Dodaj do ulubionych

w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o)))

01.03.08, 11:59
Witam, az musze się podzielić, zagladałam na Wasze forum od jakiegoś
czasu,dużo rzeczy się stąd dowiedziałam,ale pisze po raz pierwszy.
Moja wada ząbków, to typowe "wampirze kły". O Matko!! od dawna był
to mój kompleks, no bo jak się swobodnie usmiechac z takimi
trójkami ;o)) Na założenie aparatu zdecydowałam sie az pół roku
temu, a dopiero teraz mam go na ząbkach. Najpierw historia z
ósemkami, jedna była na wierzchu-wiec bez problemu usunięcie, druga
dłutowanie = narkoza,szwy,ból,2 dni w łóżku, sina twarz, niemożność
jedzenia; gorączka, osłabienie ogólne. Ale musiałam, żeby trójki
miały gdzie wejsc, cała reszta musiała sie posunąć do tyłu, a żeby
było miejsce trzeba usunąć ósemki.To nie koniec, do aparaciku
jeszcze długa droga, Pani orto zdecydowała że musze założyc
pendulum, to cos w typie hyraksa, tylko z płytką na podniebieniu. I
tak: pierwszy tydzień ból, 2 tygodnie seplenienie , mycie -wiadomo-,
po kazym posiłu, podkręcanie co 2 tygodnie; cel: przesuniecie 6 i 7
do tyłu. Pendulum nosiłam 5 mieisecy. I tu też nie koniec. Po tym
jak dwa ostatnie ząbki przesuneły się do tyłu, w kość pod dziąsłem
trzeba było wkręcić śrubki, żeby ząbki spowrotem nie przesuneły sie
do przodu. Wkręcanie śrubek = znieczulenie, 1,5 na fotelu, potem
ból, afty, zajady i znow niemożnośc otwrzenia buzi,żeby cos zjeść,
pogryżć? marzenie.No i jest, w końcu wizyta na założenie aparacika
stałgo.Czas całej "operacji" prawie godzinka, zero bólu podczas
zakładania, białe zamki, łuk normalny ;o) Zadowolona na maksa,
czekałam na to pół roku, a niby wszyscy mówia , że wystarczy miec
kase i chciec załozyc. A tak naprawde ile trwa przygotowanie tej
całej naszej szczęki, a może akurat tylko w moim przypadku. Teraz
troche boli, wiem już że zawsze tak bedzie po podkręcaniu, nie moge
za bardzo pogryźć, ale przeżyje to, bo to chyba najmniejszy ból z
tych wszystkich, które przeszłam. No to taka moja historia, troche
się rozpisałam ;o)) Aha, mój największy sukces to trafienie na
ortodontę profesjonalistę, który naprawdę ma pojęcie o tym co
robi... I powiem Wam jedno, to co pisało juz wiele osób na forum,
warto się pomęczyc, żeby mieć naprawdę ładny uśmiech ;o)))
Obserwuj wątek
    • xbit-s Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 06.03.08, 21:00
      Witam.
      Aż strach czytać to, co napisałaś... wink
      Napisałaś niezły scenariusz na... horror wink
      Kurcze aż Ci współczuję tej całej historii, tej męczarni i cierpienia.
      Ja też założyłem parę dni temu aparat stały i też się cieszę na maxxxa smile HeHe
      Na szczęście nie musiałem przechodzić takiej katorgi z przygotowaniem zębów na założenie aparatu.
      Pozdro.
    • habibeti Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 07.03.08, 15:16
      faktycznie, sporo musiałaś przejść. ja dzisiaj miałam wyrwaną zdrową dolną
      czwórkę, za tydzień idę na trwanie następnej, i dopiero potem na założenie
      aparatu. Póki co mam wielką dziurę po zębie, znieczulenie jeszcze działa,
      zobaczymy co bedzie potem smile
      acha, dentysta omal się nie pomylił, chciał rwać z góry smile
      • kasia260482 Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 07.03.08, 19:49
        No, faktycznie, nacierpiałam sie co nie miara, ale ten aparat to
        chyba mój pierwszy cel w życiu do którego tak brnełam po "trupach".
        Życze zatem teraz i sobiw i Wam wytrwałaosci i super
        efektów.Pozdrawiam.
        • karola_17 Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 15.03.08, 23:09
          Hej!
          Ja też będę miała zakładany aparat, ale dopiero jakoś w maju. Już
          tak strasznie nie mogę się doczekaćcrying Nie wiem jak wytrzymam tyle
          czasu. Aparat był zawsze moim marzeniem i powoli to marzenie zaczyna
          się spełniać.
          Pozdrawiam;*
        • agunegunda Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 24.05.08, 17:43
          hej. No więc ze mną bylo podobnie, aczkolwiek nieco gorzej. ;] Najpierw 4 ósemki
          do wyrwania. Bez narkozy itp. tylko na żywca. Sam zbieg nic nie bolał, ale w
          domu gdy znieczulenie przestało działać... ajj... wole sobie nie przypominać. ;/
          Też mam tak jak Ty tzw. kły i ortodonta oznajmił mi, że muszę nosić 3 aparaty na
          raz. To znaczy: pendulum, aparat na dół stały i na górę też stały.;/ Z tym, że
          ja aparat na podniebienie (pendulum) muszę nosić przez cały okres leczenia
          (czyt. 2 lata);/ I jestem tym faktem załamana, bo jak na razie sobie tego nie
          wyobrażam. Aparat, a raczej 3 aparaty noszę od 4 dni i komplentnie nie mogę się
          przyzwyczaić! Od 4 dni nie zjadlam normalnego posiłku, wszystko mnie obciera (a
          ma mnie co obcierać, bo tego żelastwa trochę w buzi mam), seplenie i w ogóle nie
          wyobrazam sobie tych dwóch lat!! Czytam wypowiedzi tych wszystkich
          zadrutowanych, którzy chwalą się jak szybko się przyzwyczaili do aparatu itp. a
          ja powiem Wam, że po prostu zdycham. I nasuwa mi się jedno pytanie: Czy z tym
          się w ogóle da normalnie funkcjonować?!sad Ehh czytam wszystkie fora i nie
          znalazłam drugiej takiej osoby, która miałaby te 3 aparatysad Więc apeluję do
          społeczności. Jeśli jest ktoś w podobnej sytuacji do mojej i nosi te aparaty już
          dosyć długo to niech podzieli się swoimi doświadczeniami i powie do cholery
          kiedy zacznę normalnie żyć? Tj.Przestane seplenić i ugryzę chociaż kawałek
          chleba. Już o bólu nic nie wspomnę, bo na to jestem naprawdę uodporniona...
        • agunegunda PRZECZYTAJ 24.05.08, 17:57
          hej. No więc ze mną bylo podobnie, aczkolwiek nieco gorzej. ;] Najpierw 4 ósemki
          do wyrwania. Bez narkozy itp. tylko na żywca. Sam zbieg nic nie bolał, ale w
          domu gdy znieczulenie przestało działać... ajj... wole sobie nie przypominać. ;/
          Też mam tak jak Ty tzw. kły i ortodonta oznajmił mi, że muszę nosić 3 aparaty na
          raz. To znaczy: pendulum, aparat na dół stały i na górę też stały.;/ Z tym, że
          ja aparat na podniebienie (pendulum) muszę nosić przez cały okres leczenia
          (czyt. 2 lata);/ I jestem tym faktem załamana, bo jak na razie sobie tego nie
          wyobrażam. Aparat, a raczej 3 aparaty noszę od 4 dni i komplentnie nie mogę się
          przyzwyczaić! Od 4 dni nie zjadlam normalnego posiłku, wszystko mnie obciera (a
          ma mnie co obcierać, bo tego żelastwa trochę w buzi mam), seplenie i w ogóle nie
          wyobrazam sobie tych dwóch lat!! Czytam wypowiedzi tych wszystkich
          zadrutowanych, którzy chwalą się jak szybko się przyzwyczaili do aparatu itp. a
          ja powiem Wam, że po prostu zdycham. I nasuwa mi się jedno pytanie: Czy z tym
          się w ogóle da normalnie funkcjonować?!sad Ehh czytam wszystkie fora i nie
          znalazłam drugiej takiej osoby, która miałaby te 3 aparatysad Więc apeluję do
          społeczności. Jeśli jest ktoś w podobnej sytuacji do mojej i nosi te aparaty już
          dosyć długo to niech podzieli się swoimi doświadczeniami i powie do cholery
          kiedy zacznę normalnie żyć? Tj.Przestane seplenić i ugryzę chociaż kawałek
          chleba. Już o bólu nic nie wspomnę, bo na to jestem naprawdę uodporniona...

          sad(((
          • kasia260482 do agunegundy ;o) 04.06.08, 12:15
            hej, no faktycznie jestes pierwszym przypadkiem, który spotykam sie
            ze nosi 3 aparaty na raz; jesli chodzi o seplenienie to napewno wina
            pendulum, ale spokojnie, tydzien-maksymalnie dwa i bedziesz mówic
            normalnie;ja tez tak miałam;no i do całej reszty tez sie
            przyzwyczaisz. Jak Cie obcieraja te druty to popros orto o wosk, da
            ci bez łaski za darmo, a nawet nei wiesz jaka ulge przynosi. Dobrze
            bedzie, uwierz.Powodzenia.
          • fajana_paula Re: PRZECZYTAJ 04.06.08, 16:02
            ja miałam 3 aparaty! miałam, bo właśnie orto ściąhneła mi aparat z podniebienia,
            który nosiłam pół roku, heh nie mogłam się przyzwyczaić że go już nie mam smile a
            na poczatku bardzo mi przeszkadzał, ale po tygodniu było ok, zostały mi teraz
            dwa i jeszcze jakieś 1,5 roku z nimi pozdro
    • ewelcia_2 "...w kość pod dziąsłem trzeba było wkręcić śrubki 07.05.08, 11:17
      W czerwcu zakładam aparat i też czeka mnie wkręcanie śrubek. Tyle,
      że w odwrotnej kolejności: najpierw aparat a potem jak zrobi się
      miejsce to "bezbolesne i naprawdę niekłopotliwe" (cyt.mojej orto)
      śrubki... Teraz zaczynam się bać sad Jak się sprawują te śrubki w
      kości. Długo cierpiałaś?
      • kasia260482 do ewelci _2 04.06.08, 12:21
        oj, z tymi srubkami to nie jest tak źle, w porównaniu z bólem po
        wycinaniu ósemki, śrubki to pikuś ;o)
        napewno bedzie to wkrecane przy miejscowym znieczuleniu; na żywca
        sie nie da- tak twierdzi moja orto, i chyba ma racje. No i potem jak
        już to znieczulenie przestaje działac to troche boli, ale jest to do
        wytrzymania, bynajmniej w moim przypadku tak było; udało sie nawet
        bez tabletek przeciwbólowych; Aha, najlepiej zaopatrz sie w jakis
        zel stomatologiczny na afty-bez recepty w aptece, typu sachol, czy
        cos podobnego, napweno sie przyda, bo w okolichach śubek miałam
        otarte dziąsła.A tak poza tym do przeżycia.
    • anabella001 Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 08.05.08, 16:16
      U mnie jeszcze wszystko przede mną, też ajprwdopodobniej będę
      musiała mieć wyrywane ósemki, żeby wszystkie zęby mogły zmieścic sie
      w łuku..

      Mam pytanie:jeżeli żadna z tych czterech ósemek jeszcze nie
      przebiła sie przez dziąsło i na to się nie zanosi, to czy zawsze
      jest to tak strasznie bolesne? Bardzo sie obawiam takiego zabiegu
      mam nadzieję,że nie słusznie,ale chyba jednak jest czego...
      • kasia260482 do anabella001 04.06.08, 12:29
        oj, wiesz co chyba Ciebie musze troszke zmartwic; moim zdaniem
        gorsze jest wyrywanie ósemek które sie nie przebiły niż tych które
        są już na wierzchu; ja miałam jedna juz na wierzchu-została ona
        wyrwana tak jak zwykły ząb, bez większego bólu, tylko miejscowe
        znieczulenie; natomiast druga ta, która jescze nie wyszła była
        wyrywana z wiekszym bólem; co prawda tez było znieczulenie, bez tego
        ani rusz, i tego co ci chirurg robi nic nie czujesz, gorzej jest jak
        puści znieczulenie, buzia puchnie,ja miałam nawet siniaka; nie
        mozesz otworzyc, wypicie wody to cud; ale nie powinnas sie martwic,
        to jest do wytrzymania, istnieja tabletki przeciwbólowe; tyle ze
        troche z tym wiecej zachodu, bo masz załozone szwy, potem trzeba
        chodzic na ściaganie; mam nadzieje ze cie nie wytraszyłam, nie masz
        sie czego bac...;o)
    • karola12341 Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 09.05.08, 11:32
      Hej
      ja od dwóch dni noszę aparat stały- ceramiczny, w moim przypadku
      wadą była diastema (przerwa pomiedzy jedynkami ok 2,5mm) reszta
      zebów równiutka. U mnie od decyzji o aparcie do załoeżnia minął
      miesiąc i zakładanie aparatu było przyjemnością w porównaniu z
      przecinamiem wędzidełka, lub z paskowaniem i skalingiem zębów nawet
      z borowaniem smile
      Nie miałam usuwanym żadnych zebów jedynie wymagane bylo przecięcie
      wędzdełka (taka błonka łącząca usta z dziąsłami, nad jedynkami)
      Zakłądanie apartu zajęło 1 godzine, pocharataną miałam jame usta od
      ssaków, ale tak poza tym luzik, w torebce maiłam uszykowany ketanol,
      ale w ógole sie nie przydał smile
      odrazu po założeniu aparatu pojechałam z narzecznym na jego impreze
      firmową i swietnie się bawiłam co prawda piłam tylko wode i omineło
      mnie wiele pysnosci ale nie chciałam zaryzykować śliniąc się
      publicznie smile
      Również trafiłam na profesjonaliste, dobrze się współpracuje jestem
      o wszystkim informowanana i zadowolona smile
      Zapłaciłam 1960 zł za aparat ceramiczny ( 8 zamków) mam 3 zamki
      metalowe, ponieważ doktor stwierdził, że na tylnych ząbkach nie ma
      potrzeby montowania ceramiki i ponoć metal lepiej się sprawdza.
      W moi przypadku: brakuje mi górnej 6 więc z tej strony aparacik mam
      do 8, żeby nie było widać ubytku a z druguej syrony mam do 5
      założone zamki.
      W ciągu dwóch dni zjadłam jedno jako na miękko, dwa jogurty i zupe
      wrzywną ponadto troszkę czekoladki pomemłałam, więc z jedzeniem nie
      jest tak fajnie ponieważ czuje każdy ząb przy zagryzieniu
      czegokolwiek, ale to tak wpływa na mnie entuzjastycznie ponieważ
      planowałam diete na wakcje smile
      • karola_17 Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 19.05.08, 19:40
        A więc od dzisiaj jestem w gronie aparatekwink Mam założony aparat na
        górny łuk, z różowymi gumeczkamibig_grin Łuk podniebienny, który miałam
        mieć też dzisiaj zakładany, będę miała dopiero za miesiąc, a
        dokładniej 16 czerwca, wtedy to właśnie mam kolejną wizytę. Jestem
        bardzo zadowolona, ciągle się śmieję i uśmiecham, jest wspaniale.
        Nic nie boli, pomijając to, że jedynie go czuję.
    • przyszlaaparatka Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 21.08.08, 21:26
      kurcze.. rzeczywiście dużo przeszłas, ale teraz za to możesz być z
      siebie dumna i cieszyć sie aparacikiem wink
      w moim przypadku cały ten proces składał sie z dwóch wizyt. Pierwsza
      wizyta u orto to było oglądanie moich zębów, i omówienie planu
      leczenia. Druga wizyta - zakładanie .
      szybko i po krzyku, jestem poprostu bardzo zadowolona że to tak
      szybko poszło. zęby bolą, z jedzeniem jest poprostu masakraaaa ! ale
      to dopiero pierwszy dzien wiec mam nadzieje ze bedzie lepiej wink)
    • 123magda321 Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 22.08.08, 10:15
      fakt scenariusz niezły ;|
      w porównianiu z Tobą to ja jak na razie mam bajke
      zadnego wyrywania i jedyne co mnie bolalo to separacja i boli jak
      mam zmiane łuku i ligaturek - moze dlatego ze jak na razie miałam
      cieńki drut i za miesiac przejde na ten grubszy. Przedemna jeszcze
      dwa lata ale mam nadzieje ze niespodzianek nie bede miec.
      • kasia260482 Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 22.08.08, 21:04
        hej, hej, fakt, meczarnia była nie mała, ale teraz za to moge
        cieszyc sie już efektami.Mineło pół roku, od kiedy nosze aparat, i
        różnica jest kolosalna, już mam ząbki o jakich marzyłam, są równe,
        trójki weszły tak jak powinny; wedgług mnie to jest na tyle dobrze
        ze mogłabym sciagnąć już aparat, ale orto mówi ze do perfekcji duzo
        brakuje, wiec az sie ciesze jak to bedzie ładnie, kiedy do tej
        perfekcji dojdziemy.Także dziewuszki, powodzenia, wytrwałośći i
        nigdy wiecej "krzywych ząbków" wink
    • magdalenka.83 Re: w końcu mam aparacik, cieszę się na maxa ;o) 02.11.08, 10:24
      Witam! Niezła historia. Trzy aparaty na raz? Nie ma czego
      zazdrościć. Życzę powodzenia i wytrwałości.
      Ja też miałam kły tak wysoko osadzone. Miałam więc usuwane czwórki
      na górze. Leczona byłam aparatem wyjmowanym jako dziecko i trójki
      zeszły. Pozostałe zęby pozostały krzywe. Ciesze się, że kiedyś
      usunięto mi 4 na górze, gdyż zrobiło się miejsce dla ósemek. Na dole
      niestety nie wyrosły,więc teraz musiały być wycinane. Straszny ból
      po zabiegu. Mimo usuniętych w dzieciństwie czwórek i tak górnym
      zębom jest za ciasno. Dlatego noszę Haasa. Na dole mam aparat stały.
      Po zdjęciu rozszerzacza założą mi stały aparat na górne zęby. W
      moim życiu to juz bedzie 6 aparat (3 w dziecinstwie - wyjmowane,
      pomogły tylko na "ściagniecie" górnych kłów; haas + 2 aparaty stałe)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka