Gość: hana
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.02.07, 22:05
Dostałam prace jako Asystentka Prezesa Zarządu w firmie
informatyczno-autowatycznej.Dzieniny kompletnie nie znam bo sama mam tytuł mgr
filozofii. Ale to mnie ów Prezes wybrał, więc się cieszyłam. Powiedział mi że
osoba która dotychczas zajmowała to stanowisko będzie jeszcze pracować przez 2
mies więc spokojnie dowiem się co i jak bo na początku rozmowy powiedziałam
owemu Prezesowi że to moja pierwsza praca i nie mam doświadczenia. i efekt
jest taki:Wczoraj przychodze do pracy pierwszy raz osby która miała mi to
tłumaczyc nie ma bo jest na zwolnieniu i pojawia się na godz i rzuca mi
hasłami z ksiegowości których ja totalnie nierozumiem a ona o tym wie bo wie
ze nie mam zadnego doświadczenia!i idzie do domu.Pózniej przychodzi prezes i
zaczyna tłumaczyc jednej osobie nowy program do wystawiania faktur i każe mi
sie przyglądać co robie przez bite 6 h.Dziś przychodzę nie ma prezesa i tej
kobity co miała mi to wszystko wytłumaczyć tel dzwoni ja nawet niewiem jak sie
przełancza rozmowy bo nikt mi nie powiedział nie pokazał.Og,ólnie rzecz
ujmując kobita która miała mnie w to wszystko wdrożyć nie ma zamiaru tego
robić i ma do mnie totalnie negatywny stosunek tak jakbym ją wygryzła z pracy
a to ona z niej zrezygnowała bo sie przeprowadza. Czy praca Asystentki
obejmuje równiez sprawy faktur rozliczen itp? Nie poinformowano mnie o tym na
rozmowie a ja tez nie ukrywałam że nie mam doścwiadczenia i mówiłam wprost. Co
wtej sytuacji powinnam zrobic bo troche mnie to przerasta ach jak na poczatek