malwina52
08.09.05, 07:24
zaczal sie rok szkolny i temat
jest walkowany w mediach,
ciekawa jestem zdania naszego
forumowego ciala pedagogicznego,
zalatwiane na wyrost zaswiadczenia,
czy dzieciaki maja problemy z poprawnym
pisaniem????????
"Rekordowe ilości zaświadczeń wydaje się w miastach. W Gdańsku, Gdyni,
Sopocie, Warszawie czy Grodzisku Mazowieckim papier o dysleksji ma co trzeci
uczeń. Co czwarty zaświadczenie dostał m.in. w Krakowie, Łomży, Myślenicach.
Co piąty: w Legnicy, Suwałkach, Łodzi, Wrocławiu, Częstochowie, Piotrkowie
Trybunalskim, Kaliszu, Opolu. Za to na wsiach takie zaświadczenia to
rzadkość. Bywają powiaty - na przykład raciborski czy rawicki - gdzie
uczniowie z orzeczoną dysleksją to mniej iż pół procenta. - Te dysproporcje
często w sąsiadujących ze sobą powiatach uderzają nas najbardziej. Bo jak to
możliwe, że na jednym terenie dysleksję ma co trzeci uczeń, a gdzie indziej
to pojedyncze przypadki? - zastanawia się Maria Magdziarz, szefowa CKE.
Albo poradnie stawiają złe diagnozy, albo pod naciskiem rodziców lekką ręką
rozdają zaświadczenia, by zapewnić uczniom ulgi na państwowych egzaminach.
...i w prywatnych szkołach
Dyslektyków z zaświadczeniami najwięcej jest w prywatnych szkołach. W zeszłym
roku wśród uczniów kończących łódzkie gimnazja niepubliczne było aż 18,7
proc. dyslektyków. W szkołach państwowych - o 5 proc. mniej. W pierwszej
dziesiątce łódzkich gimnazjów z największą liczba dyslektyków, aż siedem to
prywatne. A w jednej ze szkół uczniowie z zaświadczeniem to aż 75 proc.!
Komisja nie chce jednak ujawnić, w której.
- Rodzice często mówią wprost, że załatwili zaświadczenie. Twierdzą, że to
żaden problem, zwłaszcza w poradniach niepublicznych - mówi polonistka Bożena
Będzińska-Wosik.
- Często widzą dysleksję tam, gdzie jej nie ma. Zamiast pracować z dzieckiem
zwyczajnie słabym z ortografii, od razu biegną do poradni - dodaje Małgorzata
Olejnik, dyrektor Gimnazjum nr 37 w Łodzi.
Wanda Papugowa, przewodnicząca krakowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa
Dysleksji, w przygotowanym dla komisji egzaminacyjnej raporcie zaznacza, że
statystyki w wielu polskich szkołach już dawno przeskoczyły światowe normy.
Twierdzi, że pojęcie dysleksji stało się workiem, do którego poza prawdziwymi
dyslektykami trafiają też dzieci mające kłopoty z pisaniem albo czytaniem z
zupełnie innych powodów. Na przykład godziny spędzane przed komputerem
sprawiają, że u dzieci zanikają umiejętności płynnego czytania i poprawnego
pisania, bo przed monitorem nie są potrzebne.
Coraz więcej ekspertów podkreśla, że w Polsce trzeba ujednolicić zasady
orzekania dysleksji i wyraźnie zaznaczyć, kiedy uczeń powinien mieć prawo do
taryfy ulgowej na egzaminach.
Jak zmniejszyć liczbę wydawanych zaświadczeń? Prof. Marta Bogdanowicz,
wiceprzewodnicząca Europejskiego i Polskiego Towarzystwa Dysleksji: -
Diagnozować wszystkich 6- i 7-latków. Wtedy zagrożenie dysleksją można już
wykryć. Jeśli trudności z czytaniem i pisaniem pojawiają się później, dziecko
z reguły nie jest dyslektyczne. Brakuje mu tylko ćwiczeń w domu i szkole
rozwijających te umiejętności.
[Magdalena Kula, Marcin Markowski, gazeta.pl]