Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca czy rodzina?

      • amity Re: Praca czy rodzina? 12.05.06, 10:13
        Czytam tu wypowiedzi pracujących kobiet i jestem zszokowana ich mentalnością.
        Prawie każda mówi tutaj o wyrzutach sumienia związanych z małą ilością czasu
        poświęcaną dzieciom. Czy wy nie widzicie w jakim społeczeństwie żyjemy ?
        Pozwolono nam pracować ale dalej jesteśmy dyskryminowane. Dalej to tylko
        kobieta MA MIEĆ wyrzuty sumienia, że pracuje, goni za karierą - jeśli jednak to
        robi facet to wszyscy go chwalą, jaki to odpowiedzialny mąż i ojciec i nikt mu
        nie wypomina, że spędza z dziećmi bardzo mało czasu.

        A właśnie ktoś powinien zacząć im to wypominać - trzeba zrozumieć, że w związku
        z zawodową pracą kobiet powrót do tradycyjnych ról społecznych już nie jest
        możliwy. Jeśli natomiast kobiety same zgadzają się na taką harówkę na 2
        etatach, nie wymagajac od facetów rówwnego podzialu obowiązków domowych, są
        naprawdę frajerkami.

        Jestem pewna, że gdyby mężczyźni przez wieki byli tak dyskryminowani, jak
        kobiety, teraz nie znosiliby mężnie tego, że domowe zajecia dalej są im
        przypisane jako ICH OBOWIĄZEK, a praca zawodowa to tylko taki lekki dodatek do
        ich domowego kieratu, jak codzienne ugotowanie obiadu, mycie naczyn,
        sprzatanie, pranie. Nie wspominając już o zajmowaniu sie dziećmi. Poza tym nie
        każdą rodzinę (nawet jeśli oboje pracują) stać na niańkę lub gosposię (czy też
        gosposia - znów dyskryminacja - płatna pomoc domową do sprzątania czy
        zajmowania się domem to wciąż kobieta).
        Tak więc uległa zgoda kobiet na zajmowanie się całym domem po poworcie z pracy
        w imię "zagody z naturą" to dalej jest argument dla męskich szowinistów, którzy
        chcą utrawalać stereotyp mężczyzny nie swtorzonego do domowych prac w imię ich
        wygody i tylko ICH wygody. A kobiecina może sobie pracować zawodwo za grosze i
        mieć potem głodową emeryturę, tylko dlatego, żeby jeszcze mogła mieć czas i
        siłę na prowadzenie domu, bo w żadnym wypadku nie moze robić kariery, bo wtedy
        społeczeństwo wymagałoby od niej przyznania się do wyrzutów sumienia.

        Oto prawdziwy obraz równouprawnienia jakiego się doczekaliśmy.
        Podobno żyjemy w XXI wieku. Natomiast mentalnośc więkoszości piszacych tu
        kobiet i mężczyzn wciąż jest jeszcze w wieku XIX. To przerażąjące.
        • Gość: wk Re: Praca czy rodzina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.06, 10:17
          pracowałam i wychowałam dwóch synów na porządnych ludzi, wykształcili się.
          jestem dumna, szkoda,że już nie mam ich przy sobie, wyjechali mi za granicę.
          Płakać się chce.
      • heyticzer Re: Praca czy rodzina? 12.05.06, 10:21
        Nie da sie ukryć,że dzieci to ogromne poświęcenie i nie szans na utrzymanie
        takiego samego standardu życia jak przed ich przyjściem. Zrozumiałem to po 2
        latach, gdy urodziła się nasza druga córeczka i chyba dzieki temu udaje mi się
        uniknąć frustracji. Zarabiamy mniej. ponieważ na zmianę musimy opiekować się
        dziećmi, wakacje - mamy miłe wspomnienienia i odległe plany... Moglibyśmy
        pracowac jak dawniej od 7.00 do 21, ale po co wtedy mieć dzieci? Dla dziadków?
        Bez sensu.
        Piszesz o garach i innych, that's life - a jeśli wyrzucisz telewizor z domu, jak
        w banku masz kilka godzin do zagospodarowania. Pomyśl, ile czasu spędzasz na
        życiu innych (Klany M-jak-milosci inne wypelniacze.)POzdrawaim
        • Gość: Misia A Re: Praca czy rodzina? IP: *.ums.gov.pl 15.05.06, 09:08
          Byłam na wychowawczym przez 6 lat.Mam dwoje dzieci i pracuję zawodowo tylko 8
          godzin dziennie.Komfortowa sytuacja.Moje przemyślenia odnośnie pracy kobiet:
          zarabiając zwykle mniej niż mężczyźni winny mieć krótszy dzień pracy (gdy są
          matkami).Wystarczyła by jedna godzina a łatwiej byłoby zorganizować życie
          rodzinne.Moje młodsze dziecko mimo, że ma już 3,5 roku, tęskni za mną i
          codziennie rano dzwoni,zanim pójdzie z tatą do przedszkola.Ta więź która
          wytworzyła się między nami,kiedy byłam w domu i miałam dla dzieci dużo czasu
          jest dla mnie bezcenna i nie oddałabym jej za żadne pieniądze.
      • Gość: wmi Wspolczesni mezczyzni nie maja latwego zycia. IP: *.sunrise.net 12.05.06, 10:26
        Praca, dom, opieka nad dziecmi, zona, zakupy - to wszystko wypelnia im cale dnie.
        Mozna by powiedziec: przeciez nie wszyscy tak na prawde musza pracowac.

        LOL ?

        No wlasnie. Musza czy nie musza. Pewnie nie musza. Ale z czego zyc ? Co miesiac
        kupa rachunkow do zaplacenia - mieszkanie, przedszkola,ubezpieczenia, prad, ...
        , codzienne wydatki - skad na to wziac, jesli opcja "bogatych rodzicow" nie
        wchodzi w gre ? No pewnie z tej pracy, do ktorej nie trzeba chodzic.

        A czy dzieci zwolnia tatez obowiazkow dlatego, ze pracuje ? Czy beda mniej
        wymagajace ? Czy same beda wstawac rano, same myc zeby ? Same beda sobie
        przygotowywac sniadanie, ubierac sie i wychodzic z domu ? Same beda sobie czytac
        bajki na dobranaco ?

        Jakos slabo to widze, wiec jakaso nie ma wyjscia i trzeba godzic prace i dom.
        Wlasciwie, jesli dodac do tego presje spoleczna, to wlasciwie nie ma wyboru.

        W.
      • Gość: Alka Re: Praca czy rodzina? IP: *.gsw.pl 12.05.06, 10:27
        Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury. Pracuję 10 godzin dzinnie na tzw. etacie.
        Dwoje dzieci w tym jedno malutkie (podrzucane do babci). Do obrobienia mam
        spory dom. Zero pomocy męża i pewnie zaraz usłyszę że to moja wina.
        Znam kilka kobiet wygłaszających podobne farmazony na temat dobrej organizacji
        i możliwości pogodzenia pracy z prowadzeniem domu ale to tylko teoria.
        Jak by szanowna pani padała na pysk o północy ze świadomością że nie zrobiła
        wszystkiego co miała i że za 5 godzin musi wstawać do roboty to by jej głupoty
        z głowy wywietrzały.
        • heyticzer Re: Praca czy rodzina? 12.05.06, 10:33
          To że nie masz żadnej pomocy ze strony męża to nie tylko twoja wina ale i
          ...brak rozsądku. Jeden czlowiek nie ma szan ogrnąc wszystkiego i doprawdy
          można oszaleć mając tyle na glowie. Pogoń"starego" i już
      • choze Żłobki i przedszkola XXI wieczne Sierocińce 12.05.06, 10:41
        Dzieci nie widza od najmlodszych lat swoich rodzico, wychowywane sa przez
        nianki, a pozniej w przedszkolu przez dzieci, bo pani przedszkolanka nie ma
        mozliwosci aby ciagle kontrolowac 20 osobek i tak budzimy sie w wieku 50 lat
        niezauwazajac ze mamy dzieci, a w eiku 60-70 zostajemy sami wyslanie do
        sierocincow bo "dzieci" gotuja nam ten sam los co my im zgotowalismy - oto cala
        prawda o naszych czasach!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Alka Re: Praca czy rodzina? IP: *.gsw.pl 12.05.06, 10:53
        Pogonić "starego" moge tylko na stałe a nie do roboty. Jest właśnie dzieckiem
        niepracującej mamy. Do ślubu był przekonany, że buty myją mu w nocy krasnale, a
        czyste koszule bierze się ze szafy. Ale co tam. Widziały gały co brały, niech
        chodzi w brudnych butach
      • Gość: alipce Re: Praca czy rodzina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.06, 11:15
        witam,
        pogodzenie pracy i wychowanie maleństwa to trud - tego nie mozna kwestionowac!
        czy powrot do pracy jest dokonywany z uwagi na braki w domowym budzecie czy tez
        potrzeba samorealizacji - ta kwestia nie ma znaczenia;

        Osobiście wróciłam do pracy po macieżyńskim i urlopie wyp., gdy córcia miala
        5,5 miesiąca. Miesiąc wcześniej przygotowywałam ją do butelek itp by w żłobku
        nie sprawiała kłopotu i tam też zaczełam ją zawozić już od pierwszego dnia
        powrotu do pracy, pomimo, że mam do dyspozycji moją babcię. Uważam jednak że
        nie można obarczać opieką nad takim malutkim dzieciątkiem starszych osób gdyż
        one nie wnoszą za wiele do rozwoju dziecka (nie kwestionuję ich zaangażowania,
        przywiązania i miłości wobec malucha). Moja mała uwielbia dzieci w złobku i tam
        rekompensuję jej możliwość ich obecności - gdyż nie ma jeszcze rodzeństwa.
        Osobiście wróciłam do nielubianej pracy i o dziwo - podczas pobytu w domu nie
        zmusiłam sie do szukania nowego zakładu a po powrocie do firmy - rozejrzałam
        sie i po 3 tygodniach już sie przeniosłam. Mam dużo energii w nowej pracy,
        którą również przelewam na działania w domu: nadal karmię corke piersią, gotuję
        codziennie świezy obiad zaraz po przyjściu do domu (zakupy duże 1 raz w
        tygodniu), naczynia do zmywarki, czas dla małej aż pojdzie spać, prasowanie i
        TV lub spotkanie z przyjaciółmi. Czy mąż zajmuje sie dzieckiem? oczywiście: on
        bierze chorobowe na małą, przewija ją i karmi gdy mnie nie ma w pobliżu.
        Sprząta okazjonalnie, nie prasuje nie gotuje a jednak bardzo się kochamy i
        kochamy naszą córeczke!

        Rzecz jasna jestem trochę czasem zmeczona czy chora ale wowczas kłade sie
        szybciej z małą i kwita.

        Trochę więcej zaangażowania i chęci do życia drogie Mamy i Tatusiowie!!
        Można więc
      • abc12329 Re: Praca czy rodzina? 12.05.06, 12:16
        Mam 43 lata i dzieci w wieku 16,15,11; przesiedziałam w domu 7 lat, rzeczywiscie
        dzieci na tym skorzystały,ale były to inne czasy jesli chodzi o pracę.
        Prowadziłam międzyczasie jakas małą działalnośc gospodarczą. Po powrocie do
        pracy przeżyłam szok, wiele zmian, no po prostu świat poszedł do przodu.
        Podszkoliłam się(było ciężko-miałam już swoje lata..),ale zaczęłam odnosić sukcesy
        zawodowe.Po 3 latach miałam wypadek w konsekwencji którego straciłam pracę nie z
        powodu niemożliwosci jej wykonywania lecz dlatego, że już jej nie było.
        Przekwalifikowałam sie na zupełnie inną branżę.Dzieci mają się świetnie,uczą się
        wspaniale,są samodzielne,pomagaja bardzo i chociaż na poczatku bardzo ciężko
        przeżyły mój powrót do pracy, dziś widzą że wykształcona mama może dużo więcej.
        Mój mąż jest bardzo zadowolony,że pracuję: mamy więcej kasy,ja nie narzekam na
        siedzenie w domu, jemy co chcemy, czasami zupki chińskie(dzieci kupują sobie
        ulubione obiady w szkole lub w pobliskiej garmażerce i tez szcześliwe, że same
        decydują o jadłospisie),mąż zawsze mi pomagał, bo ja też jak trzeba wymienić
        koła czy zawieść samochód do naprawy to to robię, albo remont w domu.
        Jestem szczęśliwa i zadowolona chociaż praca jest ciężka, trudniejsza od
        poprzedniej.Uważam że każdy powinien pracować bez względu na płeć.
        Chcę wychować moje dzieci(szczególnie córki) tak by mogły być aktywne zawodowo,
        mieć prace gdy np. druga strona ją utraci ponieważ to oboje z mężem
        przerabialiśmy.Chcę powiedzieć ,że praca jest naprawdę ważna szczególnie, że
        dzis jest o wiele atrakcyjniejsza niż 15- 20 lat temu ,gdy ja zaczynałam jako
        mgr historii, a skończyłam jako sprzedawca sprzętu do kompensacji mocy biernej
        i lokalizacji uszkodzeń kabli.Ale naprawdę waro było.
        Zachecam wszystkie stare tak jak ja baby by sie uczyły rozwijały no i powodzenia
        w pracy, a gwarantuję wszystko to waszym rodzinom wyjdzie na dobre.
        Pozdrawiam.
      • bonzee Re: Praca czy rodzina? 12.05.06, 21:14
        Ja naprawde nie rozumiem takich dylematow. Przez ostatnich 6 lat pracowalam dla
        pieciu pracodawcow (w trzech roznych krajach) i nie zdazylo mi sie wyjsc z
        pracy po 19.00 (po 18.00 tez nie czesto sie zdarza). Ale faktem jest, ze od
        9.00 do 17.30 nie mam czasu nawet na przeczytanie poczty prywatnej czy
        wiadomosci na bbc. Jednak w bilansie tygodniowym mam czas na wszystko: rowniez
        na bujne zycie towarzyskie, czeste imprezy, wypady turystyczne. Niedlugo pewnie
        pojawiaja sie dzieci. Jednego jestem pewna: z pracy zawododowej
        (satysfakcjonujacej i interesujacej) w zyciu nie zrezygnuje!
        • Gość: matka Polka Re: Praca czy rodzina? IP: *.server / 82.160.121.* 13.05.06, 19:05
          Jasne, że nie rozumiesz takich dylematów!!! A niby skąd, każda mądra dopóki nie
          pojawią się dzieci, a razem z nimi dylematy!!!
      • Gość: n_itka Re: Praca czy rodzina? IP: *.is.net.pl 13.05.06, 17:58
        a mnie zrobilo sie smutno, bo nie bylam karmiona mlekiem mamy i z wypowiedzi
        pani z artykulu wynika, z emam nizszy iloraz inteligencji i gorszy start i
        zdrowie :/ ...
        na szczescie kompletnie nie ma to pokrycia w rzeczywistosci, skad takie bzdury
        rodza sie w ludzkich glowach, skoro mleko matki owszem jest korzystne dla
        dziecka, ale jeszczenikt nie udowodnil zaleznosci pomiedzy mlekiem spozywanym w
        dziecinstwie a ilorazem inteligencji! niektorzy moim znajomy z lawki pod
        blokiem, ktorzy maja problemy z rozszyfrowaniem rozkladu jazdy autobusow byli
        karmieni mlekiem matki i co im z tego przyszlo? ;)
      • nameja Dlaczego tylko kobiety się o to pyta? 14.05.06, 13:11
        A rolę ojca można pogodzić z pracą? To nie jest u nas żaden problem??
        • Gość: gość Re: Dlaczego tylko kobiety się o to pyta? IP: 82.160.18.* 17.05.06, 00:45
          kobiety powinny mieć prawo wyboru. Najgorsze , że w tym kraju często one same
          sobie tego prawa nie przyznają. KObieta, która z jakiś względów zrezygnuje z
          pracy poza domem często "mobilizowana" jest przez inne zazdroszczące jej osoby
          tej samej płci do przykrych refleksji na temat swojej decyzji. Nie wierzę, że
          każda sfrustrowana , wykończona nadmiarem obowiązków kobieta samorealizuje się
          w pracy. Mam taką jedną znajomą, która opowiada ostatnio takie bzdury - ale ja
          widzę, że ona głównie odczuwa samorealizację plotkująć, opowiadając męskie,
          wulgarne kawały o kobietach (:))), udając, że świetnie bawi się podrywając
          cudzych mężów albo uczestnicząc w pijaństwie do świtu :)). Dziwne, że nie
          potrafi nawet dobrze ukryć swojej zawiści, współczuję jej, ale to przypadek
          beznadziejny
          • Gość: agi56 Re: Dlaczego tylko kobiety się o to pyta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.06, 10:34
            Dziewczyny drogie,

            a zastanawiałyście się nad tym, że praca to też nasze szansa na zachowanie
            niezależności? Oczywiście spytacie jaka niezalezność za 1000 czy 800zł.
            Ale przyszło mi do głowy pytanie? A co jeżeli życie układa się tak , że
            zostajemy same, że nasz wymarzony ON odchodzi, umiera albo z racji przynoszenia
            pieniędzy do domu zaczyna sobie uzurpować prawo do podejmawania za Was decyzji,
            reglamentuje pieniądze itp.... Znam takie przypadki, znam przypdek, w ktorym
            kobieta ma 50 lat jest zdradzana przez męża, on zaciaga długi, pracuje na
            etacie. Ona wychowała w domu 3 dzieci. Nie pracowała oficjalnie, czasami rok ,
            dwa za granicą oczywiście bez umowy , świadczeń.
            Czyli pieniądze swoje miała ale jak teraz chciałaby to wszystko zostawić i
            ułożyć sobie życie to i tak zostanie bez świadczeń, prawa do bezpłatnej opieki
            medycznej, a co najgorsze zostaje jej spłacanie długów męża bo przecież
            wspólnota.
            Praca dla kobiety w dzisiejszych czasach dla mnie to dbanie o własne interesy i
            przyszłość także starość nic innego. Nikt o nas tak nie zadba jak my same.

            Dodam , że mam świetnego męża , robi wszystko to co powiniem robić dorosły
            człowiek, sprząta, gotuje, zarabia, dzielimy się życiem. Sama wychowywałam się
            w domu gdzie była cudna mama , ktora nie pracowała, uczyła nas tego, że
            pracować kobieta powinna. Mieć swoje pieniądze. Zrezygnować z pracy na dwa,
            trzy lata żeby byc z dzieckiem tak ale nikt nie da mi gwarancji , że będę miała
            do czego wrócić dlatego. Za moją pracą stoją takie wartości jak niezalezność,
            samorealizacja tak dziewczyny takie "frazesy" właśnie.
            Rodzina jest dla mnie najważniejsza ja, mąż i nasz mały skarb, jestem taka a
            nie inna równiez dlatego, że moja praca zawodowa układa się dobrze.

            Oczywiście to moje zdanie, szanuje wybory inne, odmienne, rozumiem , że dla
            kogoś moje argumenty nie są słuszne.
            Szanujmy się czy siedzimy w domy i wychowujemy dzieci czy pracujemy i
            wychowujemy dzieci.
            Wybór nalezy do kobiety.


            pozdrawiam ciepło
            Aga

      • Gość: Mamapracującawdom Re: Praca czy rodzina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 16:50
        . A szczęśliwa kobieta, która zapracowała sobie na poczucie własnej wartości,
        więcej da swoim bliskim niż sfrustrowana, zamknięta w domu wbrew swoim
        potrzebom matka. Bo ważna jest nie tylko ilość wspólnie spędzonych godzin, ale
        też ich jakość. I jeszcze jedno: partner pracującej kobiety, patrząc na nią,
        widzi atrakcyjną, zaradną osobę, która właśnie jemu rzuca się z miłością na
        szyję i całuje dzieci.
        TYPOWE puste hasła.
      • Gość: Anula Re: Praca czy rodzina? IP: *.pl / *.net-komp.pl 01.06.06, 18:57
        Warto zastanowić się nad tym, jak sobie radzą samotne matki, które MUSZĄ
        pracować i muszą wychować przyzwoicie dziecko (dzieci). Im nie pomaga nikt. Ich
        życie to jedna wielka szarpanina między wymaganiami w pracy a koniecznością
        spełnienia obowiązku wobec dzieci. Chcą, żeby funkcjonował w miarę normalny
        dom, żeby dzieci wyniosły jakiś wzorzec tego domu. Z drugiej strony -
        dopingowane głodowymi alimentami po rozwodach - miotają się w pracy, chcąc
        zapewnić dzieciom przyzwoity status materialny. Stały dylemat samotnej
        kobiety: mama gotuje w domu obiad czy zarabia na spodnie dla dziecka? Jedziemy
        na rowerach za miasto czy biorę nadgodziny? Brak miejsca na życie osobiste, o
        jakejś tam samorealizacji w ogóle nie ma mowy. Kto nas w to wrobił, pytam się???
      • Gość: Krystyna Re: Praca czy rodzina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.06, 15:24
        Kobieta może pogodzić pracę zawodową z pracą dla rodziny tylko wtedy gdy:
        - ma bogatego męża i może pracować sobie dla przyjemności w domu robiąc byle co
        według uznania;
        - ma wolny ale nie zobowiązujący zawód,
        - ma stanowisko i pieniądze dla sprzątaczek, nianiek i wyżywienie restauracyjne.
        Reszta pań jest notorycznie przemęczona, frustracje wylewa na męża i dzieci,
        starzeje się o 10 lat za szybko, ma załamania nerwowe i napady wściekłości,
        choruje na choroby cywilizacyjne, itd.
      • Gość: Lidka Re: Praca czy rodzina? IP: *.atena.pl / *.atena.pl 06.06.06, 14:55
        Jestem mamą trojaczków - teraz maja 11 miesięcy. Od 3 miesięcy chodze do pracy,
        a dziecmi opiekuje sie moja mama i opiekunka. Wszytsko daje sie dobrze
        zorganizować, pomaga mi mąż i mama bardzo w obowiązkach domowych i przy
        dzieciach. Jest jedno ale.. Ja widzę moje dzieci 3 godziny dziennie. Rano
        przywitanie i butelka i ja do pracy. Po powrocie podwieczorek, trochę zabawy,
        kąpiel i spać. Pozostają weekendy, gdzie trzeba jednak ogarnąć solidniej dom,
        gdzieś pojechać na spacerek, no i zrobić zakupy. Radzimy sobie z tym
        wszystkich, ale moja frustracja jest coraz wieksza. Mam dzieci, ale inne osoby
        przebywaja z nimi więcej niz ja. I wszystko przez to,że trzeba przecież mieć
        kase na te wyjazdy, jedzenie, ubrania, opiekunke itp... Nie dostałam od Panstwa
        pomocy, ani grosza - taki mamy kraj. Chętnie do 3 lat bym popracowała na pół
        etatu, ale nie moge sobie na to pozwolić. A politycy tyle ostatnio mówią na ten
        temat - i nic z tego nie wynika od wielu lat. Prosze porównać jakie warunki dla
        takiej rodziny jak moja miałabym np. w Irlandii?
        • maheda Re: Praca czy rodzina? 06.06.06, 17:38
          Przy jednym dziecku czasu byś miała dla niego tyle samo, ale oczywiście pracy
          (też innych zaangażowanych osób) przy maluchach jest (trzykrotnie) więcej w
          Twoim wypadku.
          Czyli jednak się nie da - wychodzi, że ALBO się wychowuje dzieci, ALBO pracuje.
          Bo jeśli się pracuje, to dziecko wychowuje po prostu kto inny. Żłobek,
          opiekunka, babcia, itd, ale na pewno nie mama.
          Przykre to jest. Tak zupełnie po prostu.
      • Gość: Poletetowa Re: Praca czy rodzina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.06, 14:37
        A ja uważam, że idealna sprawą dla Kobiety jest praca na 1/2 etatu, sama tak
        robię, 1 dzień w pracy się moge realizować, drugi dzien spędzam z dzieckiem,
        mówię Wam rozwiązanie idealne. Sama znalazłam w KP stosowny przepis,
        zaproponowałam szefostwu i się zgodzili, wiem, że nie wszyscy się na to
        godzą,dlatego apeluję do szefów, zatrudniajcie kobiety w niepelnym wymiarze
        godzin, one naprawde są wtedy bardzo efektywnymi pracownikami.
      • Gość: tatusiek Czas i smak kontra wydatek - co sądzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 12:26
        Pani Sobiecka stwierdziła: "A domowy obiad można ugotować z półproduktów -
        zaoszczędzimy sporo czasu, a nie straci na tym smak posiłku."
        Można, psze pani. Ale my z żoną w czasie mizerii finansowej spisywaliśmy z
        kwitków wszystkie wydatki i co wyszło? Że w tygodniach gdy nie mieliśmy czasu na
        gotowanie i żywiliśmy się głównie półproduktami, mrożonkami itp., wydatki na
        żarcie wzrastały o co najmniej 10% . Po prostu większość tych produktów
        (surówki, mrożonki) jest droższa od takich samych ale zrobionych w domu.

        P.S. Trochę stary ten artykuł, z maja...
      • Gość: Grzesio Praca czy rodzina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.06, 18:25
        Ja jestem przeciwny pracy żony,pracuje w hipermarkecie na pełnym etacie własnie
        dostała umowę na 3 lata za 929zł brutto...nie ma jej w domu w weekendy,bo
        pracuje nie możemy sobie zaplanować czegokolwiek ponieważ z dnia na dzień
        dowiaduje się na jaką zmianę pracuje dnia następnego.Takie praktyki powinny być
        karane!To ja zarabiam na utrzymanie rodziny a dodatkowe obowiązki mnie
        przerastają,z pracy wracam wykończony a tu jeszcze obowiązki domowe...Jak tu
        żyć kiedy ona chce pracować?wraca z pracy: mąż ugotował obiadek,odrobił z
        dziećmi zadanie,ułożył je do snu i posprzątał mam już dosyć...
      • kartoffeln_salat Re: Praca czy rodzina? 04.11.06, 22:08
        Co do optymistycznych opinii p. filozof Sobieckiej to powiem z przykładu
        właśnej rodziny.
        Mój mąż to świetny facet, żaden szowinista, ani leń, wszystko by mi zrobił i
        pomógl. Cóż, że go nie ma prawie nigdy w domu, bo pracuje po 14h godzin
        dziennie, a czasem jeszcze dorabia dodatkowo jak sie trafiają prace.
        Ja także pracuję, pełny etat, dojazd so pracy zajmuje mi 40 minut w jedną
        stronę, rzadko kiedy wychodzę po 8h, więc w domku jestem przeważnie o 18.
        Organizacja organizacją, ale mimo wszytko ja wracam wcześniej, i nie mam serca
        mężowi dawać odkurzacza ani też go nękać pierdołami.
        Chciałabym też dorobić, ale musiałabym chyba zacząć brać amfę. Obiad gotuję
        zwykle o 19 na nastepny dzień, zakupy w nocnym, a weekend sprzątanie, pranie,
        wieksze zakupy no bo kiedy???
      • Gość: ewa Praca czy rodzina? IP: *.aster.pl 01.12.06, 17:14
        ja pracuje,studiuje i mam dziecko... to kwestia dobrej organizacji. Nigdy nie
        pozwoliłabym na to by facet mnie utrzymywał bo byłoby mi wstyd . Chce się
        rozwijać i jednocześnie być matką .... kobiety siedzace w domu są nudne...
      • Gość: ewa Re: Praca czy rodzina? IP: *.aster.pl 01.12.06, 17:19
        "I jeszcze jedno: partner pracującej kobiety, patrząc na nią, widzi
        atrakcyjną, zaradną osobę, która właśnie jemu rzuca się z miłością na szyję i
        całuje dzieci."
        A pani Sobieckiej to sie na mózg rzuciło. Ta zaradna osoba to ma ochote
        raczej wymoczyc obolałe nogi, cos zjeść i mieć święty spokój, a nie tylko
        seks i seks.

        Tobie chyba na mózg rzuciło! Jak byłam w domu to chodzilam ubrana w byle co i
        byłam o niebo bardziej zmeczona (psychicznie) teraz wrocilam do pracy i jestem
        na wysokich obrotach....nogi moze i mnie bola nie raz , ale na sex mam zawsze
        ochote hehe...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka