Dodaj do ulubionych

słynni birczanie

19.10.04, 16:40
Zapraszam do wpisywania Waszych propozycji
Obserwuj wątek
    • darino Jan Baraś-Komski 19.10.04, 16:48
      Urodził się w Birczy w 1915 roku. W 1939 roku ukończył Akademię Sztuk Pięknych
      w Krakowie. Działał w ruchu oporu. Zatrzymany podczas ucieczki na Węgry na
      granicy słowackiej, został wysłany do Auschwitz. Uciekł z obozu, po pewnym
      czasie został zatrzymany po raz drugi, uwięziony w więzieniu na Montelupich w
      Krakowie i następnie wysłany powtórnie do Auschwitz.
      Został wyzwolony przez wojska amerykanskie w czasie ewakuacji obozu i wyjechał
      do Stanów Zjednoczonych.
      Jest tam dość znanym malarzem.
    • darino Stefania Podgórska 11.11.04, 14:15
      Urodzona w Lipie (przysiółek Kuzie) w 1925 roku. W czasie wojny pracowała w
      Przemyślu. Podczas okupacji niemieckiej ukryła w schowku na strychu swojego
      domu 13 Żydów - wszyscy dotrwali do wyzwolenia. Po wojnie wyemigrowała do USA.
      W 1979 roku została odznaczona medalem "Sprawiedliwy wśród narodów świata".
    • darino Grzegorz Jankowski 11.11.04, 14:30
      Urodził się w Cisowej. W czasie wojny był komendantem posterunku policji
      ukraińskiej w Olszanach. Z całym posterunkiem zdezerterował w 1943 roku do
      lasu, tworząc sotnię UPA U-7 i przyjmując pseudonim "Łastiwka". Większość
      żołnierzy tej sotni pochodziła z Cisowej, dlatego Cisowa była jedną z
      pierwszych wsi na Pogórzu Przemyskim wysiedlonych na Ukrainę już w 1945 roku.
      podczas wysiedlania wojsko polskie spaliło większość gospodarstw (ponad 200) i
      zabiło 19 osób cywilnych, w tym kilkoro dzieci.
      Sotnia U-7 była jedną z lepszych jednostek UPA, prowadziła i ochraniała szkołę
      podoficerską.
      "Łastiwka" zginął 3 czerwca 1947, przebijając się przez pierścień okrążenia
      koło Leszczawy, jednak jego oddział wraz z sotniami "Burłaka" i "Kryłacza"
      przerwał okrążenie. Straty UPA wyniosły 18 osób, Wojska Polskiego 16 osób.
      • holejnik Re: Grzegorz Jankowski 11.11.04, 18:45
        Witam, niestety nie znam słynnych mieszkańców tej wspaniałej miejscowości, w
        tym miejscu pragnę wspomnieć tylko swojego teścia Józefa Zwierzyńskiego -
        wspaniałego człowieka, mieszkającego w Kamienej Górce, k. Birczy.
    • darino Luiza Dobrzyńska - Rybicka 03.12.04, 14:57
      Urodziła się 19 listopada 1870 roku w Brzeżawie w rodzinie szlacheckiej (w
      Brzeżawie był zaścianek szlachty zagrodowej liczący kilkanaście osób). Jej
      ojcem był Ludwik Dobrzyński z Brzeżawy.
      Studiowała w Louvin (Belgia), Paryżu i Oxfordzie. Doktorat z filozofii uzyskała
      w Zurichu. Była profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Poznańskiego. W latach
      1892 - 1903 nauczała nielegalnie języka polskiego w szkole w Kaliszu (w zaborze
      pruskim). Walczyła w zaborze pruskim o odzyskanie niepodległośći przez Polskę.
        • upowiec Re: Julian Gbur z Brzeżawy 28.05.05, 21:36
          Bp Julian Gbur - biskup pomocniczy archieparchii lwowskiej

          Drogi Księże Biskupie, Drodzy Bracia w Biskupstwie, Szanowne Panie i
          Panowie,

          Jestem pod wrażeniem uroczystości, jaką przeżyliśmy w katedrze, pełnej
          poezji i Ducha Bożego. I właściwie uważam, że już nie powinienem mówić, bo to,
          co powiem, nie będzie tak piękne, jak zostało powiedziane przez Księdza
          Biskupa, jak i Księdza Arcybiskupa i innych. Nie powinienem mówić, ale w Biblii
          jest napisane, że jak dzieci przestaną śpiewać Hosanna, to kamienie będą mówić.
          Jestem więc zobowiązany zabrać słowo i wyrazić serdeczne podziękowanie
          Kościołowi Lubelskiemu w ogólności. Bo jest to Kościół najbliższy Lwowa, bo tam
          jest metropolia i w Lublinie jest metropolia. I w tej chwili my sobie nie
          wyobrażamy życia religijnego, w tym i naukowego, bez metropolii lubelskiej.
          Żeby długo nie mówić, wystarczy powiedzieć, że w tej chwili prawie wszyscy
          profesorowie, którzy wykadają w Klubie Inteligencji Katolickiej, są z Lublina.
          Pobiera tam naukę ponad 500 osób. Otóż Lublin kształci nam inteligencję
          katolicką. Nie wyobrażamy sobie seminarium i życia kapłanów bez seminarium
          lubelskiego. Pierwsi, którzy ukończyli tutaj studia, pracują z wielkim
          sukcesem. I właśnie Lublin jest najlepszym chyba przykładem tego Koś-cioła
          Powszechnego, ogólnoludzkiego. Ja muszę się przyznać, że księża, którzy wracają
          z Lublina do Lwowa, są bardziej wschodnimi księżmi, niż ci, którzy pobierali
          naukę nawet w prawosławnych seminariach, czy u nas w Rudnie. Jest to dowód, że
          nie zatracają ducha wschodniego, mimo iż pobierają tutaj teologię w wydaniu
          łacińskim. Jest to właśnie przykład, że można w łacińskim seminarium
          wykształcić księży wschodnich w ścisłym tego słowa znaczeniu. Na ręce Księży
          Arcybis-kupów Bolesława i Józefa chciałbym złożyć podziękowanie za wkład w
          odbudowywanie struktur Kościoła i religijności na Ukrainie. Ja wiem, że to jest
          kłopot dla was, ale co się rodzi bez kłopotów. W imieniu Księdza Kardynała,
          naszej Hierarchii, w imieniu Synodu Księży Biskupów Ukrainy składam serdeczne
          Bóg zapłać. A od siebie życzę, by ta miłość, jaka jest dzisiaj okazana Tobie,
          Księże Biskupie, trwała przynajmniej aż do końca życia, a nawet i wiecznie.
          Niech Bóg błogosławi. Będziemy o Was pamiętać.

          www.kuria.lublin.pl/biskup/mieczyslaw/swiecenia/04.HTM#Gbur
          • upowiec werbista - biskup Julian Gbur 28.05.05, 21:39
            Księża Werbiści w Polsce

            W Polsce werbiści prowadzą kilkanaście Parafii, wydawnictwo “Verbinum” w
            Warszawie, drukarnię w Górnej Grupie, Liceum Ogólnokształcące w Laskowicach,
            szkołę języków Nysie, Muzea Misyjno — Etnograficzne
            w Pieniężnie, Laskowicach, Górnej Grupie i Nysie. Prowadzą Seminarium Misyjne
            kształcące misjonarzy
            — w Pieniężnie, na Warmii, które jest częścią składową Wydziału teologicznego
            Uniwersytetu Warmińsko
            — Mazurskiego w Olsztynie.

            Są zaangażowani jako profesorowie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskiem (KUL),
            na katolickim Uniwersytecie im. Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Ponadto
            prowadzą działalność rekolekcyjną i są zaangażowani w dialogu ekumenicznym i
            międzyreligijnym.

            Czołowymi postaciami spośród polskich werbistów są męczennicy obozów
            koncentracyjnych II Wojny Światowej, wśród nich czterech błogosławionych:
            o.Ludwik Mzyk, o. Stanisław Kubista, o. Alojzy Liguda i brat Bolesław
            Frąckowiak; spośród żyjących kandydat do pokojowej nagrody Nobla, pracujący od
            50 — ciu lat na misjach w Indiach wśród trędowatych, o. Marian Żelazek.;
            pierwszy biskup z Polski, absolwent seminarium w Pieniężnie, arcybiskup
            diecezji Madang w Papui Nowej Gwinei, Wilhelm Kurtz; biskup Obrządku
            Wschodniego, ordynariusz diecezji Stryj na Ukrainie, Julian Gbur oraz biskup
            wygnaniec , budowniczy fundamentu Kościoła Katolickiego na Syberii w Irkucku
            nad Bajkałem, budowniczy Katedry biskupiej, Jerzy Mazur. Dzisiaj biskup
            diecezji w Ełku.

            Werbiści wydają wiele książek o charakterze misyjnym i religioznawczym oraz
            czasopisma tj.:“Misjonarz”, “Nurt”, “Animator“ i “Image”. Prowadzą także
            audycje radiowe w Radio Maryja i Radio Watykan. Są producentami filmów o
            tematyce misyjnej. Wiele z nich było prezentowanych w polskiej telewizji.

            www.fundacja.cso.pl/werbisci/polska.htm
    • upowiec Julian Stanczak 03.12.04, 18:28
      Urodził się w 1928 roku w Borownicy w gospodarstwie swoich dziadków. Został
      wraz z całą rodziną aresztowany przez Sowietów w 1940 roku i wywieziony na
      Syberię.Po wojnie uciekli z Sowietów do Afryki. Tak więc młodość spędził Julian
      w Ugandzie. Tam też pobierał pierwsze lekcje rysunku i tam też miał pierwszą
      wystawę w Nairobi (Kenia).
      W 1949 roku rodzina emigruje do Wielkiej Brytanii. Tam rozpoczyna studia na
      Politechnice w Londynie.
      W 1950 roku rodzina wyjeżdża do USA. Julian studiuje w Cleveland Art Institute
      (kończy w 1954 roku). Następnie studiuje w Yale i tam uzyskuje tytuł Master of
      Art Sciences.
      W 1964 roku zostaje profesorem malarstwa w Cleveland Art Institute, w Cleveland
      (Ohio) mieszka do tej pory.
      Jest znanym w USA malarzem.
        • upowiec pytanie do Besalela ! 21.03.05, 13:30
          Na stronie Dobrej (link jest kilka postów niżej), znalazłem Dobrzankę wpisaną
          jako jeden z przysiółków Dobrej. Czy chodzi o inną Dobrzankę, czy o tą samą ?
          Nazwiska Dobrzyńskich raczej sugerują że to ta sama ?
          • besalel Re: pytanie do Besalela ! 21.03.05, 18:00
            Napewno chodzi o inną. Dobra wraz przysiółkami znajduje się na prawobrzeżu Sanu
            nieopodal Mrzygłoda i Ulucza. Dobrzanka zaś znajduje się około 4 km od Malawy
            leżącej po lewej stronie drogi do Lipy i Żohatyna i graniczy poprzez górę zwaną
            Capur z Brzeżawą.
          • darino dwie Dobrzanki ! 22.03.05, 01:41
            Zerknąłem na mapę Pogórza Przemyskiego i znalazłem dwie Dobrzanki - jedna to
            rzeczywiście przysiółek Dobrej (w dół biegu Sanu), a druga to nasza gminna
            Dobrzanka. Odległość między nimi w linii prostej - około 6 km.
            Nazwy obu na pewno pochodzą od bardzo licznej rodziny szlachty zaściankowej
            Dobrzyńskich vel Dobrzańskich.
    • upowiec Jov Boreckyj 28.05.05, 15:25
      Był prawosławnym metropolitą kijowskim w latach 1620-1631. Jego rodzina
      pochodziła z Birczy.
      www.encyclopediaofukraine.com/pages/B/O/BoretskyYov.htm
      • upowiec Job Boretsky 28.05.05, 20:10
        To inna nazwa jego nazwiska - urodził się w 1560 roku w Birczy w rodzinie
        bogatego mieszczanina Mateusza.
        www.lemko.org/rusyn/vavrik.html
        • upowiec Hiob Borecki 28.05.05, 20:54
          Z książki Natalii Jakowenko "Historia Ukrainy do końca XVIII wieku" :
          "Istniała natomiast w pobliżu siła, dość bliska Kijowianom, którzy już od końca
          XVI wieku w trudnych przypadkach zwracali się do niej o pomoc - Sicz Zaporoska.
          Ogniwem łączącym kijowskich hierarchów i Kozaków staje się od 1616 roku
          Klasztor Trechtymirowski, położony na niedostępnych urwiskach w pobliżu
          Kaniowa. Na jego czele stał książę Ezechiel Bułyha-Kurcewicz, człowiek
          zdecydowany, wpływowy, o europejskim wykształceniu.
          Klasztor, mający status "wojskowego zaporoskiego", tradycyjnie był nie tyle
          ośrodkiem religijnym, ile kozacką rezydencją na granicy między "włościami"
          i "Niżem".
          Tu przechowywano wojskowy skarbiec, symbole władzy hetmańskiej i arsenał, tu
          zbierały się rady starszyzny, działał szpital dla starych i rannych Zaporożców.
          Po objęciu rządów w Trechtymirowie przez Kurcewicza, "swojego człowieka" w
          kijowskich kręgach intelektualnych, kozacka świątynia staje się pośrednikiem
          między Siczą i Kijowem, miejscem, w którym kijowscy mnisi spotykali się z
          kozackimi watażkami, wpływając na kozackie głowy i kreśląc plany wspólnych
          działań. To właśnie w Trechtymirowie, dzięki księciu Kurcewiczowi rozpoczęło
          się świadome włączanie Kozaków do religijnych, a szerzej - społecznych potrzeb
          Rusi.
          Taki właśnie układ sił sprawił, że kijowskie koła cerkiewne w porozumieniu z
          hetmanem Sahajdacznym i starszyzną kozacką odważyły się na ryzykowny krok. W
          marcu 1620 roku w drodze powrotnej z Moskwy przybył do Kijowa patriarcha
          jerozolimski Teofan, uroczyście powitany przez członków bractwa, duchowieństwo
          i Kozaków. Pod koniec lata w Klasztorze Kijowsko-Pieczerskim odbył się zjazd, w
          którym udział wzięła szlachta, mieszczanie i Kozacy. Jego uczestnicy zwrócili
          się do patriarchy z prośbą o wyświęcenie prawosławnych hierarchów w miejsce
          unickich i przywrócenie tym samym nominalnie nie istniejącej kijowskiej
          metropolii prawosławnej. Patriarcha wahał się w obawie przed "królem i
          Lachami", ale ostatecznie w październiku 1620 roku, nocą, w brackiej cerkwi, w
          rzemieślniczej dzielnicy Padół odbyło się potajemne ustanowienie hierarchów,
          przeprowadzone przy szczelnie zasłoniętych oknach aby nawet światło nie
          zwróciło uwagi osób postronnych.
          W takich oto niezwykłych warunkach Teofan wyświęcił Hioba Boreckiego na
          metropolitę kijowskiego, Melecjusza Smotryckiego na arcybiskupa połockiego,
          Izajasza Kopińskiego na władykę przemyskiego.
          Tak oto prawosławny episkopt został przywrócony. Pozostawało najtrudniejsze:
          wywalczyć jego oficjalne uznanie, ponieważ zgodnie z prawem i tradycją, tylko
          król mógł zatwierdzić hierarchów na ich "duchownych włościach" (beneficjach)."
          • upowiec Hiob Borecki cz. II 28.05.05, 21:24
            "Od potajemnego wyświęcenia hierarchów do śmierci Zygmunta III, która położyła
            kres długotrwałej wojnie króla-katolika z jego prawosławnymi poddanymi minęła
            12 lat, wypełnionych sejmową walką. Wybuchła ona z nową siłą, a towarzyszyły
            jej ostre słowne batalie obrońców i przeciwników kijowskich działań. I jedno, i
            drugie poszłoby na marne, podobnie jak wszystkie wcześniejsze wysiłki, gdyby
            zza pleców Hioba Boreckiego, prawosławnego metropolity kijowskiego, i nowo
            ustanowionych hierarchów od czasu do czasu nie pobłyskiwała kozacka szabla,
            przypominając, kto objął opiekę nad nielegalnie przywróconą metropolią.
            Borecki w ogóle nie wyjeżdżał z Kijowa, czując się całkowicie bezpieczny pod
            kozacką ochroną. Co więcej, w tym samym 1621 roku ogłosił publiczny protest
            (Protestację), oskarżając króla i rząd o pogwałcenie praw narodu ruskiego i
            niezgodne z prawem wspieranie odstępców-unitów, którzy "naruszają pokój święty,
            rujnują dawną miłość i zgodęmiędzy Polakami i Rusią".
            (...) Śmierć starego króla Zygmunta III przyniosła gruntowne zmiany. Uchwalone
            na sejmie elekcyjnym w 1632 roku "Puncta uspokojenia obywatelów koronnych i W.
            Ks. Litewskiego narodu ruskiego w religii greckiej będących przez
            Najjaśniejszego KJM Szwedzkiego Władysława pierwszego", potwierdzone patentem
            nowo wybranego króla Władysława IV z 14 marca 1633 roku zatwierdziły to, co już
            bez królewskiego przywileju zostało zdobyte przez sejmowy opór szlachty,
            opozycję mieszczańską i wreszcie kozackie szable. Próba sił odbyła się, i Ruś
            wyszła z niej przemieniona, postrzegając samą siebie jako trzecią siłę w
            Rzeczpospolitej "dwojga narodów"."
      • upowiec Borecki a Konaszewicz 28.05.05, 21:28
        Podejrzewam, że metropolita Borecki i hetman Konaszewicz-Sahajdaczny znali się
        jeszcze z ziemi przemyskiej, z której obaj pochodzili.
        Różnica wieku między nimi wynosiła 17-18 lat.
    • upowiec Stepan Stebelski - "Chrin" 05.06.05, 16:20
      Przed wojną był nauczycielem w Leszczawie Górnej, potem kierownikiem szkoły w
      Kuźminie. W czasie wojny został dowódcą sotni UPA - brał udział między innymi w
      bitwie z Sowietami pod Leszczawą Górną.
      www.infoukes.com/upa/series01/sum30.html
      • sosna2007 Re: Stepan Stebelski - "Chrin" 12.12.06, 20:03
        Prawda jest taka, że był on jedynie "słynnym" zbrodniarzem UPA,pseudonim Chrin,
        zwykłą hieną i mordercą. "Odznaczył" się jedynie szczególnym okrucieństwem w
        stosunku do bezbronnej ludności polskiej i nieprzychylnej UPA ludności
        pochodzenia ukraińskiego. Pod osłoną nocy napadał na okoliczne wsie. Rabował,
        palił i mordował, najchętniej kobiety i dzieci i bezbronnych starców. I słynął z
        tego, że w zamroczeniu alkoholowym, ponieważ był alkoholikiem i nigdy nie
        trzeźwiał, swoje ofiary najchętniej przecinał żywcem piłą, a mężczyznom
        własnoręcznie wyrywał genitalia i chełpił się tym przed swoimi "chłopcami" z
        sotni, którzy wiernie starali się mu dorównać. Taki był "słynny" Stepan
        Stebelski. I nie pochodził on z terenów przedwojennej Birczy. Przyjechał tutaj
        se wschodnich terenów, przymilał się do ludzi, starał się wzbudzić ich zaufanie,
        zapewne był bardzo "zainteresowany i zatroskany" o miejscową społeczność i
        zapewne w ukryciu, już od początku swojego pobytu u nas, robił listy rodzin
        polskich, które w pierwszej kolejności zamierzał wymordować. Dobrze też
        współpracował w swoim czasie z hitlerowskim okupantami. Ożenił się w Kużminie, a
        później "odwdzięczył" się stokrotnie za życzliwość, którą mu tutaj okazano -
        paląc, rabując i mordując.
        Taki był "słynny" zbrodniarz, morderca i podpalacz Stepan Stebelski. Pamiętają
        go starzy ludzie w Kużminie do dzisiaj i na samo wspomnienie włos im się jeży na
        głowie. Ale upowiec /cóż za "wspaniały" i ile mówiący o osobie pseudonim/ wie
        lepiej. On zapewne również zaszczycił nas swoją osobą w jakimś, z góry
        określonym, celu.
        • mister1 Re: Stepan Stebelski - "Chrin" - Wikipedia 13.12.06, 12:12
          Stepan Stebelski (Степан Стебельський) — Chrin, nauczyciel, członek OUN,
          dowódca UPA.

          Urodzony 18 października 1914 w wsi Hołyń koło Kałusza. Przed wojną pracował
          jako nauczyciel w Leszczawie Górnej, w czasie wojny był dyrektorem szkoły w
          Kuźminie, tam też się ożenił.

          Od czerwca 1944 w UPA, dowódca czoty w sotni "Chomy". 28 października 1944 jego
          czota brała udział w największej na ziemiach polskich bitwie pomiędzy wojskami
          sowieckimi a UPA (koło Leszczawy Górnej). Wsławił się w tej bitwie odwagą
          niszcząc jeden czołg sowiecki. Został jednak ranny w obie ręce - jedna
          pozostała bezwładną.

          Wiosną 1945 zorganizował i objął dowództwo sotni (zwanej "łemkowską") w
          kureniu "Rena". Dowodzona przez niego sotnia brała udział w zasadzce na
          generała Karola Świerczewskiego pod Jabłonkami.

          "Chrin" m.in. kazał stracić 30 wziętych do niewoli żołnierzy WP w odwiecie za
          spalenie swojego szpitala na Chryszczatej, jeńców wówczas rozstrzelano.

          29 czerwca 1947 jego sotnia przebiła się w rejonie Sianek na terytorium
          sowieckie, a on sam został dowódcą 24 Odcinka Taktycznego "Makiwka". Został
          wtedy odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi I klasy. Cieszył się znacznym
          poważaniem wśród swoich podwładnych i miejscowej ludności łemkowskiej.

          10 września 1948 sotnia "Chrina" została rozformowana, a żołnierze przeniesieni
          do innych jednostek. "Chrin" pozostał dowódcą 24 OT "Makiwka".

          3 września 1949 roku rozkazem Naczelnego Dowódcy UPA rozformowano wszystkie
          pozostałe sotnie i włączono w struktury podziemia, a "Chrina" wysłano na Zachód.

          Zginął 9 września 1949 w rejonie wsi Pohorilce w zachodniej Czechosłowacji,
          przeprowadzając grupę kurierów UHWR z Monachium na sowiecką Ukrainę, w czasie
          walki z wojskiem czechosłowackim. Niektóre źródła podają, że nie zginął w
          Czechosłowacji, lecz że został zatrzymany i przekazany władzom polskim, i tutaj
          skazany na karę śmierci.

          W roku 1961 postać Chrina w filmie ( "Luny w Bieszczadach" zagral niedawno
          zmarly Leon Niemczyk.

          Tyle i nim Wikipedia
    • charity Franciszek Ryzner 13.06.05, 16:57
      Czy słynni znaczy również ważni dla mieszkańców? Jeśli tak to proponuję Pana
      Franciszka Ryznera. Lekarza, który poświęcił mieszkańcom tej gminy najlepsze
      lata swego życia. Niósł pomoc zawsze i każdemu - niezależnie od "ciężaru jego
      portfela". Myślę, że stosownym będzie nazwanie go filantropem.Ponadto entomolog-
      kolekcjoner. Niestety, jak wszyscy wielcy ludzie, niedoceniony przez sobie
      współczesnych.Są błędy, których już nie da się naprawić.... Dziękujemy Panie
      Franciszku...
      • darino bogactwo powołań ! 25.09.05, 02:52
        Ziemia birczańska, jak naliczyłem, wydała na świat jednego prawosławnego
        metropolitę kijowskiego, co najmniej dwóch władyków przemyskich (Boreckich) i
        dwóch biskupów greckokatolickich !
        • besalel Re: bogactwo powołań ! 25.09.05, 07:57
          Nie wiem dlaczego, mimo moich wcześniejszych inforamcji, nie jest wspomniany
          także prezbiter naczelny Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce, wywodzący się
          także z ziemi birczańskiej? Mam nadzieję, że jest to tylko przeoczenie .. . ?
          • darino do Besalela ! 25.09.05, 09:01
            To moje przeoczenie, za co przepraszam, ale tylko częściowo :)))
            Nie otrzymałem wszystkich danych - w tym nazwisk :
            "Niektórzy brzeżawianie pełnili albo pełnią ważne i odpowiedzialne funkcje w
            Kościele Zielonoświątkowym w Polsce. Wychowanek tegoż zboru był w latach 1987 –
            2000 Naczelnym Prezbiterem Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce( urząd podobny
            do urzędu kardynała) a także członkiem Prezydium Kościoła Zielonoświątkowego w
            Europie. Podczas jego urzędowania i przy wydatnym jego staraniu Kościół uzyskał
            rejestrację na mocy Ustawy o Kościele Zielonoświątkowym uchwaloną przez Sejm i
            Senat RP.
            Inni są pastorami tegoż Kościoła. Pastor jednego z największych zborów
            ewangelicznych w Polsce, a mianowicie zboru „Filadelfia” w Bielsku-Białej
            pochodzi z Brzeżawy. Także pastor zboru w Oświęcimiu jest rodem z Brzeżawy.
            Oprócz tego były pastor zboru polonijnego w Edmonton (Kanada) i Vineland (USA)
            pochodzili z Brzeżawy.
            Ciekawym szczegółem jest także fakt, że aktualny pastor zboru w Brzeżawie jest
            najstarszym i najdłużej swój urząd sprawującym pastorem wśród pastorów Kościoła
            Zielonoświątkowego w Polsce."
            Dlatego proszę o podanie nazwisk, albo ewentualnie o samodzielne ich
            opublikowanie w tym wątku :)
            Na pewno nie było moja intencją umniejszenie ich dorobku !
            • upowiec pastor Michał Hydzik 29.09.05, 16:49
              Zagadka nie dawała mi spokoju. Szukałem, szukałem i ... znalazłem !
              "Pastor Michał Hydzik- historia służby.

              Pastor Michał Hydzik (12.2000 - nadal)

              Po raz pierwszy o Zborze w Wapienicy (później w Bielsku -Białej) usłyszałem w
              roku 1964. Mieszkałem wówczas w Brzeżawie i udzielałem się w tamtejszym Zborze.
              Dość częstym gościem bywał u nas w owym czasie, prezbiter Władysław Sosulski z
              Krakowa. I pamiętam, że w jednej z rozmów wspominał o mającym się odbyć kursie
              młodzieżowym latem roku 1964 właśnie w Wapienicy. Zachęcony, zdecydowałem się
              wziąć w nim udział, oczywiście, nie spodziewałem się, że pobyt na nim zwiąże
              mnie z tym Zborem na wiele lat mojego życia. Na kursie tym bowiem, spotkałem
              przyszłą moją żonę, a to spowodowało, że latem 1966 roku zamieszkałem już na
              stałe w Bielsku-Białej, stając się jednocześnie członkiem Zboru w Wapienicy.

              Początkowo przez okres 2-3 lat pracowałem wśród dzieci, prowadząc nauczanie,
              oraz organizując kolonie letnie. Później, starsi zboru powierzyli mi
              liderowanie grupie młodzieżowej. Pracując z młodzieżą organizowałem wyjazdy
              misyjne w różne miejsca Polski. Niebawem, kierownictwo okręgu powierzyło mi
              odpowiedzialność za pracę młodzieżową w Okręgu Śląska - Cieszyńskiego.

              W roku 1977 ówczesny prezbiter Stanowczych Chrześcijan oddelegował mnie do
              pracy na stanowisku pastora Zboru w Ustroniu. Przez 10 lat usługiwałem temu
              Zborowi. Przeżyłem w tym Zborze wiele błogosławionych doświadczeń. Dostąpiliśmy
              poruszenia duchowego, albowiem Pan zaczął uzdrawiać chorych, uwalniać
              zniewolonych i Zbór zaczął się dynamicznie powiększać i wkrótce stanęliśmy
              przed potrzebą budowy nowego domu modlitwy. Zadanie to realizowaliśmy w okresie
              od 1979 - 1982.

              Pod koniec lat osiemdziesiątych, gdy zaczęła się zmieniać sytuacja polityczna w
              naszym kraju, zaistniała możliwość utworzenia Kościoła Zielonoświątkowego.
              Wespół z braćmi z Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej podjęliśmy się tego
              historycznego zadania. Ku mojemu zaskoczeniu, bracia decydenci wskazali na mnie
              jako na prowadzącego proces rejestracji tegoż Kościoła. Po jego zalegalizowaniu
              w roku 1987 wybrano mnie na urząd Prezbitera Naczelnego Kościoła
              Zielonoświątkowego. Świadom, iż taka jest wola Boża sprawowałem ten urząd przez
              13 lat (3 kadencje). W roku 2000 zrozumiałem, że moje zadanie na tym stanowisku
              dobiega do końca i dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji, co nastąpiło w m-cu
              październiku tegoż roku.

              W miesiąc później, zwrócono się do mnie z propozycją abym na jakiś czas pomógł
              Zborowi "Filadelfia" w Bielsku-Białej, który w tym okresie przeżywał akurat
              dość trudny okres. Tak wiele temu Zborowi zawdzięczałem: tu poznałem moją żonę,
              tu urodziły się dwie moje córki i tu mieszkają rodzice mojej żony i wreszcie
              ciągle miałem tu wielu dawnych przyjaciół. Po modlitwie i przemyśleniach
              postanowiłem podjąć to odpowiedzialne i trudne wyzwanie.

              I tak oddelegowany przez Naczelną Radę Kościoła, objąłem urząd pastora z dniem
              15.12.2000 roku i od razu musiałem się zmierzyć z problemami natury duchowej
              jak i lokalowej. Zaniechana bowiem przed 7 laty budowa nowej kaplicy
              przedstawiała raczej żałosny widok. Łaskawy i dobrotliwy Bóg, tak jak we
              wszystkich poprzednich moich zadaniach okazywał się nader spolegliwy, tak i tym
              razem. Nastąpiła konsolidacja w Zborze (Zbór zaczął się rozwijać), a także z
              wiosną roku 2001 wznowiliśmy prace budowlane. Dziś już zgromadzamy się w jednej
              części tego obiektu, a w następnych prace są daleko zaawansowane.

              Bogu jestem wdzięczny, że taka była Jego wola, aby powierzyć mi na jakiś czas
              to zadanie. Poczytuję sobie to za przywilej, że tak się Jemu upodobało, abym
              realizował tak historyczne dla tego Zboru zadania."

    • dymek25 Re: słynni birczanie 30.11.05, 15:44
      Korzenie birczańskie, poprzez swego dziadka Jana, miał żyjący 1909-2000 syn Tadeusza, kapitan żeglugi wielkiej Zbigniew Rybiański, 1-szy kapitan MS Sołdek (obecnie muzeum), kapitan słynnego rejsu Ms Karpaty z wodą i zaopatrzeniem dla rybaków radzieckich, na biegun południowy, bez radaru i map właściwych!, spędzający wojnę w konwojach na Ms Puławski na Oceanie Indyjskim (ucieczka z portu po internowaniu przez Niemców).
    • dymek25 Re: słynni birczanie 30.11.05, 15:52

      Drugi wnuk Jana, a syn Tadeusza- Mieczysław Rybiański zajął w ogólnopolskim konkursie krasomówczym dla studentów prawa 27 marca 1937 r.pierwsze miejsce,wygłaszając mowę na temat:"Zagadnienie kolonii dla Polski"! Informację tą przypomniał "Przekrój" w rubryce "Wiadomości z myszką" po 25 latach w 1962r.
    • darino Omeljan Mazuryk 12.12.05, 13:31
      Urodzony w Brzeżawie. Znany rzeźbiarz. Przeczytałem o nim wzmiankę w antologii
      rzeźbiarzy łemkowskich. Za kilka dni zamieszczę dokładniejszą notkę.
      • besalel Re: Omeljan Mazuryk 12.12.05, 15:26
        Nie wiem dlaczego pojawia się imię Omeljan ? We wszystkich innych biografiach
        występuje jako Mikołaj. Rzeczywiście, mieszka w Brzeżawie jest uznanym artystą
        ludowym. Jego rzeźby spotkać można w muzeach w Przemyślu, Sanoku i Nowym Sączu.
        Ciągle tworzy mimo 98 lat. Jest także stolarzem i lutnikiem. Gra na
        własnoręcznie wykonanych skrzypcach. Moja żona, która jest po konserwatorium
        muzycznym na wydziale skrzypiec, wydała o nich bardzo pozytywną opinię. Znam go
        od wielu, wielu lat. Wywieziony był w ramach akcji "Wisła" na Pomorze ale w
        latach 60-tych powrócił wraz z córka Heleną i synem Władysławem do Brzeżawy.
        Syn artysta malarz, niestety umarł na atak serca. Uczyłem go w Szkole
        Podstawoej w Brzeżawie w latach 1963 - 1965. Obecnie mieszka w odremontowanej
        chacie pośrodku wsi wraz z córka. Spotykam się z nim podczas każdego pobytu w
        tej miejscowości. W ramach moich działań charytatywnych służę mu pomocą.
        • darino Re: Omeljan Mazuryk 13.12.05, 00:58
          Nie wiem czy chodzi o tą samą osobę ?
          Z tego co zapamiętałem (notka napisana była po ukraińsku lub łemkowsku) Omeljan
          ukończył rzeźbiarstwo w Krakowie (może ASP) przed wojną (?) i studiował też
          gdzieś za granicą (?).
          Jego dziełem jest wyposażenie cerkwi i kaplic we Francji, USA i Kanadzie.
          Zresztą postaram się jutro rozwiać wątpliwości :)))
          • darino Omeljan Mazuryk z Bereżawy ? 13.12.05, 12:59
            Notka pochodzi z książki "Koreni łemkiwskij rizby" wydanej we Lwowie:
            Mazuryk Omeljan - urodzony we wsi Bereżawa (?), powiat brzozowski (bereziwskij
            powit ?), Polska; zmarł w roku 2000 w Paryżu.
            Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, w 1964 roku wyjechał do Francji.
            W 1968 roku ukończył w Paryżu wyższą szkołę artystyczną. Podróżował po
            Jugosławii, Bułgarii, Grecji, Ukrainie, Łemkowinie.
            Sztuka Omeljana Mazuryka jest zjawiskiem nie tylko ukraińskiej, a i światowej
            kultury.
            Podjął on udaną próbę odrodzenia tradycyjnej, średniowiecznej sztuki sakralnej,
            stworzył szereg ikon, powstałych pod silnym wpływem ukraińskiej (a w
            szczególności łemkowskiej) szkoły.
            Autor licznych obrazów o świeckiej tematyce i alegorycznych rysunków.
            Spośród jego obrazów należy wymienić: "Łemkiwska cerkwa w Poworozniku"
            (1987), "Łemkiwska cerkwa z pochyłym chrestom", "Łemkiwska cerkwa" (1990).
            Miał ponad 30 wystaw (piewsza odbyła się w kijowskim uniwersytecie w 1964 roku)
            na Ukrainie, we Francji, USA, Kanadzie, Niemczech, Włoszech, Belgii.
            Stworzył ikonostas dla cerkwi św. Wołodymira, kaplicy NTSz (?) w Sarosli (?),
            Francja, ukraińskiej katedry w Saskatauni (?), Kanada, ukraińskiego
            katolickiego gimnazjum.
            Literatura: I. Krasowskij - "Dijaczi nauki i kultury Łemkiwszcziny. Dowidnyk",
            Toronto-Lwiw 2000
            • besalel Re: Omeljan Mazuryk z Bereżawy ? 13.12.05, 14:10
              Zgadza się. Już wiem o kogo chodzi. Znałem go osobiście. W latach 50-tych
              udzielił mi jako student ASP w Krakowie kilku lekcj j. ukraińskiego. Potem
              wyjechał do Paryża, i prawdopodobnie zmienił imię. Stąd moje wątpliwości.
              Mikołaj, o którym pisałem wyżej jest jego wujkiem. Prozmawiam z nim przy okazji
              na temat Omeliana.Smutna jest historia jego brata.Z zawodu był lekarzem.
              Studiował w Kijowie. Tajemnicze są okoliczności jego śmierci. Wieść gminna
              niesie, że podczas kolejnej demonstracji swojego ukraińskiego pochodzenia przy
              przekraczaniu granicy ZSRR i Polski, wstrzyknięto mu bardzo silne środki
              psychotropowe po których już nigdy (do śmierci) nie wrócił do normalności
              psychicznej. Podobno dokonały tego byłe służby ZSRR.
                • besalel Re: Omeljan Mazuryk z Bereżawy - biografia 24.07.06, 14:11
                  Jestem w stałym kontakcie z seniorem rodu Mazuryków oraz opiekującą się nim
                  córką Heleną. Mieszkają w skromnym domku w centrum Brzeżawy. Przed ich domem
                  stoi kilka rzeźb wykonanych przez tego 98. artystę ludowego. A ponieważ
                  osobiście znałem także Omeliana, będę wdzięczny za jakieś informacje na temat
                  tej postaci, zawarte w rzeczonej biografi. Żałuję, że osobiście - ze względu na
                  odległość - nie mogłem być na Łemkowskiej Watrze.
                    • besalel Re: Omeljan Mazuryk z Bereżawy - biografia 24.07.06, 17:19
                      Zgadza się ! Bukowina, to dawny przysiółek Brzeżawy, leżący na wzgórzu między
                      Dobrą Szlachecką a Brzeżawą. Przed osławiona Akcją Wisła, mieszkało tam
                      kilanaście rodzin, w tym i moja, a także spokrewnionych z nami, naszych
                      sąsiadów, rodzina Omeliana. Niestety, burzliwy okres powojenny sprawił, że
                      przysiółek opustoszał, domy rozebrano lub spalono, a na ich miejsce posadzono
                      las. Dziś, z trudem można odnaleść tam ślady, sielskiego ongiś życia.
                      • darino jednak Mykoła Mazuryk ! 02.08.06, 10:37
                        Przepraszam za wprowadzenie w błąd - jest to biografia (a właściwie coś
                        zbliżonego do biografii) pana Mykoły Mazuryka z Brzeżawy.
                        Zmyliło mnie zdjęcie Omeljana na jednej z pierwszych stron ...
                        W książce jest wiele zdjęć prac pana Mykoły.
                        Z ciekawostek - autor pisze, że po wojnie pan Mazuryk był więziony w areszcie w
                        Sanoku, a potem w polskim obzie koncentracyjnym w Jaworznie !

                        Sama książka jest do dostania w księgarni "Nestor", jednak cena jest trochę
                        wygórowana - 42 zł. Może w internecie znajdę tańszą ?
        • darino wiersz Jerzego Harasymowicza - "Emilian" 11.08.06, 16:50
          Emilian podobny jest do ruskiego niedzwiedzia z bajki
          Co drepcze przy mnie w czerwonych makowych butach
          Bardzo zawinili światu Emilian i jego ojciec świątkarz
          Co z żalu do bram Pankratora już zapukał

          Z dymem poszło Emiliana dzieciństwo
          Wziąwszy obłok na plecy gdzieś jego dom wywędrował
          Nocami hiena ostów szczeka na pogorzelisku
          I nie doszuka się noga w zielsku rodzinnego progu

          I pojechał na wózku na wygnanie naród z kozą na sznurku
          W rozpaczy rozrzucała cerkiew po dolinach swe dzwony
          Smutny jak świątek siedzi Emilian
          Coraz większy ciągnie jego ziemia chwastów warkocz zielony
    • czesio48 Re: słynni birczanie 18.01.07, 18:52
      Jan Kruk ur 1920 Huta Brzuska zm 1978, założyciel Szarych Szeregów im L. kuli,
      Komendant I szczepu Harcerskiego przy I Lo w Przemyślu, organizator obozów
      harc. wychowawca młodzieży. Tablica pamiątkowa w kosciele Reformatów w
      Przemyślu oraz w kościele w Hucie B.
      Więcj na forum w zakładce Huta Brzuska - Historia Huty Brzuskiej wpis w63

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka