Gość: eva
IP: *.chello.pl
18.06.09, 18:05
Szukam pracy "dopiero" od pół roku, w tym czasie studiuje (podyplomówka),
zrobiłam kursy i szkolenia na własny koszt, w UP nie było dla mnie żadnej
pomocy po za "szkoleniem z praw i obowiązków bezrobotnego", odbyłam bezpłatna
praktykę, którą też bez pomocy UP sobie zorganizowałam.szukałam pracy w
zawodzie, w obsłudze klienta z powodu doświadczenia w tej dziedzinie, w
galeriach handlowych i zawsze albo brak doświadczenia jest przeszkodą albo mam
"zbyt wysokie kwalifikacje", wynika z tego, że najlepiej nie zamieszczać w cv
podyplomowych studiów które skończę właśnie wsadzić sobie 4 tys na nie wydane
wiadomo gdzie....znajomości nie posiadam, tatusia dyrektora, cioci w kadrach
nie mam.moje pytanie brzmi jak bardzo poniżyliście się żeby mieć pracę i
opłacać rachunki, życie?czy są wśród was osoby, które świadomie wykreśliły
kwalifikacje i pracują w przysłowiowym mc donaldzie?(nie mam na myśli tego, że
to wstyd tylko konieczności pracy tam mimo kwalifikacji w innym zawodzie),
proszę o szczere wypowiedzi, ponieważ odnoszę wrażenie, czytając forum,
rozmawiając z ludźmi na kursach, że wszyscy gadają o tym a nikt tego na prawdę
nie robi, nikt nie idzie "sprzątać" albo "smażyć kotletów"tylko czeka ciągle
na "coś lepszego"....