Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    chyba się utopię..

    12.12.05, 16:39
    od pół roku szukam pracy, i nic... fakt, jestem dopiero, po studiach,ale
    gddzieś muszę od czegoś zacząć,znam bardzo dobrze rosyjski i w zakr3sie
    podsatwowej komunikacji codziennej-chiński......i nic..... niemiecki i
    angielski zakres podstawowy- i niiiiiiicccc....BO NIE MAM DOŚWIADZCENIA
    Obserwuj wątek
      • kaaarolinkaa Re: chyba się utopię.. 12.12.05, 16:41
        a telemarketing-wiem ze to ohyda ale moze jak nic nie masz to lepsze to niz
        nic.
      • Gość: Anna Re: chyba się utopię.. IP: *.mmj.pl 12.12.05, 16:46
        Pół roku to jeszcze nic, wiesz mi, poszukaj dwa, trzy, do dopiero będzie powód
        do deprechy...
      • Gość: jacobs Re: chyba się utopię.. IP: *.brda.net 12.12.05, 17:48
        Nie top sie, bo dasz tym samym satysfakcje bufonom, ktorzy zamiast dzielic sie
        czasem pracy, gdyby mogli, pracowaliby na 10 etatow.
      • Gość: lkjhgf Re: chyba się utopię.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.05, 18:13
        Jeszcze trochę i będzie lepiej.
        Spróbuj cos załatwić przez UP. Poproś , pochodź może coć ci znajdą, albo jakiś
        kurs, czy prace interwencyjne.
      • emelem1 Re: chyba się utopię.. 12.12.05, 19:23
        poczekaj jeszcze z pół roku to UP wysle cię na jakiś nikomu nipotrzebny kurs- a
        wczesie studiów to sie nie chciało pracowac np w wakacje nawet u niemca przy
        szparagach? mój bratanek jest na 3 roku i juz pracuje- ma indywidualny tok
        nauczania
        • lotta79 A 12.12.05, 19:44
          Gó.. by mu takie doświadczenie dało, bo nie przypuszczam żeby takiej pracy
          szukał, ja dorabiałam w hotelach i w sklepach, a teraz wstydzę się to wpisać w
          cv, na diabła mi takie doświadczenie?, to nie zachód, tu nikt nie docenia
          takiej przedsiębiorczości, jak nie masz pleców to sobie szukaj w nieskończoność
          albo licz na łut szczęścia, skończyłam studia administracyjne, a np taki urząd
          pracy proponuje mi prace jako sprzedawca bo takie mam doświadczenie (notabene
          nienawidziłam tego zajęcia z całego serca i nie chce do niego wracać chyba, że
          życie mnie zmusi).
          • zlotyrybek nieprawda 12.12.05, 19:49
            Nie interesują mnie CV młodych ludzi, którzy nigdy nie pracowali. Nie znaczy
            to, że mają mieć jakieś "niebotyczne" doświadczenie.
            Chodzi o to, żeby człowiek zrobił w życiu COKOLWIEK w kierunku zdobycia
            doświadczenia. nawet jeśli to butik, kasa w Biedronce czy kelner - zawsze to
            coś więcej niż student z piątką na dyplomie z zerowym doświadczeniem.Ważne żeby
            mu się chciało chcieć - reszty się nauczy.

            Pozdrawiam
            • seymore Re: nieprawda 13.12.05, 06:40
              wiem, wiem że narazie jestem dla wszystkich pracodawców zerem....
              moje podejście do studiów było-uczyć się, i coś z tym zrobić....
              inwestowałam w siebie-jakieś badania naukowe, publikacje-poważnie, nie jest
              tościema-no a teraz w cholerę to mo się przydaje....z pieniędzy co dostawałam ze
              stypendiów-m.in.Ministra Edukacji Narodowej-wydawałam na kursy językowe...
              no i co??
              kto ma dyplom ukończenia kursu językowego w Chinach -z wyróżnieniem, chyba nie
              tłumy?
              czy to nie świadczy dla Ciebie o jakiejkolwiek przedsiębiorczości w celu
              • zlotyrybek Chiński jest super... 13.12.05, 10:55
                Ale tylko w firmach, gdzie można go spożytkować.
                Oczywiście ciężko pracowałeś na swoją edukację, ale doświadczenie masz
                zerowe ....sorry. Znam takich co inwestowali i w jedno i w drugie. Mają co
                wpisać w "Doświadczenie". I tym się różnią od tych co mają tę część pustą...ALe
                zawsze musi być pierwszy raz.
              • Gość: klo Do seymore IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.05, 20:55
                Jesli w takim tonie wazniaka, kim to ty nie jestes piszesz Lm albo rozmawiasz z
                pracodawca, to sie nie dziw, ze brak reakcji.No moze kogos powalisz na kolana,
                wtedy na pewno zostaniesz wreszcie dyrektorem.
            • krzysztofsf Re: nieprawda 13.12.05, 06:48
              Uwazam to za lekka bzdure.
              Chyba w ramach wszystkich kierunkow studiow sa praktyki zawodowe = czyli kazdy absolwent otarl sie o prace.
              Co ma "doswiadczenie" w pracy fizycznej do wyuczonego zawodu?
        • seymore Re: chyba się utopię.. 13.12.05, 06:43
          wiem, wiem że narazie jestem dla wszystkich pracodawców zerem....
          moje podejście do studiów było-uczyć się, i coś z tym zrobić....
          inwestowałam w siebie-jakieś badania naukowe, publikacje-poważnie, nie jest
          tościema-no a teraz w cholerę to mo się przydaje....z pieniędzy co dostawałam ze
          stypendiów-m.in.Ministra Edukacji Narodowej-wydawałam na kursy językowe...
          no i co??
          kto ma dyplom ukończenia kursu językowego w Chinach -z wyróżnieniem, chyba nie
          tłumy?
          czy to nie świadczy dla Ciebie o jakiejkolwiek przedsiębiorczości w celu

          P.S.ja też miałam ITS-tylko cel był inny-miałąm dodatkowe zajęcia na innych
          kierunkach-wcelach poszerzenia wiedzy z tematyki międzynarodowej
          • krzysztofsf Re: chyba się utopię.. 13.12.05, 08:00
            seymore napisała:


            > kto ma dyplom ukończenia kursu językowego w Chinach -z wyróżnieniem, chyba nie
            > tłumy?
            > czy to nie świadczy dla Ciebie o jakiejkolwiek przedsiębiorczości w celu
            >
            > P.S.ja też miałam ITS-tylko cel był inny-miałąm dodatkowe zajęcia na innych
            > kierunkach-wcelach poszerzenia wiedzy z tematyki międzynarodowej


            A nie aplikujesz na urzednika w ue?
            Popytaj na forum europracownicy.
            I porozpylaj swoje cv w dobrych posrednictwach pracy - rowniez zagranicznych w krajach, gdzie maja siedzibe.
        • Gość: Telefon Re: chyba się utopię.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.12.05, 15:43
          A jak sie na czarno robilo to tez mozna wpisac?
      • Gość: Kola Re: chyba się utopię.. IP: *.chello.pl 12.12.05, 20:02
        A infolinia? to nie telemarketing, bo to nie Ty dzwonisz do ludzi, tylko
        odbierasz telefony od klientów firmy. Pomyśl o tym z reguły firmy zapewniają
        szkolenia z profesjonalnej obslugi klientów itp, to nie jest zla praca a zawsze
        jakiś początek jest. Tylko musisz być komunikatywny/a i odporny/a na stres:)
        • Gość: jacobs Re: chyba się utopię.. IP: *.brda.net 12.12.05, 20:22
          Nie lepiej wolontariat? Duzo roznych akcji, a wiec roznorodnosc. W niedlugim
          czasie mozna do CV wpisac calkiem niezla ilosc prostych ale prac.
          Wprawdzie ostatnio ustawodawca wypaczyl pojecie wolontariatu, co jest godne
          ubolewania, bo gdy idzie czlowiek teraz na jakas akcje, to czasem traktowany
          jest jak osoba, ktora w zamian cos dostaje i trzeba tlumaczyc, ze do CV ani
          innych celow niczego nie potrzebuje ... No ale ustawodawcy i pracodawcy potrafia
          kazda dziedzine skazic pieniedzmi, pazernoscia i glupota.
          Bez wzgledu na to idz i pozbieraj sobie do CV, a moze nawet bardziej do listu
          motywacyjengo, rozne czynnosci w ramach wolontariatu.
      • Gość: asia Re: chyba się utopię.. IP: *.nat.p-s-inter.net 12.12.05, 20:22
        Nie no, to nie powód żeby sie topić... Troche to dziwne że na studiach nie
        miałas żadnych praktyk czy jakiegoś stażu, ja jestem po historii, dokładniej
        archiwistyka i praktyki mieliśmy obowiązkowe, ja sobie jeszcze załatwiłam staz
        studencki w jednej instytucji z myśla o przyszłości, zeby miec co napisac w cv
        i wcale nie żałuję, po 2 miesiącach od skończenia studiów załapałam sie do
        pracy w jednym urzędzie bo ich zainteresowało to co robiłam na stazu...Prace
        załatwiłam sobie sama, bez żadnych znajomości czy pomocy UP
      • paulajal Re: chyba się utopię.. 13.12.05, 17:56
        szukaj a znajdziesz;-)

        u mnie +/- to samo;-)
        • korkix78 Szukasz a i tak nie znajdziesz 29.12.05, 11:18
          Tak tez sie niestety moze zdarzyc, i nie ma to wiele wspolnego z byciem
          nieudacznikiem czy kims gorszym. Ja wytrzymalem 9 miesiecy takiego marnowania
          drzewostanow na papier przy drukowaniju CV i ich wysylaniu/wreczaniu gdzie sie
          da, i wyjechalem za granice. I to bylo w sierpniu 2004.
          Wyjechalem zupelnie w ciemno, a pracy - zwyklej bo zwyklej (wowczas byl to
          barman) szukalem ....4 dni od przyjazdu.
          A dodam, ze w pierwszy dzien w ogole jej nie szukalem tylko odpoczywalem po
          podrozy i orientowalem sie w rejonie ktory zamieszkalem.
          Nie mowie ze to swietne rozwiazanie czy szczyt marzen, kazdy jest kowalem swego
          losu,ale sam chyba widzisz,ze po kilku miesiacach szukania pracy na prozno, bez
          zadnego efektu, niezaleznie od wysilkow, inaczej juz sie do tego podchodzi; po
          prostu nie da sie w nieskonczonosc utrzymac optymizmu, dobrego samopoczucia,
          rownowagi stanu ducha i co chyba najwazniejsze szczerej wiary w siebie.
          A bez tych cech nie ma co pracy szukac,bo nikt na takiego zrezygnowanego, z
          depresja nawet nie spojrzy.
          I kolko sie zamyka, czas mija, i malo z tego wynika, poza Twoimi
          umiejetnosciami i kwalifikacjami tracacymi na wartosci w miare uplywu czasu.
          Moze wyjedz na kilka miesiecy, zawsze mozna wrocic?
      • felicity Re: chyba się utopię.. 29.12.05, 11:02
        A skąd jesteś?
      • korkix78 Szukaj a i tak nie znajdziesz 29.12.05, 11:18
        Tak tez sie niestety moze zdarzyc, i nie ma to wiele wspolnego z byciem
        nieudacznikiem czy kims gorszym. Ja wytrzymalem 9 miesiecy takiego marnowania
        drzewostanow na papier przy drukowaniju CV i ich wysylaniu/wreczaniu gdzie sie
        da, i wyjechalem za granice. I to bylo w sierpniu 2004.
        Wyjechalem zupelnie w ciemno, a pracy - zwyklej bo zwyklej (wowczas byl to
        barman) szukalem ....4 dni od przyjazdu.
        A dodam, ze w pierwszy dzien w ogole jej nie szukalem tylko odpoczywalem po
        podrozy i orientowalem sie w rejonie ktory zamieszkalem.
        Nie mowie ze to swietne rozwiazanie czy szczyt marzen, kazdy jest kowalem swego
        losu,ale sam chyba widzisz,ze po kilku miesiacach szukania pracy na prozno, bez
        zadnego efektu, niezaleznie od wysilkow, inaczej juz sie do tego podchodzi; po
        prostu nie da sie w nieskonczonosc utrzymac optymizmu, dobrego samopoczucia,
        rownowagi stanu ducha i co chyba najwazniejsze szczerej wiary w siebie.
        A bez tych cech nie ma co pracy szukac,bo nikt na takiego zrezygnowanego, z
        depresja nawet nie spojrzy.
        I kolko sie zamyka, czas mija, i malo z tego wynika, poza Twoimi
        umiejetnosciami i kwalifikacjami tracacymi na wartosci w miare uplywu czasu.
        Moze wyjedz na kilka miesiecy, zawsze mozna wrocic?
      • szopen_cn Re: chyba się utopię.. 29.12.05, 12:12
        Najpierw brutalnie:
        To ze znasz jezyki w tym bardzo dobrze rosyjski i troszeczke chinski jeszcze
        niewiele daje. To nie znajomosc jezykow ale umiejetnosc ich wykorzystania sie
        liczy. A najlepsza jest sytuacja w ktorej posiad a sie pewne doswiadczeni w
        jakiejs dziedzinie a znajomosc jezykow pomaga je wykorzystac.

        Dalej pragmatycznie:
        Jako, ze znajomosc rosyjskiego nie rzuca na kolana to sprobuj wykorzystac chyba
        najwiekszy swuj atut czyli znajomosc chinskiego.
        Poszperaj w necie i na forach i szukaj firm prowadzacych lub usilujacych
        prowadzic jakakolwiek dzialalnosc w Chinach.
        Twierdz twardo, ze jesyk masz opanowany, bylas tam i rozumiesz jak tu sie zucie
        toczy.
        Dla wielu pracodawcow to sa bezcenne zalety i pomoc w rozwiazaniu problemow z
        ktorymi codziennie sie borykaja.

        Jesli zycie w Chinach za rozsadne pieniadze ci sie nie widzi sprobuj poszukac
        chinskich firm dzialajacych w Polsce bo im rowniez twoje umiejetnosci moga sie
        przydac.
        • Gość: jacobs Re: chyba się utopię.. IP: *.brda.net 29.12.05, 15:29
          > Jako, ze znajomosc rosyjskiego nie rzuca na kolana to sprobuj wykorzystac chyba
          > najwiekszy swuj atut czyli znajomosc chinskiego.
          Nie po oczach! Czytelnik rzucony na kolana twoja znajomoscia polskiego. Nie
          znajac dobrze jezyka ojczystego nie mozna sie dobrze nauczyc jezyka obcego. I
          nie ma tu znaczenia, ze wielu osobom wydaje sie, ze to nieprawda :).
          • szopen_cn Re: chyba się utopię.. 30.12.05, 01:54
            Blad rzeczywiscie paskudny.

            Po kilkunastu latach poza Polska spedzonych i minimalnym kontakcie z jezykiem
            (w zasadzie tylko internet) i tak wydaje mi sie ze niezle mi pisanie po polsku
            wychodzi.

            > Nie po oczach! Czytelnik rzucony na kolana twoja znajomoscia polskiego. Nie
            > znajac dobrze jezyka ojczystego nie mozna sie dobrze nauczyc jezyka obcego. I
            > nie ma tu znaczenia, ze wielu osobom wydaje sie, ze to nieprawda :).

            To jest generalizacja.
            Prosty przyklad.
            Kilkuletnie dziecko, ktorego znajomosc jezyka ojczystego nie moze byc uznana za
            dobra przeprowadza sie z rodzina do innego kraju i tam dorasta w otoczeniu
            innego jezyka ktorym w koncu wlada biegle.
            Czyli mozna.
            • Gość: jacobs Re: chyba się utopię.. IP: *.brda.net 30.12.05, 11:45
              > Kilkuletnie dziecko, ktorego znajomosc jezyka ojczystego nie moze byc uznana za
              > dobra przeprowadza sie z rodzina do innego kraju i tam dorasta w otoczeniu
              > innego jezyka ktorym w koncu wlada biegle.
              > Czyli mozna.
              Mozna w wieku dzieciecym zmienic jezyk rodzimy. I wtedy wlada sie dobrze tym
              "nowym" rodzimym jezykiem, natomiast "starym" juz nie. W tym momencie "stary"
              niejako przestaje byc rodzimym.
              Przyklady: popelnianie bledow w stosowaniu czasownikow nieregularnych, szyku
              zdania, w akcentowniu niektorych zdan i slow, brak znajomosci niektorych slow z
              pierwszego rodzimego jezyka, ktorymi posluguja sie ludzie w pierwszym obszarze
              jezykowym, brak umiejetnosci prawidlowego pisania (to nie byla uwaga do ciebie)
              albo w ogole pisania w pierwszym jezyku. Oczywiscie, jesli ktos ksztalci sie
              rownolegle, czyta specjalistyczna i inna literature w dwoch lub wiecej jezykach,
              to moze zachowac prawidlowa wielojezycznosc, ale to wymaga duzego zaangazowania
              i pracy oraz pewnych uzdolnien, a w dzisiejszych czasach wszystko sie odmienilo,
              tzn. wedlug oficjalnej propagandy liczy sie skuteczna komunikacja, a nie jej
              forma, niestety.
              • szopen_cn Re: chyba się utopię.. 30.12.05, 14:15
                Jacobs,

                Probowalem obalic twoje twierdzenie sformulowane: nie mozna sie dobrze nauczyc
                jezyka obcego jesli dobrze nie zna sie ojczystego.
                Uznalem to za generalizacje i wydaje mi sie, ze wykazalem falsz owego
                twierdzenia.

                Dalej dyskutujac.
                Z perspektywy osoby, ktora Polske odwiedza raz na kilka lat/
                Jezyk potoczny czyli ten zywy zmienia sie w zastraszajacym tempie.
                Pomimo tego, ze moi rodzice sa duzo starsi niz ja ale ich codzienna praca
                (nauczyciele) powoduje bliski kontakt z mlodzieza, ktora ksztaltuje zywy jezyk
                w czasie owych wizyt zajmuje mi zwykle pare dni (conajmniej!!!) by zrozumiec o
                czym mowa.

                Moze i mi sie wydaje ale uwazam, ze moja znajomosc kilku jezykow zdecydowanie
                wybiega poza poziom ktory mozna by okreslic jako biegly (Na kilkadziesiat osob
                ktore pracuja dal mnie jest raptem 2-3 mowiace po angielsku, moj szef native
                speaker zwykle potrzebuje korekty jego mailow, pare lat spedzilem na glebokiej
                Syberii bez najmniejszych problemow wlaczajac sie w zycie lokalnych mieszkancow
                itd itp.

                Oczywiscie, jesli ktos ksztalci sie
                > rownolegle, czyta specjalistyczna i inna literature w dwoch lub wiecej
                jezykach
                > ,
                > to moze zachowac prawidlowa wielojezycznosc, ale to wymaga duzego
                zaangazowania
                > i pracy oraz pewnych uzdolnien,

                I tu nasze opinie krancowo sie roznia.
                Dla mnie wielojezycznosc jest norma a nie wyjatkiem. Moja 3letnia corka
                rozmawia codziennie w 3 jezykach.

                a w dzisiejszych czasach wszystko sie odmienilo
                > ,
                > tzn. wedlug oficjalnej propagandy liczy sie skuteczna komunikacja, a nie jej
                > forma, niestety.

                Ja uwazam, ze to nie jest niestety ale bardzo prawidlowa sytuacja i tak wlasnie
                powinno byc.
                Nie kest to kwestia propagandy ale uzytecznosci znajomosci jezyka. W moim
                przypadku znam sporo osob, ktore serce i dusze wlozyly w nauke chinskiego,
                ktory to jezyk opanowaly do tego stopnia, ze przez telefon nie sposob odroznic
                ich od Chinczykow.

                I co z tego jesli owe osoby nie potrafia sie dogadac w zyciowych sytuacjach.
                Zero praktycznej wartosci,

                Language is just a tool, no more no less.

                Szczesliewgo.......

      • Gość: dafne Re: chyba się utopię.. IP: *.dolsat.pl 29.12.05, 12:23
        a po jakich studiach jesteś?
      • zaholec Re: chyba się utopię.. 29.12.05, 12:52
        Wysyłaj CV do firm handlujących z całym światem. Działy handlu i eksportu
        szukają często takich osób. Handlu można się szybko nauczyć (w zakresie
        podst.), a języki to inna para kaloszy.
        Proponuję na poczatek branżę budowlaną Rockwool, Icopal, Swisspor, Knauf.
        Całkiem inny kierunek to tłumaczenia. Biura rzadko mają zlecenia na język
        chiński ale jak się trafi to "konkurencji praktycznie żadnej"
      • Gość: klo Re: chyba się utopię.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.05, 16:00
        Juz sie chcesz topić? uważasz, że masz taaakie świetne kwalifikacje. ja szukalam
        stalej pracy ponad dwa lata języki: biegle niemiecki, rosyjski, komunikatywnie -
        angielski - wszystko potwierdzone certyfikatami, do tego 2 fakultety,
        administracja i tworzenie baz danych - doswiadczenie i list referencyjny od
        firmy dla ktorej pracowalam na umowe -zlec. To jest dopiero powod do deprechy.
        radze troche pokory ...
        • Gość: klo Re: chyba się utopię.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.05, 16:11
          A co do stypendiow MENiS tez bylam dwa razy po pol roku. I co tez g...z tego
          mialam. Ale w koncu stala robota sie znalazla.
        • korkix78 Re: chyba się utopię.. 29.12.05, 20:13
          Nie rozumie po co to haslo o pokorze.
          Ma takie samo prawo do depresji jak i Ty mialas.
          To nie jest tak,ze tylko ten ktory obiektywnie jest najbardziej pokrzywdzony
          moze czuc sie zle. W ten sposob rozumujac wszyscy Polacy powinni byc
          zobowiazani do bycia szczesliwymi , bo gdzies w Bangladeszu biednych rolnikow
          nie stac na pompy wodne w cenie $25, a gdzies w Urugwaju Swieto jest,jesli ktos
          zlapie kreta na obiad.
          • Gość: klo Re: chyba się utopię.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.05, 20:33
            Piszac o pokorze mialam na mysli to, ze autor tego postu mysli iz jest
            niewiadomo kim, bo sie uczyl i uczyl. A najbardziej irytuje mnie to podkreslanie
            podstaw chinskiego. Cuda na kiju. Teraz jest moda na egzotyczne języki. A poza
            tym na cholere komus chinski. Tak to jest jesli czlowiek uczy sie dla papierka,
            a nie dla wlasnej przyjemnosci. Znam wielu ludzi z owiele lepszymi papierami i
            tez dlluugo szukali pracy. Czesto pracuja w zupelnie innych zawodach niz
            wyuczone. Choc zgadzam sie, ze to chore.
            • szopen_cn Re: chyba się utopię.. 30.12.05, 01:57
              A najbardziej irytuje mnie to podkreslani
              > e
              > podstaw chinskiego. Cuda na kiju. Teraz jest moda na egzotyczne języki. A poza
              > tym na cholere komus chinski.

              Mi tam sie przydaje. Powiem wiecej jest niezbedny.
      • ksiazemaly Re: chyba się utopię.. 30.12.05, 02:11
        A czy Ty sam uwazasz sie za osobe komunikatywna?? Ciekawi mnie jeszcze do ilu
        firm aplikowales i jaki byl odzew (na ilu byles rozmowach kwalif)? Moze
        powinienes zostac np pracownikiem naukowym na uczelni... mysle, ze jest to
        dobre miejsce dla stypendystow.
        • Gość: doktorant Re: chyba się utopię.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.05, 13:34
          Taaaaak, akurat uczelnie czekaja z otwartymi ramionami i etat daja na progu. hihi
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka