stentonik
10.06.08, 11:39
Wprawdzie nie jestem fanem kuchni tureckiej, ale wracając wczoraj po
22 z pracy, zajrzałem do barku z kebabem, przy stacji orlen vel obok
sushi baru, spróbować tutejszego specjału i zaspokoić kolacyjny głód.
Pierwsze co wpada w oko to cena. Wysoka, dużo wyższa niż u
konkurencji... Ale cóż, było po 22 więc nie wnikałem, a nawet
ucieszyłem się, że nie będę musiał dłubać sobie kolacji w domu.
Postanowiłem przepłacić i poprosiłem dwa kebaby w bułce w cenie 8 zł
za sztukę na wynos. Przemiła pani rach ciach uwinęła się nad moją
ofiarą i chwilę przed zapakowaniem poprosiła mnie o 17 PLNów. Jako,
że liczyć potrafię, zauważyłem grzecznie, że 8 lus 8 to 16. Przemiła
pani poinstruowała mnie, iż zamawiam na wynos, więc muszę uiścić
dodatkową opłatę 50 groszy od sztuki za opakowanie. Hmmm, ok, więc
proszę zapakować. Spodziewając się tradycyjnego styropianowego lub
innego odpowiedniego opakowania lustrowałem sobie przemiłą panią...I
jakież było moje zdziwienie, kiedy moje kebaby zostały zapakowane w
kawałek folii aluminiowej i wciepane w jednorazową reklamówkę...
Na uwagę, iż za jednorazową reklamówkę nie zapłacę 50 groszy,
przemiła pani stwierdziła, że takie jest zarządzenie szefa nic ona
nic nie poradzi. Mogę z reklamówki zrezygnować, kupić niby na
miejscu i po prostu...pojechać.
W rankingu bezczelnego naciągania klienta bar ten trafił więc na
pierwsze miejsce mojej listy. O czym z nie skrywaną satysfakcją
informuję.