Dodaj do ulubionych

o bobrach ...

06.12.05, 13:47
"Antoni Derwich, prawnik i leśnik w jednej osobie, dzięki swojej bobrzej
pasji, niebawem zostanie doktorem nauk przyrodniczych. Życiową przygodę z
lasem rozpoczynał w roku 1964, jako młodziutki technik, po ukończeniu jednej
z najlepszych polskich szkół leśnych w Nałęczowie. Jego życiową pasją stało
się obserwowanie życia bobrów. Zabrzmi to dziwnie, ale Derwich wykorzystuje
te ssaki do naprawy szkód jakie przyrodzie wyrządził człowiek.

Moją miłością od pierwszego wejrzenia były Bieszczady - wyznaje Derwich. -
Wyglądały zupełnie inaczej, kiedy w roku 1977 trafiłem do Dukli.

Antoni Derwich wędrował po Bieszczadach, zmieniając miejsca pracy. Zawsze
jednak wiązały się one z lasem. Był leśniczym w nadleśnictwie Dukla,
kierownikiem Działu Ochrony Przyrody i wreszcie nadleśniczym w Bieszczadzkim
Parku Narodowym. Zamieszkał w Mucznem, jednej z najwyżej położonych
miejscowości Bieszczadów. Właśnie tutaj zaczęła się jego przygoda z bobrami.

- To może zabrzmieć paradoksalnie, ale bobry w Bieszczady trafiły za sprawą
szkód jakie w chronionych terenach poczyniły gospodarstwa rolne dawnego
Igloopolu - opowiada Antoni Derwich. - To tutaj, dawni, komunistyczni rządcy
nie zwracając uwagi na ochronę przyrody i brak wymiernych korzyści
gospodarczych, zamieniali cenne przyrodniczo tereny w pola uprawne i
pastwiska dla bydła. Naruszyli w ten sposób doskonale działający ekosystem.
Bobry ratują dzisiaj odwodnione przez Igloopol, nadzwyczaj cenne przyrodniczo
torfowiska wysokie. Na terenach zdegradowanych przez działalność człowieka,
dzięki bobrom rozpoczął się proces renaturalizacji środowiska.

Wróciły do siebie

- Bobry nie są nowym gatunkiem w Bieszczadach. Zostały wytrzebione w okresie
międzywojennym - opowiada Antoni Derwich - My spowodowaliśmy tylko ich powrót
do dawnych mateczników. To nie jedyny gatunek, który został tu
reintrodukowany. W roku 1963 w Bieszczady powróciły żubry, a od 1991 roku w
tych górach pojawił się znowu koń huculski za sprawą hodowli zachowawczej.

- Czy bieszczadzkie bobry czynią szkody, tak jak w innych rejonach Polski?
Nieznaczne, bo tutaj nie muszą konkurować z człowiekiem - Derwich odpowiada
na pytanie. - Mają też swoich naturalnych wrogów redukujących liczbę
populacji: wilka i rysia.

W Bieszczadach można spotkać już wiele misternie zbudowanych tam
spiętrzających wodę. Powstałe w ten sposób jeziorka są nie tylko schronieniem
dla bobrów. Stanowią też spiżarnię, w której te ssaki przechowują zapasy na
zimę. Naręcza drobnych gałązek zwierzęta układają na wodzie w pryzmy. Drewno
namakając traci swą naturalną wyporność. Gałązki osiadają w końcu blisko dna
zbiornika wodnego. Tutaj woda rzadko zamarza w zimie, więc bobry mają pod
dostatkiem dobrze zakonserwowane pożywienie.

W bobrowym mateczniku

Wyruszamy na tereny, gdzie królują bobry. Samochód pnie się stromymi
serpentynami w stronę Tarnawy, gdzie mieszka zaledwie kilku ludzi. Jedziemy
dalej wzdłuż granicy ukraińskiej. Tutaj kończą się zabudowania. Antoni
Derwich pokazuje nam z daleka ogromne polany przetykane oczkami wody. Obok
porośnięte seledynowym mchem torfowiska, które dzięki bobrom odzyskują dawną
świetność.

Opuszczamy samochód i ruszamy w stronę Sanu. Antoni Dertwich pokazuje nam
tamy zbudowane przez bobry w dawnych rowach melioracyjnych. System małych
jeziorek połączony jest z rzeką. Nad brzegiem widać wyloty bobrzych nor i
poobgryzane pnie sporych wierzb.

- Bobry budują cały system podziemnych korytarzy z wylotami na powierzchni
ziemi jak i pod wodą - opowiada Derwich. - Tytaj system łączy się z rzeką.
Małe jeziorka, utworzone przez te niewielkie zwierzątka, nagrzewają się,
tworząc swoisty mikroklimat. Kiedy powstało tutaj rozlewisko, natychmiast
pojawiły się różne gatunki zwierząt od dawna nieobecne w tej części
Bieszczadów. Zadomowiły się tutaj już dzikie kaczki. Nieopodal gnieździ się
bardzo rzadki czarny bocian.

Robię kilka kroków po suchej, leżącej trawie i nagle zapadam się po szyję w
pionowej jamie. Zawisam na wystających korzeniach. Nie wiem jak głęboka jest
jama, bo nogami nie sięgam dna. Antoni Derwich, nie przerywając wykładu,
odwraca się flegmatycznie i mówi: a to jest otwór wentylacyjny podziemnych
korytarzy zbudowanych przez bobry.

Gramolę się z tej ukrytej wśród traw wentylacji i już po chwili zwiedzamy
pobliskie torfowisko.

Konstrukcja lepsza od betonu

Mijamy potoczek płynący głębokim korytem. Za jednym z meandrów widzimy
porozrzucane ogromne betonowe płyty i równie ogromne elementy jakiejś
konstrukcji. Obok wznosi się ponad dwumetrowej wysokości bobrza tama.

- Tutaj była betonowa zapora - tłumaczy Derwich. - Tegoroczna powódź
rozerwała ją bez trudu. Ta obok, zbudowana przez bobry przetrwała jeszcze
mocniejsze uderzenie fali powodziowej.

-Wchodzimy do rzadko rosnącego lasu, którego podściółkę tworzą borówki i
bajeczne, seledynowe kępy mchu. Tutaj można poruszać się tylko po drewnianym,
kilkusetmetrowym pomoście. Pod nami grzęzawisko. Jesteśmy na torfowisku
wysokim.

- To miejsce zostanie uratowane przez bobry - mówi nasz przewodnik. - Kiedy
powstawał Igloopol, zarządzający nim w Bieszczadach pułkownik wojska, wpadł w
bagno. Popatrzył na ubłocone oficerki i widząc czarną jak smoła ziemię,
podobno zakrzyknął: tutaj będzie rosła doskonała pszenica. Potem teren
zmeliorowano. A osuszone w ten sposób torfowisko zaczęło ginąć.

- Znikło wiele gatunków roślin, a wraz z nimi wielu przedstawicieli świata
zwierzęcego. Aby przywrócić dawną szatę roślinną, potrzeba tysiąca lat - mówi
Derwich. - Pomagamy przyrodzie wstawiając niewielkie "plomby" roślinności
wycięte z torfowisk, które miały szczęście uniknąć losu tego zwiedzanego
przez nas.

Pozostawiamy tereny imponujących, małych inżynierów w futerkach. Po tej
wizycie zmieniamy powszechnie znany pogląd, że bobry to szkodniki. Jak się
okazuje, te intrygujące zwierzęta naprawdę zasługują na miano ekologów."
www.pressmedia.com.pl/sn/publicystyka/d2.asp?u_file=wczoraj/%21p%2ETXT
Obserwuj wątek
    • anatol111 Re: o bobrach ... 08.12.05, 22:36
      Znam jedno /teraz może już kilka/ żeremie bobrów w Gminie Bircza lecz z
      oczywistych względów nie będę go lokalizował. Nigdy ich tam nie było.
      Przywędrowały około 4-ch lat temu, zadomowiły się wzdłuż malutkiego strumyka nad
      którym rosną /coraz mniej/ krzaki, olchy. Miejscwoi nawet się nimi nie
      interesują, a leżące nad strugą zarośnięte ugory na które nikt nie zagląda,
      widocznie im służą.
      Pozdrawiam!
    • darino ciekawa strona o bobrach ... 08.12.05, 22:42
      www.bobry.pl/index.php?sitespec=./about.php
      • darino bobry atakują Rzeszów ! 23.12.05, 23:32
        Wojewoda dzielnie się broni :)))
        miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3080964.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka