Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co zabrał nam kryzys...

    12.09.02, 15:39
    Od ponad roku wiele firm stoi przed wyborem: zwalniać pracowników albo
    obniżyć im zarobki. W tym czasie wg specjalistów nasze pensje realnie
    obniżyły się aż o 20 proc. A co cięto w Waszych firmach - bonusy, pensje czy
    zatrudnienie?
    Obserwuj wątek
      • zalamana1 Re: Co zabrał nam kryzys... 16.09.02, 18:53
        redakcja napisała:
        < A co cięto w Waszych firmach - bonusy, pensje czy zatrudnienie? >



        Kochani, pensje pozostawiono na tym samym poziomie, które są niezmienne
        od lat 3 (trzech). Jak widać, kryzys trwa dłużej niż rok.
        Zatrudnienie; zmalało, ale metodą naturalną, tzn. przejścia na
        emerytury, renty. Natomiast na brakujące miejsca nikogo nie
        zatrudniono, jedynie rozłozono pracę na pozostałych pracowników, bez
        podwyższania wynagrodzenia.
        Bonusy, premie, nagrody - są dla wybranych.
        Reszta jeżeli chce pracować, siedzi cicho.
        Szlag by to trafił. Nie o taka Polskę nam chodziło!
        Czasami mam ochotę napisać do Prezydenta naszego kraju, żeby dał
        mi mozliwość zrezygnowania bycia obywatelem Polski. Wyjechałabym
        na koniec świata, bez oglądania się za siebie.
        Mam dość upokorzeń w swoim kraju.
        Pozdrawiam.

        • brzoza2 Re: Co zabrał nam kryzys... 16.09.02, 20:56
          U mnie podobnie - podwyzek brak od 5 lat, a wiec realne zarobki sa z roku na
          rok nizsze. Bonusy(srednia urlopowa, tzw. "wczasy pod grusza", jakies
          symboliczne talony na swieta) niby sa, ale wynikaja z innych uwarunkowan, gdyz
          na razie jestesmy przedsiebiorstwem panstwowym i pewne rzeczy sa zapisane w
          regulaminie swiadczen socjalnych. Ale na przyklad ryczlt na benzyne zabrali,
          korzystajac ze zmieniajacych sie przepisow.
          I co chwila slyszymy: cieszcie sie, ze w ogole pracujecie. Ludzie sa
          zastraszeni, glowy nie podniosa, a co dopiero mowic o prostestach i upominaniu
          sie o jakies podwyzki. Atmosfera robi sie coraz gorsza - niektorzy przelozeni
          zapomnieli, ze to wciaz firma panstwowa (ale nie budzetowka)i zachowuja sie
          niczym na wlasnym folwarku. Zwalnia sie doskonalych fachowcow, a przyjmuje
          niekompetentnych "krewnych i znajomych krolika". Zarzadza sie pieniedzmi firmy
          w taki sposob, ze - choc jeszcze niedawno przynosila dochod - niedlugo chyba
          oglosi upadlosc. Zdaje sie jednak, ze w tym szalenstwie jest metoda, co
          pozostawiam bez komentarza.
          Przyklady mozna mnozyc. Odechciewa sie czasami wszystkiego, nie mowiac juz w
          ogole o motywacji do pracy, realizowaniu ambicji, rozwijaniu osobowosci i tym
          podobnych bzdurach.
          Pozdrawiam wszystkich pracobiorcow
          brzoza



          • wlodekbar Re: Co zabrał nam kryzys... 21.09.03, 23:55
            Nie rezygnuj z rowijania swej osobowości, jeśli masz na to choć trochę czasu!
            WB
        • Gość: abc Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.katowice.msk.pl 17.09.02, 07:58
          Kochani - a na co wy narzekacie? Kotoś chce zrezygnować z obywatelstwa - a jaki to problem?? Ukraina i Białoruś
          stoją otworem. A że pensje nie rosną - no cóż, za to mamy winiety. I aby do wiosny!
          • Gość: myszka Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.48-131-66.nowhere.mc.videotron.ca 22.09.03, 00:43
            mozesz teoretycznie zrezygnowac z obywatelstwa,ale w praktyce to jest
            niemozliwe,pijus kwach musi wyrazic zgode=amen wybraliscie przefarbowanych
            czerwonych do rzadu to teraz nie placzcie
        • Gość: Krystyna Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.supermedia.pl / *.iry.warszawa.supermedia.pl 18.09.02, 08:33
          Zabrano nam godność.
          Dobre pensje tylko dla wybranych.
          Bonusy dla wybranych.
          Zycie stało się w naszym Kraju obłędem, praca luksusem.
          Prawda ten kto się zgadza na upokorzenia może jeszcze pracowć.
          Brak pracy dla absolwentów.
          Wegetacja emerytów.
          Bieda, bieda i jeszcze raz bieda.
          Tak wygląda nasze życie.
          Gdybym miała odwagę zabrać rodzinę i zacząć wszystko od początku
          wyjechałabym, na koniec świata nie oglądając się za siebie.
          • paw_dady Re: Co zabrał nam kryzys... 19.09.02, 20:50
            Gość portalu: Krystyna napisał(a):

            > Zabrano nam godność.
            > Dobre pensje tylko dla wybranych.
            > Bonusy dla wybranych.
            > Zycie stało się w naszym Kraju obłędem, praca luksusem.
            +
            > Gdybym miała odwagę zabrać rodzinę i zacząć wszystko od początku
            > wyjechałabym, na koniec świata nie oglądając się za siebie.

            a ty Krystyno wierzysz, ze gdzies tam czekaja na ciebie z kwiatami? przeciez
            masz kapitalizm. o co ci chodzi?
        • blizniak20 Re: Co zabrał nam kryzys... 27.09.02, 14:41
          Kryzys odebrał nam chęci do życia i do działania.Odebrał nam godność. Dochody
          realne spadły. Trudno powiedzieć o ile. Na pewno o dużo. Takie wartości jak
          ojczyzna, patriotyzm czy obywatelski obowiązek przestały się liczyć.
          Bo ojczyznę się kocha gdy ma się pełną michę.Ojczyzna nie wypełnia wobec swoich
          obywateli żadnych obowiązków. Znam człowieka, który ma 60 lat ,prowadził własna
          działalność gospodarczą,która przez kryzys musiała zostać zlikwidowana i
          człowiek ten został na lodzie.Przepracował 40 lat a teraz nie ma dla niego
          pracy, nie ma prawa do żadnych zasiłków \bezrobotny,przedemerytalny\, nie ma
          prawa do renty i pozostaje nieubezpieczony.Uważam , że w takich okolicznościach
          jak kryzys Państwo powinno przejąć na siebie chociażby obowiązek ubezpieczenia
          obywatela swojego kraju.
        • Gość: Stefan Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.11.02, 17:39
          Pozostal jeszce przeciez SEX.
      • Gość: irka Re: Co zabrał nam kryzys... IP: 62.233.201.* 16.09.02, 23:03
        mnie nie obnizyli pensji BEZPOSREDNIO, ale -
        1. podniesli znacznie (50% okolo) ceny w zakladowej stolowce, a poniewaz
        spedzam w pracy min. 10 godzin, (nie jestem wyjatkiem, ale naleze do
        przytlaczajacej wielkosci :( , wiec z koniecznosci jem chociaz jeden posilek w
        pracy, bardzo czesto kupowalam tez cos do domu (bo sklepy juz zamkniete, bo nie
        mam czasu ani sily gotowac) - ale juz tego nie robie BO ZA DROGO + wprowadzili
        oplaty za rzeczy niegdys bezplatne (jak np. chleb do zupy czy na sniadanie)
        2. zlikwidowali wiekszosci pracownikow ryczalty benzynowe
        3. szczegolowo rozliczaja rozmowy telefoniczne - z telefonow na biurku i
        komorkowych
        4. szczegolowo przeswietlaja rachunki taksowkowe i sugeruja zeby na spotkania z
        klentami jezdzic autobusami (a najlepiej wlasnym prywatnym samochodem)
        5. b. ograniczyli prenumerate pism
        6. b. ograniczyli zakupy materialow biurowych (sama kupuje dlugopisy i olowki)
        itp.

        wiec chyba de facto - podsumowaujac - pensja obnizyla mi sie o jakies 10 procent

        i chyba to jest najpopularniejszy sposob obcinania pracowniczych pensji
        pozdrawiam
        irka
        • Gość: irka Re: Co zabrał nam kryzys... IP: 62.233.201.* 16.09.02, 23:09
          Gość portalu: irka napisał(a):

          > mnie nie obnizyli pensji BEZPOSREDNIO, ale -
          > 1. podniesli znacznie (50% okolo) ceny w zakladowej stolowce, a poniewaz
          > spedzam w pracy min. 10 godzin, (nie jestem wyjatkiem, ale naleze do
          > przytlaczajacej wielkosci :( , wiec z koniecznosci jem chociaz jeden posilek
          w
          > pracy, bardzo czesto kupowalam tez cos do domu (bo sklepy juz zamkniete, bo
          nie
          >
          > mam czasu ani sily gotowac) - ale juz tego nie robie BO ZA DROGO +
          wprowadzili
          > oplaty za rzeczy niegdys bezplatne (jak np. chleb do zupy czy na sniadanie)
          > 2. zlikwidowali wiekszosci pracownikow ryczalty benzynowe
          > 3. szczegolowo rozliczaja rozmowy telefoniczne - z telefonow na biurku i
          > komorkowych
          > 4. szczegolowo przeswietlaja rachunki taksowkowe i sugeruja zeby na spotkania
          z
          >
          > klentami jezdzic autobusami (a najlepiej wlasnym prywatnym samochodem)
          > 5. b. ograniczyli prenumerate pism
          > 6. b. ograniczyli zakupy materialow biurowych (sama kupuje dlugopisy i olowki)
          > itp.
          >
          > wiec chyba de facto - podsumowaujac - pensja obnizyla mi sie o jakies 10
          procen
          > t
          >
          > i chyba to jest najpopularniejszy sposob obcinania pracowniczych pensji
          > pozdrawiam
          > irka


          zapomnialam oczywiscie dodac, ze w mojej firmie byly takze zwolnienia -
          stopniowo dziekowano pracownikom a prace odchodzacych rozkladano na
          pozostalych, czyli jednym slowem - standad polski :((
      • Gość: gugu Re: Co zabrał nam kryzys... IP: 2.4.STABLE* / 10.48.57.* 17.09.02, 09:09
        A mnie (i innym tez) pewnego dnia przedlozono "porozumienie stron w sprawie
        zmiany warunkow umowy o prace" i frrrrruuuuu 15% w dół. Oczywiscie wyjasniono
        mi, ze podpisywac nie musze, bo praca nie jest przymusowa :)

        O bonusach nie pisze, bo nigdy ich nie bylo i nadal nie ma.

        A zwolnienia byly - jakies 5-10% i chyba jeszcze beda.
        • Gość: AA-AA Re: Co zabrał nam kryzys... IP: 213.134.142.* 23.09.02, 17:51
          W naszej firmie pomimo dobrej kondycji finansowej: Zabrano połowę premii i
          zwolniono 3% pracowników.
          Pocieszające jest tylko to, że zaczęto od prezesów, pracownicy operacyjni
          stracili tylko część premii.
          Szefowie stracili samochody służbowe i są rozliczani według zasad stworzonych
          przez nich dla całej załogi.
          P.S.
          Telefony służbowe i paliwo do samochodów zawsze było rozliczane
          Uważam, że w Polsce mamy na dzień dzisiejszy Managerów z epoki komunistycznej
          (czasy gdzie na uczelnie ekonomiczne studentów wożono autokarami z innych
          uczelni) i ta farsa potrwa jescze przez 20 lat póki się nie wykruszą.
          I jeszcze jedno redukcja odbyła się na pracownikach dobrych natomiast
          wszystkie kwiatki w firmie (bluszcze) pozostały i to jest denerujące.


      • aagnes Re: Co zabrał nam kryzys... 17.09.02, 12:58
        Zaczelo sie niewinnie: zamknieto na klucz szafke z mlekiem, kawa i herbata,
        ktore to artykuly sa skrupulatnie wydawane, nastepnym krokiem bylo obnizenie
        stawki godzinowej pracownikom na zlecenie, nastepnie limit na artykuly biurowe,
        rozliczanie rozmow telefonicznych, zrezygnowanie z corocznego wyjazdu
        integracyjnego, nie ma mowy o zadnych premiach i podwyzkach.
        Atmosfera beznadziejna, nikt nie smie sie wychylic, motywacja zerowa.
        Pocieszamy sie jedynie, ze na pewno nie obetna nam juz pensji, bo naprawde nie
        ma z czego...
      • Gość: M Re: Co zabrał nam kryzys... IP: 195.136.95.* 17.09.02, 14:00
        co odebrano?
        entuzjazm, zapał, perpektywy, chęć do starania się i trochę godność, ale tego
        nigdy nie dam sobie odebrać.
        smutne, ale 11 lat temu miałam okazję zamieszkać w innym kraju, ale tu miałam
        lepsze perspektywy, możliwości i ostro zaczęłam swoje dorosłe życie. szłam jak
        burza i wszystko się udawało, miało sens i przyszłość. ktoś to wszystko
        zrujnował, a ja żałuję decyzji sprzed 11 lat. ale cóż nie jestem wróżką. może
        teraz podjemę inną decyzję.
        • Gość: aga Re: Co zabrał nam kryzys... IP: 2.1.* / *.pnu.com 17.09.02, 14:55
          U nas obniżek pensji nie ma, rozmowy niekontrolowane, kawa, mleko dostępne bez
          ograniczeń, opieka medyczna a i owszem, dopłaty do biletów i benzyny jednym
          słowem żyż nie umierać Tyle tylko że zostaliśmy wykupieni przez inna firmę i
          najblizsze święta większość z nas spędzi jako bezrobotna/y.
        • Gość: Ewa Re: Co zabra&# 322; nam kryzys... IP: *.ipt.aol.com 22.09.02, 20:38
          Hej, a gdzie mialas mozliwosc wyjazdu? Ja w sumie teraz stoje przed taka
          decyzja. Jestem w USA na wakacjach, mam tu tez przyjaciela, ktory bardzo
          chcialby, bym zamieszkala tutaj, wyszla za niego za maz itp. Zotsly mi jeszcze
          dwa lata studiow, w czasie, ktorych bede sie z Nim spotykac. Nie wiem co robic?
          Co sadzisz? Angazowac sie w to?
          Pozdrawiam
          Ewa
          • joanna48 Re: Co zabra&# 322; nam kryzys... 05.10.02, 12:55
            Gość portalu: Ewa napisał(a):

            > Hej, a gdzie mialas mozliwosc wyjazdu? Ja w sumie teraz stoje przed taka
            > decyzja. Jestem w USA na wakacjach, mam tu tez przyjaciela, ktory bardzo
            > chcialby, bym zamieszkala tutaj, wyszla za niego za maz itp. Zotsly mi
            jeszcze
            > dwa lata studiow, w czasie, ktorych bede sie z Nim spotykac. Nie wiem co
            robic?
            >
            > Co sadzisz? Angazowac sie w to?
            > Pozdrawiam
            > Ewa
            Ewo !
            Nie zastanawiaj się. Ja kiedyś nie zostałam, bo uważałam, że uciekają tchórze.
            Z perspektywy czasu wiem, że zrobiłam źle. Jeśli kochasz swojego przyjaciela to
            wyjdź za mąż - jeśli nie, to na pewno znajdziesz tego, którego pokochasz, ale
            jeśli masz taką możliwośc to wyjedź i realizuj samą siebie. To jest
            najważniejsze. Człowiek musi być wolny, żeby się rozwijać, a nie zastanawiać
            się z czego zapłaci kolejny czynsz.
            Pozdrowienia
            Joanna
          • Gość: magda Re: Co zabra& & #35 322; nam kryzys... IP: morele:* / 172.16.20.* 22.06.03, 12:41
            Rzuć to wszystko kobieto i nie ruszaj sie z USA, ja ostatnie wakacje spędziłam
            w Kanadzie :miałam tam przyjaciela,kuzynki..., ale wrociłam do Polski bo
            pozostał mi jeszcze rok do skończenia studiów(prestiżowa uczelnia-dwa kierunki
            ekonomia oraz finanse i bankowość) i co teraz?-a no zostałam panią mgr i
            zarejestrowałam sie jako bezrobotna i wiesz co, nawet stażu dla mnie nie ma
            obecnie...ale na szczeście za miesiąc wylatuje do Kanady i wątpie żebym za
            Polskim grajdołkiem tęskniła.NIE WRACAJ!!!
          • Gość: elwis Re: Co zabra& & #35 322; nam kryzys... IP: 128.187.28.* 22.09.03, 00:56
            To sie nazywa prostytucja, bo malzenstwo zawarto by z pobudek
            ekonomicznych a nie z checi zalozenia rodziny i posiadania dzieci. Jesli
            masz choc troche godnosci to podwin rekawy i sama do wszystkiego
            dojdz o wlasnych silach.
      • loginka1 Re: Co zabrał nam kryzys... 17.09.02, 15:01
        U nas obniżyli pensje o 10% i nie dają premii. Bonów na święta nie było nigdy,
        a teraz nawet dystrybutor z wodą mineralną zabrali...
      • Gość: mkhj Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.dialup.atcom.net.pl 17.09.02, 15:49
        Co nam zabrali?? Wszystko co mogli - nadzieję na to, że można będzie życ
        normalnie. Pensje obniżyli o 30%. Zabrali wszelkie dodatkowe pieniądze -
        premie, dopłaty do wczasów, ryczałt benzynowy (nikt nie kaze Ci nigdzie jeździć
        samochodem, mozesz tramajem) itp. Nawet ręcznik raz w roku. Przyglądają się
        każdej zużytej kratce papieru, bo może wyniosłes ją do domu. Zablokowali
        wyjścia telefoniczne poza miasto choć na telefonach poza miasto polega nasza
        praca. Jak trzeba to łaczy sekretarka, ktora z zasady właśnie nie ma czasu.
        Ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, ze prezes i kumple prezesa mają
        wszystko za darmo (firma nie jest jego własnością). Nawet sukienki dla żony i
        tym podobne bardzo potrzebne rzeczy. O takim szczególe jak samochody służbowe,
        ktorymi wiecznie - za darmo - jeżdzą. Pracownik za pożyczenie samochodu musi
        słono płacić.
        A jeszcze gorsze jest to, ze nie wolno pisnąć bo wywalą. I gdzieś mają czy
        wywalaja kogoś wartościowego czy nie. Przecież "krewnych" i "znajomych" jest
        pełno. A zarządzają tak, ze nie wiadomo czy firma przetrwa do końca roku.
        Chce się wyc.
        • Gość: Banan Re: Co zabrał nam kryzys... IP: 2.4.STABLE* / *.dtvk.tpnet.pl 17.09.02, 16:55

          Kto Wam zabral? Pracodawcy? Bo tak wnioskuje, ze Twojego posta. Wierz mi,
          pracodawcy chca przewaznie dla wlasnej firmy jak najlepiej, ale musza sie
          liczyc z bolesnymi realiami.

          Nadzieje zabrali wam nieudacznicy i przewalacze majacy w tym kraju wladze,
          ktorych sami wybraliscie w wyborach i jak widac przynajmniej po sondazach
          ciagle ciesza sie duza popularnoscia.

          Tam kierujcie swoje zale, i myslcie przy nastepnych wyborach.
          • brzoza2 Re: Co zabrał nam kryzys... 17.09.02, 20:13
            Gość portalu: Banan napisał(a):

            >
            > Kto Wam zabral? Pracodawcy? Bo tak wnioskuje, ze Twojego posta. Wierz mi,
            > pracodawcy chca przewaznie dla wlasnej firmy jak najlepiej, ale musza sie
            > liczyc z bolesnymi realiami.
            >
            > Nadzieje zabrali wam nieudacznicy i przewalacze majacy w tym kraju wladze,
            > ktorych sami wybraliscie w wyborach i jak widac przynajmniej po sondazach
            > ciagle ciesza sie duza popularnoscia.
            >
            > Tam kierujcie swoje zale, i myslcie przy nastepnych wyborach.


            Problem polega na tym, za na skutek niudolnej wladzy wali sie gospodarka,
            upadaja firmy jedna po drugiej, ludzie laduja na bruku. Zanim jednak to
            nastepuje, rozmaitej masci szefowie (nie wlasciciele, a najczesciej
            zarzadzajacy firmami panstwowymi)wykorzystuja swoje piec minu i kradna na
            potege, aby zdazyc, poki jeszcze trzymaja sie na swoich stolkach. Oczywiscie
            dzieje sie to kosztem wiekszosci pracownikow, niemajacych nawet miozliwosci
            zaprotestowania czy obrony.
            I to nie jest tak, ze pracodawcy chca jak najlepiej dla firmy. Tacy pewnie tez
            sa, ale w wiekszosci dbaja o interes wylacznie wlasny. I nie sa to jedynie gole
            slowa - mam sama tego przyklady u siebie w firmie oraz w wielu innych firmach
            moich znajomych. Szkoda wiec, ze te "blesne realia" dotykaja jakos tylko
            pracownikow, a w zadnym stopniu pracodawcow (nie wlascicieli, zaznaczam).
          • Gość: echo Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.tlsa.pl 21.09.02, 08:39
            Zgadzam się z tym.
            Winni są politycy, którzy codziennie mydlą oczy swoim wyborcom poprzez
            obietnice i kłamstwa, a my biedni ludzie jeszcze im naiwnie wierzymy i z ochotą
            maszerujemy do urn wyborczych.
            Ludzie dajmy spokój z wyborami ponieważ to i tak nic nie zmieni, szkoda czasu i
            fatygi.
      • Gość: :) Re: Co dał nam kryzys... IP: *.acn.waw.pl 17.09.02, 21:43
        redakcja napisała:

        > Od ponad roku wiele firm stoi przed wyborem: zwalniać pracowników albo
        > obniżyć im zarobki. W tym czasie wg specjalistów nasze pensje realnie
        > obniżyły się aż o 20 proc. A co cięto w Waszych firmach - bonusy, pensje czy
        > zatrudnienie?
        zamiast co zabrał powiem co dał nam...
        tzw. polski profesjonalizm,
        pozdrawiam
        :)
      • Gość: kaśka Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.chello.pl 18.09.02, 20:21
        pracuję w państwowym molochu(mam wrażenie, że to ostatni bastion iście
        komunistycznych realiów). przed "wielkim zamrożeniem" płac w budżetówce,
        instytucje podlegające pod budżet dostały śr. finansowe na ostatnie podwyżki
        dla pracowników. te podwyżki miały wystarczyć na cały rok. moja firma NIE
        NALEŻY DO SFERY BUDŻETOWEJ, więc nie dostaliśmy (pracownicy) wówczas podwyżek
        płac. moja firma jest jednak dotowana z finansów publicznych i wobec tego płace
        zamrożono również nam (mimo tego, że wielkie cięcie miało dotyczyć tylko
        budżetówki!) czuję się oszukana: nie pracuę w budżetówce, nie dostałam podwyżki
        przed zmianami,a dziś "wgryzam zęby w parapet"!
        • Gość: kaśka Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.chello.pl 18.09.02, 20:34
          a zmojej firmy ciągle można wyjechać na tanie wczasy np. do Świnoujścia lub w
          inne fantastyczne miejsce w Polsce. tylko, że jak dzwonię z takim zapytaniem,
          to pani z kadr, ona pyta się "na który rok panią zapisać?" a tego samego roku
          jedzie do Świnouścia watacha przyjacół pani z kadr i innych ważnych znajomych!
          nigdy nie dostałam mleka - były tylko soki - tylko dla prezesów
        • Gość: Greg Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.spss.pl 19.09.02, 12:50
          U mnie po prostu - wypowiedzenie warunków płacy i z 2700 netto zrobiło się 2100
          netto. Czyli ponad 20%. W czasach recesji niestesty w biznesie koszty
          zatrudnienia musiały zostać zredukowane. Tymczasem moja żona, w szkole dostała
          podwyżkę ... ale przyznam, że czekali na nią długo. Ja rozpoczynając prace w
          1998 zarabiałem ok 700 zł netto, zakończyłem niedawno na 2 700 zł netto, by
          teraz spaść do 2 100 zł netto. Mam pracę stresującą, po godzinach, często
          wynagrodzenie otrzymuję z dużym opóźnieniem (a kredyt za małe mieszkanko) muszę
          spłacać w terminie). Cały czas boję się, że mogę stracić pracę, więc na wszelki
          wypadek szukam innej pracy. Moja żona natomiast pracując w budżetówce dostała
          podwyżkę (chociaż i tak zarabia marnie) i nie boi się o stratę pracy. Jako
          nauczyciel kontraktowy dostała 27 zł podwyżku :) natomiast nauczyciele
          dyplomowani ponad 500 zł podwyżki (ciekawe jest to, że większość nauczycieli
          dyplomowanych to nauczyciele, którzy dostali dyplomowanie z automatu, ponieważ
          pracują w zawodzie wiele lat, a są często mniej wartościowi niż młodsi
          nauczyciele, którzy kolejn stopnie awansu muszą ciężko zdobywać).
          Greg
      • chaladia Re: Co zabrał nam kryzys... 18.09.02, 21:21
        Od 1998 roku (dla mnie kryzys zaczął się właśnie wtedy - jestem budowlańcem):
        - premie zaczęły być niższe i rzadziej wypłacane, aż w końcu wyginęły zupełnie,
        - w 2000 straciłem dodatek za korzystanie z samochodu prywatnego do celów
        służbowych (z dobre to było, bo nie opodatkowane, co gorsza i tak jeździć
        muszę, tyle że te jazdy ograniczam, ile mogę),
        - w bieżącym roku podzielili mi pensję podstawowoą na podstawę właściwą i
        dodatek słyużbowy, który mamy dostawać tylko pracując na budowie. Jak się
        kontrakt skończy, a następnego nie będzie - przez parę miesięcy będziemy
        pracować za "gołą pensję" a potem nie ma co się łudzić, co zrobią...
        - wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych nie widziałem od czasu,
        jak się komuna skończyła, a pracuję często-gęsto po 250 godz w miesiącu,
        - bony na zakupy z okazji Bożego Narodzenia firma wydała tylko tym
        pracownikom, którzy zarabiali poniżej średniej.
        W tym czasie Dyrekcja i Prezesi żyją na co najmniej niezmienionym poziomie,
        jeśli nie lepiej niż kilka lat temu.
        Poza tym stwierdzam, że:
        1. W moim środowisku jeżeli ktoś ma jakiś niespodziewny dochód, to go albo
        bezpiecznie (na ile to możliwe) lokuje, albo kupuje instalację gazową do
        samochodu, zamienia samochód na diesla, dociepla dom itp. Prawie nie
        widać wydatków na "zbytki".
        2. Rachunki, jakie płacę za administrację, wodę, prąd, gaz, telefon itp
        wzrosły w ciągu ostatnich 5 lat niemal dwukrotnie, choć podobno nie ma
        prawie wcale inflacji.
        3. Sprawdziłem cenę bezyny Euro95 w styczniu 1997 roku - 1,47 zł/litr.
        Ile jest dziś...?

        Jest dobrze, a będzie lepiej!



        Salaamu Wa-alleikum

        Chaladia Bolandi
      • Gość: M Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 20:03
        Hej,

        Czytam te posty i słyszę same narzekania... W sumie się nie dziwię...
        Kiedyś czytałem, jak to było w czasie Wielkiego Kryzysu w USA. Zarobki we
        wszystkich grupach pracowniczych spadały, poza zarobkami... prezesów,
        dyrektotów - te o dziwo wbrew logice rosły...

        Ale cóż - mamy kryzys - to fakt. Dodam więcej - politycy tylko trochę
        namieszali (i to głównie poprzednia ekipa). Kryzys panuje na całym świecie -
        spójrzcie na wskaźniki (bezrobocie pnie się do góry na całym świecie), giełdy
        (poziom najniższy od 5 lat), masowe zwolnienia w wielu firmach (rzędu
        kilkudziesięciu tysięcy - jak choćby Alcatel), bankructwa (i to nie tylko
        księgowych wirtuozów), itp...

        Wyjazd zagraniczny to tylko ucieczka krótkoterminowa i co najmniej niepewna. W
        żadnym kraju pieniądze nie leżą na ulicy. To w czym ja widzę sens to otwarcie
        swojej firmy, nastawionej na osoby, które mają kasę, czyli na prezesów...

        Pozdrawiam,
        M.
        • Gość: Q Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.09.02, 10:36
          Gość portalu: M napisał(a):

          > ... To w czym ja widzę sens to otwarcie
          > swojej firmy, nastawionej na osoby, które mają kasę, czyli na prezesów...
          >
          > Pozdrawiam,
          > M.

          Hej,
          dobrze kombinujesz. Trzeba kręcić się koło kasy. Jeżeli mogę Ci coś
          podpowiedzieć, to zwróć jeszcze uwagę na forsiaste firmy. Oprócz tego
          wyniuchaj, gdzie idą jakieś pieniądze z dotacji, Unii, czy innych prirytetowych
          zadań. W końcu ta banda kretynów przy żłobie potrzebują kogoś, kto zrobi za
          nich robotę.
          Pozdrawiam
          Q
          • Gość: M Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.02, 22:43
            Gość portalu: Q napisał(a):

            > Gość portalu: M napisał(a):
            >
            > > ... To w czym ja widzę sens to otwarcie
            > > swojej firmy, nastawionej na osoby, które mają kasę, czyli na prezesów...
            > >
            > > Pozdrawiam,
            > > M.
            >
            > Hej,
            > dobrze kombinujesz. Trzeba kręcić się koło kasy. Jeżeli mogę Ci coś
            > podpowiedzieć, to zwróć jeszcze uwagę na forsiaste firmy. Oprócz tego
            > wyniuchaj, gdzie idą jakieś pieniądze z dotacji, Unii, czy innych
            prirytetowych
            >
            > zadań. W końcu ta banda kretynów przy żłobie potrzebują kogoś, kto zrobi za
            > nich robotę.
            > Pozdrawiam
            > Q

            Dobry pomysł - będzie trzeba pomyśleć o tym. Choć duuuużo biurokracji trochę
            mnie zniechęca. A UE przecież kocha biurokrację.

            Pozdrawiam,
            M.
      • Gość: obserwator Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 20.09.02, 02:40
        A u mnie właśnie są podwyżki - "średnio" ok. 10% (też jestem w szoku :-0)
        Zaznaczam, że firma prywatna. Ale ogólnie różowo nie jest - ciągle są drobne
        zwolnienia i "tnie" się wszelkie inne koszty. Czyli jak w całym kraju ...
      • Gość: Ewex Re: Co zabrał nam kryzys... IP: 217.96.91.* 20.09.02, 10:54
        Mi od stycznia 2002 trzy razy obcięto prowizję. Którą dostaję i tak na lewo,
        ale i tak mi ją ocięto. I to znacznie.
        Jeśli tylko uda mi się wyjechać do Stanów będę się grubo zastanawiać czy
        wracać. Bo po co? Żeby próbować przeżyć za 560 zł? W obecnej sytuacji, patrząc
        na to co za łebki siedzą w rządzie nie widzę szans na polepszenie sytuacji w
        Polsce.
      • dandelion Re: Co zabrał nam kryzys... 22.09.02, 13:42
        Ludzie jak Was czytam...to mam mieszane uczucia jeżeli chodzi o przemówienie
        naszego Pana Premiera. Nie wiem komu wierzyć.Podobno sie polepszyło pewnym
        ludziom...sfera budżetowa 60 zł podwyżki netto z 200 brutto etc.No ale sa za to
        spore podwyzki w innych sferach zycia (ciepła woda) etc. Ogolnie biorąc bedzie
        sporo podwyżek.
      • Gość: noder Przestancie narzekac ! IP: *.ny325.east.verizon.net 23.09.02, 05:52
        Ludzie czy wy jestescie normalni ?
        Piszecie ze zabrali wam dodatki typu: nie mozna korzystac ze sluzbowego
        samochodu, telefonowac z pracy, brak mleka i sokow itp itd. Inny sie zali ze
        obcieli mu zarobki do 2100zl.
        Chcecie wyjechac na Zachod, z takim nastawieniem ?

        Jezeli tak to juz teraz wam musze uswiadomic ze nie bedziecie pracowac w
        biurach, ze nie bedzie zadnych dodatkow, ze moze dadza wam bonus na swieta w
        wysokosci waszej tygodniowki, a jak juz po kilku latach niektorzy szczesliwcy
        zaczna pracowac w biurach to zapmnijcie o czytaniu porannej gazety,
        wychodzeniu na papierosa, telefonowaniu do znajomych czy sluzbowym
        samochodzie, na roznego rodzaju pomoce biurowe ( notesy, dlugopisy itp) sklada
        sie zamowienie i musi byc ono zatwierdzone. Mozecie tez zapomniec o bonusie na
        swieta, a podwyzke dostaniecie wtedy kiedy zmienicie prace. Zapamietajcie
        sobie ze kierownictwo zawsze zarabia wiecej od zwyklych pracownikow (z reguly
        pieciokrotnie wiecej). Jezeli uwazacie ze te glupki w waszych firmach nie
        wiedza co robia, to juz teraz radze wam szukac nowej pracy bo wszyscy razem
        pojdziecie na dno. Zadaniem kierownictwa jest delegowanie pracy na
        pracownikow, a cos mi sie wydaje ze wy to raczej olewacie.
        • Gość: Ewex Re: Przestancie narzekac ! IP: 217.96.91.* 24.09.02, 13:45
          A jak tu nie narzekać jak czeka mnie persektywa przeżycia następnego miesiąca
          za 560 zł...? Przy czym za samo mieszkanie mi skasują 300 zł...
          • Gość: Gabi Re: Przestancie narzekac ! IP: *.namyslow.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 14:40
            Pewnie że nie ma co narzekać - zawsze mozna powiedzieć inni mają gorzej , ale
            dlaczego tak mamy sobie tłumaczyc wszystkie wyrzeczenia .
        • Gość: Ewex Re: Przestancie narzekac ! IP: 217.96.91.* 24.09.02, 13:45
          A jak tu nie narzekać jak czeka mnie persektywa przeżycia następnego miesiąca
          za 560 zł...? Przy czym za samo mieszkanie mi skasują 300 zł...
          • Gość: best Re: Przestancie narzekac ! IP: *.sfpl.org 25.09.02, 01:42

            ja glosowalem ostatnio na Samoobrone. Uwazam, ze gdy A. Lepper do wladzy, zrobi
            co trzeba szybciej, anizeli L. Miller. Jak juz cierpiec to krotko.
            • Gość: noder Re: Przestancie narzekac ! IP: *.ny325.east.verizon.net 25.09.02, 03:56
              Lepper, gratuluje, nic dodac nic ujac, mam nadzieje ze juz niedlugo trafi na
              smietnik historii.

              >A jak tu nie narzekać jak czeka mnie persektywa przeżycia następnego miesiąca
              za 560 zł...? Przy czym za samo mieszkanie mi skasują 300 zł...

              Czy rzeczywiscie 260zl to jest cala suma ktora ma wystarczyc na przezycie
              miesiaca ?

              Chcialem zaznaczyc ze zupelnie inna sprawa jest ile zarabiacie na miesiac a
              zupelnie inna podejcie do wykonywanej pracy.W poprzednich postach uwidocznila
              sie tzw. postawa roszczeniowa. Kazdy chcialby cos od swojej firmy uzyskac :
              wczasy, jedzenie, pokrycie kosztow przejazdow. Niewiele osob jednak mysli
              jakie ma obowiazki wobec firmy w ktorej pracuje. Pierwsza rzecz jaka was
              zapytaja na Zachodzie, bedzie dlaczego mieliby was zatrudnic ? co firma moze
              uzyskac zatrudniajac was ? co w konsekwencji prowadzi do pytania co potrafisz ?
              Myslac tylko w ten sposob jestescie wstanie poprawic swoj los. Slychac ze
              wszystkich stron ze w kraju jest bezrobocie i wiele osob pozostaje bez pracy.
              Wiekszosc jednak pracy nie szuka, ma nieodpowiednie kwalifikacje lub nie wie
              jak szukac pracy.
              Podobno w Polsce jest kapitalizm, musicie wiec przyjac reguly gry jakie panuja
              w krajach kapitalistycznych i MYSLEC jak mysla ludzie na Zachodzie. W
              przeciwnym wypadku nie odniesiecie sukcesu ani w Polsce ani na Zachodzie.
              • Gość: bogna Re: Przestancie narzekac ! IP: *.gostyn.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 11:01
                Piszesz, że mamy się zastanowić ile mogę z siebie dać swojej firmie. Pracuję po
                kilkanaście godzin dziennie, pomimo iż w umowie mam tylko 8 godzin, ale kto
                odważyłby się wyjść z pracy po ośmiu godzinach jeśli, stale jest coś do
                zrobienia, bo maksymalnie zmniejszyli zatrudnienie. O zapłatę za godziny
                nadliczbowe nie można nawet zapytać, o odświęceniu nie wolno nawet pomażyć,
                gdyż najlepiej byłoby aby nawet urlop zastał wypisany na papierku, a czas
                urlopu spędzony w pracy. Podwyżek nie było już od czterech lat. Mało tego już
                trzy lata temu zabrali nam premie. Nie ma żadnych talonów itp. Po prostu goła
                pensja. Masz się cieszyć, że jeszcze pracujesz i tej pracy dawać z siebie jak
                najwięcej. Mogę pracować po kilkanaście godzin dziennie, ale za moją pracę
                chciałabym mieć godziwe wynagrodzenie. Ponadto uważam, że moja praca przynosi
                firmie dość duże korzyści finansowe, gdyż potrafię pozyskać sporo nowych i
                dobrych klientów, a na tym polega moja praca, lecz korzyści z tego czerpie
                kierownictwo, a nie ja.
              • Gość: Aguś Re: Przestancie narzekac ! IP: nat:* / 192.168.2.* 14.10.02, 23:09
                Mój prezes dzięki tylko mojej osobie zarabia na łapkę nie kiwając palcem około
                2000 zł. miesiącznie, po odliczeniu wszelkich możliwych kosztów (niewielkich-
                mojej pensji, rozmów tel., które wykonałam i prądu, który zużył komputer). Ja
                wiem o o jego firmie więcej niż on sam. On nawet nie ma pojęcia w jaki sposób
                zarabiam dla niego kasę. Co więcej, jego murzyn, czyli menedżer, też nie za
                bardzo wie, na czym polega moja praca.
                Stanowisko mam raczej pewne do końca istnienia firmy, ale nie skorzystam za
                1400 miesięcznie. Może prezes też powinien wiedzieć, co się dzieje w jego
                firmie?
              • Gość: trele morele Re: Przestancie narzekac ! IP: Drake:* 28.01.03, 16:06
                > Podobno w Polsce jest kapitalizm, musicie wiec przyjac reguly gry jakie
                panuja
                > w krajach kapitalistycznych i MYSLEC jak mysla ludzie na Zachodzie. W
                > przeciwnym wypadku nie odniesiecie sukcesu ani w Polsce ani na Zachodzie.


                Słuchaj jak się pisze z perspektywy Warszawy to może i tak wyglada, zapraszam
                do Łobza (woj. zachodniopomorskie) 38% bezrobocie i tylko nie pisz, że powinni
                zminic miejsce zamieszkania, bo na to potrzeba jak na wszytko kasy, a tak bez
                jakiegokolwiek dochodu to możan iśc i się powiesić, ewentualnie wypic wino, by
                zapomniec. Jestem osobą z wykształceniem wyższym, skonczyłam studia
                podyplomowe, pracuje 10 godzin dziennie, ciągle siedzę w samochodzie i pokonuje
                trasę Szczecin - Wrocław i spowrotem i tak 2 razy w tygodniu, nie miałam urlopu
                od 4 lat, zarabiam 1300 zł netto i wiesz co wstydze sie odpowiadac ludziom na
                pytanie ile zarabiam.
              • Gość: enzo Przestancie skamlec pieski IP: 128.187.28.* 22.09.03, 01:26
                noder
                W pelni sie zgadzam, ale pamietaj ze Ty mieszkasz w stanach i nie da sie
                porownac tego z polska. Kapitalizm nie ten sam, warunki inne i ludzie
                inni. Jak komus z narzekajacych sie nie podoba to moze otworzyc wlasna
                firme. Tylko zeby tego dokonac to trzeba miec nawyk uczenia sie nowych
                rzeczy, doskonalenia sie, slowem etyke pracy. Jak mieszkalem w polsce
                to moi rowiesnicy chodzili pic wino, wysiadywali na lawkach i co? teraz oni
                sa bezrobotni a ja moge juz isc na emeryture (w wieku 34 lat) i zwiedzac
                sobie swiat.
      • Gość: iza Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.waw.cdp.pl 25.09.02, 12:36
        Zabrał pracę i pensję i to nie 20 % ale aż 75%. Teraz mam 640 zł netto i nie
        mogę się z tego utrzymać, bo w warszawie trzeba przynajmniej 1200 mieć.
      • Gość: Ronny_ Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.09.02, 15:52
        redakcja napisała:

        > Od ponad roku wiele firm stoi przed wyborem: zwalniać pracowników albo
        > obniżyć im zarobki. W tym czasie wg specjalistów nasze pensje realnie
        > obniżyły się aż o 20 proc. A co cięto w Waszych firmach - bonusy, pensje czy
        > zatrudnienie?

        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że niewiele firm zadało sobie inne pytanie;
        Co zrobić aby zwiększyć efektywność pracy ? Ale nie poprzez cięcia zarobków,
        tylko poprzez zmiany organizacyjne, wzrost wydajności pracy i wzrost sprzedaży.
        Większość poszła drogą najłatwiejszą - tnąc zarobki. Lecz ta operacja w
        dłuższej perspektywie nie przyniesie tym firmom pozytywnych skutków.....
      • Gość: ml0dy Re: Co zabrał nam kryzys... IP: 2.4.STABLE* / 172.18.222.* 02.10.02, 09:18
        mi zabrał 50 % stałej pensji, mamie pracę, teściowej pracę, ojcu 30%, teściowi
        20 %. Może najwyższa pora nam coś zabrać.
      • Gość: Chrząszcz Obniżkom nie widac konca IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.10.02, 09:04
        W prywatnej szkle językowjej, w ktorej ucze, stawki za 45minutowa godzine
        lekcyjna zmalaly od stycznia juz o 3 zlote...Rewelacja, dziekuje wszystkim
        panom pokroju pana Leppera i innym socjalistycznym demagogom!
      • winyl Sluzba Zdrowia po reformie 07.10.02, 13:10
        Witam!
        Pracuje w sluzbie zdrowia od roku,skonczylem studia medyczne w 2001.Milem przez
        ten czas kontakt z ludzmi ktory robia w tym fachu kiedy ja jeszcze bylem
        dzieciakiem.Moge powiedziec jedno ze w panstwowej sluzbie zdrowia na pewno
        place spadly.
        Zabrano pracownikom S.Z. t.z.w. 13-stki.Toczy sie postepowanie w sadzie pracy
        bo wszyscy pozwali szpitale do zaplaty naleznych 13-stek.Ale dyrakcja "gra na
        zwloke",a raczej na przedawnienie sprawy,liczac na to ze zaleglych 13-stek z
        1999 roku juz nie wyplaci.Uwazam ze jak to przejdzie to juz zarzad szpitali
        zadnych 13-stek nie wyplaci.Pozatym pielegniarki wywalczyly(wystrajkowaly)
        sobipodwyzki od rzadu od 203 zlote brutto.Ale dyrekcje szpitali twierdza ze nie
        maja z czego wyplacic tych 203 zlotych.Watpie zeby pielegniarki kiedykolwiek
        zobaczyly te pieniadze.
        Dziwie sie ze lekarze jeszcze chca pracowac panstwowo,chyba tylko dlatego ze
        maja zaplacony zus i podatki(ew. mozliwosz ksztalcenia-specjalizacji,ale to juz
        inna bajka) z tej marnej pensji jaka dostaje sie w panstwowych
        szpitalach.Reszte trzeba zarobic w prywatnych gabinetach,to znaczy o ile ktos
        moze,bo nasza ukochana wladza wprowadzila okresy stazu pracy po jakim lekarz
        moze otworzyc gabinet np. lekarz stomatolog po 2 latach bez wliczania
        obowiazkowego rocznego stazu po studiach,gdzie pensje ma placona z urzedu
        marszalkowskiego.(od 1.10.2001. do 30.09.2002 - 1229 brutto 840 netto).Ale po
        tym okresie dobrze bedzie o ile w ogole znajdzie prace,a jezeli juz to za
        mniejsza pensje niz z urzedu marszalkowskiego(no moze w Warszawie wiecej,ale
        trzeba dobrze trafic,albo miec duze znajomosci :-).
        Podsumowujac to zabrano mam 13-stki, odcieto pensje do minimum za ktore nie
        trzeba glodowac(a moze czasami trzeba) po oplaceniu rachunkow za mieszkanie(Ci
        co nie maja uprawnien aby pracowac w prywantym gabinecie).
        Pewnie ktos moze powiedziec ze mozna pracowac w prywatnym gabinecie na
        czarno.Pewnie mozna.Tyko po pierwsze trzeba znalezc taki gabinet,co latwe nie
        bedzie.Po drugie dogadac sie jakos z wlascicielem w roznych sprawach.Kilku
        moich kolegow tak pracuje.A jezeli nie to firma farmaceutyczna-goniec,albo
        przekwalifikowanie,albo ostatecznie bezrobocie,ale ostatecznosci raczej nikt
        nie lubi.
        • Gość: winyl Re: Sluzba Zdrowia po reformie IP: 2.4.STABLE* / 10.0.31.* 07.10.02, 13:42
          Jeszcze jedna sprawa bo mnie to denerwuje.
          W pokoju z napisem kadry siedzi sobie pani(badz pan,ale raczej pani)popularnie
          zwana kadrowa.Otoz ta pani ma skonczone technikum ekonomiczne - wydzial
          zarzadanie(wyksztalcenie srednie).Pani sobie siedzi w ladnie urzadzonym pokoju:
          nowe mebelki biurowe,biurko komputerowe,komputer z procesorem Pentium 4 i
          GeForcem 4 4200 ti i na dodatek panel LCD(dla laikow informatyki taki komp to
          wydatek 6000-10000 zl).Pani sobie w niego wklepuje dane statystyczne,a jak nie
          ma co robic to poprostu gra(stawia pasjanse).Rozkazuje pracownikom czyli
          lekarzom zeby jej przynosili rozne papiery(np. popisane obiegowki).Pani ta
          wyciaga pensji netto 4500 (sic).
          Lekarz pracuje na sprzecie, ktory czesto jest starszy niz on sam, a
          pomieszczenia pamietaja jeszcze czasu 2 wojny swiatowej(to nie zart niektore
          gminne osrodki zdrowia,w srodku wyglada to to jak wiezienie,bo kraty sa w
          oknach,jakby ktos cos chcial z tamtad krasc :-)),albo nie widzialy remontu o lat
          (sypiacy sie tynk,odlazaca wszedzie farba).Pensja lekarza z 2 stopniem
          specjalizacji i 15 letmin stazem pracy wynosi 1500-2000 brutto,mlodego lekarza
          po studiach 1000-1100 brutto.
          Tak sie skada ze wiem jak jest u stomatologow.Sa limity punktow jakie lekarz
          musi wyrobic na miesiac do Kasy Chorych.Przewaznie jest to 75-80 tys
          punktow,punkt jest po 6 groszy.Chlodna kalkulacja 80000*0,06=4800 tyle zarabia
          jeden lekarz stomatolog dla szpitala odjac jego pensje nawet niech to bedzie
          2000 to zostaje 2800 w kasie szpitala.przemnozyc to przez liczbe lekarzy,nie
          bedze juz mowil ile to daje.Oczywiscie szpital musie placic za prad i materialy.
          Mowi sie ze szpitale za zdluzone po uszy.No pewnie jak sie paniom kadrowym
          kupuje wyposazenie pokoju za prawie 100 tys zl.To jest z czego te dlugi robic,a
          po co placic lekarzom.

          No jeszcze wspomne ze pani kadrowa od godz 7 do 15 caly czas sobie siedzi w
          swoim pokoju, nie ma zadnej odpowiedzialnosci(bo jak sie pomyli to weznie
          korektor i poprawi),lekarz jak sie pomylli,ale mylic sie jest przeciez rzecza
          ludzka,to ma przechlapane.Pani ta zarabia od 3 do 4 razy wiecej niz przcietny
          lekarz, a poza tym pomiata pracownikami jak chce i ma wszystko inne w glebokim
          uszanowaniu.
          Szkoda tyklo ze ja nie mialem znajomisci w dyrekcji szpitala,zrobil bym
          ekonomik,zalatwil sobie prace kadrowego,wyciagal 4500 do raczki i mial wszystko
          w glebokim poszanowaniu.
          To juz chyba wszystko.
          • Gość: Lechu Re: Sluzba Zdrowia po reformie IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 08.10.02, 10:05
            A nie zauważyłeś, że lekarze pracowaliby nawet za pensję = 0 zł ?
            To powiem Ci jak wygląda to z drugiej strony. Idę z dzieckiem do lekarza, do
            ortopedy. Lekarz ogląda dziecko, coś tam mruczy i stawia diagnozę: "Dziecko
            wymaga interwencji. Ma osłabiony kręgosłup, co wiąże się z niewłaściwym układem
            kończyn. No, ale ja nie mogę tu poświęcić więcej czasu. Czeka jeszcze dużo
            osób. Zapraszam Państwa do mojego gabinetu." I podaje nam adres, telefon i
            godziny przyjmowania swojego prywatnego gabinetu na Żoliborzu (osobom spoza
            Warszawy uprzejmie wyjaśniam, że chodzi o 20 km przebijania się przez miasto -
            koszmar jest teraz, kilka lat temu było to czasem niewykonalne). Po nas była
            sąsiadka ze swoim dzieckiem. Schemat dokładnie ten sam. Na marginesie podam
            tylko, że ortopeda przyjmował 2x w tygodniu, po kilka godzin po południu i
            spóźniał się godzinę. I zawsze czekał tłum osób, a jak nie czekał, to spóźniał
            się 2 godz (wcześniej dzwonił do rejestracji i pytał się jaka jest sytuacja,
            żeby się "właściwie" spoźnić). Cała akcja działa się kilka lat temu w
            Warszawie, ul. Lachmana 2. I nawet gdyby na tego jednego lekarza przypadałoby
            100 porządnych, to opinia o środowisku służby zdrowia będzie taka jak o tym
            jednym ortopedzie.
            • Gość: winyl Re: Sluzba Zdrowia po reformie IP: srv:* / 10.0.31.* 10.10.02, 20:41
              Gość portalu: Lechu napisał(a):

              > A nie zauważyłeś, że lekarze pracowaliby nawet za pensję = 0 zł ?
              Raczej watpie.
              > To powiem Ci jak wygląda to z drugiej strony. Idę z dzieckiem do lekarza, do
              > ortopedy. Lekarz ogląda dziecko, coś tam mruczy i stawia diagnozę: "Dziecko
              > wymaga interwencji. Ma osłabiony kręgosłup, co wiąże się z niewłaściwym
              >układem kończyn. No, ale ja nie mogę tu poświęcić więcej czasu. Czeka jeszcze
              >dużo osób. Zapraszam Państwa do mojego gabinetu." I podaje nam adres, telefon
              >i godziny przyjmowania swojego prywatnego gabinetu na Żoliborzu.
              Dziwisz a jaki Czlowiek by przezyl w Polsce za pensje z panstwowej sluzby
              zdrowia.
              Wez sobie w Warszawie przezyj za 900-1300 zeta do reki na miesiac.Powiedz mi
              jak bylo :-))

              >(osobom spoza Warszawy uprzejmie wyjaśniam, że chodzi o 20 km przebijania się
              >przez miasto - koszmar jest teraz, kilka lat temu było to czasem niewykonalne).
              Wiesz co, 20 km po Warszawie Ci sie nie chce pojechac.Wygodny jestes.A do mnie
              do przchodni przyjmijacej na kase chorych to ludzie jezdzili ze 30 km z
              okollicznych wiosek i to nie samochodem tylko autobusem i byli wdzieczni za
              chocby porade.Za duzo luksusow masz.

              > Po nas była
              > sąsiadka ze swoim dzieckiem. Schemat dokładnie ten sam. Na marginesie podam
              > tylko, że ortopeda przyjmował 2x w tygodniu, po kilka godzin po południu i
              > spóźniał się godzinę. I zawsze czekał tłum osób, a jak nie czekał, to
              >spóźniał
              > się 2 godz (wcześniej dzwonił do rejestracji i pytał się jaka jest sytuacja,
              > żeby się "właściwie" spoźnić).

              Juz Ci mowie mial pacjentow w prywatnym gabinecie.A taki pacjent placi za
              wizyte.A Polacy sa glownie przyzwyczajenie przez czasy komunizmu i socjalizmu
              ZE IM SIE ZA DARMO NALEZY.Ale to sie zmienia panstwo chce sie powoli pozbyc
              organizowania bezplatenej sluzby zdrowia(bedzie jej coraz to mniej) i co
              wtedy,jak nie bedzie sie mozna dopchac na darmowa wizyte,trzeba bedzie isc
              prywatnie. :-))

              > Cała akcja działa się kilka lat temu w
              > Warszawie, ul. Lachmana 2. I nawet gdyby na tego jednego lekarza przypadałoby
              > 100 porządnych, to opinia o środowisku służby zdrowia będzie taka jak o tym
              > jednym ortopedzie.
              Wiesz co dzwny jestes.Skoro oceniach ludzi danego zawodu po jednym czlowieku.Bo
              jezeli ktorys z twoich wspolpracownikow cos Ci w pracy ukradnie,to czy to
              automatycznie tez czyni Cie zlodziejem i wszystkich innych pracownikow firmy.
              No raczej nie.
              Powiem Ci jedno. Bylem w Stanach 3 lata tam na darmowa wizyte(refundowana przez
              panstwo) to sa kolejki od kilku tygodni po kilka miesiecy.A ile szarpaniny przy
              tym i straconych nerwow.Jak chcesz zeby Cie nerwy nie zjadly i nie rozbolala
              glowa to idziesz prywanie, przyjmuja od reki, i nie zszarpiesz sobie nerwow,ale
              przybulisz.Inna sprawa ze w Stanach jest duzo firm ubezpieczeniowych(nie jak w
              Polsce tylko Kasy Chorych do ktorych nalezysz "z urzedu), kote ofreruja rozne
              standardy uslug.Wybierasz taka na JAKA CIE STAC.I dane uslugi nasz za
              darmo,znaczy za skladke na ubezpieczenie,a za reszte placisz z wlasnej
              kieszeni.Jak bedziesz za czesto u lekarza to Ci podniosa slkadke i Ci sie
              odechce czestych wizyt.Brutalne, ale prawdziwe,czyli rzeczywistosc.
              • gandzia27 Re: Sluzba Zdrowia po reformie 14.10.02, 22:50
                Na razie w Polsce jest tak: co miesiąc płacę ubezpieczenie zdrowotne. Idę do
                ginekologa z piekącym problemem, a ten mówi, że pierwszy wolny termin ma za dwa
                tygodnie. Ja bardzo przepraszam - ale to jest skandal. Za dwa tygodnie to
                będzie mi już grozić bezpłodność.
                Z ogromną przyjemnością olałabym comiesięczny haracz, skoro i tak muszę iść do
                prywaciarza. Płacę dwa razy: na biurwę z kasy chorych i na mercedesa mojej
                ginekolog.
                • Gość: Monca Lekarze to łapówkarze i chałturnicy!!! IP: 195.116.62.* 10.11.02, 20:36
                  żadko chodzę do lekarza, dość zdrowa jestem, tylko jakieś kontrolne od czasu do
                  czasu. Zawód lekarza jest bardzo ważny, chyba najważniejszy. Bardzo
                  niedoceniany w naszym kraju przez nasz kraj. Ale szlag mnie trafa, jak taki
                  gość jak powyżej się pluje na ciemny naród, że wogóle co my sobie myślimy.
                  Chłopie, jeśli nie pogodzisz się z tym że ludzie czegoś od ciebie oczekują, to
                  przefarbuj się na sekretarkę. Powiedz mi jak zapewnić mojej teściowej więcej
                  uwagi niż 5 min na 2 tyg przy wymianie biodra, albo mój poród, który miał odbyć
                  się na siłę naturalnie, jak nie dając WAM kopertki?
                  • mamosz Re: Lekarze to łapówkarze i chałturnicy!!! 10.11.02, 23:13
                    Gość portalu: Monca napisał(a):

                    > żadko chodzę do lekarza, dość zdrowa jestem, tylko jakieś kontrolne od czasu
                    do
                    >
                    > czasu. Zawód lekarza jest bardzo ważny, chyba najważniejszy. Bardzo
                    > niedoceniany w naszym kraju przez nasz kraj. Ale szlag mnie trafa, jak taki
                    > gość jak powyżej się pluje na ciemny naród, że wogóle co my sobie myślimy.
                    > Chłopie, jeśli nie pogodzisz się z tym że ludzie czegoś od ciebie oczekują,
                    to
                    > przefarbuj się na sekretarkę. Powiedz mi jak zapewnić mojej teściowej więcej
                    > uwagi niż 5 min na 2 tyg przy wymianie biodra, albo mój poród, który miał
                    odbyć
                    >
                    > się na siłę naturalnie, jak nie dając WAM kopertki?

                    Ja bym ci chętnie dała kopertke,żebyś kobito poszła na jakiś kurs dla
                    analfabetów i podciągnęła się w tzw. Basic Polish bo czytać hadko.
                    A serio to myslę,że kryzys zabrał jednym złudzenia, innym poczucie
                    bezpieczenstwa ,a niektórym niestety i to nieodwołalnie ;godność i przyzwoitość.
              • Gość: Mantoos Re: Sluzba Zdrowia po reformie IP: *.com 28.01.03, 09:59
                Drogi Panie Winyl! Wbrew temu co Pan twierdzi sluzba zdrowia w Polsce nie jest
                bezplatna! Zarowno uslugi medyczne, jak i pensje pracownikow sa oplacane z
                podatkow obywateli i ich skladek ubezpieczeniowych. Pisze Pan o U.S.A. wiec
                zacytuje zdanie czesto slyszane w amerykanskich filmach:"Jestem uczciwym
                obywatelem, place podatki!". To powoduje, ze mam prawo wymagac naleznej mi
                chwili uwagi od osob dla ktorych jestem de facto pracodawca.
              • Gość: zbulwersowana Re: Sluzba Zdrowia po reformie IP: 81.15.214.* 18.02.03, 21:16
                mam to szczęście, że całkiem nieźle zarabiam, więc moje składki na
                ubezpieczenie zdrowotne wcale nie są małe. Wię nie pieprz mi proszę, że
                państwowa służba zdrowia jest za darmo. Wolałabym aby moje składki były
                odprowadzane na jakies prywatne ubezpieczenie i z niego pokrywano koszty mojego
                leczenia. Zarówno w tej państwowej jak i prywatnej służbie zdrowia.

                Pozdrawiam
      • Gość: Artur Re: PKP podatniku przeczytaj to ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 22:24
        Witajcie !
        W PKP niezależnie od wyników finansowych kierownictwo dostaje coraz więcej.
        Zadłużenie kolei coraz większe a pensje: prezesów, chmary dyrektorów,
        naczelników( ci ostatni też na kontraktach menedżerskich w centralch spółek)
        CORAZ WIĘKSZE.W ramach Grupy PKP tuż przed ubiegłorocznymi wyborami
        parlamentarnymi podzielono PKP na ponad 17 spółek. W każdej z nich utworzono
        stanowiska: prezesa plus od 4 do 7 członków zarządu plus masa dyrektorów i
        naczelników wydziałów, działów, zakładów w Polsce i filii terenowych i jeszcze
        do tego rady nadzorcze.Kompetencje mają przeogromne szczególnie ci ostatni 20%
        ma wykształcenie zasadnicze zawodowe.
        Pensja dyrektora to ponad 10 000 zł do ręki plus dodatki plus premia -broń
        Boże tylko nie od wyników finansowych,naczelnik musi zadowolić się połową tego
        i jeszcze ewentualne obrywki, co w spółkach państwowych nie jest rzadkością .
        Średnia wieku menedżmentu 56 lat,szybkość podejmowania decyzji i kreatywność
        mają w du...
      • Gość: piotrofff Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.02, 19:14
        Kryzys, a przede wszystkim bezrobocie spowodowały to,
        że pracodawcy mając tylu chętnych na miejsca pracy
        windują wymagania pod niebiosa a płace dołują do gleby.
        Inną sprawą jest to, że koszty zatrudnienia w Polsce są
        zbyt wysokie. I w ten sposób mamy pełne urzędy pracy...
      • kuraw Re: Co zabrał nam kryzys... 19.10.02, 19:08
        redukcje pracownikow, penje i i tak to nie pomoglo bo nie tedy droga do
        dobrobytu.Redukcja zatrudnienia to najglupsze co mozna zrobic w czasie kryzysu.
        Pomyslcie przeciez sila nabywcza ludnosci to pieniadze a one biora sie z
        pracy.Pozbawiajac ludzi pracy nie mozna wyjsc z kryzysu bo pozbawiamy ludzi
        pieniedzy a zatem i niszczymy ich sile nabywcza a wiec dalej jest nadprodukcja
        i potrzebne dalsze zwolnienia. Co moze to przerwac? Historia uczy ze
        najczesciej jest to wojna. Mysle jednak ze nie tylko ja na to wpadlam rowniez i
        ekonomisci . Zaczna w koncu pompowac jakies pieniadze dla ludzi.Powodzenia
        panowie fachowcy od grubej forsy
        • Gość: Nalle Re: Co zabrał nam kryzys... IP: 158.75.19.* 26.10.02, 12:53
          Ten kraj to jedno wielkie pieklo.Polska specjalnosc to zawisc i cwaniactwo.
          Nepotyzm, uklady to co liczy sie najbardziej.Kryzys zabral nam jako
          spoleczenstwu poczucie godnosci, spokoju.Jako czlowiek jeszcze pracujacy
          odebral mi wiare w innych.Donosicielstwo i sluzalstwo to bardzo oczekiwane
          zachowania ludzi w pracy.Moja przelozona to merytoryczne zero, ale ma swietne
          uklady z szefem i cala jego rodzina.Nawet w budzetowce zarabia swietnie.
      • Gość: KBAMM Re: Co zabrał nam kryzys... IP: *.ame.net.pl 26.10.02, 13:53
        Temat rzeka. Moja pensja zmalała o 30%, nie ma już premii, nadgodzin i ciagle
        redukcje, redukcje, redukcje. U moejej żony 2 lata temu była restrukturyzacja
        (czytaj: likwidacja firmy). Pracuje teraz w prywatnej firmie, gdzie minimalna
        krajowa JEST JUŻ STANDARDEM !!! Wstyd, bo oboje mamy 27-letni staż. To nie jest
        nasza Polska. Powoli zaczynamy się czuć niepotrzebni w tym kraju. Na szczęście
        mamy oboje szanse na drugie obywatelstwo (niemieckie). Nigdy z tego nie
        chcieliśmy korzystać, ale nadszedł już chyba odpowiedni moment.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka