Dodaj do ulubionych

czlowiek lasu

24.10.05, 11:36
bardzo barwna postac naszej gminy, znam go osobiscie, jest chodzaca
encyklopedia wiedzy nie tylko o birczanskich lasach, jesli bedziecie kiedys w
okolicach graziowej warto go odwiedzic.



"...GRĄZIOWA. O żonie mówi, że to Żmija. Telefon komórkowy nazywa diabelskim
wynalazkiem. Ale musi go używać.
Józef Czwerynko zna tutaj każdy przesmyk, pagórek i dolinę. Wie, którędy
chadzają jelenie i dziki, a gdzie czają się kłusownicy. Dla tych ostatnich
jest bezwzględny. Dlatego omijają go z daleka
Barczysty, w skórzanym kapeluszu, o posturze niedźwiedzia. Józef Czwerynko
(50 l.) wrósł w pejzaż Pogórza Przemyskiego. Pracuje w Nadleśnictwie Bircza.
Jest leśniczym do spraw łowieckich. Podlegają mu tereny tzw. dawnego państwa
arłamowskiego. Niegdyś niedostępne dla postronnych.
- Nawet ja miałem problemy z dojazdem do własnego domu - mówi Czwerynko. -
Może, ktoś w to nie uwierzy, ale musiałem mieć przepustkę. Wydawały ją
Jednostki Nadwiślańskie MSW.

Czterech plus jedna
Urodził się w pobliskich Rybotyczach. Już jako dziecko marzył o pracy w
lesie. Wuj Stanisław był gajowym. Pozwalał mu czasami dotknąć jednorurki. W
1981 roku Czwerynko otrzymał klucze do służbowej leśniczówki w Grąziowej.
Mieszka tutaj do dzisiaj. Wraz z nim synowie: Włodek, Leszek i Michał. O
ukochanej żonie Bogusi leśnik mawia, że to Żmija.
- Waleczna, dobra - wylicza. - Troszczy się o nas. A ponadto jest pod
ochroną. Przecież nas tu kilku, a ona jedna.

Najszczęśliwsi na ziemi
Żyją pośród lasów. Na odludziu. Daleko od miast i większych miejscowości.
Nigdy nawet nie myśleli, aby stąd wyjeżdżać. Są przecież szczęśliwi.
- To najpiękniejsze miejsce na ziemi - zapewnia Józef Czwerynko. - Mieszkam
tutaj tyle lat i zawsze dostrzegam coś nowego. Wschód słońca zawsze jest
inny. A jesienią jelenie dają taki koncert, że muzycy z filharmonii byliby
zawstydzeni. Jak mam chandrę i muszę naładować ,,akumulatory”, idę na
ulubioną polanę. Posiedzę tam chwileczkę, popatrzę na okolicę i wracam.
Odmieniony, silniejszy.

Wilk we wnyku
Czwerynko nie ma czasu na wytchnienie. Pilnuje lasu, dokarmia zwierzynę.
Tropi kłusowników zdejmując zastawione przez nich pułapki. Tegorocznej wiosny
znalazł we wnyku martwego basiora. Do obowiązków leśnika należy również
organizacja polowań. Towarzyszy w kniei wielu osobistościom, które pasjonują
się łowiectwem.
- Jakich jak tu gości miewałem - wspomina. - Nie tylko z kraju, ale i zza
granicy. Ale bez względu na swoje funkcje i godności zawsze muszą się mnie
słuchać. To do mnie należy ostatnie słowo, kiedy i czy w ogóle można
strzelać..."
Obserwuj wątek
    • darino Re: czlowiek lasu 24.10.05, 12:52
      Miałem okazję poznać pana Czwerynko, ale było to dawno temu - chyba jeszcze za
      komuny !
      A skąd pochodzi artykuł ?
      • stodrugi Re: czlowiek lasu 25.10.05, 08:30
        artykul ukazal sie we wczorajszych "Nowinach"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka