Dodaj do ulubionych

LASY ANTY- PAŃSTWOWE*

26.05.08, 12:45
LASY ANTY- PAŃSTWOWE*

*- tytuł wątku pochodzi ze śródtytułu artykułu "Chrońmy przyrodę
ojczystą" - pismo OBYWATEL nr 3/2008 (41). Temat dotyczy "dyskusji o
Bieszczadach" ponieważ porusza kwestie istoty parków narodowych i
problemów związanych z ich funkcjonowaniem, dotyczy także delikatnej
kwestii gospodarki lesnej prowadzonej m.in. na obszarze Gór
Turczańsko - Sanockich.

Źródło: www.obywatel.org.pl/index.php...ge&pageid=1296


Chrońmy przyrodę ojczystą!

Park Narodowy. Już sama ta nazwa wskazuje na coś niesłychanie
ważnego. Odnosi się do najlepiej zachowanych miejsc przyrodniczych
danego kraju. Chroni nie tylko najcenniejsze skarby przyrody, ale
także dziedzictwo kultury i historii. Niestety, w Polsce od niemal
10 lat proces tworzenia parków narodowych stoi w miejscu, choć
możliwe, a nawet konieczne, jest objęcie tą formą ochrony jeszcze
kilku ważnych obszarów.

O trzech takich...

– „Na dzień dzisiejszy rekomendację PROP uzyskały planowane parki
narodowe: Turnicki, Jurajski i Mazurski. Jest to absolutne minimum,
by dopełnić krajowy system obszarów chronionych na poziomie parków
narodowych” – mówi prof. Romuald Olaczek z Uniwersytetu Łódzkiego.
Każdy z wspomnianych parków byłby gwarancją przetrwania unikalnego
pod względem przyrodniczym fragmentu Polski, który można porównać do
szlachetnego kamienia w koronie. Powstanie tych parków
zakłada „Krajowa strategia ochrony i zrównoważonego użytkowania
różnorodności biologicznej na lata 2007-13”.
Jednym z najgorętszych orędowników idei jest prof. Jerzy Piórecki.
Obszar, na którym miałby powstać Turnicki Park Narodowy, jest
wyjątkowy nawet w gronie parków istniejących i planowanych do
utworzenia. Jako jedyny w Polsce obejmowałby pogórze i typowe dlań
wartości przyrodnicze. Leży na południe od Przemyśla, na terenie
dawnego „państwa arłamowskiego”, czyli strzeżonego miejsca
wypoczynku i polowań komunistycznych prominentów. Obszar wtórnie
zdziczał w wyniku burzliwej historii tego terenu, stając się równie
cennym i ciekawym jak Bieszczady; podobnie jak one, będąc słabo
zaludnionym.
Historią parki stoją

Głównym celem istnienia parków narodowych jest zachowanie przyrody w
możliwie najlepszym stanie. Ale nie jest to jedyny sens ich
tworzenia. – „Park narodowy to także ochrona skarbów kultury i
historii” – mówi Krzysztof Worobiec, prezes Stowarzyszenia na rzecz
ochrony krajobrazu kulturowego Mazur „Sadyba”.
Weźmy Jurę. Stanowiła one niegdyś granicę Polski, toteż za czasów
Kazimierza Wielkiego powstała tu sieć zamków – tzw. Orlich Gniazd.
Do niezwykłych skarbów należą ruiny zamków w Olsztynie k.
Częstochowy i Ostrężniku czy strażnica obronna z przełomu XIV i XV
w., na niewielkiej skale wapiennej w Suliszowicach. Ponadto, w
Złotym Potoku mamy Dworek Krasińskich oraz Pałac Raczyńskich wraz z
parkiem przypałacowym, a także jeden z najstarszych rezerwatów w
Polsce – „Parkowe” z grodziskiem z VIII w. W tej samej miejscowości
znajduje się pstrągarnia z 1881 r., najstarsza w Polsce.
Równie ciekawie prezentuje się planowany Turnicki Park Narodowy.
Znajduje się on na ziemiach zamieszkałych niegdyś przez plemię
Lędzian, mające duże znaczenie dla kształtowania się państwowości
polskiej i ruskiej (kijowskiej). Przed wojną na tych terenach można
było spotkać Żydów, Ukraińców i Niemców. Niestety, w wyniku
ostatniej wojny oraz jej następstw, jak „Akcja Wisła”, tych nacji
już tu nie spotkamy. Zostały po nich liczne pamiątki: stare sady i
kirkuty, cerkwie, kaplice i ukraińskie cmentarze... Zachowały się
również cmentarze z okresu I wojny światowej, rosyjskie i
austriackie, a także jedyna w Polsce cerkiew obronna w Posadzie
Rybotyckiej. W okolicach planowanego Parku liczne są zamki, pałace i
klasztory.
Mazurski PN przechowuje natomiast liczne świadectwa życia ludności
niemieckiej oraz dawniejszych mieszkańców – Prusów. Należą do nich
wsie mazurskie z domami z czerwonej cegły, z murem pruskim i
kamieniem polnym. Są też pozostałości po grodziskach, kopcach
strażniczych i kurhany pozostawione przez wymarły bałtycki lud.
Zachowało się równiez kilka wiosek założonych przez
staroobrzędowców, którzy musieli uciekać z Rosji po reformie
tamtejszej Cerkwi w XVII w. Ich potomkowie do dziś zamieszkują te
tereny, dbając o banie (ruskie łaźnie parowe) i świątynie zwane
molennami, oraz klasztor i księgi pisane w języku staro-cerkiewno-
słowiańskim. Do interesujących zabytków należy też prawosławna
cerkiew funkcjonująca przy żeńskim klasztorze w Wojnowie.
Miłosierdzie gminy...

Wielkim hamulcem w procesie tworzenia nowych parków narodowych jest
ustawa o ochronie przyrody, „psuta” sukcesywnie od połowy lat 90.
Gwoździem do ich trumny okazała się jej nowelizacja z 1998 r. –
„Doprowadzono do tego, że to gmina decyduje, czy na jej terenie
park powstanie, podczas gdy jest to interes ogólnonarodowy” –
komentuje dr Jerzy Parusel, dyrektor Centrum Dziedzictwa Przyrody
Górnego Śląska. Podobnie uważa znany pisarz Kazimierz Orłoś, od lat
zaangażowany w ochronę mazurskiej przyrody: „Na jednej szali trzeba
położyć interes wszystkich obywateli, jakim jest park narodowy – na
drugiej interesy kilku lokalnych grup”.
Park narodowy niewątpliwie oznacza dla samorządów nowe możliwości,
ale także ograniczenia – i w tym właśnie tkwi problem. Każda z
jurajskich gmin chce coś dla siebie „wyrwać”, np. wzgórze zamkowe w
Olsztynie, gdyż nie będzie można tam organizować imprez masowych. O
planowaną siedzibę dyrekcji parku w Pałacu Raczyńskich zabiega z
kolei potomek dawnych właścicieli. W efekcie nacisków różnych grup
interesu, z pierwotnie planowanych 8 tys. ha zostało do dziś
niewiele ponad 5 tys. ha, na których miałby powstać Jurajski PN. Tym
sposobem rozmienia się bogactwo narodowe na drobne.
Krzysztof Worobiec wskazuje na obłudę samorządów lokalnych. –
„Podczas pewnego spotkania, gminy z obszaru projektowanego MPN w
pierwszej kolejności chwaliły się dziewiczą przyrodą tego terenu. Po
czym jako zagrożenie dla gminy wskazywano... zbyt dużo form jej
ochrony. Nie mogły zrozumieć, że jeśli chcą środowiskiem przyciągać
turystów, to nie mogą go tak eksploatować”.
Lasy Anty-Państwowe

Teoretycznie rzecz biorąc, Turnicki PN jest z wspomnianej trójki
najłatwiejszy do utworzenia. Miałby objąć tereny niemal w całości
będące własnością skarbu państwa, więc odpada kwestia porozumienia z
prywatnymi właścicielami, co bywa bardzo trudne.
Jednak wśród okolicznych mieszkańców panuje powszechne przekonanie,
że utworzenie parku pozbawi ich pracy. Poza leśnictwem,
zatrudniającym ok. 80 osób, zresztą w znacznej mierze sezonowo lub
na zasadzie „samozatrudnienia”, istnieje tam znikoma ilość typowo
gospodarczych – tj. nie budżetowych – miejsc pracy. Dlatego, w
oczach mieszkańców, „las” to wymarzony i stabilny pracodawca.
Turystyka póki co znajduje się w powijakach, więc powstające kwatery
agroturystyczne stanowią jedynie szansę na dodatkowe przychody.
Leśnicy przekonują, że park jest niepotrzebny. Argumentują, iż jest
to teren wodochronny i wycinka drzew odbywa się na niewielką skalę.
Dodają, że istnieje już w tym miejscu tzw. Leśny Kompleks
Promocyjny, który łączy cele gospodarcze z ochroną ekosystemu. –
„Leśny kompleks właściwie niczego nie rozwiązuje, leśnicy prowadzą
tam zajęcia edukacyjne w celu pokazania, jakimi są przyjaciółmi
przyrody, a tymczasem ich gospodarka leśna czy łowiecka idzie
własnym trybem” – ripostuje Przemysław Kunysz, prezes Towarzystwa
Ornitologicznego w Przemyślu, a także
Obserwuj wątek
    • rusin321 Re: LASY ANTY- PAŃSTWOWE* 26.05.08, 12:48
      „Leśny kompleks właściwie niczego nie rozwiązuje, leśnicy prowadzą
      tam zajęcia edukacyjne w celu pokazania, jakimi są przyjaciółmi
      przyrody, a tymczasem ich gospodarka leśna czy łowiecka idzie
      własnym trybem” – ripostuje Przemysław Kunysz, prezes Towarzystwa
      Ornitologicznego w Przemyślu, a także przewodniczący społecznej rady
      Turnickiego PN. Nie zgadza się on również ze stwierdzeniem, że
      wycinki są minimalne. – „Ciągle są znaczne, lecz teraz ukrywa się je
      pod hasłem tzw. przebudowy drzewostanów”.
      Jest jeszcze jeden ważny powód, dla którego leśnicy nie godzą się na
      park narodowy. – „Na terenie planowanego parku są wydzielone obwody
      łowieckie Lasów Państwowych. Legenda Arłamowa jest nadal żywa, więc
      to właśnie tu dzisiejsi prominenci polują na grubego zwierza” – mówi
      prof. Jerzy Piórecki.
      Podobnie wygląda sytuacja na Mazurach. – „Kolejne projekty
      Mazurskiego Parku Narodowego przepadały głównie ze względu na
      protesty leśników – nie ukrywa irytacji dr Jerzy Kruszelnicki z
      Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. – To obszar gęsto
      zalesiony, z atrakcyjnymi obwodami łowieckimi, gdzie polują
      najwyżsi »dostojnicy« partyjno-państwowi”. Potwierdza to Kazimierz
      Orłoś: „Polowania są tu tak nasilone, że w ubiegłym roku prawie nie
      słyszałem rykowiska jeleni”.
      Olsztyński naukowiec demaskuje hipokryzję leśników: „Kreują się na
      obrońców przyrody i obrażają, gdy mówi się o ich interesach.
      Wskazują samorządy jako niechętne parkowi, ale to leśnicy podburzają
      samorządy przez swoich przedstawicieli. Gospodarka Lasów
      Państwowych, polegająca na zwiększaniu pozyskania drewna z terenu
      przyszłego parku narodowego, jasno pokazuje, jakie cele ma ten
      podmiot”.
      Kto daje i odbiera

      Na Mazurach czy w okolicach Przemyśla – czyli w „Polsce B”, w
      regionach, gdzie przemysł jest słabo rozwinięty – bardzo trudno o
      pracę, zwłaszcza poza większymi miastami. Ale plany tworzenia parków
      niekoniecznie stanowią zagrożenie w tej kwestii. – „Badania
      przeprowadzone przez ministerstwo środowiska wskazują, że po
      utworzeniu parku narodowego zatrudnienie w instytucjach parkowych
      dla miejscowej ludności zwykle wzrasta, w stosunku do tego
      panującego w Lasach Państwowych” – twierdzi Przemysław Kunysz.
      Jak przekonuje dr Kruszelnicki, parki zwykle generują dodatkową
      pracę przy obsłudze turystów: „Białowieża, gdyby nie park narodowy,
      byłaby zapewne jedną z wielu miejscowości na wschodzie Polski.
      Tymczasem powstają tam nowe pensjonaty czy hotele trzygwiazdkowe”.
      Krzysztof Worobiec dodaje: „Sam hotel Żubrówka w Białowieży
      zatrudnia ponad 100 osób plus obsługa zewnętrzna, tj. więcej niż
      razem wzięte wszystkie nadleśnictwa zajmujące się eksploatacją
      Puszczy Białowieskiej”.
      W przypadku Pogórza Przemyskiego być może pokazała się już pierwsza
      jaskółka zwiastująca wiosnę. Miejscowa prasa podała informację o
      tym, jakoby miejscowa ludność w większości opowiadała się za
      powstaniem parku, gdyż choć na kokosy nie można liczyć, turystyka
      już się w tych okolicach zaczęła rozwijać. Mieszkańcy boją się
      jednak wyrażać głośno swoje poglądy, gdyż są zastraszani przez
      leśników. Mieszkance, która podpisała się pod apelem o utworzenie
      parku, leśnicy odmówili sprzedaży drewna na zimę, głównego surowca
      grzewczego w regionie. Dotychczas lokalne media były przeciwne
      parkowi, możliwe więc, że ten nagły zwrot jest wyrazem zmiany
      społecznego klimatu wokół idei parku.
      – „Parki narodowe to szansa, by w sposób aktywny, z jednoczesnym
      poszanowaniem przyrody, poznać region i pozwolić się wzbogacić
      mieszkańcom” – uważa prof. Olaczek.
      Niewydolna władza, aktywni obywatele

      Od lat 60. Mazurski Park Narodowy, podobnie jak pozostałe spośród
      planowanych parków, próbowano utworzyć kilkakrotnie. Po raz ostatni –
      na początku tego roku. – „Złożyliśmy wniosek w ministerstwie
      środowiska. Dziwnym zbiegiem okoliczności, »zaginął«. Dwa dni temu
      złożyliśmy monit w tej sprawie. Można przypuszczać, że i
      on »zaginie«, podobnie jak wniosek z 1998 r.” – złości się Jerzy
      Kruszelnicki, który po upadku PRL-u stworzył już trzy projekty
      parku.
      Widząc pilną potrzebę ochrony przyrody Mazur i niefrasobliwość władz
      w tym zakresie, naukowiec ten wraz z przyjaciółmi powołał
      Stowarzyszenie na rzecz Utworzenia i Ochrony Mazurskiego Parku
      Narodowego oraz Fundację na rzecz Ochrony Przyrody i Krajobrazu
      Mazurskiego Parku Krajobrazowego i Dorzecza Krutyni. Organizacje te
      wykupują najcenniejsze grunty i chronią je w ten sposób przed
      zabudową. Są przypadki, gdy ludzie nie chcą sprzedawać własności,
      jednak udaje się podpisać z nimi porozumienie, w ramach którego
      rolnik dostaje pieniądze, w zamian za które zobowiązuje się nie
      zabudować cennego terenu i użytkować go w sposób chroniący walory
      przyrodnicze.
      Działania na rzecz Turnickiego Parku Narodowego od 1996 r.
      prowadziła organizacja ekologiczna Pracownia na rzecz Wszystkich
      Istot. Jej działaczom udało się m.in. pozyskać przychylność zespołów
      muzycznych (m.in. Dezerter), które wspólnie odbyły koncertową „Trasę
      arłamowską” na rzecz jak najszybszego utworzenia parku. Sympatycy
      Pracowni zebrali także ponad 30 tys. podpisów, które przekazano do
      ówczesnego ministerstwa ochrony środowiska. Resort jednak
      oświadczył, że na powołanie parku nie ma środków. Po kilku latach
      działań, społecznikom wykruszyły się kadry i kampania zamarła.
      Obecnie jednak mamy pewne odrodzenie. Pod koniec marca miłośnicy
      przyrody i regionu powołali do życia Stowarzyszenie na rzecz
      Turnickiego Parku Narodowego, którego celem jest objęcie Pogórza
      Przemyskiego najwyższą formą ochrony.
      Podobnie wyglądała kampania prowadzona przez łódzki Ośrodek Działań
      Ekologicznych „Źródła” na rzecz powołania Jurajskiego PN. Działaczom
      udało się przekonać do tej idei zespół Maanam, który publicznie ją
      poparł, ale podobna sztuka nie udała się wobec lokalnych włodarzy.
      Pewnym sukcesem było „wypędzenie” pokazów laserów i ogni sztucznych
      oraz hałaśliwych koncertów z zamku w Olsztynie k. Częstochowy.
      Przelewanie z pełnego w... pełne

      Prof. Jerzy Piórecki źródła problemów upatruje w interesach
      polityków. – „Zawsze się tak układa, że ponad połowa posłów to
      myśliwi, więc im nie zależy na zbyt restrykcyjnym prawie. Podobna
      sytuacja ma miejsce w ministerstwie środowiska, gdzie dodatkowo jest
      wielu leśników, co nadaje tej instytucji charakter bardziej
      gospodarczy niż przyrodniczy”. Z tego względu profesor postuluje
      wyłączenie ochrony przyrody z ministerstwa środowiska. Jako
      właściwszy wskazuje resort kultury, z którym ochrona przyrody ma
      zbieżne cele.
      Argumentem przeciwko tworzeniu kolejnych obszarów chronionych są
      finanse. Często słyszy się o niedoinwestowaniu już istniejących
      parków. Jednocześnie obecne władze myślą o likwidacji
      funkcjonujących przy parkach tzw. gospodarstw pomocniczych, które
      nierzadko przysparzają im więcej środków niż dotacje budżetowe, z
      roku na rok coraz niższe. Czy jest więc sens tworzyć nowe parki i ów
      niewielki tort dzielić na jeszcze mniejsze kawałki? Oczywiście
      najlepszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie środków budżetowych na
      ochronę przyrody, jednak zawsze, gdy pojawia się taki postulat,
      natychmiast słychać protesty, że nas na to nie stać.
      Rozwiązaniem mogłaby być reforma systemu Narodowego i Wojewódzkich
      Funduszów Ochrony Środowiska. Dziś zaledwie od 0 do 6% środków
      gromadzonych w tych instytucjach przeznacza się na ochronę przyrody.
      Znaczną część pozostałych środków otrzymują prywatne
      przedsiębiorstwa na inwestycje w tzw. czystsze technologie. Paradoks
      istniejącego modelu polega na tym, że
      • rusin321 Re: LASY ANTY- PAŃSTWOWE* 26.05.08, 12:50
        Rozwiązaniem mogłaby być reforma systemu Narodowego i Wojewódzkich
        Funduszów Ochrony Środowiska. Dziś zaledwie od 0 do 6% środków
        gromadzonych w tych instytucjach przeznacza się na ochronę przyrody.
        Znaczną część pozostałych środków otrzymują prywatne
        przedsiębiorstwa na inwestycje w tzw. czystsze technologie. Paradoks
        istniejącego modelu polega na tym, że przedsiębiorstwa dobrze
        radzące sobie na rynku najpierw płacą do tych funduszów kary za
        zanieczyszczanie środowiska, a następnie otrzymują z nich dotacje
        np. na zakup nowszego filtra.
        Reforma miałaby polegać na finansowaniu parków narodowych. – „Środki
        te można by przeznaczać na odszkodowania dla mieszkańców i gmin
        położonych w miejscach cennych z przyrodniczego punktu widzenia, za
        niepodejmowane działalności szkodliwej dla przyrody” – uważa dr
        Mariusz Glubowski z Uniwersytetu Łódzkiego. Dr Jerzy Parusel
        mówi: „Tak to działa w Anglii, gdzie właściciel otrzymuje
        odszkodowanie w zamian za ekstensywne użytkowanie czy wręcz za
        nieużytkowanie swojej własności”.
        Konstytucja sobie, decydenci sobie

        – „W Konstytucji znajduje się zapis o zrównoważonym rozwoju. Na
        rozległych obszarach cennych przyrodniczo tylko park narodowy jest w
        stanie zapewnić taki model rozwoju, który pogodzi potrzeby ludzi,
        przyrody i dziedzictwa historycznego” – uważa prof. Olaczek. Z kolei
        dr Kruszelnicki wskazuje inne miejsca, które spełniają kryteria
        objęcia ochroną w formie parków narodowych. – „Puszcza Borecka czy
        Las Warmiński to tereny, nad którymi warto się pochylić. Obecnie
        różnymi formami ochrony przyrody objęta jest niemal połowa kraju.
        Niestety jest to ochrona iluzoryczna. Wolałbym, aby to było 10%
        powierzchni, ale rzeczywiście chronionej”.
        Konrad Malec



        Całość na :

        www.obywatel.org.pl/index.php...ge&pageid=1296
        • rusin321 Całość na... 26.05.08, 13:05
          Całość na ;

          www.obywatel.org.pl/index.php?module=subjects&func=viewpage&pageid=1296

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka