on-na
08.07.09, 11:40
MOja koleżanka zmieniła pracę - po iluś miesiącach pracy w drogerii
przeszła do b. dużej perfumerii w WArszawie. Szok. Większość
zatrudnionych - ludzie spoza W-wy, którzy mocno boją się podskoczyć
pani manager.
Do normy należą sytuacje, kiedy pani manager na zapleczu, w
obecności innych osób z zespołu ochrzania pracownika, który jej
akurat podpadł, używając przy tym mocno niecenzuralnych słów,
trzepie po głowie pracownika pllikiem pism, które akurat trzyma w
ręku, czy wykręca pracownicy rękę. Wszystko to + tekst, że jak sie
nie podoba to won, szukac pracy gdzie indziej. Otóż moja koleżanka
jest JEDYNĄ osobą, która powiedziała głośno, że takie zachowanie
uważa za niedopuszczalne i ze to normalny mobbing. NIKT z zespołu
pani manager nei podskoczy, a koleżance kilka osób po cichutku
powiedziało, żeby nie liczyła na przedłużenie umowy, bo z panią
manager nikt nie wygra, to dobra znajoma jakiegoś tam szefa i
niezatapialna osoba jednym słowem. A na pracy w stolicy każdemu
zależy, więc nikt jej nie podskoczy.
Ludzie, dlaczego zespół pozwala soba tak pomiatać?
Koleżanka stwierdziła, że to chore klimaty i jeśli babsko będzie tam
nadal managerem, to ona szuka pracy gdzie indziej, nie ma zamiaru
pracować z kapo.
OK, można zmienić pracę ale to nie zmieni faktu, ze ta chora manager
będzie tam nadal wyżywać się na ludziach. Jak to ukrócić?