Dodaj do ulubionych

Czy wierzycie...

12.11.05, 22:36
Czy spotkałyście się ze zjawiskami tzw.nadprzyrodzonymi?
Czy wierzycie,że takie zjawiska naprawdę mają miejsce?
Dzisiaj na moich oczach "rozsypała" się cieżka ,szklana popielniczka.
Jestem z tych,co to "jak nie pomacają to nie uwierzą" i sądze, że w tym
wypadku zadziałała po prostu fizyka;jakieś naprężenia, zmęczenie materiału itp.
Ale mimo wszystko to było zaskakujace...

Obserwuj wątek
    • del.wa.57 Re: Czy wierzycie... 13.11.05, 00:11
      Mnie takie jak piszesz boska56 tzw.siły nadprzyrodzone,przerazają.Mialam taki
      przypadek kilkanascie lat temu;lalka mojej corki,która zawsze /siedziała/sobie
      na mebelku poprostu spadła ,niby nic,ale lalka ta nie siedziała na brzegu
      np,mebelka,ze mogłaby sie przechylic i spaść,zaraz potem usłyszałam zgrzytanie
      klucza w zamku,wystraszyłam sie ,byłam wtedy sama w domu,dzieci dgzies na
      zajeciach w szkole,mąż gdzies wyszedł,stałam jak wryta!!! co to moze być?? po
      chwili zajęlam sie robotą w domku a na drugi dzień telefon mój brat miał
      wypadek (w kopalni)nie zyje,to zdarzyło sie własnie w tym czasie/lalka,zgrzyt
      klucza/do dzisiaj nie umiem sobie tego wytłumaczyć a mineło 20-lat,jakis znak
      dostalam,dlaczego?dlatego boje sie takich zjawisk,moze to tylko zbieg
      okoliczności był? nie wiem do dzisiaj.
      • natla Re: Czy wierzycie... 13.11.05, 01:15
        O takich przypadkach jak Delwa opisuje, słyszałam wiele razy...nie wiem...nie
        rozumiem.....ja też muszę ugryźć, powąchac i dotknąć
    • kesaira Re: Czy wierzycie... 13.11.05, 01:36
      Nie wiem czy wierzę, ale doswiadczyłam w swoim życiu snów pregognicyjnych.
    • skrzydlate Re: Czy wierzycie... 14.11.05, 08:36
      jak coś jest niezrozumiałe nie musi byc nadprzyrodzone, ale może, to kwestia
      wyboru wink
      • skrzydlate Re: Czy wierzycie... 14.11.05, 08:39
        Ja mam kontakt ze swoimi snami, zwlaszcza odkąd mama umarła... ale nie traktuje
        tego jako zjawisko nadprzyrdzone, uwazam ze senne wizje sa formą bycia i
        działania umysłu... to co z tego, ze nie na jawie i ze naukowcy nic nie wiedzą,
        naukowcy w ogóle nie wiele wiedza, znaja czubek własnego nosa i sie nadymaja wink
        wszystko co sie dzieje - dzieje się naprawdę i jest normalne tylko my nie wiemy
        dlaczego smile))))))))))

        Moja corka ma ewidentnie sny prorocze, to ona przewidziala śmierć babci i wiele
        innych rzeczy.
      • b_ska56 Re: Czy wierzycie... 14.11.05, 12:14
        W sny wierzę ABSOLUTNIE i nie uważam ich za zjawiska nadprzyrodzone...
        Chodziło mi o zdarzenia, jakie opisała delwa...i niekoniecznie z jakimiś
        "negatywnymi" konsekwencjami...
        • regine Re: Czy wierzycie... 14.11.05, 12:47
          Nie wiem czy tu pisałam...Ale opiszę Wam takie zdarzenie...
          Po pogrzebie ojca,(mego męża), córka wyjechała znowu do Izraela.
          Zdarzyło jej się to, jakiś miesiąc po powrocie, już tam.
          Siedziała z wnuczką (godzina około 18), oglądały bajki i czekały na powrót
          zięcia z pracy.
          Telewizor stoi w kuchni obok okna, za którym są tylko powieszone skrzynki na
          kwiaty i jest klimatyzator. Obok za szklanymi drzwiami jest pralnia.
          7 piętro, brak balkonu, ciemno za oknem, telewizor obok okna, które ciągnie
          się aż przez suszarnię, wszystko zamknięte.
          Nagle córka widzi zaglądającą zza szyby, twarz mężczyzny w kapeluszu.
          Ale to nie tylko ona widziała, wnuczka, wtedy 2- latka, zapytała :"Mamusiu, kto
          do nas zagląda, tam w oknie...???"
          Nie ma nawet cienia możliwości aby, ktoś tam wszedł, bo musiał by
          być "batmanem" chyba, prosta ściana, od parteru do 15 piętra.
          Córka zewrwała się, zajrzała do okna, twarz znikła, otworzyła dzrzwi do pralni,
          zapaliła światło, żywego ducha nie było, ani nikogo za oknem...
          Córka mocno przeżyła i wyjazd i śmierć ojca, ale wnuczka nawet nie kojarzyła,
          że dziadzio umarł, nie pokazywaliśmy jej nawet dziadzia po śmierci. Uważałam,
          ze to widok nie dla dziecka, tak samo córka. Wierzę, że córka podświadomie coś
          co chciała, to zobaczyła...Ale nie mam wytłumaczenia, żadnego, dla tego, co
          widziała wnusia....
          Mój mąż nigdy w życiu kapelusza nie niosił...Choć zawsze miał chęć aby sobie
          kupić, bardzo też przeżywał ich wyjazd do Izraela, wyjechali 3 tygodnie przed
          jego śmiercią.
          Jak to racjonalnie wytłumaczyć, co widziało dziecko...????
          • regine Re:Dziwne zapachy..... 14.11.05, 13:09
            Od pewnego czas, czuję wokół siebie intensywne zapachy.
            Zapach miodu, kórego nie jem, zapach lili, zapach siana, lub swąd zgaszonej
            świecy. Mieszkam sama, wiem co w domu się dzieje, nie mam lili w wazonie, ani
            siana, świec też nie zapalam.
            Nie boję się też umarłych, ani duchów...
            Czy ktoś może mi to wytłumaczyć ???
            Zapachy jak się pojawiają, tak i spokojnie znikają.
            Nigdy nic, ot tak sobie mi nie spadło, nie pękło...
            Twardo stąpam po ziemi.
            Czytałam kiedyś, właśnie o zapachach, kóre razsiewają duchy zmarłych.
            Czy to aby prawda, bo w to nie wierzę ???
            Więc o co chodzi....???
            • b_ska56 Re:Dziwne zapachy..... 14.11.05, 13:39
              A może to zapachy z otworów wentylacyjnych...
              Jeśli mieszkasz w bloku, to możliwe...
              Ja mieszkam w bloku i niestety czuję raczej te mniej przyjemne, szczególnie w
              łazience...smile)
              • regine Re:Dziwne zapachy..... 14.11.05, 13:47
                Nie , właśnie, że nie...
                Czuję je wokół siebie, gdy siedzę, gdy chodzę po mieszkaniu znikają się
                Sąsiadów i kota mego całkowicie wykluczam....
                Blok nowy, wentylacja wykluczona,
                już sprawdzałam i kuchnię i łazienkę....
                A najgorsze to, że lubię lilie, ale ze względu na zapach unikam ich zawsze.
                • maladanka Re:Dziwne zapachy..... 13.01.06, 00:17
                  było o aniołach,o duchach,o wampirku, to jeszcze i tu troszkę
          • jolantas1955 Re: Czy wierzycie... 13.01.06, 13:54
            Miałam bardzo podobny przypadek jak regine! Najstarszy syn naszego przyjaciela
            po ich rozwodzie był nakręcony przez matkę i nie utrzymywał ani z ojcem, ani z
            dziadkami żadnych kontaktów. Ożenił się, urodziło mu się dziecko, potem zmadrzał
            i po trochu próbował nadrobić zaległości, ale nie zdążył pokazać syna dziadkowi,
            który nagle zmarł. Syn miał 2-3 lata i kilka wieczorów pod rząd woła ze swego
            pokoju i pyta"kto to jest ten stary siwy pan co siedzi na fotelu?"Oczywiście nie
            muszę mówić, że nikogo nie było. Mój mąż, który wierzy w takie cuda, w
            przeciwieństwie do mnie, poradził, żeby pojechać z małym na grób dziadka i
            przedstawić mu go.Tak zrobili i więcej ów stary pan nie pojawił się.

            Natomiast po śmierci mojego teścia, moj mąż miał sen, że rozmawia z nim i on
            mówi, że przyszedł po matkę. Mąż przekonuje go że nie trzeba, bo się nią
            zaopiekujemy itp.Za dwa dni pojechaliśmy do teściowej i pierwsze co powiedziała,
            to to, że w nocy dwa dni temu tak źle się czuła, że myślała, że już umiera, a
            potem nagle wszystko wróciło do normy.
            Te
            Tejże mojej teściowej śnił się z kolei zmarły mąż,który skarżył się, że
            przecieka dach! Gdy teściowa poszła na cmentarz, okazało się, że ziemia się
            obsunęła i zrobił się otwór do grobowca.
            Wierzcie, czy nie, ja juz sama nie wiem co myśleć!!
            • del.wa.57 Re: Czy wierzycie... 13.01.06, 15:43
              Trudno powiedzieć,czy wierzyć?? jadnak sa jakies siły-moce,nie wiem i nie umiem
              tego wytłumaczyć,myślę,ze naukowcy również nie wiedza,tylko oczywiście nie
              przyznaja się do tego.Sa ludzie,którzy potrafią/przewidywać/ dostają jakies
              znaki od zmarłych.Osobiście nie chcialabym miec takiej/mocy/i na szczęscie nie
              mam.
            • regine Re: Jolantas 1955 13.01.06, 23:10
              Chciałm tylko dodać, bo nie wiem, czy napisałam poniżej, że mój mąż umarł,
              jak wnuczka miała już prawie 2 lata...
              A na cmentarzu była, zaraz po pogrzebie i wie, że tam leży dziadzio,
              A leży tam dlatego, że tam już nic go nie boli, to pamięta...
              Zresztą, zawsze gdy są dzieci w kraju, odwiedzają ojca i dziadzia...
              Choć z nikim dziadzia, nawet na zdjęciach nie kojarzy...
              Była za mała, żeby pamiętać....Mówi, to jakiś pan...sad(
              Ma dużo zdjęć z dziadziem, nawet jak był już ciężko chory...
    • dankarol Re: Czy wierzycie... 13.01.06, 12:35
      Moja opowieść może nie będzie straszna, ale z tych do końca nie wytłumaczonych.
      Działo sie to 20 lat temu. Pojechałam na wczasy nad polskie morze. W połowie
      turnusu, wracając z obiadu zatrzymała mnie pani u której mieszkałam mówiąc, że
      mam telegram. W tym momencie wiedziałam, że zmarła babcia. Babcia, nie
      chorowała, więc nie mogłam wcześniej przewidywać że coś takiego się stanie. No
      chyba, że można powiedziać, że w tamtych czasach, telegram oznaczał tylko jedno.
      Postanowiłam wracać do domu, mimo, że znajomi mi odradzali, bo pogrzeb miał być
      na drugi dzień o 12.
      Wyjechałam pociągiem po południu, który o 10 miał być w Krakowie, a z Krakowa
      miałam jeszcze 20 km jechać autobusem. Do Krakowa przyjechałam dobrze po 11,
      następny autobus miałam mieć przed samą 12, więc zniechęcona poszłam na
      przystanek tramwajowy i pojechałam do domu. Była już prawie 11,40 kiedy
      dochodziłam do domu i widzę, że przed moim domem stoi samochód mojego wujka, a
      on sam coś majstruje pod maską. Okazało się, że wszyscy pojechali, a jemu coś
      sie zepsuło i właśnie naprawił. Zdążyłam przebrać się i ruszyliśmy w drogę.
      W drodze dowiedziałam się, że wcale na mnie nie czekał, bo nie wiedzieli, czy
      telegram do mnie dojdzie. Ale najdziwniejsze jest to, że zdążyliśmy na czas, a
      nie było szans jechać w rajdowym tempie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka