Nie ogląda żadnych seriali, a najlepiej nie ma telewizora. Nie lubi muzyki pop, nie wie, co to disco-polo, nie znosi polskiego folkloru ( egzotyczne etno dopuszczalne). Jest zawsze uprzejmy, nawet w stosunku do kolegów spędzających wieczory przed telewizją lub grillującymi w ogródku i żłopiących piwo. Sam pije tylko niegazowaną mineralną, markową whisky lub wstrząśnięte Martini ( alkohole wyłącznie w kulturalnym towarzystwie ).
Urlop spędza tylko aktywnie; kocha wisieć nad przepaścią uprawiając alpinizm. Odkrywa podziemne groty, uprawia nurkowanie, kręci go surfing, pilotaż. Mile widziane podróże, ale nigdy z biurem podróży do powszechnie odwiedzanych kurortów. Nowy kulturalny kocha: szkoły przetrwania na pustyni, w sawannie, dżungli, na bezludnej wyspie lub pod kołem podbiegunowym. Tam czekają prawdziwe przeżycia; bliskie spotkanie ze skorpionem, lwem, gorylem, białym niedźwiedziem. Po sześćdziesiątce aktywność mniej wysiłkowa: np. skoki ze spadochronem, loty balonem, żeglowanie. Gdy z kasą krucho, odkrywa rzadko uczęszczane szlaki w Bieszczadach, na Mazurach, czy choćby dalekie od szosy - wioski. Pozwala dać się uwieść - żabce kumce, salamandrze plamistej, czarnemu bocianowi, świstakom itp. Tropi , fotografuje, a nawet książkę napisze o swoich doznaniach przyrodniczych. Odżywia się oczywiście ekologicznie; owoce morza, otręby, kasze, robaczywe jabłka, sałatka z mniszka, pokrzyw itp. W żadnym wypadku nie weźmie do ust kotleta, kapusty, golonki, pierogów. Wolne chwile spędza głównie na czytaniu ambitnej literatury, bieganiu na wernisaże, koncerty w filharmonii, przedstawienia teatralne też ambitne, czyli zupełnie nie zrozumiałe dla większości zwykłych zjadaczy pajdy chleba.
W chwilach depresji (po kryjomu) - robi to wszystko, czego nie powinien robić kulturalny człowiek, ale przecież każdy ma chwile słabości

.