Wciągnęłam się kilka lat temu, chciałam tylko znaleźć potwierdzenie rodzinnej, ustnie przekazywanej wersji (takie tam - np. prababcia była córką króla lub dziadek dowodził bitwą pod Stoczkiem

. Wciągnęły mnie te poszukiwania jak wir w rzece, odnalazłam gałęzi kilka (wspólny pradziadek lub prababka), spotkałam ich "na żywo" i drzewo mi się rozrasta do niebotycznych rozmiarów. A potwierdzenie ustnej historii oddala się wciąż w czasie... To drzewo Taty, czeka mnie jeszcze drzewo Mamy, o mężowskim nie myślę, bo jego kuzynka wydała księgę. Niesamowita podróż w czasie, szczególnie do XIX wieku (wcześniejszy okres bez fotografii, więc brak dokumentacji). Teraz siedzę, rozrysowuję drzewko i spisuję historię, stąd nie codziennie mam siłę korzystać z forum. Ale polecam i początkującym służę radą i wskazówkami. Żaden ze mnie fachowiec, ale doświadczony przez korzystanie z różnych źródeł amator. Odnalezienie metryki przodka, o którym nic się nie wiedziało - a tu pojawia się imię, dwie żony, chmara dzieci - to uczucie rywalizujące z orgazmem

