Gość: limba
IP: *.aster.pl
09.03.05, 16:18
drugi tydzień pracuję w aptece dość ruchliwej (3 okienka)(mam rok stażu),
pęka mi głowa ,czuję ,że skacze mi ciśnienie,obsługuję w ciągu 5 h- 100 osób
i już mam dosyć.Wracam z płaczem do domu,traktuje tą pracę bardzo poważnie
(może za bardzo się przejmuję, ale nie potrafię w tym momencie inaczej),
jestem odpowiedzialna, ale nie wiem co robić.Zawsze mnie ta praca stresowała
ogromnie,boję się samego kontaktu z pacjentem, tego , że mnie obserwuje, że
nie znam wszystkich leków i odpowiedzi na pytania. Najbardziej stresuje mnie
jednak to , że biegam w dzikim pędzie,ciągle się spieszę(bo kolejka) , żeby
znależć lek i muszę pytać o pomoc gdzie co jest.Dodam, że leki wydaję
bezbłędnie i nie mylę się, więc zawsze pracodawcy sa ze mnie zadowoleni.Ale
ja ze soba już nie mogę,a teraz się boję, że ktoś będzie miał np. zawał w
aptece i będę go musiała reanimować a nie jestem pewna czy to dobrze
zrobię.Nie wiem co ze mną będzie, teraz chca ze mna podpisać umowę a ja mam
obawy czy nie poszukać spokojniejszej apteki czy w ogóle odpuścić sobie
aptekę.Byłam u psychologa, ale poradził mi zmianę apteki a innym razem
psycholog pytała kilka razy mnie jak mi może pomóc( a skąd ja mam to wiedzieć
to ona jest psychologiem).Czuję , że albo zwariuję albo mi mózg
pęknie...poradzcie coś, może jest ktoś z branży...