Odnalazlam swoj watek z listopada 2006 roku, gdzie pytalam czy
uciekac czy przeczekac :"tak mysle i mysle i sama juz nie wiem. czy
to kompletnie do niczego uklad:
ja: 30.08.1980
on: 10.07.1980
z gory dziekuje za ewentualna (p)odpowiedz

"
Natomiast widze, ze kompletnie zapomnialam podziekowac Panu
Januszowi za odpowiedz, co czynie teraz
niestety sytuacja u mnie koszmarna, nigdy sie z tego nie wyplatam.
nie potrafie zyc bez, a z nie mam szans. chyba nie nie pozbieram
nigdy, nawet nie wiedzialam, ze to juz tyle czasu...
czy widac jakies szanse ze za jakis czas cokolwiek sie ulozy w tej
czy innej relacji??
pozdrawiam