha!
                      Nie będę z tobą więcej dyskutować no-name, bo nie mogę się schylać.
                      Nie pozdrawiam, bo cie nie lubie. Dla mnie jestes agresywną, zakompleksioną
                      dziewusią bez imienia. Żegnam.


                      • Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 22.03.02, 11:50
                        Nie wiem na prawde o co Ci chodzi. Czy atakujesz mnie za to, ze przeciwstawilam
                        sie glupiemu stereotypowi asystentki - kochanki prezesa. Przeciez wlasnie w ten
                        sposob myslisz. A ja sie z tym stereotypem nie zgadzam i basta. Tym czasem nie
                        przedstawilas zadnego argumentu, na poparcie tezy, ze kazdy prezes musi miec
                        kochanke. Czy ty naprawde nie widzisz jak ciasny jest umysl osoby, ktora tak
                        twierdzi? Nie rozumiem tego naprawde. Jezeli mozesz, tym razem bez wzajemnego
                        opluwania, wytlumaczyc mi dlaczego asystentka prezesa to kurwa, to bardzo Cie
                        prosze. Bo ja tego nie rozumiem. Po prostu staram sie nie oceniac ludzi poprzez
                        pryzmat stereotypow, uprzedzenia i (chyba) zazdrosci. Asystentka to czasem
                        bardzo powazne stanowisko - prawa reka szefa, ktora zastepuje go, ale nie
                        koniecznie z nim sypia. Ale i tak wydaje mi sie, ze nie przekonam Cie do tego
                        aby zbyt pochopnie nie wyrokowac w tej kwestii.
                        Pozdrawiam, i zycze Ci, zebys nigdy nie znalazla zadnej pracy, bo w kazdej
                        pracy bedziesz miala szefa, a skoro bedziesz miala szefa to bedzie znaczylo, ze
                        napewno sie z nim puszczasz. Jakie to proste prawda? I jakie prawdziwe.
                        Proponuje rozwinac temat asystentki szefa i po prostu napisac, ze kazda
                        pracujaca dziewczyna jest dziwka i tylko patrzy jak sie puscic ze swoim szefem
                        (nie koniecznie prezesem, dlaczego ten luksus ma byc zarezerwowany dla prezesa,
                        a co z kierownikiem, albo dyrektorem - z nimi to puscic sie juz nie wolno?)
                        • Gość: Hamster Re: Prezes i kochanka IP: 195.117.18.* 22.03.02, 12:34
                          no name, zaloze sie ze jestes blondynka :-)))))
                          • Gość: Menno Re: Prezes i kochanka IP: *.btx.iveco.pl 22.03.02, 17:28
                            No name, szkoda czasu na dyskusje z tymi dziewczynkami. To że ich szefowie mają
                            kochanki, prawdziwe lub wyimaginowane, oznacza dla nich, że wszyscy szefowie je
                            mają. Koniec, kropka. Argumenty - oczywiście - "tak jest, bo ja tak uważam". Po
                            prostu. Jestem przecież taka mądra. Masz inne zdanie - "z księżyca się urwałaś,
                            jesteś ślepa na fakty, ostatecznie jesteś głupia i "nie pozdrawiam, bo cię nie
                            lubię"".
                            Poza tym, taka mentalnośc jest niestety bardzo rozpwszechniona wśród osób na
                            niskich stanowiskach.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 22.03.02, 17:52
                              Dziekuje Ci bardzo za ten post. Juz myslalam, ze tu wszyscy mysla inaczej.
                              Ciesze sie, ze chociaz jedna osoba nie ulega stereotypom i nie generalizuje.
                              Wydaje mi sie, ze masz racje - niesprawiedliwe ocenianie innych jest domena
                              ludzi o niskiej samoocenie, najczesciej tych, ktorzy tkwia na nizszych
                              stanowiskach, badz po prostu maja gorsze warunki fizyczne od innych. Przyczyne
                              naszych niepowodzen najlatwiej jest widziec wtedy w romansie innej kolezanki z
                              szefem. Jakie to proste. I od razu swiat wydaje sie bardziej przyjazny, a jak
                              sie jeszcze przekona inne brzydsze lub mniej zdolne dziewczyny do
                              przesladowania asystentki szefa, to wtedy naprawde robi sie lzej na duszy.
                              Pozdrawiam
                              • mikolaj7 Re: Prezes i kochanka 23.03.02, 13:30
                                Gość portalu: no-name1 napisał(a):

                                > Dziekuje Ci bardzo za ten post. Juz myslalam, ze tu wszyscy mysla inaczej.
                                > Ciesze sie, ze chociaz jedna osoba nie ulega stereotypom i nie generalizuje.
                                > Wydaje mi sie, ze masz racje - niesprawiedliwe ocenianie innych jest domena
                                > ludzi o niskiej samoocenie, najczesciej tych, ktorzy tkwia na nizszych
                                > stanowiskach, badz po prostu maja gorsze warunki fizyczne od innych. Przyczyne
                                > naszych niepowodzen najlatwiej jest widziec wtedy w romansie innej kolezanki z
                                > szefem. Jakie to proste. I od razu swiat wydaje sie bardziej przyjazny, a jak
                                > sie jeszcze przekona inne brzydsze lub mniej zdolne dziewczyny do
                                > przesladowania asystentki szefa, to wtedy naprawde robi sie lzej na duszy.
                                > Pozdrawiam

                                moze troche nie wpore pisze, ale ja tez zgadzam sie z No-
                                name, a przynajmniej z jej argumantacja, bo od Klary i Sary
                                nic sie nie dowiedzialem poza 'bo tak' - jakie to proste -
                                najpierw kogos obrazic, potem wysmiac, a na koniec
                                zgrywac inteligenta, bo samemy nie uzylo sie slow 'debil',
                                'polinteligent' itd. nie dziwie sie reakcji No-name, ja sam
                                bym Was zjechal jeszcze bardziej.

                                3maj sie No-name :-)))
                              • Gość: Andrzej Re: Prezes i kochanka IP: *.waw.cdp.pl 23.03.02, 13:34
                                Za bardzo wzięłaś to do siebie. Przecież nikt nie napisał, ze wszystkie
                                asystentki są kochankami. Było jedynie, że prezesi mają kochanki w firmie, ale
                                dlaczego automatycznie uznałaś, że każda asystentka musi nią być? Kochanki mogą
                                przecież pracwać gdzie indziej.
                                • Gość: Klara Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 23.03.02, 22:30
                                  Dzięki Andrzej za rozsądny głos w dyskusji. Pytanie było proste: czy zawsze tak
                                  jest? Odpowiedzi mogą być dwie: nie zawsze i zawsze. Jak sam zauwazyłes No-name
                                  wymysliła trzecią wersję. Najgorsze gdy w dyskusji nie słucha (czyta) się pytan
                                  i argumentów adwersarza, tylko podporządkowuje sobie temat pod własne uczucia i
                                  kompleksy. No-name tak daleko zaszła w swych przemyśleniach, że nawet delikatne
                                  sugestie że gada nie na temat nie odniosły skutku. Jeszcze raz przypomnę o
                                  nożycach i stole i niech każdy odpowie sobie na pytanie dlaczego No-name nie
                                  sprowokowana tak bardzo wzięła to do siebie...? Czyżby złe doświadczenia...? A
                                  może wręcz przeciwnie, chore niespełnione pragnienia?

                                  A ponieważ do tej pory jeszcze nie odpowiedziałam na pytanie Sary, założycielki
                                  naszego wątku, czy zawsze prezes musi miec kochankę, odpowiadam: NIE ZAWSZE.



                                  • mikolaj7 Re: Prezes i kochanka 24.03.02, 20:21
                                    Czyżby złe doświadczenia...? A
                                    > może wręcz przeciwnie, chore niespełnione pragnienia?

                                    powiem wprost i pewnie zraz sie wszyscy na mnie oburza,
                                    ale co tam - jestes swinia. wiem, bylo to prostackie, ale
                                    taka jest prawda.


                                    >
                                    > A ponieważ do tej pory jeszcze nie odpowiedziałam na pytanie Sary, założycielki
                                    >
                                    > naszego wątku, czy zawsze prezes musi miec kochankę, odpowiadam: NIE ZAWSZE.


                                    sama sobie zaprzeczasz. dopiero jak ktos posrednio stanal
                                    po Twojej stronie to skorzystalas z jego argumentow, bo
                                    sama nie potrafilas nic wymyslic.
                                  • Gość: aglukasiewicz Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 25.03.02, 11:10
                                    Jestem zdania, ze zaczynanie watku o tak jednostronnie brzmiacym i zaczepnym
                                    temacie jest nie na miejscu. Juz sama opinia przemycona w pierwszym poscie daje
                                    duzo do myslenia na temat poziomu intelektualnego osoby, ktora taki watek
                                    zalozyla. I na nic tu sie zdadza wykretne wypowiedzi Klary, ktora jak
                                    choragiewka zmienia zdanie. Ten temat jest po prostu ponizej poziomu.
                                    Dzieki Bogu sa jeszcze ludzie na tym swiecie, ktorzy trzezwo i logicznie
                                    rozumuja.
                                    Pozdrowienia
                                    • Gość: karol66 uderzajaco celna uwaga :) IP: *.man.polbox.pl 05.04.02, 14:37
                                      Gość portalu: aglukasiewicz napisał(a):

                                      > Jestem zdania, ze zaczynanie watku o tak jednostronnie brzmiacym i zaczepnym
                                      > temacie jest nie na miejscu. Juz sama opinia przemycona w pierwszym (...)

                                      Jesli ktos pisze:
                                      "Czy wszystki kobiety to dziwki?
                                      Bo ja mialem 3 narzeczone i
                                      1) sie puszczala
                                      2) przyprawila mi rogi z moim przyjacielem
                                      etc"
                                      to powinien spodziewac sie agresywnej reakcji na swoj post gdyz przez duza grupe
                                      ludzi zostanie on odebrany jako obrazliwy.

                                      A co do kochanek prezesow etc.
                                      W pracy czesto spedzamy 70%+ swojego czasu wiec nic dziwnego ze sporo ludzi tu
                                      romansuje.
                                      Powiem wiecej - im wiecej czasu spedzaja w pracy tym wieksza szansa na romans :)
                                      I prezesi nie sa tu wyjatkiem. To ze czesciej im sie to moze zdarzac wynika z
                                      tego ze facet na wysokiem, dobrze oplacanym stanowisku jest bardziej atrakcyjny
                                      dla plci przeciwnej niz szeregowy pracownik.

                                  • Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 25.03.02, 11:17
                                    Gość portalu: Klara napisał(a):

                                    Jeszcze raz przypomnę o
                                    > nożycach i stole i niech każdy odpowie sobie na pytanie dlaczego No-name nie
                                    > sprowokowana tak bardzo wzięła to do siebie...? Czyżby złe doświadczenia...? A
                                    > może wręcz przeciwnie, chore niespełnione pragnienia?

                                    Odpowiem Ci Klaro, chociaz juz nie mam sily Ci tlumaczyc. Tak sie zlozylo, ze mam
                                    fajna prace, fajnego szefa i jestem jego fajna asystentka. I nikt mnie nie
                                    podejrzewa o to, ze z nim sypiam (no coz facet ma wiecej niz 50tke). Jestem
                                    spelniona zawodowo, dobrze zarabiam i jestem szczesliwa osoba. Szczesliwa
                                    dlatego, ze nie biore sobie do serca glupich uwag osob podobnych do Ciebie. I
                                    przepraszam, jezeli Cie obrazilam.

                                    > A ponieważ do tej pory jeszcze nie odpowiedziałam na pytanie Sary, założycielki
                                    >
                                    > naszego wątku, czy zawsze prezes musi miec kochankę, odpowiadam: NIE ZAWSZE.
                                    >

                                    Zmieniamy zdanie, co? No coz, tylko krowa nie zmienia pogladow. Bardzo sie
                                    ciesze, ze stac Cie bylo na taka odpowiedz, po steku bzdur, ktory wypisalas
                                    powyzej.
                                    Pozdrawiam i zycze zdrowszego podejscia do zycia.
                                    • Gość: Klara Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 25.03.02, 15:29
                                      >
                                      > Odpowiem Ci Klaro, chociaz juz nie mam sily Ci tlumaczyc. Tak sie zlozylo, ze m
                                      > am > fajna prace, fajnego szefa i jestem jego fajna asystentka.

                                      Czy mnie oczy nie mylą? Wcześniej napisałas : <A co do mnie, to nigdy nie
                                      twierdzilam, ze jestem asystentka prezesa, wiec sie ode mnie odwal>

                                      I nikt mnie nie
                                      > podejrzewa o to, ze z nim sypiam (no coz facet ma wiecej niz 50tke).

                                      I ja też nie podejrzewam, trudno zresztą cie o cokolwiek podejrzewać, skoro cie
                                      nie znam, tyle o tobie wiem, ile tu napiszesz: słowa, reakcje...

                                      Jestem
                                      > spelniona zawodowo, dobrze zarabiam i jestem szczesliwa osoba. Szczesliwa
                                      > dlatego, ze nie biore sobie do serca glupich uwag osob podobnych do Ciebie.

                                      Jakich uwag??!! Czy kiedykolwiek twierdziłam że jesteś kochanką prezesa (bo chyba
                                      o tym jest ten wątek). Nawet o tym nie pomyślałam. A ktoś w realu robi ci w ogóle
                                      jakieś głupie uwagi, których nie bierzesz sobie do serca?

                                      I
                                      > przepraszam, jezeli Cie obrazilam.

                                      Przyjęte, choć cały czas zastanawiam się dlaczego tak przereagowałaś tak na post
                                      Sary jak i moje delikatne uwagi, że stajesz się od razu agresywna. W dodatku
                                      włożyłaś w moje netowe usta coś czego nie wypowiedziałam.
                                      > > >
                                      >
                                      > Zmieniamy zdanie, co?

                                      Nie, nie zmieniamy. Od poczatku takie zdanie miałam, nie wyraziłam go jednak
                                      (poczytaj uważnie) bo zajęłam się twoją gwałtowną reakcją na zwykłą opowieść z
                                      życia wziętą. Nigdy nie twierdziłam że każdy prezes musi mieć kochankę, pewnie
                                      czasem tak bywa, ale nie musi , ale skoro Sara opowiada nam sytuację ze swojego
                                      zakładu, posługując się chyba dość wyraźnymi przykładami to chyba można ją
                                      przyjąć taką jaką jest. Po co od razu tak się denerwować??

                                      > Pozdrawiam i zycze zdrowszego podejscia do zycia.

                                      Dziękuję. Zdrowe podejście to akurat coś co cenię w sobie najbardziej. Pozdrawiam.
                                      • Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: 195.217.253.* 25.03.02, 15:38
                                        Odpowiedz na nurtujace Cie pytanie: jestem asystentka, ale moj szef nie jest
                                        prezesem, tylko partnerem. Zadowolona?
                                        Nie mam juz sily.
                                        • Gość: anulek Re: Prezes i kochanka do no name IP: *.der.edf.fr 25.04.02, 16:26
                                          Gość portalu: no-name1 napisał(a):

                                          > Odpowiedz na nurtujace Cie pytanie: jestem asystentka, ale moj szef nie jest
                                          > prezesem, tylko partnerem. Zadowolona?
                                          > Nie mam juz sily.

                                          Droga No- Name,
                                          nie dziwi mnie ,ze nie masz sily. Tak zwykle bywa z niezdrowymi emocjami, ktorych w Twoich wypowiedziach pelno.
                                          Pytanei postawione na poczatku dyskusji brzmialo " czy prezes ZAWSZE musi miec kochanke?", wiec moze warto sie
                                          zastanowic ,czy osoba stawiajaca to pytanie nie szuka zaprzeczenia swoim obawom i ze wlasnieTwoj przypadek
                                          pomoglby jej uwierzyc ,ze nie zawsze tak musi byc. Twoja reakcja bardzo mnie zdziwila, nie wiem skad sie
                                          bierze w ludziach ochota do prowadzenia zupelnie nie potrzebnych klotni o nic.
                                          Czy dzis nikogo juz nie stac na rzeczowa wymiane zdan opini, czy opis faktow???Odrazu trzeba isc na noze i
                                          najlepiej z powodu ubogiego slownika trzeba wszystko upiekszyc okresleniami typu glupi czy tez idioci?
                                          Zastanow sie nad tym, prosze:)
                                          A na marginesie to ile Ty masz lat, choc ponoc kobiet sie o to nie pyta.
                                          Pozdrawiam i zycze wiekszej wiary w dobre intencje innych.
                        • Gość: ja Re: Prezes i kochanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.13, 14:21
                          a mam z tym problem bo szef to mąz a sekretarka była koleżanką i co mam robicd sie chyba powiesić
                          • nowaczek1 Re: Prezes i kochanka 04.06.13, 14:31
                            I dlatego wyciągasz wątek sprzed 10 lat? Myślisz, że ktokolwiek go jeszcze czyta?
                      • Gość: knockout Re: Prezes i kochanka IP: *.knurow.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 18:49
                        hahaha a jak przez pewien czas bylem asystentem szefa, to jestem gejem??? nie
                        ma jak proste, chlopskie rozumowanie Klaro...

                        pozdrawiam,
                • Gość: k. Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 18.12.02, 20:46
                  u mnie jest jeden prezes i dwie kochanki hehehe - a skąd możemy wiedzieć? Panny
                  sie z tym obnoszą i jedna drugą obrabia, że niby ta pierwsza to
                  taka "bezinteresowna" a ta druga - pożeracz firmowej kasy KINO
                • Gość: fred Re: Prezes i kochanka IP: *.wodgik.katowice.pl 20.01.03, 15:03
                  Wszędzie są ludzie i ludziska.Większość facetów ma kochanki (z tego wynika, że
                  również na odwrót), więc czemu nie większośc prezesów?

                  Natomiast osoby, które faworyzują w pracy swoich partnerów łóżkowych,
                  siostrzeńców, kolegów od kieliszka itp. to pieprzone buraki. Ja też mam w pracy
                  osoby, które lubię bardziej czy mniej, ale nie przyszłoby mi do głowy
                  faworyzować jednych kosztem drugich. Dobry szef musi przede wszystkim być
                  SPRAWIEDLIWY (wiem, że reprezentuję tu pogląd mniejszości szefów, normalnie
                  donos i układy rządzą wszystkim...)
            • Gość: Monca Re: Prezes i kochanka IP: 195.116.62.* 31.01.03, 09:12
              Ojoj, tylko bez spazmów. Czytaj uważniej, w temacie jest "Przez i kochanka", a
              nie "Prezes i jego asystenka nimfomanka"
              • Gość: Monca Re: Prezes i kochanka IP: 195.116.62.* 31.01.03, 09:59
                post wpadł nie tu gdzie trzeba, bo to no-name. Jaka głupia dziołcha! Ja też
                jestem asystenką i po przeczytaniu tytułu dyskusji nie poczułąm policzka na
                twarzy. Jeśli miałby się już ktoś poczuć obrażony ktoś z prezesów.
          • Gość: jacek Re: Prezes i kochanka IP: 217.153.57.* 26.03.02, 13:31
            Gość portalu: Sara napisał(a):

            > U mnie w firmie jest 1 Prezes i 2 Wiceprezesów. I co? Wszyscy mają kochanki w
            > firmie i je faworyzują.

            chodzi ci o panow Janusza Ziejewskiego, Dietricha Bartelsa i Rolfa Krügera???:)

            j.
            • Gość: prezes Re: Prezes i kochanka IP: *.pepsico.plusnet.pl 12.04.02, 15:00
              smaczna dyskusja/szkoda ze moja asystentka posiada mniej ognia niz uczestniczki
              dyskusji/w tej sytuacji korzystam wylacznie z "zewnetrznych"
              kochanek/zdecydowanie drozsze rozwiazanie ale ma i swoje zalety...
              • Gość: Monca Re: Prezes i kochanka IP: 195.116.62.* 31.01.03, 10:02
                prezesem to ty byś chciałby być. pewnie nawet nigdy nie siedziałeś koło prezesa.
            • Gość: NN Re: Prezes i kochanka IP: PLMAIL* / 62.189.12.* 17.05.02, 13:53
              Gość portalu: jacek napisał(a):

              > Gość portalu: Sara napisał(a):
              >
              > > U mnie w firmie jest 1 Prezes i 2 Wiceprezesów. I co? Wszyscy mają kochank
              > i w
              > > firmie i je faworyzują.
              >
              > chodzi ci o panow Janusza Ziejewskiego, Dietricha Bartelsa i Rolfa Krügera???:)
              >
              > j.

              Korporacja Ubezpieczeniowa FILAR SA
              Janusz Ziejewski - Prezes
              Dietrich Bartels - Wiceprezes
              Rolf Krüger - Wiceprezes

              Adres siedziby zarządu (Centrali):
              ul. Żubrów 3
              71-617 Szczecin
              tel: (091) 455 43 84

              • Gość: NN Re: Prezes i kochanka IP: *.UK.HIBM.HSBC / 62.189.12.* 17.05.02, 13:55
                a tu można ich zobaczyć www.filar.pl/images/wladze.jpg
          • Gość: duda Re: Prezes i kochanka IP: *.netlandia.pl 12.02.03, 02:26
            To ładnie się dzieje w Korporacji Ubezpieczeniowej Filar SA...
      • Gość: [Tomson] Re: Prezes i kochanka IP: *.zlo.cxt.pl 23.04.02, 17:48
        Gość portalu: Sara napisał(a):

        > Napiszcie, jak u Was jest. Czy zawsze Prezes musi mieć kochankę w zakładzie
        > pracy i faworyzować ją?

        Tak musi miec!!!
        bo innaczej nie miałby posłuchu...
        prezes bez kochanki to jak żołnierz bez karabinu
        a poza tym fajnie jest miec kochanke w firmie
        ale co zrobic jak sie zestarzeje???

        Dobra koncze te wywody

        Baby sie same pchają ...]
        miałem juz kilka takich ofert...
        a wszystkich w firmie to zawsze najbardziej boli
        bo dlaczego nie oni...
        Ale prawda jest taka , że miernota wchodzi na salony

        MOże ustanowic stanowisko - KOCHANKA PREZESA

        DOBRY BYŁBY BONUS DLA TAKIEGO PREZESA
        No i żona by spokojnie spała - mąz przeciez otrzymał Bonus do "marketu"........

        Pozdrowienia dla myslacych o nie swoich sprawach




      • Gość: Ronin Re: Prezes i kochanka IP: *.centrala.kbsa / 10.1.11.* 26.04.02, 13:20
        Prezesi, którzy nie mają kochanki są jak żubry - istnieją, ale należą do żadkości.Szczerze mówiąc ja z
        takim przypadkiem w swoim trzydziestokilkuletnim życiu spotkałem się zaledwie kilka razy.
        WIĘKSZOŚĆ kochanki ma, a wręcz się nimi szczyci. Oczywiście robią to we własnym
        prezesowsko-dyrektorskim gronie. To nie są idioci, którzy biegają po firmie z trasparentem "Mam
        kochankę !!!". Sam od jakiegoś czasu należę do grona "średniej kadry kierowniczej" i ze względu na
        specyfikę swoich obowiązków w firmie mam okazję obserowować co się dzieje. A dzieje się, dzieje...

        Kochanek nie mają tylko wyjątkowi "centusie" (kochanka kosztuje) lub wyjątkowi nieudacznicy (aż dziw
        że są dyrektorami). Na początku byłem zaszokowany skalą zjawiska, a dziś już się z tym oswoiłem, bo
        ... sam mam 4 kochanki (sic !). Trzeba tylko trzymać się jakichś zasad. Ja przyjąłem zasadę - żadnych
        kochanek w Centrali, gdzie pracuję - tylko Oddziały terenowe firmy. Stąd się wzięły 4: 2 w płn.-zach.
        Polsce, 1 w płd.-zach. Polsce i 1 w płn. Polsce. A że jeżdżę często po Polsce, to ......... :-)

        Czasami jestem trochę zmęczony (a tu jeszcze żona w domu), ale kocham swoją pracę i nie
        zamieniłbym się z nikim (przynajmniej na razie). I kocham moje wszystkie kobiety... :-)

        PS. Pozdrowienia dla Klary i dla no-name.
        • Gość: no-name1 Re: Prezes i kochanka IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 26.04.02, 14:21
          Gość portalu: Ronin napisał(a):

          > Prezesi, którzy nie mają kochanki są jak żubry - istnieją, ale należą do żadkoś
          > ci.Szczerze mówiąc ja z
          > takim przypadkiem w swoim trzydziestokilkuletnim życiu spotkałem się zaledwie k
          > ilka razy.
          > WIĘKSZOŚĆ kochanki ma, a wręcz się nimi szczyci. Oczywiście robią to we własnym
          >
          > prezesowsko-dyrektorskim gronie. To nie są idioci, którzy biegają po firmie z t
          > rasparentem "Mam
          > kochankę !!!". Sam od jakiegoś czasu należę do grona "średniej kadry kierownic
          > zej" i ze względu na
          > specyfikę swoich obowiązków w firmie mam okazję obserowować co się dzieje. A dz
          > ieje się, dzieje...
          >
          > Kochanek nie mają tylko wyjątkowi "centusie" (kochanka kosztuje) lub wyjątkowi
          > nieudacznicy (aż dziw
          > że są dyrektorami). Na początku byłem zaszokowany skalą zjawiska, a dziś już si
          > ę z tym oswoiłem, bo
          > ... sam mam 4 kochanki (sic !). Trzeba tylko trzymać się jakichś zasad. Ja przy
          > jąłem zasadę - żadnych
          > kochanek w Centrali, gdzie pracuję - tylko Oddziały terenowe firmy. Stąd się w
          > zięły 4: 2 w płn.-zach.
          > Polsce, 1 w płd.-zach. Polsce i 1 w płn. Polsce. A że jeżdżę często po Polsce,
          > to ......... :-)
          >
          > Czasami jestem trochę zmęczony (a tu jeszcze żona w domu), ale kocham swoją pra
          > cę i nie
          > zamieniłbym się z nikim (przynajmniej na razie). I kocham moje wszystkie kobie
          > ty... :-)
          >
          > PS. Pozdrowienia dla Klary i dla no-name.


          Akurat! A wszystkie moje kochanki przescigaja sie w tym, ktora pierwsza zrobi mi
          loda, taki jestem boski.

        • piotell Re: Prezes i kochanka 30.04.02, 16:26
          Gość portalu: Ronin napisał(a):

          > Prezesi, którzy nie mają kochanki są jak żubry - istnieją, ale należą do żadkoś
          > ci.Szczerze mówiąc ja z
          > takim przypadkiem w swoim trzydziestokilkuletnim życiu spotkałem się zaledwie k
          > ilka razy.
          > WIĘKSZOŚĆ kochanki ma, a wręcz się nimi szczyci. Oczywiście robią to we własnym
          >
          > prezesowsko-dyrektorskim gronie. To nie są idioci, którzy biegają po firmie z t
          > rasparentem "Mam
          > kochankę !!!". Sam od jakiegoś czasu należę do grona "średniej kadry kierownic
          > zej" i ze względu na
          > specyfikę swoich obowiązków w firmie mam okazję obserowować co się dzieje. A dz
          > ieje się, dzieje...
          >
          > Kochanek nie mają tylko wyjątkowi "centusie" (kochanka kosztuje) lub wyjątkowi
          > nieudacznicy (aż dziw
          > że są dyrektorami). Na początku byłem zaszokowany skalą zjawiska, a dziś już si
          > ę z tym oswoiłem, bo
          > ... sam mam 4 kochanki (sic !). Trzeba tylko trzymać się jakichś zasad. Ja przy
          > jąłem zasadę - żadnych
          > kochanek w Centrali, gdzie pracuję - tylko Oddziały terenowe firmy. Stąd się w
          > zięły 4: 2 w płn.-zach.
          > Polsce, 1 w płd.-zach. Polsce i 1 w płn. Polsce. A że jeżdżę często po Polsce,
          > to ......... :-)
          >
          > Czasami jestem trochę zmęczony (a tu jeszcze żona w domu), ale kocham swoją pra
          > cę i nie
          > zamieniłbym się z nikim (przynajmniej na razie). I kocham moje wszystkie kobie
          > ty... :-)
          >
          > PS. Pozdrowienia dla Klary i dla no-name.

          Jeśli to wszystko jest prawdą, to polecam ci lekturę tego co napisałeś
          o "idiotach, którzy biegają po firmie z trasparentem "Mam kochankę !!!". Potem
          porównaj to ze swoim postem, wytęż umysł i znajdź pasujące elemanty. Nie
          powinieneś szukać długo. Szkoda że nie dałeś mapki "częstotliwość występowania
          moich kochanek na km kwadratowy powierzni Polski". Wtedy Twoja wypowiedź byłaby
          jeszcze bardziej pouczająca.
        • helena25 Re: Prezes i kochanka 31.01.03, 17:08
          Gość portalu: Ronin napisał(a):
          > Trzeba tylko trzymać się jakichś zasad. Ja przy jąłem zasadę - żadnych
          kochanek w Centrali, gdzie pracuję - tylko Oddziały terenowe firmy. Stąd się w
          zięły 4: 2 w płn.-zach. Polsce, 1 w płd.-zach. Polsce i 1 w płn. Polsce. A że
          jeżdżę często po Polsce, to ......... :-)
          Czasami jestem trochę zmęczony (a tu jeszcze żona w domu), ale kocham swoją
          pracę i nie zamieniłbym się z nikim (przynajmniej na razie). I kocham moje
          wszystkie kobiety... :-)

          PS. Pozdrowienia dla Klary i dla no-name.


          Mozesz utrzymywac 4 kochanki i zone??? Jakies tanie te kochanki, bo managerowie
          sredniego szczebla w tym baku zarabiaja dosc umiarkowanie. Taki Pan taki kram -
          pozwol, ze posluze sie sentencja. Duzo jezdzisz, po Polsce??? Moze pownienes
          mniej, ale powinienes nieco staranniej pilnowac jezyka piszac w necie bez
          logowania.
          Pozdrawiam
          H.
      • Gość: jaro Re: Prezes i kochanka IP: 195.116.115.* 29.04.02, 16:42
        Może trochę nie na temat. Są to specyficzne typy (prezes, który ma kochankę
        oraz kochanka prezesa). Przez ponad rok pracowałem w dziale z kochanką prezesa
        (wielka miłość)- groza (poziom intelektualny - absolwentka SGH a kumpel chyba
        10 razy tłumaczył jej funkcje suma.jeżeli bez skutku), a załatwiła sobie
        firmowe szkolenie M.B.A w tygodniu jak reszta z reguły siedziała do 20 po czym
        rzuciła bo poziom uczestników za niski . Jak prezesa odwołano a panienka
        znalazła sobie lepszą pracę (były prezes jej załatwił), to zakochała się w
        młodym chłopaku (syn prezesa nowej firmy), i tak z wielkiej miłości dziewczę
        niewinne robi karierę, bo doszły mnie słuch, iż przezywa miłość w nowej firmie.
        Poważnie często się zdarza iż ten biurowy związek powstał za przyczyną słabej
        płci. To z prezesa taki safanduła, iż bez aktywnego udziału (tej niewinnej
        uwiedzionej) do niczego by nie doszło.
        • Gość: Hamster Re: Prezes i kochanka IP: 195.117.18.* 30.04.02, 08:15
          Gość portalu: jaro napisał(a):

          > Może trochę nie na temat. Są to specyficzne typy (prezes, który ma kochankę
          > oraz kochanka prezesa). Przez ponad rok pracowałem w dziale z kochanką prezesa
          > (wielka miłość)- groza (poziom intelektualny - absolwentka SGH a kumpel chyba
          > 10 razy tłumaczył jej funkcje suma.jeżeli bez skutku), a załatwiła sobie
          > firmowe szkolenie M.B.A w tygodniu jak reszta z reguły siedziała do 20 po czym
          > rzuciła bo poziom uczestników za niski . Jak prezesa odwołano a panienka
          > znalazła sobie lepszą pracę (były prezes jej załatwił), to zakochała się w
          > młodym chłopaku (syn prezesa nowej firmy), i tak z wielkiej miłości dziewczę
          > niewinne robi karierę, bo doszły mnie słuch, iż przezywa miłość w nowej firmie.
          > Poważnie często się zdarza iż ten biurowy związek powstał za przyczyną słabej
          > płci. To z prezesa taki safanduła, iż bez aktywnego udziału (tej niewinnej
          > uwiedzionej) do niczego by nie doszło.

          Pisz chlopie jasniej i skladniej bo za cholere cie nie mozna zrozumiec. Zero ladu
          i skladu. Przeczytaj sobie to co napisales i zastanów sie czy osoba postronna cos
          z tego zrozumie.

      • yeni_true Re: Prezes i kochanka 28.10.02, 00:27
        Trochę późno piszę, ale co tam ...może jeszcze będzie się Wam chciało tu
        zajrzeć?? Szczerze mówiąc, nie bardzo można zrozumieć o co chodzi w tej całej
        dyskusji między dziewczynami. No bo tak - faktycznie pytanie było jasne: czy
        zawsze predzio ma kochankę (rozumiem, że chodziło o "firmową"). Odpowiedź na
        pewno brzmi: nie zawsze. Pewnie z różnych względów np. pracuje razem z żoną i
        nie ma takiej możliwości, zeby tego nie zauważyła :) No nic straconego - zawsze
        moze mieć poza firmą:) Ale czy musi - nie wiem , bo prezesem póki co nie byłam
        :)Czy to musi być asystentka? Chyba nie ....Inna babka chyba też może sie
        załapać...A tak poważnie. Pracowałam już w paru firmach i różnie to bywało. W
        pierwszej dyrektor (znany tu z pewnego wątku, jako Woizjoner:) miał długoletnią
        kochankę (wcale nie była to młoda dziewuszka, ale taka w jego wieku prawie,
        czyli ok. 45-50 lat- chyba stara miłość:). Kiedyś pracowała z Nim w jednej
        firmie, potem załatwił jej robótkę w firmie mieszczącej się w tym samym
        budynku. Wszyscy starsi pracownicy o tym wiedzieli (a nowi od starszych), ale
        jakoś nic z tego nie wynikało. Zachowywali sie bardzo dyskretnie (to znaczy na
        terenie firmy wymieniali tylko dzień dobry). Gdybym kiedyś przypadkowo tego nie
        usłyszała od kogoś na firmowej imprezce - nie miałabym o tym pojęcia:)
        A wracając do tego, co pisały No-name i Klara. Moze to głupie, ale obie
        ....mają rację. Klara - bo rzeczywiście No-name zaatakowała ciężką artylerią
        podczas, gdy nikt nie mówił, ze rzecz tyczy się wyłącznie asystentek (ani w
        ogóle chyba nic o asystentkach nie było)...no i te texty od razu o idiotach i
        tak dalej. Ale powiem Wam, że trochę No-name rozumiem .Nie sposób myślenia i
        wyrazania tychże myśli, ale sam fakt, ze chciałą powalczyć z pewnym
        stereotypem, który może (nie musi) pokutować i to nie na forum, ale ....w Jej
        firmie. Mówię to z pełną świadomością, ze No - name może mnie teraz zlinczować:)
        Pracowałam kiedś w firmie, gdzie panowała niby miła i przyjacielska atmosferka
        (brrr), ale ludzie żyli głównie tym, co wymyślili (albo i zauważyli - nie
        zaprzeczam) o innych. Dotyczyło to także sfery "romasowej" i nie dotyczyło
        wyłącznie prezesa, czy innych person wyższego szczebla. Plotkowano dosłownie o
        wszystkich. Nie można było zagadać w kuchni do osoby płci przeciwnej, bo już
        był "biurowy romans". Wielu pracownikom zatruwało to zycie- w końcu ograniczali
        swoje kontakty w pracy do minimum zwyczajnie ze strachu przed plotami. Czy tam
        były i prawdziwe "romanse" - ano pewnie były. Nawet kilka oficjalnych par- to
        znaczy ludzi wolnego stanu, którzy tam się poznali i coś "zaiskrzyło" (tych się
        nie czepiano). Wierzcie mi nie do wytrzymania już było czasem wysłuchiwanie
        tych głupot na temat innych i czasem swój też. Ktoś tu napisał, ze w pracy
        ludzie spędzają ok. 70% czasu i zdarza się,że flirtują, romansują itede. To są
        ich sprawy, o ile nie naniedbują przez to (za bardzo :)obowiązków.
        Pewnie, ze jak szef daje podwyżki panience, która się obija i jeszcze dokłada
        komus Jej robotę to niesamowicie to innych wQrza i trudno sie temu dziwić. Stąd
        Sarze sie nie dziwie :) Ale trzeba pamiętać też o tym, ze bezmyślne gadanie o
        czimś tam romansie z kimś tam , bo "mnie się tak zdaje" , albo"bo ja jej nie
        lubię" moze mieć bardzo poważne i przykre konsekwencje dla tych osob (czasem
        Bogu ducha winnym). Reasumując, chyba jest tak: Sara opisała przypadek
        autentyczny ze swojej firmy, no -name odczytała to jako plotkę - stąd cały
        ambaras.
        Życzę Wam wszystkim udanych romansów :) (z szefami , czy nie - jak kto woli) i
        unikania plotkowania i plotkujących.
        Pozdro
        Yeni
        • Gość: Joy Re: Prezes i kochanka IP: 4.2.* / *.torun.mm.pl 30.01.03, 13:21
          yeni_true napisała:

          W pierwszej dyrektor (znany tu z pewnego wątku, jako Woizjoner:) miał
          długoletnią kochankę (wcale nie była to młoda dziewuszka, ale taka w jego wieku
          prawie, czyli ok. 45-50 lat- chyba stara miłość:). (...)Zachowywali sie bardzo
          dyskretnie (to znaczy na terenie firmy wymieniali tylko dzień dobry). Gdybym
          kiedyś przypadkowo tego nie usłyszała od kogoś na firmowej imprezce - nie
          miałabym o tym pojęcia:)

          Yeni, zlituj się, z dalszej części wynika, że jesteś rozsądna dziewczyna. To,
          co usłyszałaś to od kogoś na firmowej imprezce uważasz za fakt? Tak się rodzą
          legendy przekazywane z pokolenia na pokolenie... SKĄD wiesz, że to prawda,
          skoro sama widziałaś tyle, że mówili sobie dzień dobry? A inni skąd wiedzieli?
          Czaili się pod łóżkiem czy jak?

          Pracowałam kiedś w firmie, gdzie panowała niby miła i przyjacielska atmosferka
          (brrr), ale ludzie żyli głównie tym, co wymyślili (albo i zauważyli - nie
          zaprzeczam) o innych. (...) Plotkowano dosłownie o
          wszystkich. Nie można było zagadać w kuchni do osoby płci przeciwnej, bo już
          był "biurowy romans". (...) Wierzcie mi nie do wytrzymania już było czasem
          wysłuchiwanie tych głupot na temat innych i czasem swój też.

          No właśnie, jak to dotyczy mnie, to już są głupoty, a jak "stałej kochanki" to
          prawda?

          Pewnie, ze jak szef daje podwyżki panience, która się obija i jeszcze dokłada
          komus Jej robotę to niesamowicie to innych wQrza i trudno sie temu dziwić. Stąd
          Sarze sie nie dziwie :) Ale trzeba pamiętać też o tym, ze bezmyślne gadanie o
          czimś tam romansie z kimś tam , bo "mnie się tak zdaje" , albo"bo ja jej nie
          lubię" moze mieć bardzo poważne i przykre konsekwencje dla tych osob (czasem
          Bogu ducha winnym).

          Zgadzam się z tym całkowicie, tylko bierzmy poprawkę i na tę panienkę i na
          dokładanie. Ja kiedyś byłam w sytuacji takiej obgadywanej panienki, bo:
          1. byłam sekretarką
          2. specyfika tej pracy polega na tym, że jak szef jest, to roboty jest full,
          ale jak go nie ma, to czasem nie ma co robić.
          No i "życzliwe" kobitki z firmy dorobiły mi opinię. Nawet jak zostawałam po
          godzinach, czasem do późna, bo było coś pilnego i trzeba było to zrobić na
          wczoraj, to wytłumaczenie było jedno: została, żeby dać d... Każda premia
          (mimo, że zarabiałam najmniej ze wszystkich kobiet w firmie) była odpowiednio
          komentowana.
          Nie musze chyba dodawać, że nigdy nie spałam z moim szefem?
          Po 2 latach "żartobliwych" uwag typu: P.Jolu, czy ta kanapa jest wygodna (szef
          kupił nowy zestaw wypoczynkowy do gabinetu), miałam dość i zmieniłam pracę.

          Reasumując, chyba jest tak: Sara opisała przypadek
          autentyczny ze swojej firmy, no -name odczytała to jako plotkę - stąd cały
          ambaras.

          Z "pewną taką nieufnością" podchodzę do "przypadków autentycznych". Może to
          prawda, a może nie. No chyba, że rzeczona kochanka sama się do tego przyznaje,
          nawet pośrednio (Pójdę, poskarżę się Misiowi, jadę na urlop na Kanary, a
          zarabia 800 zł)
          Nie upoważnia to jednak do plotkowania, bo obmawianą osobę to naprawdę
          potwornie boli...
          • yeni_true Do Joy:) 25.04.03, 11:22
            Witam po przerwie dłuższej ......spowodowanej ....a zresztą w innym wąrku to
            skrobnę :)))) i zaraz się wytłumaczę z tego co popisałam, bo mi Joy nie
            daruje:))))

            Gość portalu: Joy napisał(a):
            > Yeni, zlituj się, z dalszej części wynika, że jesteś rozsądna dziewczyna. To,
            > co usłyszałaś to od kogoś na firmowej imprezce uważasz za fakt? Tak się rodzą
            > legendy przekazywane z pokolenia na pokolenie... SKĄD wiesz, że to prawda,
            > skoro sama widziałaś tyle, że mówili sobie dzień dobry? A inni skąd
            wiedzieli?
            > Czaili się pod łóżkiem czy jak?

            Hmmm Joy ...czy pod łóżkiem to ja nie wiem ....:)) Prawdę mówiąć, to Co
            przyznaję tację ...to co tu napisałam to też plotka ...kajam się bijąc w
            piersi ....Dowiedziałam się faktycznie na firmowej imprezce ... Tak między
            Bogoem , a prawdą g*****o mnie to obchodziło , ale uszy mam no i tyle ...
            Obstawiam raczej, ze to prawda, bo ta fiema była dość specyficzna, jeśli chodzi
            o kadrę-mianowicie przekształciła się ona w czasie, gdy ja zaczęłam tam
            pracować z państwowego zakładu pracy i gros pracowników pozostało, a pracowali
            tam razem od 30 lat blisko:) Stąd, nawet jakby nie chceli nic o sobie wzajemnie
            wiedzieć nie było takiej fizycznej możliwości :))) To tyle gwoli
            wyjaśnienia "Skąd jestenm pewna ??" ....Nie jestem ...ale to możliwe, choć
            wcale mnie tak naptwsę ni nie dotyczyło, ani nie obchodziło ......
            >

            >
            > No właśnie, jak to dotyczy mnie, to już są głupoty, a jak "stałej kochanki"
            to
            > prawda?

            Nieeeee ....:))))) Wiesz Joy ...ja nie mogę zaprzeczyć, ze tam romansidła
            były ....Też mnie to guzik obchodziło, ale czasem wiedziałąm od ...samych
            zainteresowanych :))) Tyle, ze jak słyszę, ze ten czy ów ma z kimś romas,
            bo ....blisko mieszkają :)) To mis się chce śmiać :)))) To tak a'propos mnie
            samej .....a nawiasem mówiąc radze nie reagować .....zwykle ludki same się
            zniechęcają w gadaniu wtedy :)


            >
            > Zgadzam się z tym całkowicie, tylko bierzmy poprawkę i na tę panienkę i na
            > dokładanie. Ja kiedyś byłam w sytuacji takiej obgadywanej panienki, bo:
            > 1. byłam sekretarką
            > 2. specyfika tej pracy polega na tym, że jak szef jest, to roboty jest full,
            > ale jak go nie ma, to czasem nie ma co robić.
            > No i "życzliwe" kobitki z firmy dorobiły mi opinię. Nawet jak zostawałam po
            > godzinach, czasem do późna, bo było coś pilnego i trzeba było to zrobić na
            > wczoraj, to wytłumaczenie było jedno: została, żeby dać d... Każda premia
            > (mimo, że zarabiałam najmniej ze wszystkich kobiet w firmie) była odpowiednio
            > komentowana.
            > Nie musze chyba dodawać, że nigdy nie spałam z moim szefem?
            > Po 2 latach "żartobliwych" uwag typu: P.Jolu, czy ta kanapa jest wygodna
            (szef
            > kupił nowy zestaw wypoczynkowy do gabinetu), miałam dość i zmieniłam pracę

            Nie zazdroszczę .... To jest właśnie ten glupi stereotyp, ze sekretarka
            zwłaszcza młoda i atrakcyjna to bankowo kochanka szefa .....brrrrrr

            > Z "pewną taką nieufnością" podchodzę do "przypadków autentycznych". Może to
            > prawda, a może nie. No chyba, że rzeczona kochanka sama się do tego
            przyznaje,
            > nawet pośrednio (Pójdę, poskarżę się Misiowi, jadę na urlop na Kanary, a
            > zarabia 800 zł)
            > Nie upoważnia to jednak do plotkowania, bo obmawianą osobę to naprawdę
            > potwornie boli...

            JASNE, ze nie upoważnia i co z tego ????:))) Jak sobie pozwolisz wlezą Ci na
            głowę :(
            Joy pozdrawiam Cię serdecznie !!!! Jeśli odczytałaś mój post, jako
            potwierdzenie, ze można ytak sobie pleść na kogoś to mi przykro .... ja
            stwierdzilam tylko fakty ...czasem jesr romans czasem tylko na językach
            innych ....ta druga wersja bardzo boli i trudno się wyplątać .....bo co ?? Masz
            chodziść z transparentem " To nieprawda" ????

            Pozdrawiam
            Yeni
      • mdmaj Re: Prezes i kochanka 02.12.02, 20:21

        W mojej bylej firme (tej samej z "ale jaja")pan Prezes kupil sobie nowiutenki
        klimatyzowany samochod bo sekretarka zle zosila upaly. Samochod sluzyl aby owa
        sekretarke przywozic do pracy, odwozic ja do domu, czasmi zawozic do lekarza i
        oczywiscie do sklepu i monopolowego (strasznie duzo narad sie tam odbywalo).
        Pani sekretarka lata mlodosci miala juz dawno za soba, nie umiala slowa w
        zadnym obcym jezyku, napisanie pisma bylo dla niej zajeciem na caly dzien. Na
        wszystkie targi handlowe jezdzial obowiazkowo z panem Prezesem i przwodzila za
        nich ogromne ilosci "sluzbowych ubran". Pracowala tak jak pan Prezes od 10 do
        15. Dodam jescze, ze biedaczka taka byla zapracowana, ze zatrudniono jej....
        assystentke. Aha, miala tez (oczywiscie)najwyzsza pensje zaraz po panu
        prezesie. Ludzie to sie potrafia w zyciu ustawic.....
        • Gość: Dosia Re: Prezes i kochanka IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 11.12.02, 11:42
          A swistak siedzi i zawija.....
        • anahella Re: Prezes i kochanka 21.01.03, 01:29
          no dobra: i wilk syty i owca cala... pan prezes mial swoja milosc przy sobie, a
          jakas dziewczyna (jej asystentka) miala prace... W koncu to prezes ryzykowal
          swoje stanowisko i pozycje robiac takie rzeczy. Ktos mu sie kiedys do czterech
          liter dobierze i skonczy sie - predzej czy pozniej.
      • Gość: Sun Tzu Jest różnie IP: centrum:* / *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.03, 22:31
        Służę tym, co widuję w moim miejsu pracki. Pracka to Radio Kraków. Prezes
        przyjąl na dyrektora finansowego BYŁĄ kochankę. Skąd ja to wiem? Bo na nią
        patrzę. Dama zarabia czwartą lub piątą pensjęw firmnie - ok 7.000, a to sporo
        jak na media w Krakowie - a jej sekretem jest to, że nie robi nic.NIC.Trudno w
        to uwierzyć, ale robiliśmy z kolegami dyżury sprawdzające, tak, by sprawdzać
        parę razy dziennie. Wyłącznie kolorowe gazety. O stałej porze obiad w
        restauracji na dole. Senne ruchy. Wysokie obcasy. Długie spódnice z wysokim
        rozcięciem. Czasy najlepszej figury mamy już za sobą. Ale jesteśmy w łasce. Jak
        w "Nocy Listopadowej" - senator w łasce. No i to ją zdradza. Uroku dodaje
        całkowity brak treści. Próbowaliśmy ustalić, czy ktoś z nią rozmawiał. Nie.
        Dodajmy,że firma ma główną księgową, a że zatrudnia poniżej 100 osób, więc dyr.
        Fin. mieć nie musi. Ale ma. To stawia pod znakiem zapytania informację, czy ona
        aby była kochanka?
        Najbardziej użyteczną zasadą, polecaną przez lud polski jest :" Nie śpij tam,
        gdzie Ci dają jeść"
        Jeśli, jak słyszę, szef sypia z personelem, to znaczy, że firma źle
        zorganizowana. Inaczej nie miałby czasu. Natomiast zdarza się to nagminnie
        lekarzom, bo dyżury dają nieograniczone możliwości, ale w tym zawodzie pojawia
        się element zaufania na innym nieco poziomie (chirurgia na przykład). Tancerze
        na lodzie i ci od tańców towarzyskich także przeważnie ze sobą są, bo to buduje
        inne relacje. Bez łóżka nie byli by tak zgrani. Tak mówią Ci , co się znają.

        ukłony spod Wawelu

        ST
      • Gość: Pietia Re: Prezes i kochanka IP: *.chello.pl 14.02.03, 01:20
        Chyba sie trochę wyłamię z ogólnego trendu. W swojej pracy zawodowej widziałem
        wiele takich sytuacji.
        Po pierwsze. Dlaczego wszyscy a priori założyli, że kazdy prezes, bądż inny
        dyrektor musi mieć kochankę???????????
        Po drugie, uważam, że każdy szef powinien stosować starą studencką
        zasadę: "nie bierz dupy z własnej grupy"... Sam raz miałem romans, z koleżanką
        z pracy (nie byłem szefem - bylismy na równorzędnych stanowiskach)i to jest
        tak traumatyczne przeżycie. Bo jak się rozstajecie w życiu, w pracy dalej
        trzeba się spotykać. Oczywiście szef może takiego pracownika zwolnić
        (słyszałem tez o kochankach szefowych), ale nie jestem pewien, czy może potem
        spokojnie umyc zęby... Ja osobiscie bym nie mógł...
        Kłaniem się uprzejmie
        Pietia
        _________________________________________
        I to by było na tyle co i na przodzie....
        a reszta jest milczeniem

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka