Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    KOSZMARNE INTERVIEW

      • Gość: rafal Pozdrowienia dla pana z-cy dyrektora IP: *.class147.petrotel.pl 21.09.05, 15:51
        Opowiem wam historie, która zdarzyła mi się dwa lata temu. Nie miałem wtedy
        pracy i oczywiście pilnie poszukiwałem. Jednym z ogłoszeń na które
        odpowiedziałem była oferta Akademii Medycznej w Warszawie. Po kilku dniach
        zadzwonili do mnie i umówili się na rozmowę.
        Na rozmowie przeprowadzanej przez z-ce dyr. działu technicznego (jeżeli
        pomyliłem nazwę stanowiska to przepraszam) od razu dowiedziałem się, że zostałem
        przyjęty do pracy(o nic mnie nie pytał) na okres próbny , 3 miesiące i jak tylko
        ten Pan ustali wszystkie szczegóły ze swoim przełożonym to za góra dwa dni
        zadzwoni do mnie żebym przyjechał napisał podanie o przyjęcie do pracy i
        dopełnił wszystkie formalności. I tak w ogóle to w przeciągu 5 góra 7 dni mam
        być gotowy do stawienia się do pracy. Oczywiście nie muszę pisać jaki byłem
        szczęśliwy po tej rozmowie, chociaż jeszcze nie do końca wierzyłem, czekałem na
        telefon.
        Pan z-ca dyrektora człowiek w poważnym wieku, zadzwonił do mnie po dwóch dniach
        i umówił się na następny dzień (piątek) na dokończenie formalności związanych z
        przyjęciem mnie do pracy. Tym razem już uwierzyłem w swoje szczęście, cała
        rodzina cieszyła się zacząłem załatwiać sobie mieszkanie w Warszawie (mieszkam w
        miejscowości oddalonej o 100km).
        W piątek rano oczywiście stawiłem się w A.M., Pan z-ca dyrektora, potwierdził
        wszystkie nasze wcześniejsze ustalenia. Po czym napisałem podanie o przyjęcie do
        pracy, poznałem współpracowników i Pan z-ca dyrektora powiedział mi, że mam być
        gotowy w przyszłym tygodniu na podjęcie swoich obowiązków, że mam szukać sobie
        mieszkania itd. I że oczywiście do mnie zadzwoni.
        Wszelkie poszukiwania dalszej pracy odpuściłem sobie i czekałem .. czekałem
        przez dwa tygodnie po czym zadzwoniłem do pana z-cy z pytaniem co jest grane.
        Usłyszałem, że jest wszystko w porządku mam czekać, że to tylko urzędowe
        formalności czekają na załatwienie podpisy rektora itd.... I tak czekam
        ...czekam ..... czekam......... już ponad dwa lata na telefon od tego pana.
        Na szczęście kilka miesięcy po tej historii znalazłem sobie bardzo fajną prace.
        P.S. Panu z-cy życzę dużo zdrowia.
        • Gość: Z-ca dyrektora Re: Rafał znalazłeś się!!!!!:)) IP: 217.153.180.* 21.09.05, 17:11
          ...zgubiłem wtedy Twój nr telefonu i szukam Cię już 2 lata!!!! Cały czas
          trzymam dla Ciebię tą posadę!! Wpadnij do nas!
          • Gość: Olga Ha ha ha ha, dobre! Ale się uśmiałam! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.09.05, 19:07
            • Gość: :-) Re: Ha ha ha ha, dobre! Ale się uśmiałam! IP: *.chello.pl 21.09.05, 22:24
              Akademia,?
              Uwazaj ! Szukali dawcy !
      • Gość: pi Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.aonet.pl / *.aonet.pl 22.09.05, 09:35
        Wpierw czekałam jakieś 15 minut w recepcji, gdzie dwie recepcjonistki
        chichotały za ladą i miałam nieodparte wrażenie, że byłam jednym z tematów ich
        rozmów, bo gdy popatrzyłam w ich stronę, jedna patrzyła wprost na mnie i szybko
        się odwróciła. Oczywiście o żadnym pytaniu w stylu czy czegoś się napiję nie
        było mowy (do czego przyzwyczaiłam się w nieco "kulturalniejszych" firmach). A
        dzwoniąc do kobiety, z która miałam odbyć rozmowę recepcjonistka użyła przy
        mnie określenia "przyszła dziewczyna na rozmowę":/. W końcu przyszła bardzo
        miła pani i zaprowadziła mnie do pokoju mieszkalnego przerobionego na biurowy -
        siedzialam na zapadającej sie kanapie, patrząc ciągle w górę na panią siedzącą
        przy biurku, za którą mogłam się przejrzeć w wielkiej szafie z lustrem (typowej
        dla sypialni). Samo spotkanie przebiegło miło, poza pytaniem o to, czy jestem
        mężatką.
      • Gość: Anielica Randstad!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.05, 11:35
        Ktos juz tu pisał, jak bardzo profesjonalna jest agencja Randstad. Mnie
        spotkało cos bardzo osobliwego. Mieszkam ponad 300 km od centrali Randstad
        czyli od Wawy. Sprawa była bardzo pilna - ktos mnie polecił, przesłano c.v. do
        centrali, natychmiast telefon - jest Pani idealna kandydatką, praca zacznie sie
        za tydzień w zasadzie musimy natychmiast sie spotkać by omówic szczegóły.
        Natychmiast znaczyło; pojutrze. Rozmowa - było miło. Czekam i czekam na
        telefon....Po 2 tygodniach okazało się....że firma nie miała w ogóle podpisanej
        umowy z klientem na stanowisko, na które rekrutowała. Do dziś wydaje mi sie że
        śnie, i to firma doradztwa persoanlnego. Narazili mnie na koszty;ponad 200
        złotych bilety ( gdyby to była normalna rekrutacja to nie bolało by mnie to tak
        bardzo, bo zrozumiałe jest, że mogłabym się im nie spodobać). do dziś nikt nie
        przeprosił mnie za taki szczyt braku profesjonalizmu. Współczuję wszystkim,
        którzy musza korzystac z usług tej firmy, bo ja wszystkim będę to odradzać
        • giwera123 opłotkami przez ogródek 09.02.06, 15:39
          Parę lat temu zostałam zaproszona na rozmowę do firmy której juz nazwy nie
          pamiętam na stanowisko sprzedawcy. Na całe szczęście ta firma miała siedzibę w
          moim mieście. Wchodzimy (poszłam razem z koleżanką) na piętro a tam tłum ludzi
          co mnie zresztą nie zdziwiło. Zadziwiający tylko byl hałas który dobiegał z
          biura-typu Janek Janek 150 hurrrra(150 czego? nie wiem). Po około 5 minutach
          otwarły się drzwi i ku mojemu zaskoczeniu trzymając się za ręcę i idąc na
          kuckach pokój opuściło jakieś 20 osób śpiewając przy tym piosenkę OPłOTKAMI
          PRZEZ OGRóDEK IDZIE SOBIE KRASNOLUDEK!!! Pomyślałam cholera co tu się dzieje.
          Nie muszę chyba mówić że większość ludzi zaczęła brechtać i wszyscy wyszliśmy.
          Niektórzy oczywiście wściekli jak pieron. ale śmiałam się jeszcze z tego 3 dni
          • Gość: janka Re: opłotkami przez ogródek IP: *.smstv.pl 09.02.06, 22:17
            rewela :)
          • gustafsson Re: opłotkami przez ogródek 13.06.06, 11:09
            to jest dowcip roku. niesamowite
      • Gość: Magda Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.generacja.pl 22.09.05, 13:43
        Jakis czas temu podczas rozmowy Pani majac przed soba moje CV wypytuje o szkoly
        o poprzednia prace itp. i pyta mnie co teraz robie, wiec szczerze jej odpowiadam
        (z poprzedniej pracy zrezygnowalam poniewaz zmienilam miejsce zamieszkania i
        jestem bezrobotna) że obecnie poszukuje pracy. A pani mi na to czy jak dostane
        prace to bede miala na nia czas? Pytanie naprawde mnie powalilo. Nie pracuje nie
        mam dzieci wiec napewno nie bede miala czasu na prace bo jak ogolnie wiadomo
        bezrobotni maja bardzo malo czasu.
      • jasia21 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 22.09.05, 15:34
        Ostatnio tzn. ok. 2 tyg. temu byłam na rozmowie, która była najkrótszą rozmową
        rekrutacyjną w moim zyciu - trwała bowiem aż 8 min.! Pan Prezes zadał mi
        pytania dotyczące moich kwalifikacji, doświadczenia i planów na przyszłość.
        Po prostu zabił mnie swoim ostatnim pytaniem "Ile chciałaby Pani zarabiać, tzn.
        chodzi mi o to czy chciałaby Pani zarabiać konkretne pieniądze czy potrzebuje
        Pani pieniędzy na przeżycie"?.

        ........ chciałam zaznaczyć, że w moim cv nie było nic o prowadzeniu przeze
        mnie działalności charytatywnej :-)
        • cfaniakmiodowy Re: KOSZMARNE INTERVIEW 23.09.05, 14:04
          NIe martwcie się dzieciaki rekrutacja to zabawa ludzi z kompleksami - im nizsze
          stanowisko tym bardziej wyrafinowana. A na standardowe pytania ile
          chcielibyście zaranbiac odpowiadajcie tyleile rzeczywiście byscie chvieli np.
          mójz znajomy który chodzi dla jaj na inter viev strzelił 50 tys koleś zbladł -
          a on mówi że chciał wiedzieć to powiedzial i czy on nie chciałby tyle zarabiać
          koleś przytaknął ze też by tyle chciał bna to kolega stwierdza w takim razie
          sie dogadamy podaje reke i wychodzi - chcieć mozna wszystko a ile firma
          proponuje to kwestia w tej grze idzie tylko o odbicie piłeczki IECH ZYJĄ
          NIEPROFESJONALNI ZAKOMPLEKSIENI SPECJALIŚCI OD REKRUTACJI
          • cfaniakmiodowy Re: KOSZMARNE INTERVIEW 23.09.05, 14:08
            Ja to przynajmniej nie ukrywam ze nie bawie się w rkrutacje tylko zatrudniam
            sprawdzonych znajomych - znajomych itd. NIgdty rodziny :) CZasem jak chcę sie
            umówić z inteligetnymi pięknymi kobietami to robię spęd na asystentkę :) i
            zapraszam na kolacje a nuż bedzie to kobieta mojego zycia :)
            • Gość: lokos Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.crowley.pl 23.09.05, 14:32
              a ja pytanie brzmi: Jakie są pana oczekiwania finansowe...? to już nie tak
              łątwo powiedzieć "chciałabym"
        • Gość: Franpress Wrocław Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: 195.68.232.* 03.02.06, 20:35
          kilka lat temu, rozmowa chyba z wynajetym HR, bo nie sądzę, zeby taki normalny
          i rzeczowy facet pracował w takiej firmie, rozmowie przysłuchiwał się przy
          drugim biurku szef, szef palił w tym czasie fajkę, wchodząc do pokoju widziałam
          siwy dym, ale to nic......... najlepsze było po pewnym czasie, szef widac
          znuzony, kandydatów przede mną jak i po mnie masa, a może to ja byłam tak
          nieciekawa, powiedział do HR 'Zenek a możebysmy tak PIWO wypili?" HR grzecznie
          mówi ze nie, on dziękuje "ale nie ma z tym problemu, ochroniarz czy też facet
          z portierni nam przyniesie" ew. pytania uprzedzam to nie sa zarty, tak było
          naprawde, zenada i buractwo niespotykanej skali
      • Gość: Kaiser Sousa Firma: INTERNETOWY DOM (W-wa) IP: *.pkp.com.pl / *.tktelekom.pl 23.09.05, 08:49
        Jakis czas temu szukałem pracy. W internecie natrafiłem na ogłoszenie portalu
        internetowydom.pl , przeanalizowałem czym sie zajmują i wysłałem aplikacje wraz
        z pewnym pomysłem poszerzającym zakres serwisu. Zadzwonił pan i zaprosił mnie na
        rozmowę był bardzo zaciekawiony moim pomysłem (w tym czasie pisałem pracę
        magisterską o internecie). Prawie centrum miasta, kamienica-biurowiec.
        Ochroniarz nie był pewny czy taka firma jest w budynku, no ale dobra -
        znalazłem. "Biuro" to dwa pokoje. Sekretariat i gabinet. Na korytarzu czekały
        jeszcze cztery osoby. Gdy wszedłem i powiedziałem sekretarce, że byłem umowiony
        z panem X na godz 14:00, łaskawa pani kazała mi poczekać. Widziałem że pan x
        rozmawia z jakimś człowiekiem. Po 50 min w gabinecie siedział nadal ten sam
        człowiek, a przede mną było jeszcze 4. Po 1h i 20 min wyszedłem. Pan X napisał
        do mnie emaila, z pytaniem dlaczego nie przyszedłem, ponieważ czekał na mnie i
        stracił czas. opisałem mu sytuację zaś on odpisał że tak nie było.
        Pozdrawiam
        p.s
        Po kilku pracach i 20-25 rozmowach wyczówa się profesjonalne podejście do pracy.
        • kkkkk4 Yamanouchi 23.09.05, 14:02
          Obecnie atellas- firma medyczna.
          Nie mam wykształcenia medycznego - co napisałam w CV i liście motywacyjnym.
          Na rozmowie był facet i babka. Ona nic nie mówiła - tylko się perfidnie gapiła.
          On cały czas starał mi się udowodnić jaka jestem głupia i co ja sobie myślę-
          bez medycznego wykształcenia startować na takie stanowisko. W kółko o tym gadał-
          chyba mu przyjemność sprawiało poniżanie mnie- a przecież nie musieli mnie
          zapraszać na romowę! Beznadzieja!!
          Obecnie pracuję w świetnej firmie medycznej- bez medycznego ;))
          • Gość: Teresa Re: Yamanouchi IP: *.net-serwis.pl 26.09.05, 12:57
            gdzie, jaka firma, ja tez chce!!!!!
      • buraque AGENCJA ITC PRACA W KRAKOWIE 23.09.05, 13:58
        Gość portalu: ewa napisał(a):

        > Wpisujcie proszę przykłady nieprofesjonalnie przeprowadzonych spotkań o pracę
        > oraz nazwy firm,

        zacytuję siebie samego:

        "Gość portalu: threefish1 napisał(a):
        > czy byl ktos na assesment center w tej fimir ITC na stanowisko REkrutanta??

        buraque napisał(a):

        ja kiedyś brałem udział w rekrutacji ITC na pewne stanowisko, najpierw złozylem
        papiery potem zaproszono mnie na pierwszą rozmowę, która przebiegła
        nadspodziewanie gładko i miło, zdziwiło mnie tylko, że rekrutanta nie
        interesowały moje kwalifikacje na to stanowisko tylko sprawy najzupełniej
        ogólne (???), później zaproszono mnie na drugą rozmowę na której okazało się że
        jest nas niewielka grupka, wtłoczono nas do salki gdzie odpowiadaliśmy po kolei
        na zadane pytania, rozwiązuwalismy różne zadania i tak dalej i tak dalej.
        Później rozpuszczono nas do domów z tekstem: "byliscie świetni i już
        odnieśliście sukces przez samo zaproszenie tutaj" - od razu wiedziałem, że to
        jakaś lipa. Po wyjściu z ITC porozmawiałem z uczestnikami tej rekrutacji i
        okazało się, że wszyscy wyjąwszy jedną osobę byli oni rekrutowani na zupełnie
        inne stanowisko (właśnie REKRUTANTA) - to jeszcze bardziej mnie zdziwiło.
        Okazało się, że na to stanowisko na które aplikowałem ja była jeszce jedna
        osoba, poszliśmy na piwo i wymieniliśmy sie numerami tel. Ustalilismy że, jesli
        zadzwonią do jednego to odezwie się do drugiego i będzie wszystko jasne.

        I co się stało? Nie zadzwonili do nikogo...

        Co jakiś czas ITC wypuszcza ogłoszenia o naborze na to stanowisko REKRUTANTA
        hehe, ciekawe ile osób przewinęło się przez Kurniki?

        Reasumując podaję moje wnioski: JEDNA WIELKA LIPA - firma ITC oraganizuje lipne
        rekrutacje, które mają na celu jedynie stworzenie wrażenia, że ITC rekrutuje
        bardzo duzo osób, rozwija się i tak dalej i tak dalej. Tak naprawde nie
        zatrudniają nikogo a przy okazji tworzą sobie bazę danych ludzi "młodych-
        zdolnych" do wykorzystania w późniejszym terminie. Może też organizują te łże-
        rekrutacje by się po prostu nie nudzić? ;)

        Z ogłoszeń wystawianych przez ITC wynika tez, że potrzebują głównie nisko
        kawlifikowanych osób do opieki nad emerytami w Anglii lub podobnie prestiżowych
        zajęć.
        • Gość: van de camm Re: AGENCJA ITC PRACA W KRAKOWIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.05, 12:27
          > Z ogłoszeń wystawianych przez ITC wynika tez, że potrzebują głównie nisko
          > kawlifikowanych osób do opieki nad emerytami w Anglii lub podobnie
          prestiżowych
          >
          > zajęć.
          ale,ale...rozumiem,że praca o którą się ubiegałeś miała być na terenie kraju??
          A co do samej firmy, to mają niesamowity tupet!! Ja np. zamieżałam podjąć
          takie właśnie "prestiżowe zajęcie" i mieli zadzwonić na około 2 tygodnie przed
          wyjazdem do UK (wkoncu potrzeba troche czasu, żeby się przygotować do wyjazdu
          na rok), tymczasem ITC zadzwoniło z tekstem "czy moze pani jutro rano
          wyjechać?" !!!!! Inna sprawa, że ITC sama w sobie nie jest pośrednikiem pracy w
          UK, oni są pośrednikiem brytyjskiego pośrednika:/
        • Gość: ann Re: AGENCJA ITC PRACA W KRAKOWIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 16:09
          bzdura! Ja bylam na rekrutacji w ITC w pazdzierniku i do dzis tam pracuje. Moze
          poprostu sie nie nadawales...
      • Gość: Sonia Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.media4.pl 26.09.05, 15:48
        Stanowisko-Asystentka Zarządu. Rozmowa godz: 14:50. Miejsce: Kancelaria,
        Wrocław. Rozmowa z babką w tłustych włosach, urąbanym białym golfie i
        pogniecionych spodniach. Cały czas gapiła sie w moje cv i powtarzała w kółko,
        ze ona wszystko wie, to w sumie po kiego grzyba mnie zapraszała na interview,
        jeżeli wie?:)Skupiła sie na rubryce zainteresowania i zaczęła drązyć sport,
        gdzie konkretnie na kajaki jeździłam itd itp. Nic nie mowila o zakresie
        obowiazkow, czy czymkolwiek zwiazanym z praca, 0 pytan do mnie!!! Kiedy ja
        zapytałam, to stwierdziala, ze wlasciwie, to jest praca sekretarki, a nie
        asystentki zarządu. Na koniec sprawdzila moją znajomość ang, bo wymagana byla
        biegła. Jestem po anglistyce, dostałam do przetłumaczenia 2 zdania: 1 - Pana
        Mecensa nie ma w biurze, czy chce Pan zostawic wiadomosc. 2 - zliżony stopien
        trudnosci. Żenada!!! I na tym koniec, cala rozmowa ok 10 min. Jak wychodziłam,
        to następna kandydatka juz czekała. Pewnie umowiona na 15:00 :) Dobrze, ze nie
        mieszkam na 2 końcu miasta.
        O dziwo zaprosili mnie na 2 rozmowe. Czekałam pół godziny, chciałam juz wyjść,
        ale nagle poprosili mnie do gabinetu, czekałam, bo byłam ciekawa, co tym razem
        będzie. Tam juz 1 inna babka i 2 gości. 1 cały czas gapił sie w blat stołu i
        głosu z siebie nie wydobył - może nieśmiały jest?:)Poza tym, co chwilę jedna
        osoba z tej 3 wychodziła i wracala, a ja musiałam powtarzac, co mowiłam. Znowu
        żenada, 0 poszanowania człowieka, 0 profesjonalizmu!!! Zapytali, czy
        zgodziłabym sie pracowac za 800 pln netto :) Ech bez komentarza!
        • bez_mapy Re: KOSZMARNE INTERVIEW 26.09.05, 16:17
          Ja też byłam u nich na rozmowie i wyglądała ona identycznie - dostałam to samo
          zdanie do przetłumaczenia, tylko że na włoski. Zaprosili mnie na drugą rozmowę -
          też było dwóch facetów i babka. Spytali mnie dlaczego chcę u nich pracować,
          skoro mam takie kwalifikacje i wykształcenie, a ja, że właściwie jeszcze nie
          wiem, czy chcę u nich pracować - przyszłam z ciekawości. Generalnie po
          pierwszym etapie nie chciało mi się już do nich iść, ale pół dnia do mnie
          wydzwaniali... Czy to była kancelaria SIS?
          • Gość: Sonia Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.media4.pl 26.09.05, 16:51
            Dokładnie sis, w pasażu - totalna porażka!!! Od lipca szukam pracy na zbliżonym
            stanowisku i po raz pierwszy coś takiego zobaczyłam u nich. W zyciu nie
            chciałabym z takimi ludźmi pracować. Też mnie pytali dlaczego u nich akurat
            chcę pracować. Ten jeden gość jeszcze zadawał mi pytania w stylu, czy
            zgodziłabym sie podpisać umowe na 3 lub 5 lat, ze będę u nich pracować. Podczas
            tej pierwszej rozmowy to oprócz tej babki z tłustymi włosami i mnie w pokoju
            było właśnie tych dwóch facetów z 2 rozmowy. A podczas tej drugiej przede mną
            były 2 dziewczyny na jednym interview, pewnie na zmianę im pytania zadawali:)
            Jak siedziałam i czekałam na swoją kolejkę te pół godziny, to oni wydzwaniali
            do jakiejsc dziewczyny, bo nie przyszła, czy była spóźniona, pewnie tak samo
            ich odebrała jak my:)
            Zdarzały Ci sie jeszcze jakies 'ciekawe' rozmowy we Wrocku na zbliżone
            stanowisko
            ?
            • bez_mapy Re: KOSZMARNE INTERVIEW 26.09.05, 17:21
              To pewnie do mnie wydzwaniali:) Czy to było w ten piątek?
              Mnie też się pytali o jakieś lojalki kilkuletnie. Powiedziałam, że w ciemno nic
              nie podpiszę, bo nie wiem, jakie będą warunki i czy mi się spodoba.
              • bez_mapy Re: KOSZMARNE INTERVIEW 26.09.05, 17:25
                ...śmiać mi się chce, bo na mojej rozmowie jeden facet też ciągle wychodził.
              • Gość: Sonia Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.media4.pl 26.09.05, 18:05
                W ten piątek:) czyli możliwe, ze to do Ciebie tak wydzwaniali :) A w ogole ta
                babka, w trakcie rozmowy, jak cos tam odpowiadalam wyskoczyla do mnie z
                tekstem 'a co? Dzieci płaczą w domu?':D:D śmiech na sali :)
          • Gość: Sonia Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.media4.pl 26.09.05, 16:55
            Pytanie juz nieaktualne z mojego poprzedniego posta, przeczytałam wszystko, co
            juz tu napisałas wcześniej:) Ale w sumie mogło coś nowego pojawić się.
      • Gość: ucce Grafton Recruitment IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 16:54
        Zostałam "przesłuchana" w open space :-/
        • Gość: Sonia Re: Grafton Recruitment IP: *.media4.pl 26.09.05, 17:16
          Zawsze to jakieś urozmaicenie :)
          • Gość: pesoso Re: Grafton Recruitment IP: *.jmdi.pl 26.09.05, 19:52
            W open space? To się dopiero nazywa profesjonalizm. Strzeż nas Boże przed
            takimi "specjalistami".
            Ja bym nie wytrzymała i zwróciła im uwagę, a napewno nie chciałabym gadać o
            sobie wszystkim dookoła. Porąbało ich?
            • Gość: ucce No właśnie wtedy jakoś nie byłam w nastroju... IP: 44,1.* / 193.193.181.* 18.10.05, 14:22
              ...na asertywność... Żałuję, że nie zaprotestowałam.
              • Gość: Morris Kilka przykładów ..... IP: *.net-serwis.pl 18.10.05, 16:42
                1. Komenda Stołeczna Policji - czas oczekiwania na rozmowę ponad 60 minut,
                Czas rozmowy - 12 minut,
                Do tej pory nie oddzwonili z obiecaną informacją zwrotną

                2. Firmy doradcze: Bigram, Krakowski Instytut Technologii i kilka innych - kiepscy merytorycznie konsultanci, brak obiecanego feed backu - a na moje telefony - "rekrutacja się nie zakończyła bla bla bla - niech Pan poczeka"

                3. W jakiejś małej firmie na Gocławiu - gostek chciał żebym pracował 2 tygodnie na próbę bez umowy i za darmo - Głupi czy co ????

                4. Ministerstwo Skarbu Państwa - czas rozmowy - 3,5 minuty.
                Tam się dopiero rozwija nepotyzm :))))
                • Gość: ultra75 Re: Kilka przykładów ..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 19:42
                  Podczas któregoś z moich kolejnych poszukiwań pracy, zadzwonił gość (z jednej z
                  firm, na których ogłoszenie odpowiedziałam), żeby się umówić ze mną na rozmowę
                  kwalifikacyjną. I nie było by w tym absolutnie nic dziwnego, gdyby nie zaczął
                  mówić o tym... jakie to firma ma obecnie problemy finansowe i wynagrodzenie nie
                  zawsze jest wypłacane na czas i w ogóle nie jest za róźowo. Normalnie
                  zbaraniałam - rekrutujący, jak się patrzy - tak zmnie zniechęcił, że w końcu
                  nie poszłam na tę rozmowę :-).
                  • Gość: Olga Heeee?????? Serio??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.10.05, 21:45
                    • madzialenka82 Re: Heeee?????? Serio??? 18.10.05, 22:11
                      Tak mnie rozbawiły te wasze rozmowy, że muszę sama opisać swoją:/
                      Sklep ze spodnami Wrangler przy ul.3-maja w Katowicach. Karta o przyjeciu do pracy wisi tam już chyba z dobry rok.
                      Najpierw zostałam zaproszona na rozmowe do agencji pośrednictwa. Tam rozmowa była miła. Chociaż także padały bardzo "lubiane" przez nas pytania: "Niech pani opowie coś o sobie, jak pani wyobraża sobie swoją przyszłość za 5 lat itd. I zabiło mnie pytanie" Jak się sprzedaje spodnie?" Czy coś podobnego. Rozmowe przeszłam i zostałam wysłana do owego sklepu. Miałam przyjśc na 18.00 i bedzie mnie szkolił p.informatyk. W sumie podanie składałam na sprzedawce, ale z informatyki jestem nie zła. Pierwszy dzien p.informatyk, pokazuje mi ich wewnetrzny program i podstawy. W zasadzie nic trudnego, ale akurat mieli cześciową inwentaryzacje i ciągle sie coś nie zgadzało. W sumie pokazał mi tylko przyjecie towaru i tą inwentaryzacje. Kazał też napisac pismo w Wordzie. Potem poczuliśmy niezbyt miły zapach czegoś spalonego..."Chyba zasilacz poszedł w tamtym komputerze" - stwierdziłam ja. Na co p.informatyk powiedział, że to nie możliwe...A JEDNAK miałam racje. P.informatyk był w niebowzięty, szefowa też:) Bo w końcu jak stwierdziła musi kogoś zatrudnić. Przy mnie targała CV innych kandydatek a do niektórych dzwoniła jeszcze i chciała zapraszac na rozmowy. Smiać mi sie chciało gdy powiedziała z zawodem w głosie" Ah to już nie aktualne? Znalazła pani inną posade?, ah rozumiem, no tak 3 miesiące..."
                      Umówiła sie ze mną na drugi dzien na (jak to stwierdziła) test przyswajalności wiedzy....i się na drugi dzien załamała. Kazała mi robić raporty zwrotów, jakies dokumenty kasowe i w ogole przekodowywać te spodnie. Ale tego jeszcze nie potrafiłam...Bezczelnie się na mnie wydarła, że ja nic nie umiem i w ogole co ja tu robie. Porzegnałyśmy się...
                      To bylo w marcu, teraz jest październik a kartka dalej wisi:D
                      • a.j_77 Re: Heeee?????? Serio??? 14.01.06, 20:50
                        ja kiedys tam weszlam dopytac sie o szczegoly. jak powiedzialam ze jestem
                        studentka studiow dziennych to nie dala mi babka dokonczyc(mam indywidualny tok
                        studiow)i sie na mnie wydarla. nic nie dala sobie powiedziec. wyszlam . nigdy
                        tam nic nie kupie...
        • Gość: Ekaunt Re: Grafton Recruitment IP: *.acn.waw.pl 23.11.05, 23:15
          W Garftonie to normalne. Nieodzwanianie też :) Snobują się na bóg wie kogo, a
          są drętwi i żenujący.
          Ja swego czasu dymałem do Krakowa do Sedlaka. Dzwonią do mnie i że na
          stanowiska Product czy Brand do prasy ekskluzywnej, super wydawca, no ale muszę
          się pofatygować do Kraka chociaż praca w Wawie.
          Spotkanie. Dwie dziewczyny i krzyżowy ogień pytań. Wyłożyłem się jak mi kazały
          wymienić domy mediowe, z którymi współpracowałem 3 lata temu :) Pewnie
          pomyślały, że kłamię ;) No i byy ciągłe pytania jakie mam pomysły na promocję
          takiej "lepsiejszej" prasy. Darmowe patenty chciały czy cuś? Nie pomagały moje
          tłumaczenie, że grupa, że badania, że kanały... konkretów żądały :)
          Nie pamiętam nawet czy dostałem list, że fak off. Telefonu nie raczyły wykonać
          w każdym razie. A ogłoszenie widziałem jeszcze duuuuużo później.

        • ukmaria Re: Grafton Recruitment 15.03.15, 19:45
          Chcialam opowiedziec Wam jak zostalam potraktowana przez firemke Grafton. Dobre pół rok temu brałam udział w rekrutacji na jedno ze stanowisk w łodzkim oddziale. Po dwóch etapach rekrutacji dowiedziałam się, że przeszłam pozytywnie przez cały proces i otrzymałam propozycję pracy. Zatrudnienie miało nastapić jeszcze tego samego tygodnia, niestety tak się nie stalo. Po 2 tygodniach czekania manager oddziału poinformowal mnie, ze nie ma zgody na moje zatrudnienie, ale jest to tylko formalności i zgode otrzyma w przeciągu kilku dni. Niestety nie nastąpiło to w przeciągu kilku dni, o których była mowa, ani nawet miesiącach... Po kolejnych tygodniach czekania usłyszałam ponowne zapewnienia o zatrudnieniu oraz że ze względu na problemy finansowe firmy zatrudnienie nastąpi dopiero za 3 miesiące. Manager zaprosił mnie nawet do swojego oddziału by wytłumaczyc się z tej żenującej sytuacji, wręczył mi również list intencyjny, który miał być dla mnie gwarancją zatrudnienia. Do tej pory oczywiście NIC się nie zmieniło w kwestii mojego zatrudnienia, choć minęło już dokładnie pół roku. Oczywiście stanowisko, na które miałam zostać zatrudniona jest regularnie zajmowane przez praktykantów, którzy wykonują pracę za darmo. W końcu po co zapłacić pracownikowi i ponieść koszty zatrudnienia skoro lepiej wykorzystać darmowych pracowników, jakimi w tym wypadku są praktykanci? Skąd o tym wiem? No po pojawiających się regularnie ogłoszeniach na wszystkich możliwych portalach ogłoszeniowych, dodam, że ogłoszenia są łudząco podobne do tego na które i ja sama aplikowałam… Uważam, że jest to totalna ŻENADA, PORAŻKA, nie rozumiem jak można rozpoczynać proces rekrutacyjny nie mając wcześniej zgody na zatrudnienie pracownika. Nie rozumiem również jak można mydlić komuś oczy i gwarantować ciągle pracę, której nigdy nie zamierza się kandydatowi, który pozytywnie przeszedł proces rekrutacji dać! Kompletny brak profesjonalizmu ze strony managera placówki. Dodam, że po dziś dzień nadal mam mydlone oczy o pracy, która niby na mnie czeka…. Niech każdy sam się zastanowi, czy chciałby mieć takiego pracodawcę...
      • Gość: KOT Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.05, 23:04
        Musze cos dodać,dziś miałam rozmowe w spraie stażu, zanim mój potencjalny szef
        przystąpił do rozmwy ze mna przez 15 minut gadał przez komórkę. Był to typ
        człowieka, który uwielbia wrzucać angielskie słówka i tak powiedział do
        telefonu ".. musisz go poznać,bardzo ciekawy człowiek on ma taki biznesowy
        background,no wiesz ona miał taki biznes zyyy zyyy yyyy noo zyyyy
        backgrountem..." a na zakończenie oczywiście "no to BAAAJ" Ledwo nie parskłam
        śmiechem podczas rozmowy,ale ona sama składała sie tylko z 5-krotnego
        zapytania: "co jeszcze mogłaby pani o sobie powiedzieć"i czy "Spotkała sie pani
        kiedys z faxem" :|
        • konopielka80 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 27.10.05, 14:00
          KOT- i co z tym stażem? Będziesz go miała w tym miejscu?
          • Gość: KOT Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 14:18
            Jeszcze nie wiem:| Wsumie to czekam, na odpowiedz z firmy, gdzie ubiegałam sie
            o prace,jak mi nic innego nie wypali,a ten staż tak,to go biore, wkoncu co nas
            nie zabije,to nas wzmocni. Przynajmniej bedzie zabawnie;)
        • Gość: lalala Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.chello.pl 24.11.05, 10:28
          Z tym czekaniem i gadaniem przez telefol to oni chyba celowo robią by zmiękczyć
          kandydata. Pokazać mu gdzie jest jego miejsce itd. Chyba ten sam podręcznik
          czytali )-:
      • sitarzw Re: KOSZMARNE INTERVIEW 27.10.05, 11:19
        Nie polecam startowac do :Timken-Polska sp.zoo Sosnowiec
        (woj.śląskie).Pracowałem tam 10 lat , musiałem sie zwolnic na własna prośbe.
        Nie chodzi mi o rozmowy kwalifikacyjne z pracownikami umysłowymi, bo tego nie
        wiem , ale z fizycznymi. Po prostu śmiechu warte! Pierwsza rozmowa jest z
        majstrem który nawet po polsku ma problemy z mówieniem. Obiecywane złote gory,
        a pracownicy z trzyzmianowym systemem pracy zarabiają po 700 pzn. Niech was nie
        zwiedzie ze to potentat w przemyśle cięzkim.Poziom kadr i kadry kierowniczej
        jest tam zatrważająco niski .
      • Gość: GB Orion z Dzierżoniowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.11.05, 01:31
        Wytwórca pianek poliuretanowych. Rozmowę prowadziło dwu łośków z działu podobno rozwojowego, którzy przeczytali jakiś bryk dla HR. Ubrani w jakieś łachmany, co znamionuje brak szacunku dla kandydatów (w lecie wystąpiliby pewnie w gaciach i T-shirtach). Sama rozmowa - pytania (żona, dzieci, dyspozycyjność), które można spokojnie zadać przez telefon albo via mail, a nie ciągnąć człowieka przez pół Polski na 15-minutową gadkę. Zero zahaczenia o zagadnienia profesjonalne, znaczy wyrokowanie o przydatności kandydata na podstawie profesjonalnej obserwacji psychologicznej. Ultrażenada.
      • Gość: Michal Moje przygody IP: *.chello.pl 01.11.05, 13:17
        1
        Jadę gdzieś na koniec miasta - jakieś 30 km ode mnie - tam miała byc mega firma
        - ale okazało sie że jest domek zwykły - wychodziu jakis klient - nie powiem
        miły - i zaczyna, że firma dopiwro od stycznie, że teraz to zaczyna, ale że
        szuka ludzi - OK - potem zaczyna opowiadac o swoim zyciu itp itd - ja siedze i
        słucha, gosciu zwierzył się, że tak na prawde nie wie czy firma powstanie w
        styczniu, bo musi być jakis klient i czy ja nie znam - trochę się zdziwiłem, ale
        mówie, że nie - on mówi że to szkoda i że trzeba będzie komus w łape dac, aby
        kupił od nas lub zamówił - pyta się czy wiem ile tak się daje urzednikowi albo
        biskupowi i czy 10 tys będzie ok i czy nie znam jakiegoś urzednika albo biskupa
        - no to mnie zastrzeliło - powiedziałem, że nie - on zaczął żałować, że ma
        ciężko bo nikt nie zna, a myslał, że jak beda przychodzić do niego kandydaci to
        z jakimiś kontaktami i że na takie koszty to go chyba nie będzie stać - cały
        czas czułem siię jakoś dziwnie, bo nie wiem do końca o czo temu panu chodziło

        2
        mała firma ide na rozmowę - pan mnie pyta czy będę pracował dla rozrywki czy na
        powaznie - ja sie pytam o co mu chodzi - no to gosciu pyta się z kim mieszkam -
        ja mu na to, ze z rodzicami i z psem - on mi mówi, że jak z rodzicami to nie
        musze pracować, bo i tak mnie utrzymają, a jemu tacy jak ja nie sa potrzebni bo
        nie mają motywacji do pracy (chyba pan miał jakiś uraz) - no i do widzenia było

        3
        rozmowa była rzeczowa i krótka - wszystko ok, juz koło 8:30 pan posadził mnie
        przed kompem dał mi zadanie (akurat tego dnia popołudnie miałem zajęte)
        wykonałem je, dał mi drugie - tez zrobiłem, ale dochodziła godzina 13, a pan
        dalej chciał mi dawać zadania - no to ja przeprosiłem bardzo, że nie mogę, bo
        mam pilna sprawę, ale że jutro będę - pan powiedział na to - jak nie to nie, ja
        się musze nad toba powaznie zastanowić i czekaj na telefon - telefonu nie było -
        ale ja byłem w piątek w firmie (o 8) szefa nie było, pani sekretarka powiedział,
        że zaraz będzie - siedziałem do 10 - ale szefa nie było - no to pani sekretarka
        powiedziała, żebym już sobie poszedł bo i tak nic nie wysiedzę

        4
        przydze do firmy i rozmowa zaczyna się od pierdół, gdzie mieszkam czym się
        interesuje, czy mam zbowiązania itp itd - taki standard - w końcu pan się spytał
        czemu JA MAMTAKI A NIE INNY ADRES EMAIL - no bo mam i tyle, coś tam
        odpowiedziałem, a pan acha no to dobrze - no to ja - ale teraz porozmawiajmy
        powazniej może cos o pracy - na to pan - ja rozmwaiam cały czas poważnie, chyba,
        że pan nie - no to ja mu mówię - to to porzmawiajmy jeszcze bardziej poważnie -
        pan na to - poważniej juz się nie da, jestem teraz bardzo powazny - widac było,
        że licytacja na powagi nie przynosi skutków no to dałem sobie spokój - pan
        jeszcze popytał mnie o jakies bzdety - i powiedział, że da znać

        5
        to już było poprostu chamstwo - w jednej firmie pan kierownik podczas rozmowy ze
        mną został wywołany - ale nie zamknąl do końca drzwi - dzięki temu mogłem poznać
        myłsi pana kierownika na mój temat i co wogóle mysli o ludziach szukających
        pracy - parę słów uznanych powszechnie za wulgarne poszło - było mi troche
        głupio - nie powiem

        6
        w jednej firmie pan kierownik zapomniał sobie o mnie - a jak juz przyszedł to
        powiedział tak - czy mógłby mi pan dzisiaj głowy nie zawracać, jak będę pana
        potrzebował to zadzwonię

        7
        w takiej jednej firmie była pani jakaś młoda - nie powiem ładna - pani od
        rekrutacji, widac przejęta rolą, bo pytała mnie z formularzy - najlepszy był
        test osobowości i pytania w stylu
        - czy masz teraz myśli samobójczy
        - czy masz ochotę kogos skrzywdzić
        - czy jesteś podniecony
        - czy masz ochotę dręczyć zwierzęta
        itp - było cos jeszcze o dręczeniu psychicznym, maltretowaniu dzieci itp
        no ten test był kosmiczny - najlepszy jaki miałem - ciekawe czy znalazł sięk tos
        kto odpowiedział twierdząco na jakies pytanie :)
        • Gość: AD 7 Re: Moje przygody IP: *.crowley.pl 22.11.05, 13:20
          czy to nie była przypadkiem firma z mokotowa? Bo tam wcześniej pracował
          schizofrenik i może za wczasu chcieli się zabezpieczyć, hehhe :):)
      • Gość: GB Fomar Borg Automotive SA IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.11.05, 18:55
        Kolejny odcinek przygód chemika w poszukiwaniu pracy ;-) Same interview nie były koszmarne, nawet całkiem sympatyczne, ale umieszczam firmę na indeksie za wprowadzajace w błąd ogłoszenie. Otóż poszukiwany, szumnie zwany, "Kierownik Laboratorium Fizyko-Chemicznego", jak się okazało, miał być w zasadzie starszym laborantem, kierującym pracą swoją (zapieprz na poły fizyczny) i jednej pani laborantki. "Dynamiczny zespół" - średnia wieku bliska przedmerytalnej. Niestety, żeby się o tym dowiedzieć musiałem dwa razy dymać z Wrocka do Warszawy i z powrotem, tracić kasę i dwa dni. Do tego jakieś dziwne gierki, za drugim razem miałem być na spotkaniu w gronie kilku kandydatów, tak mówiono jeszcze pół godziny przed planowanym początkiem - okazało się, że byłem wtedy sam. Może inni przerazili się zakładu i spierdzielili, nie wiem, też miałem takie myśli po pierwszym interwju, ale coś mnie podkusiło i pojechałem; co było robić, trzeba było na miejscu udawać, że chce się tam pracować. Całe szczęście, że finalnie podziękowali, więc nie muszę toczyć walki wewnętrznej i zastanawiać się, czy może jednak się przełamać i w to coś wchodzić.

        Radzę raczej trzymać się od nich z daleka i olewać ewentualne ogłoszenia, bądź też brać korektę i szacować ich ofertę/swoje wymagania mocno w dół. Firma wygląda wybitnie dziadowsko, duńscy inwestorzy to chyba jakieś oszołomy, tnące podobno koszty do absolutnego (ale to absolutnego, widać po całokształcie) minimum. Nie można się chyba wiele spodziewać.
        • jasmina_tdi TV 23.11.05, 17:47
          Jedna ze stacji telewizyjnych, 2001 rok zdaje się, stanowisko: młodszy
          producent czy cóś. Po którejś tam rozmowie dzwonię do faceta, a on w ten deseń:
          tak, tak, oczywiście że CIEBIE wybraliśmy, no co TY, bez żadnych wątpliwości,
          jutro o tej i o tej, robisz to to i to... I tak z 10 minut przez tel - kasa ze
          dwa razy większa niż ta, o której rozmawialismy. Byłam w niebie. Zegnamy się,
          buzi buzi - pitu pitu ( w sumie zastanawiajacy przeskok od "pani" do "ty", no
          ale wiadomo - trza czuć luz w branży, nie?), no więc kończymy gadac, a on
          mówi: "to pozdrów jolke, zadzwonie do niej dzis". Ja - jaką JOLKĘ???? A facet:
          JAK TO! To TY NIE JESTES OD JOLKI??? No szkoda, ze nie jestem. Pytam, czy cos
          to zmienia. Biedaczek, po chwili milczenia rozłączył się. Byłam zdruzgotana.
      • Gość: Operator jeden Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.acn.waw.pl 23.11.05, 23:00
        Nie to że koszmarne było, ale takie typowe, zwłaszcza II część z Panią Szefową
        Działu Tego :)
        Pytania z cyklu: co bym konkretnie chciał robić. Nie znam dokładnego zakresu
        obowiązków u Państwa, mówię, ale chyba moje 6letnie doświadczenie pozwala
        wierzyć, że sobie poradzę.
        no tak... a dlaczego u nas i czemu już nie w obecnej firmie? I co tu
        powiedzieć? Że się ma dosyć obecnej i się rzyga nią? A dlaczego u nich? Bo duża
        firma, możliwości rozwoju...
        no taaak... a pan się uczy 3 języków. No uczę się. A skąd pan ma na to czas?
        Wychodzi pan o 17 z pracy taaak? (ta podchwytliwość ujęła mnie za serce ;)

        i takie boksowanie przez 45 minut. finalnie, nawet jak do mnie zadzwonią
        na "tak" to się będę zastanawiał.
      • Gość: jaga Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 23:55
        Przyznam się , ze nie mam czasu czytac wszystkich postów, ale zaręczam, że taka historia jak moja to rzadkość.
        Tak więc po urlopie macierzyńskim (18 tygodni)chciałam wrócić do pracy, zadzwoniłam do mojej przełozonej aby omówic szczegóły. Zapragnęła mnie zobaczyć, więc ucieszona pojechałam na spotkanie (jeździłam dwa razy, bo raz biedactwo zapomniało o mnie)w trakcie "słodkiej jak cukier" rozmowy usłyszałam że ona musi się zastanowić. Odprawiła mnie z kwitkiem, mówiąc zadzweoń za 2 tygodnie. Zadzwoniłam, a jakie było jej żdxiwienie, że to ja. Na prędce wymyslła że jescze nie pomyśłała i żebym zadzwoniła za 2 dni. Tez to zrobiłam, i usłyszałam nie mam dla ciebie m-ca pracy. Tak więc zmuszono mnie do napisania podania o urlop wypoczynkowy, który musiałam wziąc.
        To jeszcze nic po 2 m-cach siedze sobie wieczorem, a tu telefon.Dzwoni moja szefowa, ja ździwniona o co jej chodzi- pomyśłałam:zabierze mi słuzbową komóre- a ona że chce abym wróciła do parcy bo ja jakas panna wysterowała, pomyślałam sobie czemu nie - kasa się przyda, zapomne ci co mi zrobiłaś - a ona żebym zadzwooniła do niejakiej Olki, która bedzie moją bezpośrednia przełozona, to ustalimy szczegóły. Dobra zastanowi esie i może pójde tam, zadzwoniłam do niejakiej Olki, umówiłam sie. jakież było moje ździwnienie, na owym spotkaniu, gdy moja przełozona zaczęła mnie wypytywac o moje poprzednie m-ca pracy. Próbowała zemna zrobic klacyczne interview, zmałym szcegółem sama sobie odpowiadała na pytania które mi zadała, i dochodziła do takich wniosków, żę w połowie miałam ochote wyjść i powiedzieć jej co ty kobieto robisz? sama przeprowadziłam setki podobnych rozmów. Jestem szczerze ździwniona. Na koniec rozmowy usłyszałam w poniedziałek do ciebie zadzwonie, bo musze się zastanowić.
        Szok! A w poniedziałek jeszcze większy, godzina 18 -19 telefon (na domowy) i jednym ztcgem wypowiedziane zdanie "twój profil osobowościowy nie pasuje mi, dowidzenia" nawet nie zdązyłam nic powiedzieć, bo ona sie już rozłączyła. Po takiej rozmowie rekrtuacyjnej miałam jej jedno do zakomunikowania : przykro mi ale nie wróce do pracy.
        Totalny brak profesjonalizmu na całej linii.
        Sorry że tak długo.
        • Gość: Studentka KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.05, 16:22
          Czytam czytam i się na dziwić nie mogę...ale ja mam jeszcze coś lepszego do
          opisania...
          Ostatnio byłam na rozmowie ubiegając sie o stanowisko sekretarki.Umówiona na
          dany dzień z dokumentami w ręce powędrowałam pełna optymizmu na rozmowę.
          Firma z ugruntowana pozycja na rynku, z szeroką gamą działów i długoletnim
          stażem.
          Dotarłam pod podany adres.Mówie,że umówiona na rozmowe.Pani każe chwilke
          zaczekać.Czekam.I to naprawde chwilkę.Podchodzi pan prezes.Zaprasza do
          gabinetu.Ja uśmiech numer dwanaście:) Rozmowa zaczyna się o spacerach, psach i
          innym badziewiach.Myślę: miło! Po tych wstępach pan pyta co mam mu do
          pokazania.No wiec podaje CV.Pan czyta czyta i co chwile wzdycha..hmmm, ohh, aż
          tak! No wiec ja uśmiech numer pięć;)Juz sobie w myslach wyobrażam ze CV zostano
          zaakceptowane i zostane przyjęta. I w tej własnie chwili wszedl do gabinetu
          prezesa jakis facet, taki jakich mizerny w kurtelinie i cos tam sepleni do tego
          szefa ze sie nie mogl gdzies tam dodzwonic i cos tam cos tam.. ja z grzecznosci
          powiedzialam tylko dzien dobry i dalej udawalam ze nie slucham(bo niby nie
          wypada).Szef mu odpowiedzial,ze jak mnie juz "załatwi" to zajmie sie ta
          sprawa.A ten co wlazl nie wychodzi i patrzy na mnie.Mysle sobie co jest! I kto
          to jest... bo na kogos ważnego to raczej nie wygladal.. No coz ten stoi
          wgapiajac sie we mnie a szef znow do mnie: no tak...hmmm... a co pani u mnie
          chce robic? - no to ja lekkie zdziwko (przeciez cholera przyszlam tu zglaszajac
          sie na konkretne stanowisko?!?)No ale nic...Mysle sobie nie dam sie..No wiec
          uśmiech numer dwa i z wdziękiem: A co pan mi ma do zaoferowania w pana firmie?
          Na co ten w kurtelinie : No jak to co SEX! Zatkalo mnie! Tymbardziej ze pan
          prezesik nawet nie zareagował. Wiec ja dalej z usmiechem(mysle sobie nie dam
          sie wyprowadzic z równowagi)pytam:Przepraszam ,pan do powiedzial do mnie? A ten
          DEBIL : no tak!Czy widzi pani tu kogos innego? Sluchajcie spojrzalam na szefa a
          ten nadal bez reakcji, wiec wstalam, usmiechnelam sie i wzielam z przed nosa
          prezesika swoje Cv i powiedzialam: Ciesze sie , ze spodobalo sie panu moje CV
          ale jest ona stanowczo nie dla pana i panskiej firmy, znow usmiech i wyszlam
          rzucajac na odchodne :milego dnia!

          Wyszlam z firmy z tak ogromna dumą ze aż! Jestem z siebie duma ze potrafilam
          sie tak zachowac.Za grosz im nie pokazalam,ze jestem wsciekla i ze wybili mnie
          z tropu i ze jestem rozgoryczona!

          Wzyciu bym sie nie spodziewala po tej firmie czegos takiego!A najgorsze jest
          to ze raczej wygladam na osobe powazna, typowa studentke niz na laseczke
          lekkich obyczajow. Dodam ze na rozmowie bylam prawie w golfie!!!
      • zeberkaa Re: KOSZMARNE INTERVIEW 24.11.05, 16:40
        Mnie dali formularz do wypełnienia :
        posiadane nieruchomości.............
        oszczędności .......................
        a chciałam byc tylko handlowcem :(
        • Gość: ewa Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.jmdi.pl 24.11.05, 17:41
          .. Może to urząd skarbowy był a Ty nie aplikowałaś tylko zeznawałaś? ;))
          • Gość: baba CERSANIT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 18:37
            CERSANIT kielce..tak tak.Nie lubie gdy dzwonia i mowia ze za pol godz mniej
            wiecej spotkanie-w zyciu tak szybko nie wyszykowalam sie:))A sama
            rozmowa...kobitka chyba chciala odreagowac zly nastroj, bo zaczela przepytywac
            mnie z poszczegolnych artykulow kodeksu(skonczylam prawo).Domyslilam sie ze
            akurat te zna, bo z nimi ma do czynienia.I dziwic sie ze ja tego nie znam.Poza
            tym w ogole byla niemila i dala mi to odczuc.Byla to najgorsza rozmowa na
            jakiej bylam, na szczescie inne byly ok.
      • Gość: Artur JS Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.chello.pl 05.12.05, 18:25
        Sklep Reporter - Szczecin CH Ster (dawne King Kross)

        Miejsce rozmów - restauracja KFC stolik nr 14;)

        Pani psycholog i pan kierownik d/s logistyki i planowania

        Pan kierownik: Musi pan chwilkę zaczekać na panią psycholog bo ja nie jestem tu
        od zadawania pytań
        Ja:Ok
        Przyszła pani psycholog i spośród pytań które tu wymieniono m.in. o zarobki lub
        jaki wg pana powinien być kierownik padło:
        Co przez swoją osoba wniesie pan do firmy :)

        STANOWISKO - SPRZEDAWCA

        <<<No comment>
        • Gość: jacobs Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.brda.net 05.12.05, 19:38
          > Co przez swoją osoba wniesie pan do firmy :)
          >
          > STANOWISKO - SPRZEDAWCA
          >
          > <<<No comment>
          Odp: "To, ze niczego nie wyniose." :->.
      • Gość: Kola Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.chello.pl 07.12.05, 11:00
        Jutro idę na moją pierwszą rozmowę kwalifikacyjną od kilku lat. Lektura Waszych
        wypowiedzi mniej więcej przygotowała mnie na to, czego mogę się w najgorszym
        przypadku spodziewać - jestem w szoku, możnaby z tego niezły poradnik zrobić i
        na pewno jakieś wydawnictwo by to wypuściło na rynek ;-)))
        Ale tak poważnie to trochę mam stracha, bo nie wiem, na ile odpowiedzi mają być
        "książkowe" a na ile szczere, jak mnie zapytają co bym chciała robić za 5 lat to
        co mam powiedzieć, że mieć własną firmę, a u nich chcę pracować żeby odłożyć na
        ten cel kasę ?:) Albo np. największa porażka - pojęcia nie mam, co się wtedy
        odpowiada:)
      • Gość: basia Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.05, 18:05
        prosba do wszystkich przeprowadzających rektutacje:okażcie chociaż minium
        szacunku dla osób składających podania oraz cv,i przynajmniej zadzwońcie,ze nie
        jestescie zainteresowani ich kandydaturą.mozna czekac tygodniami,w międzyczasie
        znależc sobie pracę,az tu nagle dzwoni ktos po 2 miesiącach i mówi,zeby przyjsc
        na rozmowę kwalifikacyjną.TO NIEPOWAŻNE! I jeszcze się dziwią,że juz musztarda
        po obiedzie,a gdzie byli przez te 2 miesiące.
        • Gość: Gość Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.nat.p-s-inter.net 10.12.05, 14:58
          Jestem od niedawna absolwentka wyzszej uczelni, w zwiazku z czym 3 miesiace temu
          zaczelam poszukiwania pracy:) Bylam na kilku przyzwoitych rozmowach, jednak
          ostatnia zupelnie mnie zbila z tropu. Nie dosc ze jechalam pociagiem 300 km na
          spotkanie z prezesem firmy (o 4 rano pobudka :) ale to juz mniejsze z tym - bo w
          koncu zalezy mi na pracy), w poczekalni przeczekalam 50 minut zanim
          przeprowadzono ze mna rzekomo zaplanowane "intewiev". Napisalam w cudzyslowie,
          dlatego ze ciezko nazwac to profesjonalna rozmowa kwalifikacyjna...czym FIRMA
          PANA PREZESA SIE SZCZYCI NA SWOJEJ STRONIE INTERNETOWEJ - mam na mysli
          profesjonalne rekrutacje !!! Pan prezes majac przed soba moje CV pytal jakie
          studia ukonczylam itp. Stos durnych pytan w stylu: gdzie pracuja moi rodzice,
          czy podrozowalam. Zupelnie nie wiedzialam jak zareagowac - bo w niczym nie
          odnosilo sie to do oferty pracy. Pomyslalam ze to tylko prowokowanie sytuacji,
          zeby sprawdzic jak sie zachowam - po czym prezes przejdzie do konkretow.
          Zachowalam wiec spokoj, chociaz w srodku sie gotowalam. Prezes widzac ze
          spokojnie odpowiadam, stwierdzil ze zaraz poprosi o kawe bo usnie. Mam zatem
          pytanie: czy takie podejscie chwalacej sie swoimi osiagnieciami na stronie www
          firmy rekrutacyjnej mozna nazwac profesjonalnym? Rozmowa trwala ok 10-15 minut -
          zero pytan odnosnie moich kwalifikacji.

          • Gość: agmaa Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: 80.48.73.* 10.12.05, 16:46
            Pytania o rodzicow są the best. Mam prawie 30 lat (ostatnio pracę zmienialam jakieś 2,5 roku temu), akurat moi rodzice już nie żyją:( Więc jak ktoś się pyta o rodziców i słyszy odpowiedź, to mina mu rzednie. Nie wiem jaki sens ma pytanie o rodziców.
            • Gość: Milady Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.05, 01:54
              Carrefour :)
              praca polegająca na ciągłym jeżdżeniu po całej Polsce
              na pytanie o możliwość korzystania ze służbowego auta na czas wyjazdów =>> nie
              potrzeba auta, mozna pociagiem dojechać :)))

              no fakt... można
              • Gość: Milady Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.05, 02:01
                :)) ja spytałam o to auto, żeby nie było wątpliwości
                • Gość: anatol Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.chello.pl 14.01.06, 22:05
                  Ostatnie interview, o pracę w sklepie komputerowym. Państwo rekrutujące mnie
                  (pani po 30tce z mini do cipy, koleś po 30, typowi yuppie) oboje palą
                  papieroski, popijają wodę (pawia życzę;). Nagle panu dzwoni telefon, a ten nic,
                  odbiera i nawija przy stoliku. Potem telefon dzwoni pani która zadawała mi
                  pytania, odbiera go:| Ja przestaję mówić, a pani do mnie :pan sobie nie
                  przeszkadza:| Przez całą rozmowę nie interesowało ich, czy się znam na
                  komputerach, tylko czy umiem wcisnąć klientowi coś, czego sam nie chce:/
                  • kaniop Re: K 19.03.15, 21:13
                    to typowe zachowanie przy rozmowach tego typu, sprawdzają reakcje potencjalnego pracownika na styuacje stresowe
            • Gość: ja Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.crowley.pl 18.01.06, 12:51
              hehe
              chyba o ambicję
      • Gość: mostlysunny Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.crowley.pl 18.01.06, 14:50
        Co znalazłwem w internecie....
        Jakich pracodawców unikać, na jakie rozmowy nie chodzić, z jakimi ofertami dać
        sobie spokój.

        www.parnas.pl/index.php?co=blog&id=15&idb=215

        • szpil1 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 22.01.06, 13:47
          Umówiłam się na konkretny dzień, konkretną godzinę, przyszłam 10 min. przed
          czasem i okazało się, że pani menedżer nie ma. I nie odbiera telefonu.
          Zostawiłam swoje CV, wróciłam do domu i czekam, aż do mnie oddzwonią. Moja
          intuicja mówi mi, że czekam na próżno. Po jaką cholerę baba się ze mną umawiała
          i marnowała mój czas?
      • Gość: evika25 Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 14:39
        oto moje najgorsze interview:
        starałam się o stanowisko specjalisty ds. prenumeraty. Na umówione spotkanie
        przyszłam 10min. wcześniej, a czekałam na szanownego prezesa 35min! Od progu
        wrzeszczał, że jakis debil zastawił mu miejsce na parkingu!! W końcu usiadł na
        przeciwko mnie i zapytał (uwaga!) czy studiując administrację chciałabym zostać
        ministrem!:) odpowiedziałam, że może kiedyś. On: cóż za brak pewnośći siebie!
        Kolejne pytania: jak spędziła Pani ostatnio weekend? jakiej muzyki Pani słucha?
        czy dba Pani o kondycję? w jakiej dzielinicy W-wy Pani mieszka (jestem z
        Legionowa, bykiem napisane w CV!)
        Powiedział, że jego fima to przynajmniej płaci pracownikom pensje, chyba że nie
        przynoszę firmie korzyści wtedy sama ich nie mam!!! poza tym chrząkał, parskał
        fuj! odkręcił butelkę z wodą, nalał do szkalnki (zasyfionej) i postawił przede
        mną nie pytając wcześniej czy mam ochotę się czegoś napić, grzecznie
        podziekowałam, a on: i dobrze, więcej dla mnie!
        wtedy wstałam mówiąc, że zmieniałam zdanie i nie jestem juz zainteresowana ta
        pracą..
        a jest to bardzo znana firma!
        • Gość: pracuś Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.06, 15:20
          nieżle. To ja też swoim doświadczeniem się podzielę.
          Z tytułu takiego że sam zajmowalem się rekrutacją postanowiłem sprawdzić jak to
          robią inni i wybrałem się do firmy Germanos (ta sama historia wypisz wymaluj
          mój kolega) . Przybyłem na spotkanie rekrutacyjne . Sekretarka milym uśmiechem
          przywitała mnie i zaprosila do oczekiwania, moje zdziwienie stało się dosyc
          duże gdy minęla 30 minuta oczekiwania po 40 minutach przybyl już następny
          zaproszony , więc ucięliśmy sobie pogawędkę . Po okolo godzinie wyszla Pani
          przepraszając i tak dalej wszedłem na interview:)))
          No oczywiście urzeklem ją była zachwycona i wogóle ach ech powiedziała że się
          odezwie w przeciągu tygodnia , i tak się rozstaliśmy. Hmmmm wiecie co musiałem
          sam się upomnieć o odpowiedź po czym dostałem mailem że nie spełniam kryteriów
          czy coś w tym stylu no po prostu tragedia. Oczywiscie zmieniłem już operatora
          sieci komórkowej :)))))))
          Aha jeszcze Jedna firma mnie urzekła wybaczcie nie podam nazwy ale po domóweniu
          szczególów odnośnie stanowiska i płacy potem było 3 dniowe szkolenie z
          podpisaniem umowy
          Ostatniego dnia dali mi umowę na PH i 4 razy mniejszą pensją no to był po
          prostu szczyt bezszczelności hahahaha po prostu wyszedłem od nich a Pan kadrowy
          powiedzial że mi przeslą pocztą dyplom ze szkolenia :))))))))) do tej pory go
          nie mam a minęły 2 lata:)))))))))
          • Gość: kot Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 17:24
            kiedyś poszłam na rozmowę do biura turystycznego w Szczecinie. Czekam przed
            drzwiami a pana prezesa nie ma myślę sobie że jeszcze mam jakies 5 minut po
            kilkunastu minutach jego dalej nie ma w końcu zjawił się dozorca ja mu na to że
            czekam na szefa dozorca otworzył okno i krzyczy Mieciu (czy jak mu tam
            było)jakaś pani na ciebie czeka (gościu siedział na zewnątrz i se fajki jarał) w
            końcu przyczłapał po 10 minutach z wielce zdziwioną miną ja mu na to że ja w
            sprawie pracy ahaaa zaprosił mnie do gabinetu wyciagnąl pomięte cv ze sterty
            innych i zaczyna się śmiać że takie studia skończyłam i że pewnie mam duże
            oczekiwania finansowe (poprzednio pracowałam w UK) co chwila przerywal rozmowę
            by odebrac telefon
            1- no dobra połącz mnie z tą babą
            2- Ula albo nie nie łącz mnie z nią
            3- powiedz tej babie że do niej oddzwonię
            4- albo lepiej powiedz że niech zadzwoni za godzinę
            cała rozmowa była żenujaca i miała na celu poniżyć kandydata
            • skorpionica11 Re: KOSZMARNE INTERVIEW-alco 03.02.06, 19:38
              wczesniej bylo wspominane o tej firmie ALCO wawa ma jakby swoja drua filie bo
              glowna siedziba jest w gdansku.rozmowe przeprowadzal ze mna koles mily
              sympatyczny ale kiedy zapytalam sie o zarobki to on powiedzial ze nie wie ile n
              ato stanowisko jest za godzine plus jakies prowizje.I ze sie dowie jak
              przyjedzie prezes.Umowilam sie ze przyjde na 2 dzien na szkolenie.Kiedy
              przyszlam on mi powiedzial ze wymyslil sobie teraz przed swietami taka promocje
              ze szkolenie jest za darmo bo zblizaja sie swieta [bozego narodzenia]a tak
              normalnie to koszt jest 100zl.rece mi opadaly chcialam z tamtad uciekac,ale
              pomyslalm a co przyszlam to zobacze na czym doklanie polega ta praca.Polegala n
              atym aby dzwonic do roznych firm [baza danych z panoramy firm wzieta] i pytac
              dyr. i wlascieli czy byli na wakacjach.A dodam ze miedzy czasie dzwonil szef do
              firmy i rozmawial z tym kolesiem i mogl sie spytac ile za mi propnuja.Ale
              wieczorem zadzwonilam i zrezygnowalam.O pomste do nieba idzie z ta praca.

              Zastanawiam sie co np.odpowiadac kiedy np znowu mnie sie spyt.na rozmowie czy
              mam meza dzeci przecierz to jest nie zgodne z kodeksem i niemaja prawa pytac o
              rzeczy osobiste ludzi.Chociarz czego sie nie robi aby zdobyc prace to i sie
              odpowiada na takie pytania.[niestety]

              PROSBA pamietajcie wpisujcie firmy ktorych warto sie przestrzegac.:)))
              • Gość: Majka Re: KOSZMARNE INTERVIEW-alco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 22:00
                Poczytałam trochę, makabra!! Miałam wiele koszmarnych interwju ale było ich tyle
                że mi się zlały w jeden koszmar i nawet nie przytoczę żadnego konkretnego.
                Nagminne jest to, że na spotkaniach czeka się do godziny nawet, mimo że było się
                umówionym! A zdarza się że nawet słowa "przepraszam" się nie uświadczy, widać
                uważają żę łaskę robią albo że to jest film "Przesłuchanie" z Jandą a nie
                rozmowa w spr pracy. Nota bene wiele rozmów odbywa się na zasadzie przesłuchania
                i idiotycznych wypytywanek zamiast partnerskiej wymiany informacji. A
                najbardziej irytuje mnie to, że te buraki mjaą pracę i to nieraz za ciężkie
                pieniądze a wykształceni wartościowi ludzie szukają pracy miesiącami i latami.
                (sic!)
            • kasa76 praca/szczecin/gosc kot 04.02.06, 23:14
              a jakiej pracy szukasz?
      • skorpionica11 Re: KOSZMARNE INTERVIEW 09.02.06, 15:08
        wpisujcie firmy i mista firm których unikać!!!
      • Gość: zuzaaa Re: KOSZMARNE INTERVIEW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 20:03
        JAS-FBG firma spedycyjno-logistyczna. Szczerze nie polecam, byłam na rozmowie
        i jestem bardzo niemile rozczarowana. Najpierw pani z działu personalnego
        zrobiła mi test psychologiczna, panbi akurat była bardzo miła, ale potem na
        rozmowe przyszła pani kierownik z dzialu do którego aplikowałam, była strasznie
        wyniosła, siedziała tak jakby miała usnąc, nic sie nie zapytała tylko tamta, a
        ta robiła dziwne miny, jaka to znudzona. po czym pani z rekrutacji powiedziala
        ze w przyszlym tyg napewno oddzwonia niezalenie od rezultatu, czy tak czy nie,
        jakos po rozmowie juz 2 miesiacu a telefonu nie było ...
        • Gość: maciejsky accenture IP: *.it-net.pl 14.06.06, 01:08
          aplikowałem na stanowisko mlodszego ksiegowego i juz na pierwszej rozmowie
          telefonicznej panienka poinformowala mnie ze "nie przekonuje jej moja motywacja
          do pracy w ksiegowosci" (taaa, kazdy marzy o tym zeby zostac ksiegowym i ja tez
          powinienem ja o tym przekonac:))...
          a jednak zaprosila mnie na rozmowe...dostalem jakies testy z rachunkowosci (nie
          numeryczne) ktore kompletnie mnie zaskoczyly (z mojego cv jasno wynikalo ze nie
          mialem do zynienia z rachunkowoscia w zadnej postaci a moim atutem jest przede
          wszystkim znajmosc jezykow obcych)...oczywiscie wczesniej czytalem co nieco
          takze na czesc pytan teoretycznych na pewno udzielilem prawidlowej
          odpowiedzi...potem dano mi do wypelnienia szczegolowy formularz osobowy z
          klauzulą zgody na udostepnianie danych (spryciarze)!!!:)
          nastepnie rozmwialem z jakas 50letnia pania w zlym humorze, ktora traktowala
          mnie protekcjonalnie i za wszelką cene chciala przekonac, ze ta praca mnie nie
          interesuje:) zadawala mi tez "podchwytliwe" pytania, obrazajace moja wcale nie
          wybitną inteligencję, typu :"jak pan ocenia rynek pracy w wawie?":):)niektore z
          jej retorycznych stwierdzen zaczynajacych sie od "dziwie sie ze pan pyta..."
          pomijalem neutralnym milczeniem, bo uwazalem ze nie mam sie z czego tlumaczyc...
          rozmowa była niemila i nieprofesjonalna.
          potem dowiedzialem sie ze w/w pani jest czlonkiem miedzynarodowej federacji
          trenerow:)) oczywiscie nie zadzwonila wiecej, przyznam ze wcale sie nie
          spodziewalem.
      • leetka Legend HR Advisors 14.06.06, 01:21
        Ktos tu pisal ze ITC z Krakowa ciagle "szuka rekruterow"....Jakis czas temu
        firma wymieniona w tytule też szukała konsultantów, mieli dość specyficzne
        wymagania, którym odpowiadalam IDEALNIE i które ograniczały liczbę
        potencjalnych aplikacji do powiedzmy najwyżej kilkudziesięciu...Wyslalm wiec cv
        po polsku i angielsku (wymóg) i czekalam niecierpliwie na zaproszenie na
        rozmowe...Nigdy sie nie doczekałam:) Po miesiacu ogloszenie pojawilo sie znowu,
        w niezmienionej formie:)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka